Ostatnie wątki

Statystyki
  • Postów na forum:180,507
  • Wątków na forum:6,196
  • Użytkownicy:3,259
  • Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 14:09
Forum: Zdrowie
- Odpowiedzi (10)

Sansewieria, nazywana także mieczami, wężownicą lub językami teściowej, to wyjątkowa roślina.
Ma bowiem niezwykłe właściwości i jest długowieczna, a ceni ją sama NASA.

[Obrazek: sansewieria4272.jpg]


Wężownica dotlenia w nocy pomieszczenia, robi to jednak o wiele lepiej niż większość roślin. Kiedy śpimy, języki teściowej znakomicie pochłaniają dwutlenek i uwalniają tlen. Wynika to z przystosowania rośliny do gorącego i suchego klimatu Afryki, skąd pochodzi.

Badacze z NASA zaliczyli wężownicę do grupy 18 roślin, które najlepiej oczyszczają powietrze. Sansewieria ponadto pochłania i rozkłada toksyczne związki. Chodzi m.in. o formaldehyd, który wywołuje bóle głowy, bezsenność, a nawet działa negatywnie na układ oddechowy i osłabia odporność. Najgorsze jest jednak to, że formaldehyd prawdopodobnie ma też działania rakotwórcze.
Wężownica radzi sobie doskonale z benzenem – rakotwórczym i toksycznym związkiem, który znajdziemy np. w klejach czy lakierach. Jego działanie, przy wysokim stężeniu, sprawia, że odczuwamy bóle głowy, dochodzi do zaburzenia pracy serca, obniżenia nastroju. Związek utrudnia również dotlenienie mózgu.

Sansewieria – jedna z najbardziej wytrzymałych roślin – lubi ciepło. Zimą temperatura w pomieszczeniu nie powinna spaść poniżej 15 stopni Celsjusza. Roślinie może najbardziej zaszkodzić nadmiar wody w doniczce. Latem podlewamy języki teściowej raz lub dwa w tygodniu, zaś zimą co trzy tygodnie. Nawozimy ją co dwa-trzy tygodnie, ale tylko latem. Wybieramy odżywki z niewielką ilością azotu.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 14:02
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
- Odpowiedzi (2)

Według nowego raportu takich miejsc w Polsce jest ponad sto.




[Obrazek: 2fd7dcfe7b174993dbe316ace3b8f9ca,640,0,0,0.jpg]

Niektórzy powiedzą, że nie trzeba badań, aby to stwierdzić. Bardzo dużo średniej wielkości miast w Polsce jest w nie najlepszej kondycji, a większe metropolie wysysają z nich przede wszystkim młodych, wykształconych ludzi. Potwierdza to ostatni raport Polskiej Akademii Nauk. My pytamy władze jednego z takich miasteczek, czy jest aż tak źle i jak można im pomóc.


Nowa Ruda. 23 tysiące mieszkańców. Miasto leżące u stóp Gór Sowich, niedaleko Wałbrzycha. Niegdyś żyjące z kopalni węgla kamiennego i zakładów włókienniczych. W latach 90. ubiegłego wieku, jak w większości średnich miast, zamknięto tu lwią część dających pracę państwowych zakładów. Przez wiele lat bezrobocie wynosiło od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent. Czyżby do 2017 roku tak mało się zmieniło?

Według raportu PAN Nowa Ruda jest na drugim miejscu w rankingu utraty funkcji społeczno-gospodarczych. Jest w gronie 122 miejsc, którym taka utrata grozi. Co gorsze, to prawie połowa z 255 miast w Polsce zaliczanych do "średnich". Sprawdziliśmy więc, co na temat raportu i niejako "rankingu" sądzi burmistrz Nowej Rudy i jej mieszkańcy.

