Ostatnie wątki

Statystyki
  • Postów na forum:180,507
  • Wątków na forum:6,196
  • Użytkownicy:3,259
  • Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com


Napisane przez: HansKllos
06-06-2018, 21:37
Forum: Polska
- Brak odpowiedzi

B.R.O (właściwie Jakub Birecki) - to warszawski wokalista, raper, producent muzyczny, youtuber, były piłkarz Młodej Ekstraklasy, autor trzech oficjalnych wydawnictw i wielu mixtape'ów. 


Posiadacz Złotej i Diamentowej Płyty, absolwent prestiżowej Akademii Leona Koźmińskiego.
Współpracował m.in. z Sylwią Przybysz, Donatanem, Chadą, czy Tede.
Jego utwory w serwisach streamingowych odtworzono ponad 100 000 000 razy. Prywatnie to szczęśliwy mąż i ojciec.  wsydzamsie


DEJA VU - Jest to letni singiel, który zwiastuje nadchodzący album pt. "Karmel", który ukaże się jesienią 2018 roku.
Produkcją muzyki oraz miksem i masteringiem utworu zajął się sam B.R.O, zaś wideo w pięknych plenerach Chorwacji zrealizowała ekipa Wavee Group.
Singiel opowiada historię wyjątkowej i nieodgadnionej miłości, której poszukuje główny bohater, a na którą trafia jedynie w swoich sennych wyobrażeniach.


Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: tiimi83
06-06-2018, 12:30
Forum: Polska
- Brak odpowiedzi

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
05-06-2018, 21:30
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Odpowiedzi (2)

Depar­ta­ment Obrony USA prowadzi od 2007 r. tajny pro­jekt badań nad zjawiskiem UFO. Jego były koor­dy­na­tor Luis Eli­zondo przyz­nał, że zgro­mad­zono wystar­cza­jącą ilość dowodów, by potwierdzić, że OBCY JUŻ TU SĄ.


Przez kilka dekad oby­wa­tele kieru­jący do Białego Domu, USAF (Sił Powi­etrznych USA) lub CIA pyta­nia o ich stan wiedzy na temat UFO, spo­tykali się z odpowiedzią, że zjawisko to nie jest przed­miotem ofic­jal­nego zain­tere­sowa­nia, ponieważ nie udowod­niono, by niezi­den­ty­fikowane obiekty zagrażały bez­pieczeństwu kraju. Stanowisko to utrzymy­wano od 1970 r., kiedy zakończył się ostatni nad­zorowany przez USAF pro­gram badań nad UFO znany jako Project Blue Book (Pro­jekt Niebieska Księga).

Mimo to wydawało się wąt­pliwe, że władze świa­towego mocarstwa nie intere­sują się nierozpoz­naną akty­wnoś­cią w przestrzeni powi­etrznej swo­jego kraju. Ba, było pewne, że lot­nictwo lub Pen­ta­gon dalej zaj­mują się tym prob­le­mem, choć nie infor­mują o tym opinii pub­licznej. Z tego powodu przez lata wielu ufologów próbowało ustalić, co władze wiedzą o UFO i czego nie chcą powiedzieć oby­wa­telom (ruch ten zyskał nazwę Dis­clo­sure, pol. Ujawnienie).
Przełom w dyskusji na ten temat nastąpił w październiku 2017 r., kiedy muzyk i ufolog Tom DeLonge powołał do życia orga­ni­za­cję sku­pi­a­jącą byłych wojskowych, agen­tów spec­służb oraz pra­cown­ików rzą­dowych, którzy intere­sowali się UFO bądź posi­adali na ten temat jakieś infor­ma­cje.
Jedną z tych osób był Luis Eli­zondo poda­jący się za byłego koor­dy­na­tora pro­gramu real­i­zowanego przez Depar­ta­ment Obrony USA, w ramach którego badano niezi­den­ty­fikowane obiekty lata­jące (choć zami­ast tego ter­minu uży­wano nazwy niez­nane zagroże­nia powi­etrzne).

16 grud­nia The New York Times opub­likował nowe infor­ma­cje na temat tego enig­maty­cznego przed­sięwz­ię­cia. Sug­erowały one, że w Stanach Zjed­noc­zonych UFO nadal stanowi obszar zain­tere­sowa­nia armii, która jed­nak zatrzy­muje uzyskane dane dla siebie.

