Ostatnie wątki

Statystyki
  • Postów na forum:180,507
  • Wątków na forum:6,196
  • Użytkownicy:3,259
  • Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com


Napisane przez: tiimi83
11-10-2016, 16:05
Forum: Polska
- Odpowiedzi (1)

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: przelotnyptak
11-10-2016, 15:26
Forum: Obyczaje
- Odpowiedzi (4)

Odszedł Andrzej Wajda, wielki reżyser, wybitny i mądry człowiek.
Jeszcze we wrześniu w Gdyni mówił, że chciałby nakręcić 41 film fabularny...

Jego filmy bywały arcydzielami, zawsze budziły dyskusje i zawsze trafiały piekielnie w sedno, w aktualność. Podobno tez jest tak z ostatnim filmem, który premierę kinową ma miec w styczniu.
Przypomnijmy sobie:


1951
Zły chłopiec
Etiuda szkolna, ekranizacja noweli Antoniego Czechowa.
Ceramika iłżecka
Etiuda szkolna.

1953
Trzy opowieści
Film polityczny; reż. Czesław Petelski, Konrad Nałęcki, Ewa Poleska.
Kiedy ty śpisz
Etiuda szkolna.

1954
Pokolenie
Kinowy debiut Wajdy; ekranizacja powieści Bohdana Czeszki.

1955
Idę do słońca
Film dokumentalny.

1956
Kanał
Ekranizacja opowiadania Jerzego Stefana Stawińskiego.

1958
Popiół i diament
Adaptacja powieści Jerzego Andrzejewskiego pt. Popiół i diament.

1959
Lotna
Adaptacja opowiadania Wojciecha Żukrowskiego pt.Lotna.

1960
Niewinni czarodzieje

1961
Samson
Adaptacja powieści Kazimierza Brandysa.

1962
Powiatowa lady Makbet
Sibirska ledi Magbet
Ekranizacja powieści Nikołaja Leskowa pt. Powiatowa lady Makbet.
Miłość dwudziestolatków
L’Amour à 20 ans
Kooperacyjny film nowelowy; Wajda wyreżyserował nowelę Warszawa.

1965
Popioły
Ekranizacja powieści Stefana Żeromskiego pt. Popioły.

1967
Bramy raju
Gates to Paradise
Ekranizacja powieści Jerzego Andrzejewskiego pt. Bramy raju.

1968
Wszystko na sprzedaż

Przekładaniec
Telewizyjna nowela filmowa.

1969
Polowanie na muchy

1970
Krajobraz po bitwie
Adaptacja opowiadania Tadeusza Borowskiego pt. Bitwa pod Grunwaldem.
Brzezina
Telewizyjna adaptacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza.

1971
Piłat i inni
Telewizyjna adaptacja wątku powieści Michaiła Bułhakowapt. Mistrz i Małgorzata. Był to jedyny film reżysera, w którym Wajda odpowiadał także za scenografię i kostiumy.

1972
Wesele
Ekranizacja dramatu Stanisława Wyspiańskiego pt.Wesele.

1974
Ziemia obiecana
Adaptacja powieści Władysława Reymonta pt. Ziemia obiecana. W 1978 roku miała premierę telewizyjna wersja serialowa[23].

1976
Umarła klasa. Seans T. Kantora
Film dokumentalny, inscenizacja spektaklu Taduesza Kantora pt. Umarła klasa.
Smuga cienia
Adaptacja powieści Josepha Conrada.
Człowiek z marmuru

1978
Zaproszenie do wnętrza
Film dokumentalny.
Bez znieczulenia

1979
Pogoda domu niechaj będzie z Tobą...
Film dokumentalny.
Panny z Wilka
Ekranizacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza pt.Panny z Wilka.
Dyrygent
Ekranizacja opowiadania Andrzeja Kijowskiego.

1980
Z biegiem lat, z biegiem dni...
Serial telewizyjny, ekranizacja utworów różnych pisarzyMłodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego.

1981
Człowiek z żelaza
Kontynuacja Człowieka z marmuru.

1982
Danton
Ekranizacja dramatu Stanisławy Przybyszewskiej pt.Sprawa Dantona.

1984
Miłość w Niemczech
Eine Liebe in Deutschland
Adaptacja powieści Rolfa Hochhutha.

1985
Kronika wypadków miłosnych
Ekranizacja powieści Tadeusza Konwickiego.

1988
Biesy
Les possédés
Adaptacja powieści Fiodora Dostojewskiego pt. Biesy.
Les Français vus par
Seria filmów krótkometrażowych; Wajda wyreżyserował odcinek Proust contre la déchéance.

