Ostatnie wątki

Statystyki
  • Postów na forum:180,507
  • Wątków na forum:6,196
  • Użytkownicy:3,259
  • Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 1:16
Forum: Słodkie
- Odpowiedzi (1)

Dziś przedstawię Wam szybszą wersję zrobienia pączków domowych niż poprzednio i tak jak tamtym razem, nie wymieniam składników lecz opiszę co i jak kiedy dodać czy zrobić. jezyk

A więc zaczynamy!

Na ogniu rozpuszczam jedną kostkę masła i odstawiam do ostygnięcia.
W tym też czasie rozdrabiam z łyżeczką cukru, pół kostki świeżych drożdży.
Podgrzewam mleko w mikrofalówce i dodaję je do drożdży, nakrywam ściereczką i pozostawiam na około 15 minut do wyrośnięcia.

Jak masło przestygnie i drożdże wystygną to:

Dodaję do miski:
- około kilograma mąki pszennej lub tortowej.
- aromat do ciasta(wedle uznania).
- 1- 2 łyżki spirytusu(lub octu czy rumu).
- oddzielam żółtka od białek i dodaję same ŻÓŁTKA. Z białek możemy upiec bezy.
- pół szklanki cukru
- wystudzone masło
- drożdże
Wszystko ugniatam na ciasto, które odchodzi od rąk i blatu.

Formułuję w dłoniach kuleczki, wielkości takiej jaka nam odpowiada.
Układam na blacie pozostawiając około 2 cm między jedną a drugą kulką.(miejsce na wyrośnięcie)
Nakrywam ściereczką i czekam od 1- 2 godzin, w zależności od tego jak ciepło jest w mieszkaniu. Im cieplej, tym szybciej wyrosną.
Powinny potroić swoją wielkość.

Już wyrośnięte pączki:

[Obrazek: t66qvb.jpg]

Oczywiście, było ich więcej niż na jednym talerzu :lol:

[Obrazek: 2wlxa8h.jpg]


Po wyrośnięciu, wrzucam na rozgrzany olej, do którego dodałam łyżkę octu(Olej MUSI być gorący!!! To bardzo ważne bo raz dodałam ocet
przed grzaniem oleju to o mało mi garnka na podłogę nie zrzuciło!)

Zapiekam z dwóch stron i wyjmuję łyżką cedzakową na ręczniki papierowe.

Jak na zdjęciu niżej, widać po przerwaniu, że są idealne w swojej konsystencji a także są tak pulchne, że nie sposób je przekroić, trzeba urwać ubawa

[Obrazek: 2h7dq55.jpg]

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 1:14
Forum: Słodkie
- Odpowiedzi (1)

Wyszło mi ponad 50 sztuk.

Tuż po upieczeniu...

[Obrazek: fd4lyr.jpg]

Już z cukrem pudrem...

[Obrazek: ws1tm1.jpg]

Kolejność w jakiej ja robię:

Grzeję szklankę(półtora) mleka, w tym czasie kruszę drożdże i ucieram je z łyżką cukru(tak aż zrobi się konsystencja płynna), dodaję do tych drożdży zagrzane mleko(nie może być gorące, tylko letnie), nakrywam ściereczką i pozostawiam do wyrośnięcia(jak potroi swoją objętość, to jest już dobrze) w ciepłym miejscu. I jeszcze jak wstawiam do grzania mleko, to też w tym czasie wstawiam w garnuszku kostkę masła naturalnego(300 g- osełka) i rozpuszczam, potem studzę.
W czasie gdy drożdże rosną(około 15 minut) wbijam do oddzielnej miski 10 żółtek(w zależności od wielkości jajek, bo może wystarczyć nawet 6 a białka usuwam), dodaję pół szklanki cukru, kilogram mąki pszennej, aromat przeważnie rumowy ale ja dodaję też czasem cytrynowy, który zastąpi skórkę od cytryny. Na koniec dodaję wyrośnięte drożdże i rozpuszczone masło. Ciasto ugniatam na blacie aż zacznie odchodzić od blatu i od rąk. Przy mojej kiepskiej formie rąk, ugniatam około pół godziny bo dobrze ugniecione ciasto to podstawa dobrych puszystych pączków i nigdy w trakcie ugniatania nie dodaję nawet małej krzty mąki bo to powoduje problemy w wyrośnięciem.