Pro­jekt AATIP (pol. Zaawan­sowany Pro­gram Iden­ty­fikacji Zagrożeń Powi­etrznych) pow­stał w 2007 r. z inic­jatywy Harry’ego Reida — sen­a­tora z Nevady zain­tere­sowanego astro­nau­tyką i astronomią, który był w tam­tym okre­sie Lid­erem Więk­szości w Sena­cie. Pro­gram pozostaje uta­jniony, a real­i­zowany jest we współpracy z firmą Roberta Bigelowa – poten­tata w branży kos­micznej z Las Vegas, który od lat intere­suje się zjawiskami z pogranicza. Jego efek­tem były raporty opisu­jące spotka­nia z obiek­tami lata­ją­cymi, których zachowanie w powi­etrzu wykraczało poza możli­wości ziem­s­kich samolotów (były zdolne np. do niewyobrażal­nych przyspieszeń albo nagłego zatrzy­ma­nia się w locie).
– Nie mam się czego wsty­dzić ani żałować. Myślę, że to jedna z wielu dobrych rzeczy, jakie zro­biłem w poli­tyce – powiedział na ten temat Reid, doda­jąc, że wspar­cie w real­iza­cji pro­jektu otrzy­mał od dwóch nieżyją­cych par­la­men­tarzys­tów – Teda Stevensa i Daniela K. Inouye.
AATIP zaj­mował się sze­roko rozu­mi­anymi spotka­ni­ami z UFO. Definicja tego ter­minu budzi niesłab­nące kon­trow­er­sje, obe­j­mu­jąc spek­trum zjawisk i obiek­tów o różnej prowe­niencji: od maszyn wojskowych, testów rakiet, satelitów, przez fenomeny pogodowe, atmos­fer­yczne, astro­nom­iczne po niewytłu­maczalne incy­denty, w tym rzekome wiz­yty istot pozaziem­s­kich (anal­izy prowad­zone przez lata w różnych ośrod­kach na świecie ustal­iły, że przy­padki niewy­jaśnione to ok. 3 – 10 pro­cent zgłoszeń o UFO).
Eli­zondo, który pra­cował przy wspom­ni­anym pro­jek­cie przez kilka lat twierdzi jed­nak, że w gąszczu dowodów znalazł przesłanki sugeru­jące, że kos­mici są obecni na Ziemi.
– Z moich oso­bistych wniosków wynika, że ist­nieje wystar­cza­jąco dużo mate­ri­ału, by móc uznać, że NIE JESTEŚMY SAMI. Badane obiekty, nazwi­jmy je maszy­nami lata­ją­cymi, zachowywały się w sposób nieosią­galny dla samolotów amerykańs­kich czy zagranicznych – powiedział w roz­mowie z CNN.
Choć ofic­jal­nie Depar­ta­ment Obrony miał zamknąć AATIP w 2012 r., Eli­zondo twierdzi, że pro­jekt nadal dzi­ała, ale nie zdradził on per­son­al­iów swo­jego następcy. On sam zrezyg­nował z pracy w Pen­tag­o­nie w październiku 2017, twierdząc, że był to jego oso­bisty protest prze­ci­wko brakowi reakcji na prob­lem UFO ze strony władz i armii, mimo ist­nienia wielu relacji pilotów, a także mate­ri­ałów fotograficznych i fil­mowych. Z tych ostat­nich najwięcej komen­tarzy w sieci wzbudził film udostęp­niony przez Depar­ta­ment Obrony, na którym widać niezi­den­ty­fikowany obiekt śled­zony przez parę F/A-18F Super Hor­net (patrz poniżej), a także nagranie z okolic San Diego wyko­nane przez pilota Davida Fra­vora, gdzie pojawia się elip­ty­czne UFO.



Mimo tych sen­sacyjnych prze­cieków, amerykańskie władze i wojsko nadal nie zniosły embarga na infor­ma­cje o UFO. Wspom­ni­any Robert Bigelow dodał, że więk­szą otwartość od USA wykazują pod tym wzglę­dem nawet Chiny i Rosja. Z drugiej strony wiele osób do wspom­ni­anych rewelacji pod­chodzi z rez­erwą, przy­pom­i­na­jąc, że ten temat od zawsze stanowił w USA pole wojny infor­ma­cyjnej. Być może przez ten kon­trolowany prze­ciek Stany chcą uświadomić rywalom, że są w stanie wyśledzić każdą maszynę szpiegowską? A może pogłoskami o powi­etrznych intruzach chcą zaka­mu­flować własne tajne przed­sięwz­ię­cia? Na tym polu niestety nic nie jest oczy­wiste, tym bardziej, że mimo szum­nych deklaracji Eli­zondo i innych osób sku­pi­onych wokół DeLonge’a wciąż wiemy o UFO tyle, co uprzednio.

nieznanyswiat.pl

Co o tym sądzicie, czy UFO istnieje, czy rzeczywiście USA nadal prowadzi badania w tajemnicy przed resztą świata?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
05-06-2018, 20:19
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Odpowiedzi (7)

Jestem przeko­nany, że już dziś można przedłużyć życie do 130, a nawet 160 lat…

Jak to osiągnąć? Należy dbać o odpowied­nią dietę, suple­men­tację i ruch. Z kolei dobra starość — dodaje — zależy od genów, grupy krwi oraz sposobu życia prze­jętego od przodków.
Janusz Pułczyński-  były pra­cownik naukowy UJ i Politech­niki Krakowskiej



Starze­nie się człowieka to wbrew pozorom nadal zagad­kowe zjawisko. Może być szy­bkie i wów­czas ma podłoże chorobowe, albo umi­arkowane, ale najlepiej, gdy prze­b­iega bardzo powoli. Pro­ces ten jest skom­p­likowany i wynika z czyn­ników zarówno zależnych, jak i nieza­leżnych. Te drugie zapisane są w genach i stanowią kon­sek­wencję życia naszych przod­ków. Zależą więc od jego stylu w okre­sie wielu pokoleń — stąd przeko­nanie o ist­nie­niu tzw. rodów długowiecznych.
Człowiek starzeje się przez cały czas i ma to miejsce każdego dnia. Dlaczego o starości należy myśleć w pełni życia.