1990
Korczak

1992
Pierścionek z orłem w koronie
Adaptacja powieści Aleksandra Ścibora-Rylskiego pt.Pierścionek z końskiego włosia.

1994
Nastazja
Adaptacja powieści Fiodora Dostojewskiego pt. Idiota.

1995
Wielki tydzień
Adaptacja opowiadania Jerzego Andrzejewskiego.

1996
Panna Nikt
Ekranizacja powieści Tomasza Tryzny pt. Panna Nikt.
Andrzej Wajda. Moje notatki z historii
Serial dokumentalny.

1999
Pan Tadeusz
Adaptacja epopei Adama Mickiewicza pt. Pan Tadeusz.
Kredyt i debet. Andrzej Wajda o sobie
Film dokumentalny.

2000
Wyrok na Franciszka Kłosa
Telewizyjna adaptacja powieści Stanisława Rembka.

2002
Zemsta
Adaptacja komedii Aleksandra Fredry pt. Zemsta.
Lekcja polskiego kina
Film dokumentalny.

2004
Jan Nowak Jeziorański. Kurier z Warszawy. 60 lat później 1944-2004
Film dokumentalny.
2005
Solidarność, Solidarność...
Kooperacyjny film nowelowy; Wajda nakręcił etiudę Człowiek z nadziei

2007
Katyń

2009
Tatarak
Adaptacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza.

2010
Kręć! Jak kochasz, to kręć!
Film dokumentalny.

2013
Wałęsa. Człowiek z nadziei

2016
Powidoki
Inspirowany biografią Władysława Strzemińskiego



R.I.P.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: przelotnyptak
11-10-2016, 10:06
Forum: Polityka/ historia
- Odpowiedzi (10)

O początkach istnienia państwa polskiego wiemy bardzo niewiele. Wynika to ze szczupłości źródeł.
"Cywilizacja" około tysiąca koncentrowała się w dwóch kręgach: Europie Zachodniej na spadku zachodniego cesarstwa rzymskiego i w Azji Mniejszej i Bałkanach czyli cesarstwie wschodniorzymskim. (celowo używam małych liter, chodzi mi o opis zjawiska).
W obu centrach religia już panującą było chrześćjaństwo w obrządkach stopniowo oddalających się od siebie ale jeszcze dość bliskich sobie.

Na terenach na północ od Karpat i na wschód od Odry w zasadzie ono nie dotarło, a wcześniejsze kontakty z cywilizacja rzymską były niewielkie. Zaowocowało to w kilku kwestiach:
- nie posługiwanie się w zasadzie jakimkolwiek pismem;
- brak spisanych kronik;
- brak jednolitości obyczaju i tradycji;
- niemal doskonała nieznajomość tego terenu przez "kręgi opiniotwórcze " obu cesarstw, co potwierdzają choćby zachowane mapy i absurdalne opisy spotykane w źródłach pisanych.
Stąd źródeł pisanych praktycznie nie mamy.

Drugim źródłem są wykopaliska.
Tylko, że kultura materialna "słowiańszczyzny" był niżej zaawansowana, niż w obu cesarstwach, a do tego budownictwo ziemno-drewniane z natury rzeczy jest mniej trwałe, niż murowane.
Rozproszenie jednostek osadniczych i rozdrobnienie "państwowe" powodował, ze każdy konflikt między sąsiadującymi wladykami łatwo kończył się zniszczeniem zabudowy i umocnień, a późniejsze pojawienie się budowli murowanych, przy stałości miejsc osadnictwa przykrywało nawet nikłe ślady po przodkach.

Dlatego o historii wieku X i XI na obszarze dzisiejszej Polski możemy wnioskować na podstawie bardzo nikłych źródeł i opisywanie tej historii opiera się o hipotezy, a nie o fakty.
Zaś hipotezy są obarczone światopoglądem i interesem je formułujących, i to już od Galla Anonima poczynając.

Pisanie dziś z cała pewnością TAK BYŁO jest bezmyślnością albo forsowaniem własnego światopoglądu i interesu.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: Siwy
10-10-2016, 0:44
Forum: Polityka/ historia
- Odpowiedzi (25)

[Obrazek: wiki_chrzest_polski_635.jpeg]



Philip Steele: Mieszko I nawrócił się z powodów religijnych, a nie politycznych
Wikimedia Commons /
- Mieszko był bardzo ambitny i chciał poszerzyć swoje władztwo. Uwierzył, że chrześcijański Bóg skuteczniej mu pomoże w jego doczesnych zamiarach. Jego nawrócenie wynikało z pobudek religijnych, a nie z chłodnej kalkulacji politycznej - mówi amerykański historyk Philip Steele w rozmowie z magazynem Historia Do Rzeczy. - Nie chodziło tylko o geopolitykę i socjotechnikę, lecz przede wszystkim o pytanie, który bóg ''skuteczniej wyjednuje łaskę niebios''. Jego decyzja była autentycznie religijna, tyle że z kategorii ''religijności empirycznej'', która dotyczy bardziej zapewnienia sobie doczesnych korzyści, a mniej zbawienia i nagrody w niebie – dodaje.