Ugniecione ciasto przekładam do lekko(naprawdę bardzo delikatnie) nasmarowanej olejem miski i pozostawiam do wyrośnięcia na około 2 godziny(u mnie teraz rosło tylko godzinę bo włączyłam wszystkie palniki na gazie i przy nich umieściłam miskę). Dobrze wyrośnięte ciasto musi co najmniej potroić swoją objętość. Im bardziej wyrośnie tym lepsze.

Potem biorę po niewielkiej porcji ciasta i rozwałkowuję na grubość około 1 cm i wykrawam szklanką krążki, które układam na blacie lekko oproszonym mąką.
Znów pozostawiam do wyrośnięcia na około pół godziny, przykryte ściereczką.

I na koniec biorę już po kolei jeden wyrośnięty krążek, nakładam to, czym chcę nadziać(ja użyłam wiśni wydrylowanych, są do kupienia w sklepach i dwie wisienki wystarczą na pączka) i sklejam palcami.
I odkładam ponownie na pół godziny do wyrośnięcia.

Rozgrzewam w garnku tłuszcz(używam oleju ale wiadomo, że smaczniejsze pączki są smażone na smalcu). Tłuszcz sprawdzam za pomocą wrzucenia kawałka cista, jak wypłynie w ciągu kilku sekund i od razu się przypiecze to możemy wrzucać pączki. Jak przypieką się z jednej strony to je odwracamy.

Wyciągam je na ułożone na talerzu(patrz zdjęcie) ręczniki papierowe aby tłuszcz ociekł.
Czekam aż ostygną i posypuję cukrem pudrem.

I smacznego!

Jeszcze dodam ciekawostki, jakie już wypraktykowałam a w każdym przepisie jest inaczej:

- nie ma różnicy co ostatnie dodamy do rozrabianego ciasta.
Jedni jako ostatnie dodają żółtka wcześniej zmiksowane.
Inni jako ostatnie dodają drożdże a jeszcze inni jako ostanie dodają ciepłe masło(może być margaryna, np. Kasia)
Ważną jest informacją, że pączki lukrowane polewa się lukrem na gorące pączki, cukrem pudrem posypuje się na wychłodzone pączki.
A więc w każdym tym przypadku, pączki będą dobre i takie same.

- nie ma różnicy jak pozastawiamy ciasto do wyrośnięcia, bo sposobów jest kilka.
Podstawą jest aby na początku pozostawić ciasto do wyrośnięcia a potem możemy:
1. Zostawić do wyrośnięcia krążki
2. Zostawić do wrośnięcia już gotowe pączki z nadzieniem.
3. Zostawić krążki do wyrośnięcia a potem też pączki.
4. Są też tacy co wcale nie zostawiają do wyrośnięcia ani krążków ani gotowych pączków, ja tej metody nie polecam bo nie praktykowałam.

- Zawsze lepiej jest dodać drożdże świeże, niż suszone bo przy suszonych jest większe ryzyko, że drożdże nie urosną.

- Co do krążków, możemy ręcznie formować coś jak placuszki, na nie układać nadzienie i formować pączki/
Możemy też wycinać krążki szklanką i na nie nakładać nadzienie i zlepiać formując pączki.
Możemy też na jeden krążek nałożyć nadzienie i skleić to drugim krążkiem zlepiając tak, jak zlepia się pierogi a następnie znów szklanką wyrównać
okrągłość pączków(tą metodą, pączki będą przypominały takie jak w sklepie, z jasnym paskiem). Nie polecam tej metody dla amatorów.

- Gdy przy zlepianiu gdzieś nam wyjdzie(przebije się) na wierzch coś czym nadziewamy, to najskuteczniejszym sposobem jest usunięcie mokrej powierzchni ręcznikiem papierowym bo inaczej później gorący tłuszcz będzie pryskał jak po dodaniu wody!!!

- Szum po wrzuceniu pączków na olej, nie będzie się tworzył gdy przed grzaniem dodamy 1- 2 łyżki octu.

No właśnie!
Zapomniałam wcześniej dodać, że do ciasta dodajemy jeszcze 2- 3 łyżki stołowe rumu(to jest najlepsze) lub koniaku, czy wódki, czy też czystego spirytusu aby tłuszcz podczas smażenia nie wsiąkał w pączki. I na to chciałam zwrócić uwagę! Jak nie mamy żadnego z tych trzech alkoholi to możemy dodać ocet(to sposób jeszcze po babciach).