Władze...
– Ten raport wskazuje na miasta, które mają problemy. I nie ważne czy jest to drugie, ósme czy dwunaste miejsce, bo to są parametry, które ktoś przyjął lub nie przyjął. Nasze miasto siedemnaście lat temu przestało być miastem przemysłowym i stworzyło się naprawdę duże bezrobocie. Teraz naprawiamy tę sytuację i mamy pomysł na to miasto, który realizujemy. Po pierwsze, stworzyliśmy park przemysłowy i inkubator przedsiębiorczości. Ten pierwszy musieliśmy powiększyć, ponieważ zabrakło miejsca w tym, który był pierwotnie zakładany – mówi burmistrz Nowej Rudy Tomasz Kiliński.

Przyznaje też, że miasto stawia na turystykę i ochronę środowiska. - To prawda, że w kwestii czystości powietrza mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia, ale pracujemy nad tym - przyznaje burmistrz i ma nadzieję na wyjście z zapaści końca ubiegłego wieku.

rzyznaje jednocześnie, że podobnie jak reszta mniejszych miast, Nowa Ruda ma problem z demografią. Potwierdza to, że Wrocław jako aglomeracja "wysysa" młodych, wykształconych mieszkańców miasta, którzy właśnie tam się przeprowadzają i zakładają rodziny. Z drugiej strony firmy i fabryki działające na terenie miasta od jakiegoś czasu bardzo pilnie poszukują pracowników, których nie ma. W dodatku, bardzo mocnym konkurentem są... pobliskie Czechy i tamtejszy rynek pracy, który zabiera polskich pracowników.


...i mieszkańcy
Najczęściej władze miasta mają o wiele lepsze mniemanie o kondycji i poziomie życia w mieście niż jego mieszkańcy. Jednak śledząc fora internetowe, na których udzielają się mieszkańcy Nowej Rudy widać, że większość z nich jest zadowolona z tego, w jakim kierunku rozwija się miasto. "Jak Wam się podoba nasze miasto. Ja uważam, że jest ok", " Ostatnio dużo imprez pojawiło się w naszym mieście" - takie opinie to nie rzadkość.

Można mieć wątpliwości co do wyników raportu (chociażby lepsza pozycja Biłgoraja w stosunku do Zamościa), aktualności danych czy ich prawdziwości (wszyscy, którzy pochodzą z mniejszych miast wiedzą, że liczba zameldowanych, a rzeczywiście mieszkających w mieście to ogromna przepaść), ale jedno jest pewne: bez systemowych działań miejsca pracy w średnich miastach co prawda będą, ale nie będzie miał kto ich zajmować.

Wicepremier Morawiecki, zapowiedział ogromne pieniądze na zasypanie tych różnic. I to będzie obietnica, z której powinno się rozliczać rząd skrupulatniej niż z budowy kolejnej dużej montowni.

natemat.pl

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 13:54
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Brak odpowiedzi

"Zdrajcy narodu!", "Obłudnicy" – wykrzykiwali przeciwnicy niemieckiej kanclerz. Podczas spotkania w Heidelbergu została ona obrzucona pomidorami. Ale Angela Merkel zachowała spokój.

Wiec wyborczy w Heidelbergu. Przemawia szefowa CDU, ubrana w czerwoną garsonkę. Słychać gwizdy i krzyki. Nagle ktoś rzuca w kierunku kanclerz dwa pomidory. Jeden z nich obryzgał stojącą na scenie Merkel i dziennikarkę, która była gospodarzem spotkania.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 13:44
Forum: Słodkie
- Brak odpowiedzi

Czytając etykiety produktów spożywczych, często natykamy się na syrop glukozowy lub syrop glukozowo-fruktozowy. Czy obecność jednego zamiast drugiego jest jakąś dużą różnicą? A może żadną? Syrop glukozowy to zagęszczony roztwór wodny cukrów prostych i niskocząsteczkowych wielocukrów, który otrzymywany jest w wyniku hydrolizy skrobi pszennej lub ziemniaczanej. Oczywiście syropy glukozowe otrzymywane z ziemniaków mają tę zaletę, że nie zawierają glutenu.