Piotr Włoczyk, Historia Do Rzeczy: co ma wspólnego Mieszko I z Konstantynem Wielkim?


Prof. Przemysław Urbańczyk: Pierwsi Piastowie budowali swoją potęgę na niewolnictwie

Prof. Przemysław Urbańczyk: Określenie "chrzest Polski" jest błędne
Zagadka wojny Mieszka I z cesarzem Ottonem II
Philip Steele: Obu władców można zaliczyć do tej samej kategorii, jeżeli chodzi o charakter nawrócenia. Nazywam to ''nawróceniem zabobonnego poganina''. Jak do tego dochodzi? W pewnym momencie władcę pogańskiego uderza, że ten ''nowy bóg'' chrześcijan jest potężniejszy od pogańskich bóstw. Mieszko był bardzo ambitny i chciał poszerzyć swoje władztwo. Uwierzył, że chrześcijański Bóg skuteczniej mu pomoże w jego doczesnych zamiarach. I rzeczywiście tak się stało: po chrzcie Mieszko odnosił jedno zwycięstwo po drugim i ostatecznie zwiększył swoje terytorium niemal czterokrotnie.

Zarówno Konstantyn Wielki, jak i Mieszko I wcale nie musieli dokonywać konwersji - dla poddanych Mieszka była to kompletnie obca religia, a mieszkańcy Imperium Rzymskiego za czasów Konstantyna Wielkiego tylko w znikomej części byli chrześcijanami. Obaj władcy, przechodząc na chrześcijaństwo, podejmowali więc wielkie ryzyko! Musimy pamiętać, że władcy, którzy tak ryzykowali, często byli zabijani lub skazywani na wygnanie przez swój pogański lud. Słowem, staram się w swojej pracy dowieść, że nawrócenie obu władców wynikało z pobudek religijnych, a nie z chłodnej kalkulacji politycznej.

Każdy Polak zaczepiony na ulicy powie panu jednak, że Mieszko przyjął chrzest, żeby: a) zabezpieczyć się przed zagrożeniem ze strony Niemców, b) dołączyć do wyższej cywilizacji, c) umocnić jedność swojego państwa.

Historycy specjalizujący się w tamtym okresie odchodzą już od takich tez. Nieskromnie powiem, że miałem swój udział w tej dobrej zmianie. Jednak prawda - te sprawy są dziś inaczej przedstawiane w literaturze fachowej, a inaczej w podręcznikach szkolnych. Rzekomy strach Mieszka przed Niemcami to karkołomny anachronizm. W tym czasie bowiem cała polityka zagraniczna Ottona I była skierowana na południe Europy. Otton I nawet przeprowadził się do Rzymu na wiele lat. Mówiąc wprost: wschód mało obchodził Niemców, dlatego mamy stosunkowo mało źródeł odnośnie państwa Mieszka. On nie był jasnowidzem i nie mógł przewidzieć, że setki lat później dojdzie do Drang nach Osten. Poza tym przyjęcie chrztu i tak nie dawało żadnej ochrony przed napaścią ze strony chrześcijańskiego władcy i Mieszko świetnie o tym wiedział. Przypomnę jeszcze, że między Niemcami a państwem Polan leżało Połabie. Połabianie trwali w pogaństwie jeszcze 200 lat po chrzcie w 966 r.! Tym bardziej więc nie można twierdzić, że Mieszko był przymuszony do chrztu. Otóż Mieszko wyszedł przed orkiestrę.

Argument o pociągu do wyższej cywilizacji jest również naciągany. Mieszko żył w najciemniejszym wieku średniowiecza. Kompletna degradacja papiestwa, cesarstwo zachodnie dopiero powstawało…

Jeżeli chodzi natomiast o rzekomą chęć pogłębienia jedności władztwa za pomocą obcej religii, to tak, jakby dziś prezydent Andrzej Duda, chcąc zlikwidować podziały w polskim społeczeństwie, spróbował zjednoczyć Polaków za pomocą... islamu. To absurd w najczystszej postaci.
[Obrazek: wiki_dobrawa_400.jpeg]
Dobrawa na grafice Jana Matejki fot. Wikimedia Commons

Jak pan do tego wszystkiego doszedł? Odkrył pan jakąś zaginioną kronikę z czasów Mieszka?

To, co przedstawiam w swojej pracy, powinno było brzmieć banalnie. Jednak polscy historycy długo trzymali się XIX-wiecznego scjentyzmu, czemu marksizm PRL oczywiście sprzyjał. Wszystko sprowadzono do kasy i władzy. Te kwestie są oczywiście arcyważne w dziejach, ale przecież realia ludzkie są szersze! Obejmują czynniki kulturowe i religijne, które wcale nie są pochodną ''środków produkcji''. Słowem, historycy cierpieli na własnowolny daltonizm, wykluczając a priori z powodów ideologicznych to, że Mieszko mógł działać z pobudek religijnych.
Teraz jest inaczej - jeden profesor po drugim popiera i powtarza moje główne tezy, że wymienię największe obecnie autorytety: prof. Przemysława Urbańczyka i prof. Dariusza Sikorskiego. Podobnie jest z prof. Romanem Michałowskim, który ostatnio napisał, że w nawróceniach średniowiecznych władców nie chodziło tylko o geopolitykę i socjotechnikę, lecz przede wszystkim o pytanie, który bóg ''skuteczniej wyjednuje łaskę niebios''. Oto moja teza w pigułce.

