Ostatnie wątki

Statystyki
  • Postów na forum:180,507
  • Wątków na forum:6,196
  • Użytkownicy:3,259
  • Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com


Napisane przez: hogan
10-08-2018, 23:46
Forum: Mięsne
- Odpowiedzi (21)

Krokizy, to inaczej krokiety ale inne, bo całkiem z innych składników a nazwa jest moja własna, połączenie "krokieta" z "Izą". ubawa2



[Obrazek: 5jpg_qewpars.jpg]

Na wstępie napiszę tak, że kompletnie nie patrzę na ilość gdy przygotowuję jakiekolwiek dania a więc mogę wymienić składniki
lecz ilość... może być zależna od upodobań. ubawa2

Składniki:

- ziemniaki
- sól
- mąka
- jajka
- bułka tarta
- szczypiorek
- szynka(taka na kanapki)
- ser żółty
- pieprz
- olej

Tak proporcjonalnie, to wychodzi, że ziemniaków ma być tyle, co tych trzech składników razem: szczypiorek, ser i szynka.
Lub też ziemniaków może być trochę więcej ale za to z serem nie należy przesadzać, bo będą się rozpadały.

Ziemniaki gotujemy na wodzie z solą. Po ugotowaniu, przepuszczamy przez maszynkę lub ugniatamy tłuczkiem do ziemniaków.
Do ziemniaków dodajemy umyty i drobno posiekany szczypiorek, szynkę pokrojoną w jak najdrobniejszą kostkę i tak samo z serem, też
w drobniutką kostkę. Dodajemy sól i pieprz do smaku ale z solą nie przesadzajmy, bo szczypiorek jest ostry a ser i szynka już słona.


Formujemy w dłoniach coś podobnego do kotletów ale staramy się je trochę spłaszczyć aby dobrze się upiekły.
Wyrobione a'la kotlety, namaczamy w kolejności: mąka, roztrzepane jajko( ze szczyptą soli i pieprzu), bułka tarta.

W rondelku lub na głębszej patelni podgrzewamy olej i do już dobrze rozgrzanego oleju, wrzucamy nasze krokizy i pieczemy
do zarumienienia się z obu stron.
Wyciągamy na papier aby trochę obciekły z tłuszczu.

Możemy jeść na ciepło i na zimno. W wersji na zimno mi najbardziej smakują z ketchupem a na ciepło mogą być z surówką
z kiszonej kapusty, kiszonymi ogórkami lub inną sałatką ale aby była kwaskowata, wtedy lepiej smakuje.

Mała uwaga na koniec!

Chyba jednak byłby smaczniejsze bez szczypiorku. ubawa

Smacznego!

Więcej zdjęć znajdziecie na moim blogu: http://izunia-sentencje.blogspot.com/201...okizy.html

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: HansKllos
10-08-2018, 11:27
Forum: Polska
- Brak odpowiedzi

Muzyczny powrót MaRiny!  :radocha:


Marina Łuczenko-Szczęsna postanowiła powrócić w dobrym stylu prezentując słuchaczom najnowszy singiel "Complete" zamykający promocję albumu "On My Way".

"Complete" to czwarty singiel z albumu tuż po "Hiding In The Water", "On My Way" i "Takin’ Ya Rock Out". 

Piosenka zaaranżowana jest w nowoczesnym stylu. Idealnie wkomponuje się w czasie podróży samochodem w upalne lato jak i wieczorne spotkania ze znajomymi.  nastepn





Zapraszamy!

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
06-08-2018, 13:56
Forum: Polityka/ historia
- Odpowiedzi (4)

[Obrazek: 3819f181982f.jpg]

Szczury mutanty karmione chemią.

[Obrazek: byk2.jpg]

Byk mutant

Coraz liczniejsze grono naukowców wyraża obecnie sprzeciw wobec szalejącej nierzetelności naukowej, która wprowadza zamieszanie na całym obszarze badań. Brak zaufania publicznego do naukowców oraz firm, które im płacą, również zatacza coraz szersze kręgi – i słusznie. Konflikty interesów stały się normą praktycznie we wszystkich dziedzinach nauki, co w dłuższej perspektywie stwarza sytuację całkowicie wątpliwą.