- Nadziewać możemy też marmoladą, dżemem, czekoladą, toffi, budyniem, itd. A te bardziej płynne konsystencje, możemy dodać gdy pączki są już usmażone, szprycując je strzykawką.
Strzykawkę można zakupić w aptece bez żadnych problemów, ja kupiłam wczoraj bo chciałam kilka zrobić z czeladką. Kosztowała chyba 3, 50 zł.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 1:09
Forum: Polityka/ historia
- Brak odpowiedzi

Pozostałości starożytnego fortu odkryto podczas wycinki drzew w regionie Highlands, w północnej Szkocji - informuje serwis internetowy ArchNews.


Pracownicy Szkockiej Komisji Leśnictwa, dokonujący przeglądu działki leśnej, obsadzonej w latach 50. XX wieku dla celów przemysłowych drzewami daglezji, odnaleźli wśród drzew pozostałości starożytnej obronnej osady. Jak poinformował archeolog Matt Ritchie, znalezisko w Strath Glass, 35 km na zachód od Inverness - stolicy regionu, to typowy fort obronny z czasów
epoki żelaza, tzw. dun.

Budowle tego typu, w których chronili się mieszkańcy wraz z dobytkiem podczas wrogiego najazdu, były często wznoszone - zwykle na pagórkach - w regionie Highlands i na szkockich wyspach już w czasach Piktów, ludu zamieszkującego tereny północnej Szkocji od ok. 500 r. p.n.e.

Teren fortu o kolistym kształcie i średnicy 21 metrów został obsadzony 23 drzewami, bo podczas sadzenia ponad 50 lat temu prawdopodobnie nikt nie zauważył stanowiska archeologicznego w tym miejscu.

Teraz wszystkie drzewa z obrębu fortu zostały usunięte przy zastosowaniu specjalnej techniki
- pnie ścinanych drzew powoli opuszczano, by uniknąć potencjalnych uszkodzeń, które mogłyby powstać przy swobodnym upadku.

Zdaniem archeologów, odkrycie fortu ma duże znaczenie, gdyż stanowisko znajduje się w dobrym stanie i może zawierać pozostałości interesujące naukowców.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 1:08
Forum: Polityka/ historia
- Odpowiedzi (1)

Marek Migalski ujawnia całą prawdę o tym, jak się wyciąga kasę z Brukseli! Jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków, w 2009 r. wybrany do Parlamentu Europejskiego z listy PiS, obecnie jeden z liderów Polski Razem Jarosława Gowina w swojej książce "Parlament Antyeuropejski" tłumaczy, co takiego Bruksela ma w sobie, że ludzie zrobią wszystko, żeby się tam dostać. Oto jak wygląda "najdziwniejsza instytucja świata" od środka! Sensacyjne fragmenty książki publikujemy dzięki uprzejmości Wydawnictwa The Facto.

Zdaniem Migalskiego pieniądze można właściwie wyciągnąć na każdym kroku. Jak to możliwe? Wszystko dlatego, że intencją urzędników Parlamentu Europejskiego jest, aby politycy jak najmniej angażowali się w prace Parlamentu. "Oni, czyli biurokraci, wiedzą najlepiej, jak wszystko powinno działać, i europosłowie, czyli mimo wszystko pewien czynnik społeczny, trochę im w tym przeszkadzają. Dlatego stworzono cały system 'legalnej korupcji', to znaczy takich zachęt i ułatwień, które skłaniałyby europosłów raczej do korzystania z szeregu przywilejów i sposobów zarabiania, niźli do wtrącania się do procesów politycznych. Stąd europoseł kursujący nieustannie autem na linii kraj-Bruksela jest idealny dla unijnej biurokracji: jest tak zajęty zarabianiem dodatkowej kasy, że prawie go nie ma w Parlamencie. Nie ma ani siły, ani czasu, ani ochoty na to, by w jakikolwiek sposób ingerować w procesy polityczne, którymi chętnie zajmą się urzędnicy" - pisze Migalski.

Tak polscy europosłowie doją Unię!