Po co właściwie producenci dodają go do żywności? Między innymi dlatego, że się dobrze rozpuszcza, uwypukla i utrwala walory smakowe, zwiększa plastyczność masy cukierniczej, nadaje połyskliwość, masa z jego dodatkiem lepiej się rozsmarowuje, jest gładsza, bardziej kremowa i puszysta. Syrop glukozowy, co ciekawe, pozwala też na zachowanie wilgotności produktu, co nie jest bez znaczenia np. przy produkcji ciasta. Oczywiście zwiększa też trwałość produktów – w końcu to cukier. No i nie trzeba już dodawać do produkowanego jedzenia innych substancji słodzących.

Syropy glukozowe wykorzystywane są w przemyśle cukierniczym (m.in. ciasta, cukierki, żelki, gumy do żucia), chłodniczym (mrożone desery, lody), piekarniczym, owocowo-warzywnym (dżemy, marmolady), a także do produkcji napojów bezalkoholowych oraz piwa.

Jeśli na etykiecie produktu doszukamy się w składnikach syropu glukozowego, to nie ma co załamywać rąk. Nie jest to produkt szkodliwy – to zwykła glukoza. Oczywiście musimy wziąć pod uwagę ilość spożywanego produktu, bo nadmiar każdej substancji nie jest nigdy wskazany. Jednak sam w sobie syrop glukozowy nie jest produktem szkodliwym. Dostarcza nam glukozy, czyli paliwa dla naszego organizmu. Wiadomo nasz mózg, nasze mięśnie żywią się glukozą. Produkty z syropem glukozowym warto spożywać przed większym wysiłkiem fizycznym lub intelektualnym. Cukier pomoże nam „wykonać zadanie”, a jednocześnie nie odłoży się „na boczkach”.

Warto zwracać uwagę na to, czy mamy do czynienia z syropem glukozowym produkowanym na bazie skrobi ziemniaczanej, czy powstałym ze skrobi pszennej. Ten pierwszy wariant nie wystawia nas na kontakt z glutenem, składnikiem, któremu przypisuje się wiele szkodliwych działań. I to nie tylko wśród tych, których stan zdrowia wymusza obowiązkowe przejście na dietę bezglutenową (chorzy na celiakię). Coraz więcej osób wykazuje bowiem nadwrażliwość na to występujące w pszenicy białko, nie zawsze zdając sobie sprawę, że jest ono przyczyną ich złego samopoczucia i dolegliwości np. ze strony układu pokarmowego czy nerwowego.

A co z syropem glukozowo-fruktozowym? To oczyszczony i zagęszczony roztwór cukrów prostych – glukozy i fruktozy, uzyskiwany w wyniku hydrolizy węglowodanów. Przez konsumentów często jest mylony z syropem glukozowym, który zupełnie inaczej „zachowuje” się w naszym organizmie.

Syrop glukozowo-fruktozowy otrzymuje się z kukurydzy, a dokładniej ze skrobi kukurydzianej. Zawiera 55 proc. glukozy i 42 proc. fruktozy oraz ok. 3 proc. innych cukrów. To właśnie ten syrop „oskarżany” jest o spowodowanie epidemii otyłości w Stanach Zjednoczonych. Stosuje się go do podobnych produktów jak syrop glukozowy. To producenci decydują, czy dodadzą syrop, który będzie negatywnie wpływał na nasze zdrowie i sylwetkę, czy też taki, który spożywany z umiarem nie będzie nam szkodził.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 13:38
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Brak odpowiedzi

A Ty, kiedy ostatni raz komuś pomogłeś? Polacy mają interesujące podejście do wspierania innych.


Wrzucić kilka złotych do puszki pod kościołem, żeby pomóc Owsiakowi, a potem zapomnieć o temacie na następne 365 dni.
Z takiego założenia wciąż wychodzi wielu Polaków. To na szczęście powoli się zmienia. Ale w kwestii popularyzacji szeroko
rozumianej filantropii nad Wisłą wciąż jest do zrobienia bardzo, bardzo wiele. Na szczęście przykład coraz częściej dają ci, którzy
są znani, i ci, którzy po prostu są najwięksi.
Jak tu dać na kogoś pieniądze, skoro ja jeszcze nie do końca zadbałem o swoją rodzinę? Takie pytanie zadaje sobie wielu Polaków.
Pytanie na pewno nie jest głupie, ale faktem jest, że filantropii trzeba się nauczyć, trzeba do niej dojrzeć. To cecha
charakteryzująca przede wszystkim społeczeństwa bogate, rozwinięte – a do takiego przecież my, jako Polacy, aspirujemy.
Mało kto wie, że przykład idzie z... drugiego końca świata. Kiedy bowiem Kowalski przewraca się na drugi bok w środku nocy, jakiś
 naród praktycznie masowo angażuje się w pomoc innym.