Nasze społeczeństwo w dużej mierze opiera się na założeniu, że nauka może pomóc nam podjąć mądre i pewne decyzje. Jednakże obecnie mamy do czynienia ze światem pełnym problemów spowodowanych przez tę samą naukę, która miała nam pomóc zachować zdrowie, bezpieczeństwo oraz wydajność i jest dość jasne, że zmierzamy donikąd.
W pewnym sensie, [i]fundamentalna rola[/i] samej nauki została zdyskredytowana na rzecz egoistycznego zysku. Patrząc wstecz można zauważyć, że preferowany model biznesowy przemysłu powstał jako pierwszy, natomiast „dowody naukowe”, które wspierają ustalony model biznesowy przyszły później.
Umieszczenie pracowników przemysłu w każdej możliwej gałęzi rządu doprowadziło do niezwykle szkodliwej polityki zdrowotnej i środowiskowej, natomiast ogólnie przyjęty pogląd, że integralność naukowa stanowi nienaruszalny fakt, pozwolił kontynuować oszustwo do tej pory. Równie stara, sprawdzona i nieczysta taktyka sprawia, że ta gra toczy się dalej.
[b]Uciszanie naukowych protestów[/b]
Zarówno Raport Corbetta, jak i niedawny artykuł w The New Yorker [1] omawiają mało honorowe metody stosowane przez przemysł, aby uciszyć dysydentów, zwłaszcza naukowców, których badania nie idą w parze wraz z góry przyjętymi decyzjami branży.
Corbett omawia przypadek Gilles-Erica Séraliniego i jego współpracowników, francuskich badaczy, którzy w 2012 roku opublikowali pierwsze w historii badanie spożywania przez całe życie genetycznie modyfikowanej kukurydzy (GE) Roundup Ready (NK603) [2], oceniając ryzyko dla zdrowia, jakie stanowi. Odkrycia opublikowane w czasopiśmie wydawnictwa Elsevier, Food and Chemical Toxicology, okazały się sensacyjne.
U szczurów karmionych przez dwa lata odmianą genetycznie modyfikowanej kukurydzy – która jest powszechnie obecna w amerykańskiej żywności – zauważono ogromne guzy sutków, nerek oraz uszkodzenie wątroby, jak również inne poważne problemy zdrowotne, w tym przedwczesną śmierć. Niektóre z nowotworów stanowiły 25 procent całkowitej masy ciała szczura.
Badanie było i nadal jest jednym z najlepszych dowodów na toksyczne działanie żywności genetycznie modyfikowanej. To był także jeden z najmocniejszych dotychczas dowodów na to, że naprawdę musimy skorzystać z zasady ostrożności i unikać tych pokarmów.
Najdłuższe badanie przeprowadzone przez branżę z zastosowaniem karmienia wyniosło 90 dni – zdecydowanie mniej niż 2 lata. Co najistotniejsze, badania Séraliniego wykazały, że główny atak chorób przypadał na okres po [i]trzynastym miesiącu[/i] eksperymentu, chociaż guzy i ciężkie uszkodzenie wątroby oraz nerek pojawiały się już po czterech miesiącach u samców i po siedmiu miesiącach u samic.
Mimo to, badania finansowane przez przemysł zwyczajnie nie oceniały skutków zdrowotnych swoich produktów [i]na tyle długo[/i], aby problemy zostały wykryte. I na tej podstawie są one wprowadzane do obrotu jako bezpieczne.
Średnia długość życia szczura wynosi od dwóch do trzech lat. Ludzie żyją około 80 lat, więc zauważamy te zmiany u zwierząt na długo zanim dostrzeżemy je u ludzi. Jakie mogłyby być rezultaty karmienia dziecka produktami inżynierii genetycznej od pierwszego dnia życia (w USA wiele komercyjnych produktów dla niemowląt zawiera składniki GMO – przyp. red.) JEŻELI skutki zdrowotne mogą być takie, jak te odkryte przez Séraliniego?
Jeśli 24 miesiące życia szczura można przełożyć na około 80 lat ludzkiego życia, to 13 miesiąc wyznacza wiek 40-45 lat… GMO są obecne na rynku w masowych ilościach dopiero od około dziesięciu lat. Jeśli skutki są tak dramatyczne i tak tragiczne, jak sugerują badania Séraliniego, to wciąż mamy jakieś [i]trzy dekady[/i], zanim będzie po wszystkim , a efekty staną się widoczne w populacji ogólnej, en masse, mniej więcej jednocześnie.