(js) i wp.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 0:56
Forum: Polska
- Brak odpowiedzi

Powstał w październiku 1999 r. w Gdyni. Grupę założyli wokalistka Joanna Kozak, perkusista Jacek Woźniak oraz gitarzysta Artur Przygoda. Nazwa zespołu Farba powstała na jednym z koncertów, kiedy sponsor imprezy rzucił ze sceny na widzów saszetki reklamowe z farbą do włosów, które popękały i niedługo potem każdy miał na sobie trochę farby. Farba ma za sobą występy m.in. na festiwalu w Opolu, czy koncerty na imprezie "Destination Chicago 2003" w USA. Zespół znany jest z żywiołowości na koncertach i charyzmy wokalistki – Joanny Kozak.

W październiku 2008 roku grupę opuścił Adam Drywa. Farba, na potrzeby sezonu koncertowego 2009, występowała z Piotrem Łopackim na instrumentach klawiszowych, ale oficjalnie, od odejścia Drywy do letniego sezonu 2010 była kwartetem.

W maju 2010 zespół wziął udział w międzynarodowym festiwalu piosenki Carpathia Festival i wydał płytę zatytułowaną 10, podsumowującą dekadę działalności zespołu. Jedyny singiel z tej płyty – Ostatnia Noc znalazł się (obok przeboju Chcę tu zostać) na ścieżce dźwiękowej do filmu Roberta Glińskiego Świńki.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 0:53
Forum: Zwierzęta
- Odpowiedzi (109)

W tym temacie dodajemy zdjęcia/ obrazki RÓŻNYCH

zwierząt z wyjątkiem PSÓW i KOTÓW.


Zdjęcia psów wstawiamy tutaj: PSY

Zdjęcia kotów, wstawiamy tutaj: KOTY

[Obrazek: b6zu35.jpg]

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
10-08-2014, 0:52
Forum: Zwierzęta
- Odpowiedzi (148)

Zdjęcia psów wstawiamy tutaj:





Zdjęcia innych zwierzątek, wstawiamy tutaj:





[Obrazek: 2lvjypz.gif]

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
09-08-2014, 23:11
Forum: Polityka/ historia
- Brak odpowiedzi

20-07-2004 | Paweł Fijałkowski

Jeden z późnorzymskich historyków, ukrywający się pod pseudonimem Eliusz Lampridiusz, pisał o nim, że najwyższe urzędy w państwie powierzał ludziom niskiego pochodzenia, tancerzom, woźnicom, kucharzom i fryzjerom oraz mężczyznom obdarzonym dużymi członkami. Składał krwawe ofiary z dobrze urodzonych i pięknych chłopców, a następnie badał ich wnętrzności w celach wróżebnych. W pałacu cesarskim urządził łaźnię publiczną, by mógł w niej poznawać jurnych mężczyzn i oddawać się im. Co więcej, w gmachach publicznych organizował zgromadzenia nierządnic, na których dyskutowano o rodzajach strojów i przyjemnościach cielesnych. Jeździł po mieście nago rydwanem, do którego zaprzęgał nagie kobiety.

Cesarz Marek Aureliusz Antoninus Augustus, a tak na prawdę Wariusz Awitus Basjanus, powszechnie znany jako Elagabalus lub Heliogabal. Urodzi się w 204 r. n.e. Był Syryjczykiem, synem rzymskiego urzędnika Juliusza Awitusa i Julii Soemias, wnuczki arcykapłana Emesy, Juliusza Basjanusa. Dzieciństwo spędzi w Rzymie, a gdy w 217 r. n.e. cesarz Makrynus nakazał jego rodzinie opuścić stolicę, udał się wraz z nią do ojczystej Syrii, do Emesy. Od tego czasu pełnił funkcje arcykapłańskie w świątyni boga Słońca, Elah Gabala, zwanego przez Rzymian Elagabalem a przez Greków Heliogabalem. Kronikarz tej epoki, Herodian, tak opisywał jego ówczesne życie w „Historii cesarstwa rzymskiego” (przekład Ludwika Piotrowicza, Wrocław 1963):