Weźmy za przykład piękną amerykańską aktorkę Halle Berry, Afroamerykankę. Choć ma ponad 50 lat, wygląda o połowę młodziej i tryska energią młodej dziew­czyny. Znana na całym świecie, otrzy­mała Oscara za najlep­szą rolę kobiecą w filmie Czeka­jąc na wyrok. Mimo swoich lat jest młoda duchowo, co pozy­ty­wnie odbija się na fizis. Wiele więc zależy
od genów i życia naszych przod­ków, ale też regen­er­acji włas­nego ciała
co spowal­nia starze­nie. Wydaje się, że starzenia nie można opóźnić, gdyż tkanki naszego orga­nizmu nie mogą stać się młod­sze od nas. Każde ich następne pokole­nie jest starsze i słabsze.
Czy więc starość musi być nieunikniona?
Otóż niekoniecznie. Pewna wiekowa Chinka, jak wyty­cza­łem w lit­er­aturze Państwa Środka, zami­ast się dalej starzeć, zaczęła młod­nieć. Odras­tały jej zęby, wró­ciła miesiączka…
Czy ist­nieje zatem możli­wość, aby starość cofnąć, a poszczególne organy miały mniej lat od naszej metryki? Nie zawsze, ale… Na początku życia otrzy­mu­jemy spory bagaż uszkodzeń odziedz­ic­zonych po przod­kach. Poza tym odnowa ludzkiego ustroju ogranic­zona jest tzw. liczbą Hayflicka, określa­jącą ilość podzi­ałów naszych komórek, co w roku 1965 wykazał prof. Leonard Hayflick. Każda z komórek może dzielić się kar­iokine­ty­cznie 52 razy, gdyż telom­ery, czyli końcówki chro­mo­somów, przy każdym podziale nieuchron­nie ule­gają skróce­niu. Ale też nie zawsze i nie wszędzie. Ist­nieją bowiem komórki nieśmiertelne…

Co o tym sądzicie, czy możemy powstrzymać starość?
Ciekawe jakie to geny i jaką krew trzeba mieć aby móc powstrzymać proces starzenia się.
Z artykułu tego się nie dowiemy, chyba że ktoś zakupi czwarty numer "Nasz Świat". ubawa

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
05-06-2018, 20:05
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Odpowiedzi (2)

Od wieków mistycy, święci, filo­zo­fowie, a także ci, którzy wró­cili z zaświatów, donosili o cud­ownych miejs­cach, jakie tam ujrzeli. Rajskie kra­jo­brazy, świ­etliste miasta, krysz­tałowe budowle… I zmarli krewni oraz zna­jomi, którzy wychodzili im naprze­ciw wraz z Duchowym Opiekunem. Czy śmierć otwiera bramę do innego życia?


Mał­gorzata Stępień
Amerykański reżyser Woody Allen (ur. 1935) zażar­tował kiedyś: Są obawy, że ist­nieje życie po śmierci, ale nikt nie wie, gdzie będzie się ono odbywać.
I rzeczy­wiś­cie: na pod­stawie opisów tych, którzy stamtąd powró­cili na skutek stanów NDE (od ang. doświad­czenia z pogranicza śmierci) albo regresji hip­no­ty­cznej możemy tylko dom­niemy­wać lokaliza­cji wspom­ni­anego miejsca. Praw­dopodob­nie zna­j­duje się ono… tuż obok nas, lecz go nie dostrzegamy, bo wibruje ze znacznie wyższą częstotliwością.