Mieszko i Konstantyn są typowymi przykładami w historii chrystianizacji Europy?

Nie do końca. Niejeden władca chrzcił się dopiero wtedy, gdy znaczna część jego poddanych wyznawała już chrześcijaństwo. Tak było w przypadku Chlodwiga (żył w V/VI w.), władcy Franków. Ponieważ jego lud był w dużej mierze ochrzczony, skoro już istniała hierarchia kościelna, Chlodwig, przechodząc na chrześcijaństwo, istotnie przyłączył się do ''wygrywającej'' drużyny. Można tu zatem dostrzec koniunkturalizm. To samo tyczy się chrztu Rusi w 988 r. Cesarz bizantyjski Bazyli II postawił Włodzimierzowi warunek: dopiero po chrzcie będziesz mógł się ożenić z moją siostrą. I tak też się stało.

Czy to, że Mieszko I zetknął się z chrześcijaństwem dzięki Dobrawie, też podaje pan w wątpliwość?

Już kilka lat przed ślubem z Dobrawą Mieszko zetknął się z chrześcijaństwem. Pokazuje to fakt - potwierdzony przez dendrochronologię - że zespół budowli sakralnych na Ostrowie Lednickim zaczęto budować już w 963 r. Oznacza to, że jakiś misjonarz musiał już przedtem pojawić się w Gnieźnie. Moja teoria jest następująca: w 962 r. Jan XII wysłał tego misjonarza do Gniezna. Liutprand z Cremony, który współpracował blisko w Rzymie z Ottonem I, opisuje sytuację z 962 r., gdy papież Jan XII wysłał posłów do Konstantynopola i do Węgrów, by otworzyć front wymierzony w Ottona I. Liutprand wiedział o tym, bo agenci Ottona I złapali tych ludzi. Sądzę, że Jan XII mógł wysłać posła - może był to sam Jordan - także do Gniezna, tylko że agenci Ottona I go nie złapali i ten misjonarz dotarł do Gniezna. I właśnie dzięki niemu Mieszko zetknął się z chrześcijaństwem.

W sprawie ''przyjęcia chrztu z czeskich rąk'' pamiętajmy, że w Pradze aż do 973 r. nie było biskupstwa. Z tego powodu i wielu innych - np. imię Jordan jest zapewne włoskie - należy łączyć chrzest Mieszka z Rzymem.

Jak Mieszkowi wychodziło nawracanie swojego ludu?

To bardzo problematyczny temat. Profesor Urbańczyk zadaje pytanie ''Gdzie (s)chowano pierwszych polskich chrześcijan?''. Nie natrafiono bowiem na groby chrześcijan, które można datować na czasy panowania Mieszka I - choć na czasy Chrobrego tak. Jak wiadomo, przejście od pogaństwa do chrześcijaństwa wiązało się m.in. z odejściem od palenia ciał. Ten brak grobów daje nam do myślenia - jaki był zasięg chrystianizacji prowadzonej przez Mieszka I?

Czyli tylko elity były wówczas chrzczone, a lud pozostał pogański?

To jest raczej mało prawdopodobne. Otóż wiemy z historii średniowiecza, że rozwojowi chrześcijaństwa towarzyszyły okresy przejściowe. W wielu krajach pozwalano na zachowanie starych tradycji, żeby ułatwić ludziom przejście na nową religię. Być może więc jedno pokolenie w Wielkopolsce traktowano ''ulgowo'' i pozwalano na ciałopalenie. Tak czy inaczej, jest rozdźwięk między źródłami pisanymi a archeologicznymi. Biskup Thietmar, pisząc zaledwie 20 lat po śmierci Mieszka I, daje do zrozumienia, że Mieszko był gorliwym chrystianizatorem, że z oddaniem wspierał Jordana w nawracaniu Polan. Brunon z Kwerfurtu, pisząc jeszcze wcześniej, również chwalił Mieszka za jego wysiłki chrystianizacyjne.

Co można powiedzieć o wierze Mieszka?