GMO to hazard dalekiego zasięgu, a producenci pestycydów obstawiają, że nie będą musieli uporać się z rezultatem swoich działań kiedy nastąpi załamanie. Od czasu publikacji artykułu Séraliniego w 2012 r. piętrzące się badania sugerują, że glifosat, substancja czynna w herbicydzie Roundup produkcji Monsanto, może ponosić winę za wiele problemów zdrowotnych związanych z żywnością genetycznie modyfikowaną, choć w badaniu Séraliniego negatywne skutki były równie dramatyczne u szczurów karmionych kukurydzą GMO uprawianą bez użycia Roundup.
[b]Przyczyną unieważnienia badania jest tylko to, że nie chcą, aby było prawdą?[/b]
W listopadzie 2013 r., wydawca (Elsevier) unieważnił badanie Séraliniego   twierdząc, że „nie spełnia standardów naukowych”. Jednakże, pomimo recenzji dwukrotnie większej ilości recenzentów [i]przed[/i] datą publikacji oraz poddaniu, jak to nazwał wydawca, „intensywnej całorocznej recenzji” po publikacji, badanie nie zostało wycofane ze względu na błędy, celowe niedopatrzenia, czy też nawet najmniejsze zafałszowanie danych. Zostało wycofane, ponieważ wydawca[i]uznał wyniki za niejednoznaczne[/i].
Chodzi jednak o to, że niejednoznaczność ustaleń nie jest uzasadnionym powodem do unieważnienia badania. [3] Zgodnie z wytycznymi unieważnień badań naukowych określonych przez Komitet ds. Etyki Publikacji (COPE), jedynymi podstawami unieważnienia mogą być jasne dowody, że wyniki nie są wiarygodne ze względu na uchybienia (sfabrykowanie danych) lub błędy, plagiat lub zbędność publikacji i / lub nieetyczność.
Powód tego unieważnienia jest tak kuriozalny, że jest praktycznie niemożliwe, aby stwierdzić, że artykuł Séraliniego został wycofany z innego powodu niż to, że poważnie zakłócił status quo, mianowicie, że organizmy modyfikowane genetycznie (GMO) i produkty inżynierii genetycznej (GE) są bezpieczne i odżywczo równoważne odpowiednikom bez GMO.
[b]Konflikt interesów nie jest już nawet ukrywany[/b]
O tym, że konflikty interesów stały się normą świadczy fakt, że branża nie stara się już nawet ich ukrywać. Jest to ewidentne, a gdy zwrócimy na to uwagę, nie otrzymamy w odpowiedzi nic poza wzruszeniem ramion.
W tym konkretnym przypadku, mamy ciekawy zbieg okoliczności, kiedy to Richard E. Goodman [4] otrzymuje stanowisko w redakcji Elsevier na krótko przed bezpodstawnym unieważnieniem badania Séraliniego. Goodman był naukowcem związanym z Monsanto przez siedem lat i ma powiązania z grupą finansowaną przez przemysł GMO, the International Life Sciences Institute. Podczas gdy Goodman odpiera zarzuty jakiegokolwiek zaangażowania w podjęcie decyzji przez wydawcę, aby unieważnić badanie najbardziej szkodliwe dla GMO ze wszystkich dotychczasowych, ów zbieg okoliczności wydaje się nad wyraz dogodny. Bez względu na to czy Goodman miał wpływ na tę decyzję, czy nie, unieważnienie tych badań jest zwyczajnie nieetyczne i podważa cały proces odkryć naukowych.
Grupa naukowców stworzyła konspekt listu otwartego wzywającego Elsevier do wycofania się z decyzji o unieważnieniu badania Séraliniego, grożąc przy tym bojkotem wydawcy.
[b]Szykanowanie i inne nieuczciwe taktyki[/b]
W omawianym artykule w New Yorker [5], Rachael Aviv przytacza historię Tyrone’a Hayesa, [6], którego życie zamieniło się w koszmar po opublikowaniu badań nad Atrazyną. W latach 90-tych XX wieku, prowadził on eksperymenty na herbicydach, na zlecenie ich twórcy, Syngenta. Jak donosi Aviv:
Cytat:„… Kiedy Hayes odkrył, że Atrazyna może hamować rozwój seksualny żab, jego relacje z Syngenta stały się napięte, a w listopadzie 2000 roku zakończył swój związek z firmą. Hayes kontynuował badania nad Atrazyną na własną rękę by wkrótce przekonać się, że przedstawiciele Syngenta podążali za nim na konferencje na całym świecie. Martwił się, że firma prowadzi kampanię, aby zniszczyć jego reputację”.