„Jako kapłan występował publicznie w stroju barbarzyńskim, przybrany w purpurową, złotem przetykaną szatę, z rękawami do stóp sięgającymi, przy czym nogi jego od bioder aż do końców palców okrywało odzienie również z purpurowej, złotem przetykanej tkaniny; głowę zdobił wieniec ze sztucznych kwiatów wysadzanych drogimi kamieniami. W rozkwicie młodości był z wyglądu najpiękniejszy ze wszystkich ówczesnych młodzieńców. Ponieważ jednoczył piękność ciała, wdzięk chłopięcy i powab swego stroju, można było porównać tego młodzieńca z Dionizosem przedstawianym na pięknych obrazach. Kiedy więc spełniał swe czynności sakralne i obyczajem barbarzyńców tańczył wokoło ołtarza przy dźwiękach fletów, piszczałek i innych instrumentów, wszyscy ludzie patrzyli na niego z wielkim zainteresowaniem, zwłaszcza zaś żołnierze, którzy wiedzieli, że z rodu cesarskiego pochodzi, i to tym więcej, że i jego piękno młodzieńcze ściągało na niego oczy wszystkich”.

Dla Herodiana, Greka osiadłego w Rzymie, wschodni przepych był barbarzyństwem. Jak się niebawem miało okazać, nie tylko dla niego.
Babka Heliogabala, Julia Meza, rozpowiadała swym klientom i przyjaciołom, że jej wnuk jest nieślubnym dzieckiem walecznego cesarza Karakalli. Wieści o posiadanym przez nią ogromnym bogactwie, potwierdzane hojnymi datkami, ułatwiły jej zawiązanie spisku przeciwko panującemu wówczas, nielubianemu przez żołnierzy cesarzowi Makrynusowi. W nocy z 15 na 16 maja 218 r. n.e. Julia Meza udała się wraz z córkami Julią Soemias i Julią Mameą oraz wnukami Heliogabalem i Aleksjanusem do obozu rzymskich legionów, stacjonujących pod Emesą. Tam narzucono na ramiona 14-letniego Heliogabala purpurowy płaszcz i ogłoszono go cesarzem.
Zbuntowane wojska zwyciężyły oddziały wierne Makrynusowi, a on sam próbował ratować się ucieczką. Został jednak pojmany i zamordowany. Nowy cesarz -najmłodszy w dotychczasowych dziejach cesarstwa- mógł wraz z kierującymi nim babką i matką rozpocząć podróż do Rzymu.
Jesienią 218 r. n.e. cesarski dwór zatrzymał się na czas zimy w Bitynii, w Nikomedii. Heliogabal prowadził tam życie takie jak dotąd, zachowywał się nie jak cesarz, lecz jak orientalny kapłan. Chodził ubrany w powiewne, niezwykle ozdobne szaty, nosił naszyjniki i naramienniki, a jego głowę zdobił złoty wieniec, wysadzany szlachetnymi kamieniami. Szokowało to większość rzymskich żołnierzy, być może nieświadomych dotąd, czym w istocie jest kult Elah Gabala, a z całą pewnością nie zdających sobie sprawy z natury nastoletniego cesarza. Większość czasu zajmowały mu obrzędy, mające charakter orgiastyczny, podczas których odbywał stosunki seksualne z mężczyznami.
Homoseksualne praktyki same w sobie nie były w owych czasach czymś gorszącym. Rzecz w tym, że Heliogabal oddawał się mężczyznom. Nie budziło to niczyich zastrzeżeń w przypadku syryjskiego kapłana lub greckiego młodzieńca. Jednakże zgodnie z rzymskim prawem i obyczajami, obywatel Rzymu, a co dopiero cesarz, nie powinien być w stosunkach seksualnych stroną bierną.
Heliogabal i jego rodzina przybyli do Rzymu we wrześniu 219 r. n.e. Na polecenie nowego władcy wzniesiono na Palatynie, w sąsiedztwie pałacu cesarskiego i innych świątyń, sanktuarium Elah Gabala. Cesarz przybywał tam każdego ranka i przewodniczył obrzędom wokół czarnego kamienia sprowadzonego z Emesy, uważanego za wcielenie bóstwa. Ku zgorszeniu Rzymian postanowił przenieść do sanktuarium posąg Matki Bogów, bogini Kybele, ogień ze świątyni Westy, posąg Pallady przywieziony według legendy przez Eneasza z Troi oraz święte tarcze przechowywane w świątyni Marsa. Co więcej, pragnął, by odbywały się tam także obrzędy żydowskie i chrześcijańskie. W ten sposób miało powstać coś w rodzaju nowego panteonu, w którym wszelkie istniejące religie łączyłyby się w jedną. Orientalny Elah Gabal został ogłoszony przez cesarza najwyższym bogiem Imperium Rzymskiego.
W początkach panowania Heliogabal poślubił Rzymiankę ze szlachetnego rodu, Julię Kornelię Paulę, ale po roku odprawił ją. Następnie uprowadził kapłankę ze świątyni Westy, Akwilię (Emilię) Sewerę, i uczynił ją swą małżonką. Oburzeni Rzymianie uznali to za gwałt na świętej dziewicy. My zaś możemy przypuszczać, że w czynie tym tkwił głębszy zamysł mistyczny. Małżeństwo kapłana Elah Gabala z kapłanką Westy, podobnie jak zainscenizowane przezeń zaślubiny słonecznego Elah Gabala z kartagińską boginią Księżyca Tanit, miało służyć połączeniu w jedność różnych kultów. Tak zresztą uzasadnił swój czyn przed senatem, twierdząc w liście, że „małżeństwo kapłana z kapłanką jest odpowiednie i nie narusza praw bożych”. Ale i związek z westalką nie trwał długo, a trzecią wybranką Heliogabala została Annia Faustyna, spokrewniona z rodem Marka Aureliusza. Po pewnym czasie porzucił ją i powrócił do westalki Akwilii.