Niebo na wyciąg­nię­cie ręki

Znany neu­rochirurg i wykład­owca Har­vardu dr Eben Alexan­der (ur. 1953) zapadł w tygod­niową śpiączkę w wyniku ciężkiego zapale­nia opon mózgowo-rdzeniowych. Prze­by­wał wów­czas w duchowych sfer­ach: w książce Dowód wyjaś­nia sub­telne pow­iąza­nia ener­gety­czne innych wymi­arów z Ziemią. Dowiedział się tam, że nie ist­nieje jeden, lecz wiele wszechświatów — o wiele więcej, niż mógłbym sobie wyobrazić — osią ich wszys­t­kich jest miłość. We wszys­t­kich ist­nieje także zło, lecz wyłącznie w ślad­owych iloś­ci­ach. Jest konieczne, ponieważ bez niego nie ist­ni­ałaby wolna wola, a bez wol­nej woli nie ma roz­woju, nie ma postępu, a więc nie moglibyśmy zostać tym, czym prag­nie widzieć nas Bóg. Cho­ciaż w świecie takim jak nasz wszech­moc zła cza­sami prz­er­aża, w obra­zie całości domin­uje miłość i to właśnie ona ostate­cznie zatriumfuje.
W nie­zlic­zonych wszechświat­ach - wspom­ina lekarz - oglą­dałem niezmierne bogactwo form życia. Widzi­ałem nie­zlic­zone wyższe wymi­ary, lecz jedynym sposobem ich poz­na­nia było wniknię­cie do ich wnętrza i doświad­cze­nie bezpośred­nio. Nie można ich poz­nać ani z rozu­mieć z poziomu przestrzeni o niższych wymi­arach. W krainach wyższego rzędu ist­nieją związki przyczynowo-skutkowe, ale dzi­ałają inaczej, niż na Ziemi. Nato­mi­ast czas i przestrzeń, w których poruszamy się w naszym świecie, bardzo ściśle i mis­ternie zazębia się ze swoimi odpowied­nikami w wyższych wymi­arach. Innymi słowy, światy te nie są zupełnie odcięte od naszego, ponieważ wszys­tkie stanowią część tej samej nadrzęd­nej boskiej Rzeczy­wis­tości. Z wyższych wymi­arów można dotrzeć do każdego czasu oraz miejsca w naszym świecie.
Cytowany frag­ment wskazuje na ścisły kon­takt, jaki utrzy­mu­jemy z duchowymi wymi­arami: związki przyczynowo-skutkowe, które dzi­ałają w wyższych świat­ach, prze­jaw­iają się w zaskaku­ją­cych, często szoku­ją­cych dla nas koin­cy­denc­jach i splotach zdarzeń.
Doz­na­nia Alexan­dra potwierdza wielu podob­nych mu pac­jen­tów i ich ter­apeutów. Badacz reinkar­nacji, dr Fred­er­ick Lenz (1950 – 98) przeanal­i­zował pięt­naś­cie przy­pad­ków osób, które twierdz­iły, że pamię­tają swą śmierć w poprzed­nim życiu, podróż przez zaświaty i nar­o­dziny w obec­nym wcie­le­niu. Dusze pac­jen­tów dr. Lenza docier­ały do miejsca odpoczynku, gdzie oczeki­wały na kole­jne wcie­le­nie. Ze wszys­t­kich relacji wynika, że sfera ta składa się z nie­zlic­zonych poziomów i wewnętrznych światów, co potwierdza­łoby doz­na­nia dr. Alexandra.
Po śmierci każdy z nas intu­icyjnie kieruje się do świata właś­ci­wego dla siebie. Jedna z kobiet opisuje to tak:
W końcu dotarłam do miejsca, które wydało mi się mym domem. Tak to wtedy odczuwałam. Opuś­ciły mnie wszelkie obawy, lęki i troski. Zapom­ni­ałam o swym życiu na Ziemi. Nic się już dla mnie nie liczyło prócz spoko­jnego doz­na­nia spełnienia. Utraciłam poczu­cie czasu; wszys­tko zdawało się bezcza­sowe. Miałam uczu­cie, jak­bym była tam zawsze. Podobne wraże­nie mamy budząc się ze snu, który wydawał się taki prawdziwy, po to tylko, by przekonać się, że to nieprawda, że to jed­nak sen. Tak właśnie się czułam. Moje poprzed­nie życie na Ziemi było przemi­ja­ją­cym snem, z którego się teraz obudziłam.
Nie porusza­łam się w przestrzeni, tak jak zwykle się to odczuwa. Wszys­tko tutaj było świado­moś­cią, czystym ist­nie­niem. Zanikły wszelkie wymi­ary. Mijałam tysiące poziomów. Na każdym z nich odpoczy­wały dusze w oczeki­wa­niu na kole­jne wcie­le­nie. Niższe poziomy były ciem­niejsze. Wyczuwałam jakoś, że prze­by­wa­jące tam dusze nie osiągnęły pełnej dojrzałości.
Dotarłam wresz­cie na poziom, który mi odpowiadał. Zatrzy­małam się tam. Czułam, że powyżej są dal­sze poziomy, ale było to miejsce przez­nac­zone dla dusz bardziej dojrza­łych ode mnie.
Jako pier­wszy na Zachodzie w lat­ach 70. ubiegłego stule­cia podobne relacje zgro­madził w swym best­sellerze Życie po życiu dr Ray­mond Moody. Oprócz klasy­cznych etapów umiera­nia i opuszcza­nia ciała przez duszę, trójwymi­arowego przeglądu życia, lotu tunelem, miłu­jącego Światła czy spotka­nia z bliskimi zmarłymi i Duchowymi Prze­wod­nikami, relacje pod­kreślały, że wszys­tko roz­grywa się równole­gle na dwóch płaszczyz­nach. Pac­jent bowiem mógł jed­nocześnie obser­wować leżące w łóżku własne ciało, akcję rean­i­ma­cyjną i reakcje otoczenia. Nie ma więc prze­sady w stwierdze­niu, że świat ducha zazębia się z tym ziemskim.
Podob­nie Robert Mon­roe (1915 – 95) w swych best­seller­ach doty­czą­cych fenomenu OBE, czyli świadomej ekste­ri­o­ryza­cji, pen­etrował sfery ducha. Opisy­wał toczącą się na różnych poziomach egzys­tencję zmarłych, którzy z astral­nej materii tworzyli swoje otocze­nie: domy, kra­jo­brazy. Wydaje się, że ziem­ski świat materii jest podob­nym wyt­worem ułudy. W tym swoistym wirtu­al­nym filmie, krę­conym od mil­iardów lat, Dusze odgry­wają prz­eróżne role, by się doskon­alić. Czy jed­nak robimy to także w zaświatach?