Dwa lata temu, jego praca nad Atrazyną dała podstawę naukową dwóm postępowaniom sądowym z pozwu zbiorowego przeciwko Syngenta, zainicjowanym przez 23 amerykańskie miasta, oskarżające producenta technologii chemicznej o skażenie wody pitnej i „ukrywanie prawdziwej, niebezpiecznej natury Atrazyny”. Dokumenty odkryte w drodze postępowania sądowego ujawniły, że podejrzenia Hayesa były prawidłowe – przez ostatnie 15 lat Syngenta rzeczywiście badała go w takim stopniu, w jakim on badał ich toksyczny herbicyd.
To, co następuje, osiąga poziom grozy, jakiego nikt nie powinien nigdy doświadczać – nie mówiąc o wszystkich naukowcach, którzy pracują, aby odkrywać i dzielić się prawdą o powszechnie stosowanych chemikaliach rolniczych, które mogą wpływać na nas i nasz ekosystem. Aviv pisze:
Cytat:„Zespół public relations Syngenta przygotował listę czterech celów. Pierwszym była „dyskredytacja Hayesa”. W swoim skoroszycie dyrektora komunikacyjnego Syngenta, Sherry Ford, która odnosiła się do Hayesa jego inicjałami pisze, że firma może „uniemożliwić publikowanie danych TH, ukazując go jako niewiarygodnego …” W Syngenta szukano sposobów na „eksploatację problemów osobistych/wad Hayesa”. „Jeśli TH będzie uwikłany w skandal, branża go opuści”, pisze Ford. Zauważyła, że Hayes „dorastał w świecie, który nie chciał go zaakceptować”, ”pragnie uznania”, „nie sypia „, „skrzywdzony przez życie”. Pisała: „Co motywuje Hayesa? – Podstawowe pytanie”.
[b]Wzrost wytwarzania dowodów opartych na decyzjach[/b]
Odkąd około 20 lat temu wprowadzono genetycznie modyfikowane nasiona, rynek dla takich chemicznie zależnych upraw przynosi branży wielomiliardowe zyski. Finansowanie rozwoju kolejnych odmian upraw genetycznie zmodyfikowanych pochodzi przede wszystkim od prywatnych firm działających w branży pestycydów. W ciągu ostatnich 15 lat konflikty interesów w środowisku naukowym gwałtownie narosły, a na tym etapie rażąco oczywiste staje się, że konflikt interesów na tle finansowym odgrywa istotną rolę, jeśli chodzi o to, jaki rodzaj badania jest przeprowadzany – co zostanie opublikowane, a co nie.
Badacze tacy jak Séralini i Hayes nie są mile widziani w takim ustroju, gdyż sponsorzy badań nie są tak naprawdę zainteresowani prawdziwą nauką. Ich nadrzędnym celem jest tak [i]wykorzystać[/i] naukę, aby przeforsować swój własny porządek, którego celem jest sprzedaż opatentowanych nasion i chemikaliów. Badania, które budzą wątpliwości co do słuszności ich przedsięwzięcia są zwyczajnie skrzętnie ukrywane i ignorowane.
Ponieważ finansowanie odgrywa kluczową rolę w określaniu wyników badań, byłoby mądrze zbadać, kto je opłacił zanim zaakceptujemy jakiekolwiek informacje ujawniane w literaturze naukowej. Jak ujawniono w 2011 r. w badaniu opublikowanym w czasopiśmie Food Policy: [7]
Cytat:„W badaniu z udziałem 94 artykułów, które wybrano stosując obiektywne kryteria stwierdzono, że[b]istnienie finansowego lub zawodowego konfliktu interesów miało związek z wynikami tych badań, które stawiały produkty zmodyfikowane genetycznie w korzystnym świetle[/b]. Chociaż sam konflikt interesów w kwestii finansów nie korelował z wynikami badań, [b]wykazano silny związek pomiędzy przynależnością autora do branży (zawodowy konflikt interesów) a wynikiem badania[/b]„.
Kwestię badań, w szczególności nad GMO, dodatkowo komplikuje fakt, że niewielu niezależnych badaczy dostaje jakąkolwiek szansę na przeprowadzenie własnych badań, dzięki uprzejmości surowych praw patentowych. Zdecydowana większość badań nad GMO jest przeprowadzana przez naukowców zatrudnionych w branży. Wyniki są zatem mocno przewidywalne.
Autor: dr Joseph Mercola
https://wolna-polska.pl/wiadomosci/firmy...ow-2014-05