Nie sądzę, ażeby w 966 r. Mieszko był pobożnym katolikiem. Pozostał w tym czasie zapewne zabobonnym człowiekiem, mającym więcej wspólnego jeszcze ze swoją dotychczasową religią niż z nową. Trudno podejrzewać, żeby nękały go konsekwencje grzechu pierworodnego. Niemniej jego decyzja była autentycznie religijna, tyle że z kategorii ''religijności empirycznej'', która dotyczy bardziej zapewnienia sobie doczesnych korzyści, a mniej zbawienia i nagrody w niebie. Wydaje się jednak, że po 966 r. Mieszko stał się pobożnym katolikiem. Dużą rolę odegrała w tym procesie Dobrawa, która zapoznała go z nauką Kościoła. Jego następna żona, Oda, też była wyznawczynią Jezusa - przed ślubem była przecież zakonnicą. Trudno nie podejrzewać, że Oda też dbała o rozwój duchowy swojego męża.

Mamy jakieś konkretne przykłady średniowiecznej pobożności katolickiej Mieszka?

Tak, podam trzy przykłady. Pierwszy - po postrzyżynach młodego Bolesława Mieszko musiał wysłać syna na dwór Ottona II. To naturalnie napawało go lękiem. Co zrobił więc Mieszko? Wysłał pukiel włosów Bolesława papieżowi, żeby zapewnić w ten sposób opiekę boską swojemu synowi.

Drugi - Mieszko został w jednej z bitew postrzelony zatrutą strzałą. Dzięki wstawiennictwu św. Udalryka, jak Mieszko wierzył, udało mu się wyzdrowieć. Potem Mieszko wysłał w podzięce na grób tego świętego srebrne ramię.

Wreszcie trzeci przykład - sprawa Dagome iudex, czyli dokumentu przekazującego państwo gnieźnieńskie w opiekę św. Piotrowi. Moim zdaniem ten dokument nie pełnił żadnej innej funkcji, jak tylko oddanie państwa Mieszka pod bożą opiekę - to był czysto religijny gest, co tym łatwiej wywnioskować, że zaledwie 100 lat później nikt w Stolicy Apostolskiej nie kojarzył nawet, o jaki kraj chodzi. Zgadywano, że o Sardynię!

[Obrazek: wiki_ostrow_lednicki_palatium_rekonstrukcja_635.jpeg]
Wizualizacja pałacu i przylegającej do niego kaplicy na Ostrowie Lednickim fot. Wikimedia Commons
Wiemy ze stuprocentową pewnością, gdzie doszło do chrztu Mieszka?

Najprawdopodobniej na Ostrowie Lednickim, między Gnieznem a Poznaniem. Jeszcze 10 lat temu ta teza była bardzo popularna w środowisku naukowym, ale od tego czasu dużo się zmieniło. Chodzi o nowe datowanie - wielu polskich archeologów przekonanych jest teraz, że kompleks sakralny na Ostrowie Lednickim został zbudowany dopiero w latach 90. X w. Ja jednak pozostaję przekonany, że ta budowla została wzniesiona przed 966 r.

Skąd ta pewność?

Po pierwsze z tego, że archeologowie nierzadko zmieniają zdanie w sprawie datowania, więc dużo się jeszcze może zmienić w tej sprawie. Po drugie, nie ma żadnego sensownego powodu, by ta zupełnie elitarna budowla, z tak wyeksponowaną funkcją chrzcielną, powstała na przełomie milenium. Jeżeli Mieszko i jego dwór zostali ochrzczeni w Gnieźnie albo w Poznaniu w roku 966, to nie byłoby żadnego powodu, by 30 lat później wznieść na Ostrowie Lednickim tę kosztującą fortunę budowlę, która, powtarzam, niedwuznacznie miała służyć ochrzczeniu elity, a nie mas.

Powiedzmy zatem, że Mieszko ochrzcił się na Ostrowie Lednickim. Pozostaje jednak inne pytanie: Dlaczego wybrał akurat to miejsce, a nie Gniezno albo Poznań?

Musimy cały czas pamiętać o olbrzymim ryzyku, jakim dla władcy całkowicie pogańskiego ludu było przejście na chrześcijaństwo. Mieszko, sprowadzając obcą religię, mógł sobie tylko zafundować bunt. Sądzę, że wybrał Ostrów Lednicki, żeby zminimalizować ryzyko. Nie chciał wejść w ostrzejszy konflikt ze swoimi poddanymi, co niewątpliwie mu groziło, gdyby ostentacyjnie dokonał konwersji w Gnieźnie lub Poznaniu.

Rozmawiał Piotr Włoczyk, Historia Do Rzeczy

Philip Steele jest amerykańskim historykiem, redaktorem, tłumaczem, autorem wielu tekstów o tematyce religioznawczej. Od 1990 r.

mieszka w Polsce. Jego najbardziej znana praca to książka ''Nawrócenie i chrzest Mieszka I''.

http://dorzeczy.pl/

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
08-10-2016, 19:44
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (12)

Kult Matki Boskiej Częstochowskiej związany jest nierozerwalnie z czasami potopu szwedzkiego. To wtedy została ona mianowana Królową Polski. Wtedy także, jak mówi tradycja, szwedzki najeźdzca wyrył w jej obliczu bruzdy. Wizerunek Czarnej Madonny ma także sporo wyznawców poza granicami Polski. Najbardziej egzotyczni z nich wierzą, że blizny na policzku zdobyła ona w walce na noże ze swoją siostrą.