Wieczne odpoczy­wanie? Zapomnij!

Bada­nia Insty­tutu Gallupa z 1982 r. wykazały, że co trzeci Amerykanin wierzy w możli­wość dal­szego roz­woju duchowego w niebie. Tym­cza­sem pop­u­larny fizyk kwan­towy indyjskiego pochodzenia Amit Goswami (ur. 1936) twierdzi, że nie jest to możliwe. Dusze, postrze­gane jako opisane wcześniej bez­cielesne mon­ady kwan­towe, nie mogą mieć świado­mości rozdzi­ału pod­miotu od obiektu, nie mają również możli­wości roz­woju duchowego, a co za tym idzie, nie mogą dzięki takiemu roz­wo­jowi doświad­czyć wyz­wole­nia. Przenoszą one uwarunk­owa­nia i wiedzę zdobytą w poprzed­nich wcie­le­ni­ach, ale nie są w stanie ani czegokol­wiek dodawać do puli uwarunk­owa­nia, ani z niej ode­j­mować poprzez dal­sze kreaty­wne przed­sięwz­ię­cia. To jest możliwe tylko w połącze­niu z ludzką formą - dowodzi fizyk. I wyjaś­nia, że do tego potrzebne jest zała­manie fali możli­wości, co wymaga określonej dynamiki samostanowienia, zwanej hier­ar­chią splą­ta­nia. A tę zapew­nia jedynie mate­ri­alny mózg, żyjąca komórka lub jej konglomeraty.
Całkowicie odmi­enne stanowisko zaj­muje dr Michael New­ton (zm. 2016), który po wielu lat­ach badań usys­tem­aty­zował doniesienia pac­jen­tów na temat zaświatów i zamieszku­jącej je społeczności Dusz. Wbrew powszech­nemu mnie­ma­niu narzu­conemu nam przez religie, sfera między wcie­le­ni­ami wcale nie jest miejscem nud­nego odpoczynku! To czas inten­sy­wnej nauki i pracy na rzecz roz­woju włas­nego, a także Ziemi i Kosmosu.
Wielu pac­jen­tów opowiadało nie tylko o zaję­ci­ach, które tam wykony­wali, ale i o przenosze­niu tak zdoby­tych doświad­czeń na plan ziem­ski! Na przykład spec­jal­istka metody LBL (Life Between Life) Iwona Kupisz-Röpcke twierdzi, że wiele dzi­ałań, które pode­j­mu­jemy na Ziemi, stanowi kon­tynu­ację pro­jek­tów, którymi zaj­mowal­iśmy się w sferze ducha! Dzięki temu następuje rozwój tech­niki, pow­stają wynalazki. Moja klien­tka, pani inżynier, pra­cow­ała nad aero­dy­nam­iczną formą kadłubów: okazało się, że w sferze między wcie­le­ni­ami robiła to samo — tyle że z raki­etami między­galak­ty­cznymi. Dlat­ego niek­tórzy klienci przy­go­towują fachowe pyta­nia z różnych dziecin i w cza­sie sesji proszą, bym je odczytała.
Badacz NDE i tana­tologii, amerykański psy­cholog Ken­neth Ring (ur. 1936) opub­likował w 1980 r. wyniki anki­ety, w której 10 pro­cent respon­den­tów doświad­czyło rajs­kich wizji Duchowej Krainy. Z kolei naukowcy z Ever­green State Col­lege z Olimpii (stan Waszyn­g­ton) wyo­dręb­nili aż 34,5 pro­cent takich przy­pad­ków. A jak one wyglądały?
Chory na serce pac­jent dr. Moddy’ego, który przeżył śmierć klin­iczną, obser­wował akcję rean­i­ma­cyjną, a potem znalazł się w cud­ownym miejscu. Wszys­tko spow­i­jało (…) złote światło. Było pięknie. Ale nie mogłem znaleźć jego źródła. Słysza­łem muzykę. Wydawało mi się, że jestem gdzieś na wsi: widzi­ałem góry, stru­mie­nie, trawy, drzewa. Jed­nak wszys­tko, co oglą­dałem było inne niż to, co spo­tykamy na Ziemi. Zewsząd otaczali mnie ludzie. Choć nie mieli postaci cielesnej, czułem, że tam są. Odczuwałem doskon­ały spokój, zad­owole­nie i miłość. Byłem częś­cią tego wszystkiego.
Inna pac­jen­tka, także rean­i­mowana w szpi­talu, wspom­ina, że za tunelem spotkała zmarłych dzi­ad­ków, ojca i brata, a wszys­tko było ską­pane w cud­ownym świ­etle oraz niez­nanych na Ziemi pastelowych barwach. Spo­tykałam ludzi, od których promieniowało szczęś­cie. Byli wszędzie wokół, niek­tórzy zbier­ali się w grupy, inni się uczyli… Z daleka widzi­ałam miasto. Były tam poje­dyncze budynki. Wszys­tkie emi­towały jasne światło. Ludzie, którzy tam mieszkali byli pełni szczęś­cia. Woda tryskała z fontanny. Myślę, że miejsce to można nazwać świ­etlistym miastem. To było urzeka­jące. Słysza­łam muzykę.
Starszy mężczyzna, którego serce w trak­cie zawału stanęło na kilka minut, mówił: Prze­chodzisz przez rzekę. Zupełnie jak w Bib­lii — „jest tam rzeka…”. Z gładką powierzch­nią, przy­pom­i­na­jącą szkło… Przekraczasz rzekę… (…) Po prostu prze­chodzisz. To jest wspani­ałe. Nie potrafię tego opisać. Ziemia jest piękna, ale nie ma porów­na­nia z tam­tym miejscem. Panuje tam taka cisza i spokój. Czu­jesz, że odpoczy­wasz. I nigdzie nie dostrzegłem ciemności.