Po kilku nieudanych małżeństwach, Heliogabal wiązał się wyłącznie z mężczyznami. Pierwszym jego wybrankiem był Hierokles, woźnica rydwanu z Azji Mniejszej. Jak pisał świadek tych wydarzeń, Dion Kasjusz w „Historii rzymskiej”, podczas wyścigów w cyrku Hierokles spadł ze swego rydwanu tuż przed loża cesarską, a z jego głowy zsunął się hełm. Wówczas Heliogabal ujrzał piękną twarz zawodnika, okoloną bujnymi, złotymi włosami. Uroda młodzieńca zachwyciła cesarza, toteż kazał zanieść go do swego pałacu. A gdy woźnica odzyskał siły i okazał się namiętnym kochankiem, cesarz poślubił go. Ogłosił Hieroklesa swoim mężem, a ściśle rzecz ujmując mężem cesarzowej.
Wpływ Hieroklesa na Heliogabala był ogromny, toteż nawet najwyżsi urzędnicy traktowali go jako cesarskiego małżonka i liczyli się z jego zdaniem. Współżycie cesarskiej pary było bardzo burzliwe. Hierokles miał prawo bić Heliogabala, jeśli przyłapał go na zdradzie z innym mężczyzną. Zdarzało się to dość często, toteż widywano cesarza z sińcami na ciele. Niezbyt wierny Heliogabal, głęboko jednak przywiązany do swego partnera, myślał o tym, by ogłosić go cezarem, czyli współwładcą i następcą. Wywołało to jednak stanowczy sprzeciw Julii Mezy.
Związek Heliogabala i Hieroklesa przeżył poważny kryzys, gdy ludzie cesarza – być może inspirowani przez babkę-intrygantkę – opowiedzieli mu o Aureliuszu Zotikusie, urodziwym zapaśniku ze Smyrny, słynącym z wyjątkowej potencji. Heliogabal polecił sprowadzić go do Rzymu. W trakcie powitania przyjął pozę wdzięczącej się dziewczyny i na należne cesarzowi pozdrowienie odpowiedział „Nie nazywaj mnie panem, dla ciebie jestem panią”. Po wspólnej kąpieli, podczas uczty cesarz przytulał się namiętnie do muskularnej piersi zapaśnika. Zazdrosny Hierokles postanowił pozbyć się rywala, w czym pomógł mu nadworny kucharz. Tuż przed nocą, którą Zotikus miał spędzić z Heliogabalem, nowemu kochankowi cesarza podano napój z ziół, które osłabiły jego potencję. Atleta rozczarował cesarza tak dotkliwie, że ten polecił wygnać go z miasta. Stał się na powrót wierną „małżonką” Hieroklesa.
Niewątpliwie, Heliogabal był człowiekiem o bujnym temperamencie i wyjątkowo rozbudzonych potrzebach seksualnych. Można by w tym miejscu zadać pytanie, czy jego związki z kobietami a następnie z mężczyznami świadczą o biseksualizmie, czy też o doświadczaniu orientacji seksualnej. Okoliczności wskazują raczej na to drugie. Musimy bowiem pamiętać, że mówimy tu o nastolatku. Opisane wyżej przygody miłosne cesarza miały miejsce między 15 a 18 rokiem jego życia. U chłopców w tym wieku orientacja seksualna właśnie ujawnia się, wykazując przy tym znaczne wahania. Gdy młody człowiek odnajdzie swą seksualną tożsamość, stabilizuje się ona i utrwala około 18-20 roku życia. Można by więc przypuszczać, że Heliogabal po pierwszych kontaktach z kobietami, będącymi zapewne efektem nacisku rodziny i nowego, rzymskiego otoczenia, ujawnił swą dojrzewająca, homoseksualną naturę. Ale to nie wyjaśnia całości jego zachowań.
Wbrew radom Julii Mezy, Heliogabal nie chciał ubierać się jak Rzymianin. Nosił purpurowe, przetykane złotem i szlachetnymi kamieniami szaty, zdobił się biżuterią i malował twarz. Wszystko to możemy uznać za przejaw nieokiełznanej wyobraźni, efekt wychowania w zmysłowej i ekstatycznej kulturze Wschodu, której obce było rzymskie pojęcie zniewieściałości. Jednakże upodobania Heliogabala mogły również być przejawem jego erotycznej natury, skłonności do transwestytyzmu. W ojczystej kulturze cesarza znajdowała ona swobodne ujście, u Rzymian wywoływała zgorszenie.
A może sprawa była jeszcze poważniejsza. Może Heliogabal czuł, że jest kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny i pragnął za wszelką cenę stać się takim jak inne kobiety. Podobno w łaźniach zażywał kąpieli razem z kobietami i namaszczał je maścią przeciw owłosieniu, której sam używał do twarzy. Jak pisze cytowany na wstępie Lampridiusz, występując w teatrze, w sztuce o historii Parysa grał rolę … Wenery. W trakcie przedstawienia „szaty niespodziewanie spadały mu do stóp i tak klęczał obnażony, z jedną ręką przyłożoną do piersi, a drugą do części wstydliwych, podczas gdy tylna część ciała zwrócona była w stronę drugiego nierządnika”. Podobno „chełpił się, że jest przywódcą wśród szalonych rzezańców, obwiązywał sobie części płciowe i robił wszystko, co zwykle czynią kapłani Cybeli”. Wyjaśnijmy, że kapłani Cybeli (Kybele) byli eunuchami i podczas obrzędów ku jej czci oddawali się mężczyznom. Gdyby Heliogabal żył dzisiaj i nie był cesarzem, zapewne poddałby się operacji zmiany płci i żył jak większość kobiet.