Wydrukuj tę wiadomość



Napisane przez: Wąsatka
04-08-2018, 20:49
Forum: Inne
- Odpowiedzi (25)

Przepis nie jest mój. Znaleziony w internecie i spisany na kartkę. Pasuje do pieczystego, wędlin, szczególnie do drobiu. Znam przypadki, gdzie jedzono słoik na tzw. poczekaniu, bez dodatków. ubawa Konsystencja raczej zwarta z niewielką ilością sosu.
Aronię przed użyciem polecam przemrozić (co najmniej 24 h, najlepiej kilka dni), dzięki temu traci gorycz.


SKŁADNIKI na ok. 2 słoiczki po 260 ml:
 • 300 g aronii
 • 3 małe gruszki
 • 150 cukru trzcinowego, w ostateczności zwykły, biały
 • 1 mała gałązka rozmarynu lub łyżeczka suszonego
 • 2 goździki
 • 2 jagody ziela angielskiego lub jałowca
 • 80 g czerwonej cebuli
 • 0,5 łyżeczki oleju
 • 50 ml octu winnego ciemnego
 • 1 łyżeczka kandyzowanego, pokrojonego imbiru, osobiście daję świeży, tarty
 • ewentualnie kilka ziaren gorczycy jasnej, polecam dodać
 • sól i pieprz do smaku

Aronię włożyć do garnka, lekko rozgnieść np. tłuczkiem do ziemniaków lub wcześniej widelcem, żeby puściły sok.
Gruszki obrać, pokroić w drobną kostkę, dodać do aronii.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na rozgrzanym oleju. Przyprawy (rozmaryn, goździki, ziele / jałowiec) rozetrzeć w moździerzu lub potłuc w woreczku i dodać do cebuli aby uwolniły aromat. Zestawić z ognia.
Do aronii i gruszek dodać cukier i mieszać podgrzewając, aż cukier się rozpuści. Wlać ocet, dodać imbir, cebulę z przyprawami.
Gotować na średnim ogniu pod stałą kontrolą ok 45 min, mieszając co chwilę. Po ok. 30 min. dodać gorczycę. Pod koniec przyprawić solą i pieprzem do smaku.

Gorące wkładać do wyparzonych słoików i pasteryzować.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
02-08-2018, 9:54
Forum: Zwierzęta
- Odpowiedzi (45)

Apeluję do idiotów, co uważają się za właścicieli psów a nie potrafią psa wyprowadzać na smyczy.
Tak dalej być nie może, codziennie widzi się takie przypadki i obejrzyj jeden z drugim i zobacz co pies bez smyczy
może zrobić. Nie odwracaj głowy i

nie mów, że nie możesz na to patrzeć, bo jutro może
TO SAMO SPOTKAĆ TWEGO PSA! 

Zacznijcie myśleć i bierzcie psy na smycz, bo nawet najłagodniejszy pies, może raptem zmienić
się w najgroźniejszego psa na świecie!

Zobaczcie, że nawet właściciel jest bezradny i nie wie co ma zrobić!

Ja Wam napiszę co się robi w takiej sytuacji.
Psa agresywnego, tak aby nas nie ugryzł, bo pies w takiej sytuacji idzie na żywioł na zasadzie ŚMIERĆ ALBO ŻYCIE,
należy  odciągnąć ZA OGON, w żaden inny sposób nie da się psów rozdzielić.


Jak dwa psy się gryzą, tzn. jak już jest to walka na śmierć i życie, nigdy NIE WOLNO wchodzić między takie
psy bo i nas mogą zagryźć. Jedyna opcja to rozdzielenie ciągnąc dwa psy za ogon.
Jak tylko jeden jest agresywny, to już jest bardzo źle, bo jeśli jeden jest agresywny, to znaczy, że drugi już
mu się poddał, oddał władzę na danym terenie i nie ma potrzeby walki a jeśli taki "agresor" nadal atakuje, to
świadczy tylko o jednym, że jest źle wychowanym psem przez właściciela i wszelkie kary, winy i baty, spadają
właśnie na właściciela. I wtedy sytuacja może być patowa, bo taki pies nie popuści, czyli albo szybka
interwencja i podanie zastrzyka usypiającego albo zginie niewinne zwierzę. Psy nadal mają w genach instynkt
wilka i zawsze będą walczyły o swój teren czy partnerki.
To my właściciele musimy zadbać o to aby nasze pupile były bezpieczne.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
01-08-2018, 23:04
Forum: Polityka/ historia
- Odpowiedzi (12)