Rząd dusz. Społeczność zaświatów

Wydaje się, że wys­tępuje tam kilka typów dusz. Pier­wsze to te, które nie funkcjonują indy­wid­u­al­nie, a w ramach zbiorowości i raczej nie inkar­nują na Ziemi, choć mogą zdoby­wać doświad­czenia w świat­ach men­tal­nych. Drugie pracują wyłącznie w sfer­ach men­tal­nych i swo­bod­nie poruszają się między wymi­arami. W prze­ci­wieńst­wie do nich trze­cie inkar­nują się tylko w świat­ach fizy­cznych, a czwarte lubią zmieniać środowiska i sfery.
Na pod­stawie relacji tysięcy pac­jen­tów dr New­ton wyróżnił kilka poziomów roz­woju dusz. Pier­ws­zorzędne skupisko młodych dusz, które indy­wid­u­al­nie wye­manowały z boskiego Źródła, pozostaje w bliskiej łączności przez setki wcieleń, w okre­sie 5 – 50 tys. ziem­s­kich lat. Potem jed­nak prze­chodze­nie dzięki indy­wid­u­al­nej ewolucji na kole­jne poziomy następuje coraz szy­b­ciej. Na III poziomie dusze wychodzą poza to skupisko, łącząc się z innymi o zbliżonym charak­terze, zada­ni­ach i spec­jal­iza­c­jach. Każda dusza emanuje wibrac­jami o określonym kolorze, który ujaw­nia poziom jej roz­woju: ter­apeuta wyróżnił ich sześć, ale ist­nieją i wyższe, jed­nak ich przed­staw­iciele nie inkar­nują już na Ziemi. Młode dusze świecą mleczno­bi­ałą barwą, a bardziej zaawan­sowane kole­jnymi kolorami spek­trum, aż po fio­let. Każda dusza ma swe wieczne imię — indy­wid­u­alną syg­naturę wibracyjną.
Głównymi insty­tuc­jami w Świecie Dusz są — wcześniej już w tym cyklu opisane* — Bib­lioteka i Krąg Przez­naczenia, a także Sank­tu­ar­ium Rady Starszych, Szkoła z aulą oraz salami lek­cyjnymi oraz Cen­tra Komu­nika­cyjne. Są tu też inne budowle jak przy­pom­i­na­jące ule z plas­trami miodu inku­ba­tory młodych dusz, czy miejsca oczyszcza­nia i regen­er­acji energii. Uzu­peł­ni­ają je lasy, ogrody i zielone przestrze­nie z pla­cami zabaw.
Dusza, która powraca po śmierci do Domu, prze­ważnie widzi wspani­ały park z umieszc­zonymi w nim setkami półprzezroczystych ban­iek o mlecznym zabar­wie­niu, podob­nych do myd­lanych. Są to wspom­ni­ane pier­ws­zorzędne skupiska dusz, liczące 3 do 25 istot, z którymi jesteśmy najsil­niej związani. I to właśnie z nimi najczęś­ciej inkar­nu­jemy. Każda z nich emanuje światłem widocznym przez ściany bańki. Skupiska te tworzą więk­sze, dru­gorzędne, liczące po około tysiąc dusz.
Ener­gety­czną funkcję budowli zdradza jej ksz­tałt. Piramidy służą do medy­tacji i uzdraw­ia­nia; ksz­tałty pros­tokątne do naucza­nia i stu­diowa­nia min­ionych wcieleń, nato­mi­ast sfer­oidalne do testowa­nia przyszłych żywotów. Cen­tra Komu­nika­cyjne w ksz­tał­cie pryz­maty­cznych kół przy­pom­i­nają lot­niska: od nich odchodzą cylindryczne Por­tale służące do przemieszcza­nia w inne wymi­ary. Trwa tu płynny ruch, a Dusze dos­tra­jają się do har­moni­jnych tonów, by utrzy­mać się na ścieżce do miejsca celu podróży.
Dusza, po przy­wi­ta­niu się ze swoimi towarzyszami z obu skupisk, zmierza do Budynku Szkol­nego. Jest on zazwyczaj zbu­dowany na planie gwiazdy: w cen­trum zna­j­duje się olbrzymia aula, nakryta kop­ułą, a odgałęzienia tworzą długie kory­tarze, wzdłuż których mieszczą się dziesiątki sal lek­cyjnych. Nauka polega nie tylko na anal­i­zowa­niu odgry­wa­niu różnych wari­antów wcieleń, ale i na manip­u­lacji energią oraz zdoby­wa­niu doświad­czeń pod­czas wypraw do innych wymiarów.
Kole­jną ważną insty­tucją jest Bib­lioteka Ksiąg Życia. Ponieważ w cyklu NŚ została już opisana (zob. nr 1/2016 — przyp. red.) wspomnę tylko, że ma formę ogrom­nego pros­tokąt­nego budynku, w którym aż po hory­zont ciągną się rzędy półek z księgami życia i stołów do ich stu­diowa­nia. To tutaj Dusze dokonują przeglądu swych wcieleń, studi­u­jąc tomy przynos­zone im przez Archiwistów.