Na przykład, dwie trzecie mieszkańców Australii,  co miesiąc przekazuje swoje pieniądze na cele dobroczynne. Co trzeci angażuje
 się w wolontariat. To bardzo dużo. Owszem, zdecydowana większość Polaków także pomaga, ale dla większości z nas to w skali
roku działania jednorazowe.
 Znaleźć puszkę, "odfajkować" cel na ten rok i zapomnieć, czy tak to widzisz?

Moim zdaniem, problem leży w tym, że mamy za mało informacji o tym, jak i komu pomagać a ludzie, boją się wyrzucać
pieniądze na coś, czego nie są pewni. Druga sprawa, to wymówka w postaci "braku czasu" na wolontariat.
Praca na rzecz innych wymaga jednak pokonania największego wroga: lenistwa. Wrzucenie do puszki wymaga mniej wysiłku, a
tak jesteśmy skonstruowani, żeby tak właśnie działać. To dotyczy całego życia, nie tylko pomagania.
To mniejszy wysiłek czasowy i energetyczny. Wystarczy chwila i mamy poczucie, że "ja już zrobiłem coś dobrego w tym roku i nie muszę"

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 13:26
Forum: Elektryka
- Odpowiedzi (7)

Makabryczne treści zawsze cieszyły się sporą popularnością. Ludzie już w starożytności uwielbiali krew, igrzyska i śmierć.
W ten sposób można było ich oderwać od ważnych politycznych spraw. Podobnie jest i dziś. Film z egzekucji nagrany
przez talibów będzie miał o wiele większe powodzenie niż dokument, opisujący wojnę. Nie bez znaczenia jest też
autentyczność takich treści. Gdzie jest granica dobrego smaku?
Czy pokazywanie w internecie śmierci może mieć dobre skutki?

Opinie na ten temat są podzielone a Ty jak uważasz?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 12:14
Forum: Elektryka
- Odpowiedzi (2)

Jak Facebook wpływa na nasze decyzje – Prelekcja Grzegorza Piechoty

Źródło: psychologiainternetu.pl


Prelekcja odbyła się 17 marca, o godzinie 17:00, w auli 015, w budynku Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS w Sopocie. Grzegorz Piechota z Harvardzkiej Szkoły Biznesu, autor oryginalnych badań algorytmów Facebooka, zdradził nie tylko jego tajemnice, ale też podzielił się wnioskami, jak wytresować algorytmy, by lepiej nam służyły i sprawić, by nasze posty rozprzestrzeniały się jak wirusy.
Prawie dwa miliardy ludzi korzysta z Facebooka; dla blisko miliarda to źródło informacji o świecie. Kim jest redaktor tej największej gazety? Czym się kieruje podejmując decyzje? Czy i jaką ponosi za nie odpowiedzialność?
Fascynująca opowieść o świecie algorytmów, które coraz częściej decydują o tym, co czytamy, oglądamy i czego słuchamy w wolnym czasie? Co robimy w pracy i czy w ogóle dostaniemy tę pracę? Na kogo głosujemy w wyborach i czy w ogóle trafimy do lokalu wyborczego?
Grzegorz Piechota,
Research Associate, Harvard Business School
Pracownik naukowy Harvardzkiej Szkoły Biznesu (HBS) w Bostonie w USA, bada źródła gwałtownych zmian na rynkach, m.in. w handlu, mediach, transporcie. W latach 2015-2016 jako stypendysta fundacji Niemana na Uniwersytecie Harvarda badał wpływ sieci społecznościowych na modele biznesowe i strategie mediów oraz przyszłość pracy w sektorze kreatywnym.
Piechota jest dziennikarzem i menedżerem z 20-letnim doświadczeniem. Zanim rozpoczął karierę naukową, pracował m.in. w „Gazecie Wyborczej” jako reporter, redaktor, szef akcji społecznych i szef newsroomu. Był wiceprezesem Fundacji Agory. Jest członkiem rady dyrektorów Międzynarodowego Stowarzyszenia Mediów Informacyjnych (INMA) w Dallas i byłym przewodniczącym stowarzyszenia w Europie. Z wykształcenia jest prawnikiem. Żonaty, ma dwoje dzieci. Mieszka w Warszawie i w Cambridge, w stanie Massachussetts.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 12:05
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (2)