[Obrazek: hitlerjpg_qeenxsr.jpg]

Amen onapali

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: ewus
01-08-2018, 17:17
Forum: Moda/ uroda/ wnętrze
- Odpowiedzi (9)

Masz piękny ogród a jego estetykę psują niechciane kopce kreta?
Chcesz mieć piękne kwiaty, krzewy by cieszyły oko a cały Twój wysiłek idzie na marne bo w ziemi masz nieprzyjazne gryzonie, które obgryzają korzenie?
Jest na to sposób (sprawdzony) ubawa

Jako, że mieszkam obok dość flejowatego sąsiada, który nie dba o czystość na swojej działce a wręcz stwarza idealne warunki na mnożenie się uciążliwych gryzoni musiałam znaleźć coś, co skutecznie ochroni moje rośliny. Z racji tego, że z roku na rok mój ogród powiększa się o nowe rośliny, na które poluję miesiącami to miałam coraz większe problemy z nornicami. Sami wiecie jak przykre jest przyglądanie się umieraniu kolejnych krzaków, prawda?

Kilka lat temu znalazłam na to sposób. Przede wszystkim teraz kwiaty cebulowe, tj. Lilie (wszelkiej maści-drzewiaste, trąbkowe, azjatyckie,itp) mieczyki i inne sadzę w doniczkach. Mam sporo starych donic po tujach (ach dziękuję Ci sąsiedzie, że byłeś tak dobry i rozdawałeś niepotrzebne donice) zasypuję je mieszanką ziemi i w to wkładam cebule, przysypuję etc (wiadomo jak wygląda sadzenie) następnie w wybranych miejscach wykopuję dziury i wkładam w nie donice tak, żeby delikatnie wystawały nad gruntem. Jest to ochrona cebuli właśnie przed gryzoniami (jeszcze żadna roślina w donicy mi nie umarła, więc wnioskuję, że działa) ale, żeby mieć spokój i czysto w ogrodzie wystarczy tylko mała roślinka. Bardzo ładna. Ma magiczną moc przepędzania kretów, nornic, myszy i innych żyjątek pod ziemią, których niekoniecznie chcemy widzieć w naszym królestwie.

https://galeria.swiatkwiatow.pl/rozpozna...-3226.html
 
Wilczomlecz groszkowy, z tego co widzę są różne odmiany. Ja mam akurat tę ze zdjęcia i szczerze polecam. Mam spokój z kretami i innymi gryzoniami. W końcu mogę cieszyć się kwiatami bez obaw, że z dnia na dzień któregoś ubędzie ubawa
Jeśli ktoś szuka to polecam wypróbować ubawa

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: Jimmy
31-07-2018, 20:44
Forum: Teizm
- Odpowiedzi (16)

Ostatnio trochę rozmyślam na temat dogmatów katolickich.Zgodnie ze słownikiem języka polskiego dogmatem nazywamy: nienaruszalną podstawę,tezę -pewnik,twierdzenie przyjmowane na wiarę bezkrytycznie. Dogmaty nie podlegają też jakiemukolwiek udowadnianiu. W tej właśnie kwestii jest jedna rzecz,która mnie zastanawia.Mianowicie-w roku 1870 na soborze watykańskim I-ym ogłoszona dogmat o nieomylności papieża.Zastanawiam się dlaczego nikt nigdy( żaden papież,anie sobór biskupi) nie ogłosił dogmatu o nieomylności Boga.Przecież bardziej pewne jest to,że nieomylny jest Najwyższy (Bóg),niz to,że nieomylny jest papież( człowiek). Według mnie ten dogmat w żadem sposób nie pomaga w niczym ludziom.Jaki więc jest sens istnienia takiego dogmatu ? Ja uważam,że nie ma on żadnej racji istnienia.A Wy co o tym sądzicie.

Wstawiam Wam tez artykuł konstytucji kościelnej Pastor aeternus,w której przyjęto ten dogmat
[i]...) Za zgodą świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra - tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności - dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła.
Jeśli zaś ktoś, co nie daj Boże, odważy się tej naszej definicji przeciwstawić, niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych
[/i]

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
31-07-2018, 19:39
Forum: Elektryka
- Odpowiedzi (15)

czy ktoś z Was ma problem z pocztą na wp?
Ja nie mogę wejść.

Wydrukuj tę wiadomość