Miejsce, w którym Duchowe istoty spo­tykają się z Radą Starszych, jawi się zazwyczaj jako okrągłe pomieszcze­nie o sakral­nym charak­terze. Dzieje się tak z uwagi na Obec­ność, nazy­waną też Nad­duszą — rodzaj boskiego para­sola fio­le­towej energii, która wspiera pro­ces oceny każdego wcie­le­nia. Dusza w asyś­cie swego Prze­wod­nika, dyskret­nie towarzyszącego jej z tyłu, staje przed półokrągłym stołem, za którym zasi­ada od trzech do dwu­nastu Mędr­ców. Najczęś­ciej pac­jenci postrze­gają ich jako starych, bro­datych lub łysych mężczyzn w fio­le­towych szat­ach, choć zdarzają się i kobi­ety lub istoty o cechach obo­j­ni­aczych. Ich nastaw­ie­nie jest przepo­jone najgłęb­szą miłoś­cią i troską. Przy­pom­i­nają kocha­ją­cych rodz­iców, dorad­ców psy­cho­log­icznych oraz pełnych zachęty nauczy­cieli. Dusza zaś odczuwa dla nich cześć i sza­cunek. Prze­wod­niczący Rady prosi, by oceniła swój postęp w min­ionym wcie­le­niu na tle poprzed­nich. Zazwyczaj bowiem nad pewnymi prob­le­mami pracu­jemy przez wiele żywotów. Pyta­nia i uwagi od członków Rady pozwalają Duszy ujrzeć wszys­tkie aspekty jej dzi­ałań i rozważyć, co warto udoskon­alić w kole­jnym życiu.
Nuda? Tylko na Ziemi
Relacjom tych, którzy powracali z zaświatów po śmierci klin­icznej, często nie chciano dawać wiary, ponieważ opowiadali, że Opiekunowie Duchowi, a nawet Bóg prze­jaw­iali… poczu­cie humoru. Było to tak dalekie od nadę­tych i smut­nych kazań koś­ciel­nych, czy wizji karzącego Jahwe! Tym­cza­sem tysiące relacji donoszą nie tylko o rozbrzmiewa­jącej tam muzyce i śpiewie, ale również o tań­cach, grach i zabawach, jakim odd­ają się w wol­nych chwilach duchowi rezy­denci. Do złudzenia przy­pom­i­nają one te upraw­iane na Ziemi, choć materię zastępuje tu energia.
Muzyka ma dla duszy daleko więk­sze znacze­nie niż na Ziemi. (…) Myśle­nie muzy­czne stanowi język dusz. Kom­pozy­cja i przekazy­wanie rezo­nansu har­mon­icznego zdaje się wiązać z for­mowaniem i prezen­tacją tego języka. (…) Tworzą one fun­da­ment kreacji ener­gety­cznej i jed­noczenia dusz — pisze dr New­ton. Chórom dusz o wspani­ałych głosach w niespo­tykanej skali towarzyszą dźwięki harfy, liry, fletów, dzwonków i bęb­nów. W muzyce, śpiewie i tańcu wys­tępują ele­menty cele­browa­nia Świętego Źródła: taką rolę pełniły one w starożyt­ności na Ziemi. Pewnie dlat­ego taneczny ruch wywołuje w Duszach wspom­nienia ich pier­wszych wcieleń.
W ramach dłuższego wypoczynku Istoty te odwiedzają również inne plan­ety oraz Ziemię: zabier­ają wów­czas kilka pro­cent swej energii, by pozostać niewidocznymi dla śmiertel­ników. W ramach ćwiczeń z energią — jak to opisy­wał Robert Mon­roe — tworzą dowolne przed­mioty, a nawet domy, miasta i kra­jo­brazy. W ten sposób odt­warzają nie tylko te znane sobie z ziem­s­kich wcieleń, ale i z innych planet. Kreują także zupełnie fan­tazyjne wyt­wory swej wyobraźni.
Brzmi jak bajka? Cóż, takimi relac­jami podzieliły się tysiące osób z całego świata. Można więc im uwierzyć, albo… poczekać do chwili, gdy oso­biś­cie będziemy mogli je zweryfikować.
Bib­li­ografia:
E. Alexan­der, Dowód, Kraków 2013.
M. New­ton, Przez­nacze­nie dusz, Lon­dyn 2004.
Tenże, Życie między wcie­le­ni­ami, Lon­dyn 2004.
D. Ash, P. Hewitt, Ludzie jak bogowie, Byd­goszcz 1992.
A. Goswami, Fizyka duszy, Białys­tok 2015.
R. Moody, W stronę światła, Byd­goszcz 1995.
R. Moody, Reflek­sja nad życiem po życiu, Byd­goszcz 1993.