Siedem pchnięć nożem, siedem pchnięć sztyletem
Użycz misy, bym mogła napełnić ją własną krwią
Użycz misy, bym mogła napełnić ją własną krwią
Moja krew płynie z góry

- to słowa pieśni, którą często można usłyszeć na jednej z karaibskich wysp. Nie przypomina żadnej z polskich pieśni maryjnych, choć śpiewający ją oddają cześć wizerunkowi do złudzenia przypominającemu ten wiszący w jasnogórskim klasztorze.


[Obrazek: erzulie-dantor-lwa.jpg]
Erzulie Dantor - haitańska bogini zemsty, patronka lesbijeki złodziei.


Przełom XVIII i XIX wieku był burzliwą epoką. Przez Europę przetaczały się zastępy wojsk Napoleona i walczącej z nim koalicji. Jak wiadomo, po stronie cesarza Francuzów stanęli Polacy, liczący na odzyskanie niedawno utraconej niepodległości. Najbardziej sławny Francuz wszech czasów, wspierając kolonialne ambicje swojego imperium, postanowił, że przynajmniej część z sił sojuszników należy wykorzystać do umacniania pozycji Francuzów w ich zamorskich posiadłościach. W ten sposób rozpoczął się karaibski epizod Legionów Dąbrowskiego.

Żołnierze kilku legii (jednostka organizacyjna Legionów), w których panowało największe rozczarowanie brakiem rozwiązania sprawy polskiej przez Napoleona, zostali w 1801 roku wysłani na wyspę San Domingo. Mieli za zadanie wesprzeć siły francuskie w tłumieniu trwającego od 10 lat powstania niewolników. Wspólna misja zakończyła się niepowodzeniem. 1803 rok wyznacza datę klęski sił interwencyjnych i zwycięstwa zwolenników niepodległego Haiti (bo tak woleli nazywać swoją ojczyznę triumfujący czarnoskórzy i mulaci). Z liczącego 6 tysięcy polskiego kontyngentu do Europy powróciło zaledwie kilkaset osób. Reszta poległa w walkach, zmarła w wyniku tropikalnych chorób lub zdecydowała się osiedlić w Ameryce. Jak mówią haitańskie tradycje, części z legionistów niepodległościowe dążenia Haitańczyków wydały się tak bliskie sercu, że zdecydowali się przyłączyć do walki po ich stronie.

Wiadomo, że przybysze z kraju nad Wisłą przywieźli ze sobą na wyspę ryngrafy i inne wyobrażenia pięknej kobiety z dzieckiem na ręku i ranami na policzku. Oblicze postaci, którą nazywali Królową swojego kraju, wydało się dziwnie bliskie walczącym o niepodległość mieszkańcom karaibskiej wyspy. Podobnie jak oni i ich afrykańscy przodkowie, kobieta odznaczała się ciemną skórą. ubawa2

[b]K
łótliwe boginie[/b]

Przeciętnemu Kowalskiemu voodoo kojarzy się z tandetnymi horrorami, w której członkowie sekty, za pomocą krwawych rytuałów, opanowują czyjeś ciało, zazwyczaj przekształcając je w zombie. Tymczasem są rejony świata, gdzie voodoo jest wyrazem ludowej duchowości. Takim miejscem jest Haiti. 80% mieszkańców wyspy, którą kiedyś zwano Hispaniolą lub San Domingo, deklaruje się jako katolicy. Jednocześnie połowa z Haitańczyków przyznaje się do praktyk voodoo. Trudno więc, by oba systemy wierzeń nie przenikały się wzajemnie.


[Obrazek: haiti-voodoo.jpg]
Kapłanka voodoo z Haiti. W tle wizerunek bogini Erzulie. Fot.: BE&W

Wyznawcy widzą w niej przede wszystkim krwiożerczego ducha zemsty i przemocy, który jako broń upodobał sobie ostry sztylet. Opieki u niej szukają więc także wszelkie typy spod ciemnej gwiazdy, złodzieje i rzezimieszkowie. Siostra Dantor, Erzulie Freda, jest próżną i zalotną patronką miłości. Jak łatwo się domyślić, obie boginie nie przepadają za sobą i często urządzają sobie iście karczemne awantury. Podczas jednej z nich Freda miała zostawić na obliczu swojej siostry widoczny znak. Blizny na policzku bogini to pamiątka po sztylecie użytym w bójce. Źródłem konfliktu sióstr była zazdrość o kochanków. Pocięte policzki zaś to zemsta za przebite sztyletem serce Fredy.