Za Wikipedią:
 
Intuicja (z łac. intuitio – wejrzenie) – sądy oraz przekonania pojawiające się bezpośrednio, niebędące świadomym operowaniem przesłankami, rozumowanie bez uświadamiania procesu dochodzenia do rozwiązania problemu.

Intuicja objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, obraz, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane rozwiązania. Intuicja służy kreatywności i działa na różnych poziomach (ang. basic, proimitive i sofisticated).
Intuicję, jaka jest bardziej pojęciem potocznym i beletrystycznym aniżeli naukowym, wiąże się czasem z wyróżnianym we współczesnej psychologii kognitywistycznej rozumowaniem intuicyjnym zwanym też "doświadczeniowym" lub skojarzeniowym, nad którym prowadzone są w ostatnich czasach liczne badania empiryczne, w tym i pod względem korzystania z tzw. informacji nielokalnych.

  • Poziomy intuicji:
    • fizyczny
    • emocjonalny
    • intelektualny
  • Typy funkcjonalne:
    • intuicja odkrywcza (myślenie logiczne przerywane intuicją)
    • intuicja twórcza (generatywna)
    • intuicja wartościująca (podświadome ostrzeżenia dotyczące wyborów – podobne do emocjonalnych przeczuć, lęków i często z nimi mylone)
    • intuicja operacyjna
    • intuicja przewidywawcza

Czy posiadasz czasem takie "przebłyski" intuicji?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 12:01
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (9)

Kto jest dla Ciebie wartościowym człowiekiem i dlaczego, napisz i uzasadnij slecausuuski 

Często segregujemy ludzi na wartościowych i bezwartościowych ale czy słusznie?
Na przykład, są ludzie, chodzący po śmietnikach, którzy mają wyższe wykształcenie ale coś w życiu im nie wyszło
ale jak spotkamy na ulicy, w sklepie, kogoś wykształconego, to patrzymy na taką osobą, w lepszym świetle, niż
na taką po studiach i co grzebie w śmieciach.
Czy ludzkość tak mocno upadła moralnie, skoro zwraca uwagę na ubiór i czym, kto się żywi, zamiast na to, kto
jakim jest człowiekiem? Nie, to nie jest pytanie do Was, to tylko moje przemyślenia, nad którymi rozważam, dlaczego
tak się dzieje, czym kierujemy się aby kogoś oceniać i dlaczego w ogóle oceniamy ludzi.

Pytanie do Was, postawiłam na wstępie. slecausuuski

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-09-2017, 11:43
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (14)

Jak uważacie, czy można uzależnić się od drugiej osoby, coś na zasadzie obsesji lub też w innym przypadku, nieradzenia sobie bez tej osoby?

Termin obsesja:
łac. obsessio) w nomenklaturze medycznej oznacza zupełnie co innego niż w mowie potocznej. W terminologii psychiatrycznej obsesja to inaczej myśl lub ruminacja natrętna - często element zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego. W mowie potocznej terminu obsesja używa się do opisania czyiś dużych zainteresowań (np. "mieć obsesję na punkcie komputerów"), bądź zafascynowania jakimś obiektem graniczącego z obłędem.

Wydrukuj tę wiadomość