Cytat:Artykuł pochodzi z numeru 5/2016 NŚ(Nieznany Świat) i został opub­likowany pod ory­gi­nal­nym tytułem Niebieska społeczność: ustrój sfer duchowych, w cyklu W kręgu reinkarnacji.

Jak Ty widzisz TAMTEN ŚWIAT?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: bonaparte
04-06-2018, 18:58
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Odpowiedzi (18)


Już dawno wiedziałem, że kosmici mają swoich przedstawicieli przy niektórych rządach.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: bonaparte
04-06-2018, 18:55
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Odpowiedzi (1)


Nie tylko zdjęcie zniekształciło, ale jego twarz również.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: Jimmy
03-06-2018, 19:29
Forum: Polityka/ historia
- Odpowiedzi (8)

Dzisiaj tekst o zjawisku chemtrails, zjawisku nowym w Polsce, notowanym odkąd przystąpiliśmy do NATO.Czym jest to zjawisko I dlaczego tak bardzo zagraża nam wszystkim,także mieszkającym w Polsce? Wszystko powoli wyjaśnię. Chemtrails to skrót od wyrazów chemical trails. Oznaczają one chemiczne smugi kondensacyjne, pozostawione przez lecące samoloty. Z tym, że istnieją dwa rodzaje smug pozostawianych przez samoloty. Pierwsza z nich to zwyczajne smugi kondensacyjne, pozostawione przez samoloty cywilne. Smugi te znikają zupełnie kilka, do kilkunastu sekund po ich pozostawieniu przez lecący samolot.
Więcej o tym zjawisku możecie poczytac tutaj-http://pekaylifestyle.com/chemtrails-zab...na-niebie/
Ja w swojej mijscowości tez zauważyłem te smugi.A Wy co sądzicie na temat chmtrails ? Trują nas ? sadsmut3 Czy nie ?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: ewus
01-06-2018, 0:15
Forum: Zdrowie
- Odpowiedzi (12)

Nie ubłagalnie zbliża się okres wakacyjny. Czas relaksu, odpoczynku, wyjazdów i niekiedy braku wyobraźni młodych ludzi. Jest to najgorętszy okres, kiedy w Bankach Krwi brakuje tego najważniejszego życiodajnego płynu. Wzrasta zapotrzebowanie na krew i dawców.
No właśnie, dawcy. Mimo szerokiej skali propagowania akcji oddawania krwi w spotach reklamowych, dawców ciągle brakuje.
Społeczeństwo jest bardzo poróżnione, wielu ludzi nadal boi się oddawać krew wierząc w mity, niektórzy uważają, że dawcy dają się "doić" szpitalom ponieważ krew oddaje się za symboliczne czekolady a placówki uzupełniając swoje "zapasy" muszą za krew płacić. Są też tacy, którzy regularnie stawiają się w punktach krwiodawstwa i dzielnie oddają "płynne życie" dając szansę na uratowanie go komuś w potrzebie.

Jakie jest Wasze zdanie na temat krwiodawstwa? Czy sami oddajecie? Zachęcacie innych? Czy może jesteście przeciwni temu procederowi?
Temat jest dość kontrowersyjny, ale myślę, że jest wart dyskusji, zatem serdecznie zapraszam do wymiany poglądów ubawa

PS. Może mamy tutaj dawcę i podzieli się swoimi spostrzeżeniami?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: ewus
31-05-2018, 23:27
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (18)

Ja już mówię, że mnie to chyba nic nie zabije ubawa2 co najwyżej koślawe poczucie humoru ubawa2ubawa2

Edytowane przez hogan w celu dodania linka.
Posty wydzielone z tego tematu: http://kordialne.cba.pl/showthread.php?tid=4316&page=2

Wydrukuj tę wiadomość