Erzulie jest najbardziej popularna wśród wyznawców voodoo. Podobnie jak w przypadku Czarnej Madonny, tak i na wizerunek drugiej z nich wpływ miało chrześcijaństwo. Sprawczyni ran na policzku bogini wyobrażana jest bowiem najczęściej jako Matka Boska Bolesna.

portalwiedzy.onet.pl

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: ro_bot
07-10-2016, 17:38
Forum: Teizm
- Odpowiedzi (15)

Dziewiętnastego Listopada 2016 r ,w 1050 rocznicę Chrztu Polski,Jezus Chrystus zostanie naszym królem.
W zasadzie to tylko akt symboliczny,jednak mam mieszane odczucia.
Czy wpłynie to w jakiś sposób na umocnienie pozycji Kościoła w naszym kraju?
Czy umocni w wierze chrześcijańskiej zwykłych ludzi?
Jakie jest Wasze zdanie?

Komentarz episkopatu:
http://episkopat.pl/komentarz-do-jubileu...la-i-pana/

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: gratka
05-10-2016, 10:56
Forum: Bezmięsne
- Odpowiedzi (1)

Nie lubię jak wątek się marnuje zakurzony, więc w niego klikam i dopisuję :

5. Sałatka chrzanowa jesienno-zimowa
 
1 słoik chrzanu
1 słoik selera
1 puszka kukurydzy
4 jajka ugotowane na twardo
1 jabłko pokrojone w kosteczkę lub starte na grubej tarce
1 łyżka majonezu
    Składniki połączyć dosmaczać według upodobań  pieprzem, solą, cukrem
    Podawać do zimnych mięs.


Chrzan jest bardzo wartościową rośliną. 
Chrzan to naturalne lekarstwo na chore zatoki, katar, niestrawność,
 a także na bóle kręgosłupa i reumatyczne. 

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: Siwy
05-10-2016, 3:06
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (18)

Jak zabić wszystkie komary?
Leszek K. Talko

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
A więc muszę zabić wszystkie komary. Mieszkam za miastem, w lesie, znajomi przyjeżdżają, zachwycają się: masz tu jak w bajce, mówią. Opowiadam im wtedy anegdoty o oswojonych dzikach czekających cierpliwie za płotem na marchewkę. No a potem pojawiają się one - komary.


Gdyby nie to, że zaczęły się wyrajać i atakować szaleńczo nawet psy, a ja nie zacząłem gorączkowo czytać o nich, to skąd bym miał wiedzieć, że są ich 3524 gatunki i że ich ugryzienie może zaszkodzić psu.

Zdobyłem kilogramy zbędnej wiedzy. Choćby to: komary przenoszące malarię najczęściej atakują o świcie albo tuż po zachodzie słońca. Wtedy najlepiej schować się pod moskitierą - o ile się ją ma. A naukowcy, amerykańscy, oczywiście, znają już związek, który uruchomi wszystkie receptory węchowe komara naraz i wtedy komar oszaleje i przestanie gryźć, bo nie będzie się mógł połapać, co ma gryźć. Wspaniale, ale zanim środek pojawi się w sklepie w sprayu, minie kilkanaście lat.

Komary tymczasem atakują cały dzień, a książki, internet, znajomi polecają kolejno:

1. Olejek cytrynowo-eukaliptusowy. Ale w jakiej formie? Podgrzewany świeczką nie zrobił na komarach specjalnego wrażenia. Pięć ugryzień.

Natarcie olejkiem podniosło poziom ochrony. Tylko dwa ugryzienia. Komary mają 75 receptorów węchowych - to też już wiem - przez godzinę trzymały się z daleka, tak zresztą jak i znajomi, a potem wróciły. Natomiast znajomi już się nie zbliżyli. To naprawdę bardzo eukaliptusowy zapach.

2. Środki w sprayu odstraszające komary: bardzo śmieszne, naprawdę bardzo śmieszne - powiedziałyby zapewne komary. Przed opryskaniem latała chmara, po opryskaniu nadal chmara. Różnica: niezauważalna.

3. Opaska na komary. Nasączona naturalnymi olejkami eterycznymi odstrasza przez dwa tygodnie - zapewnia ulotka. Kupiłem 30 opasek za 45 złotych, zapewniając teoretycznie sobie i rodzinie ochronę na kwartał. Efekt: użarły mnie trzy naraz.

4. Aplikacja na iPhone'a odstraszająca komary. Naprawdę ładne kolory, błękit, a pośrodku duże koło z logo komara w środku. Wciskam to kółeczko, które łagodnie rozjarza się światłem, a iPhone - tu muszę wierzyć na słowo - zaczyna wydawać dźwięki niesłyszalne dla ludzkiego ucha, które odstraszają komary.

Komary zainteresowały się aplikacją i podlatywały blisko. Niektóre siadały na iPhonie przywabione poświatą. W ten sposób zabiłem cztery zafascynowane światełkiem. Aplikacja za niecałe euro. Bilans: złotówka za komara.

5. Lampa owadobójcza z supermarketu. Prosta konstrukcja, błękitne świecące rurki, które światłem przywabiają komara, delikatne druciki pod napięciem, które zabijają te zwabione światełkiem. Założenie takie dobre, ale dlaczego nie zadziałało? Dlaczego leciały do mnie, a nie do lampy? Może miały za dużo innych źródeł światła w pobliżu? Może w ciemności koło łóżka zlecą się wszystkie do błędnego światełka i spłoną w wielkim komarzym autodafe?

Huk zabijanego prądem komara może obudzić śpiącego człowieka. Brzmi jak wystrzał z kapiszona. Obudzony człowiek o drugiej w nocy jest zdezorientowany. Strzał? Skąd? Kto? Potem człowiek zasypia, ale po godzinie wyrywa go ze snu kolejny komar, który znalazł swój koniec przywabiony światełkiem. Nad ranem jeszcze jeden. Nad ranem jednak o wiele trudniej jest zasnąć.

Bilans: trzy komary, lampa: 59 złotych. Średnia cena zabicia komara - 20 złotych.

Huk zabijanego prądem komara może obudzić śpiącego człowieka


Pusta butelka, drożdże brązowy cukier. Może zadziała

6. Elektryczna łapka na komary. Coś jak rakietka do badmintona, tyle że uderza się tym komary, które nie chcą same wlecieć do lampy insektobójczej. Siateczka w rakietce jest pod napięciem. Bilans: około 20, więc całkiem nieźle, choć trzeba się nabiegać, a rakietką bardzo łatwo uderzyć dziecko albo żonę. Gdyby tylko komary latały na wysokości półtora metra nad ziemią, nie za szybko i nie zbliżałyby się do zastawy deserowej, byłoby to całkiem proste. Ale robią właśnie tak i do ceny urządzenia należy doliczyć cenę dwóch filiżanek. Koszt całości z filiżankami, 100 złotych. Średnia cena zabicia komara - 5 złotych.

7. Naturalny sposób zabicia komara znaleziony w internecie. Zmieszać sok owocowy z kwasem bornym. Sok przywabi, a kwas borny zabije. Mikstura zwabiła przez dwa dni osiem komarów. Cena mikstury 4 złote. Koszt zabitego komara: 50 groszy.

8. Nadzieja z Ameryki. Ktoś z amerykańskiego Południa radzi w internecie, żeby dolać mydła w płynie do kałuż, w których rozmnażają się komary. Mydło sprawi, że napięcie powierzchniowe wody... mniejsza z tym. Sprawi, że już nie polecą. Koszt: 50 groszy. Efektywność? - trudno powiedzieć. Nadal chmary. Dzięki bezużytecznej wiedzy wiem, że te, które mnie gryzą, nie muszą być z moich kałuż. Komar może bez odpoczynku lecieć przez trzy kilometry z innej kałuży.

9. Dużo gekonów i nietoperzy w domu i okolicy. Jeden potrafi zjeść nawet dwa tysiące komarów dziennie. Z gekonami się nie uda, ale jeden domek dla nietoperzy kosztuje 30 złotych. Mnożę przez rodzinę z młodymi, biorę dwa i wieszam na drzewach. Dokładnie miesiąc temu. Jest ładny i pusty. Co mam teraz zrobić, żeby zamieszkał tam nietoperz?

10. Opryskanie terenu środkiem specjalistycznym: dokładne spryskanie domu i najbliższej okolicy spowoduje, że komary zginą - tak zapewnia ulotka na profesjonalnym środku. I małymi literkami na dole dodaje: "Po deszczu opryskiwanie powtórzyć". Zamykam psy i koty, owijam twarz szalikami i chustami (absolutnie unikać jakiegokolwiek kontaktu z oczami i ustami. Środek silnie toksyczny - przestrzega ulotka). Pryskam trochę na oślep i osiągam niespodziewany sukces. Komarów nie ma. Lata kilka zdezorientowanych, wybijam je elektryczną rakietką.

Dolce vita trwa do wieczora. Potem spadł deszcz. Bilans: koszt środka - 100 złotych. Deszcz ma padać codziennie przez następny tydzień. Koszt pozbycia się komarów przez tydzień: 700 zł. Przez miesiąc: 3 tysiące złotych.

To jeszcze się zastanowię.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: bonaparte
03-10-2016, 22:44
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
- Odpowiedzi (3)

Czyli plaża naturystów innym słowem?
Byliście kiedyś? oczko

A tytuł tematu to cytat z Hogan, mi się spodobał. ubawa

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: przelotnyptak
29-09-2016, 8:46
Forum: Polska
- Odpowiedzi (7)

Kto zna Jakuba Pawlaka?
Nieźle się bawię słuchając słów jego piosenek...


Wydrukuj tę wiadomość