Ale Heliogabal żył w III wieku n.e. i był cesarzem. Trzeba przyznać, że jako władca dbał o Rzym i zapewnienie rozrywek jego mieszkańcom. Ukończył budowę term, zwanych Termami Karakali, oraz odbudował po pożarze Amfiteatr Flawiuszów (Koloseum). To całkiem sporo, zważywszy, że panował tylko 3 lata, 9 miesięcy i 4 dni. Deklarował, że jako cesarz stara się naśladować przede wszystkim Nerona. Istotnie, z kontrowersyjnym poprzednikiem łączyła go podobna wrażliwość duszy. Heliogabal lubił występować na scenie, recytować poezję przy dźwięku fletu, śpiewać i tańczyć. Grał również na trąbie, pandurze i organach. Otaczał się filozofami, o których złośliwi mawiali, że tylko udają filozofów, oraz ludźmi, którzy podobnie jak on żyli w związkach z mężczyznami i ubierali się w sposób mniej lub bardziej kobiecy.
Heliogabal lubił towarzystwo rówieśników, młodych i pięknych mężczyzn. Gromadził ich wokół siebie, zapraszał na uczty, podczas których wypijano dużo wina, pozwalając sobie na żarty i pieszczoty. Nie było to jednak niczym wyjątkowym w ówczesnym Rzymie. Podobnie jak upodobanie do wymyślnej kuchni i wystawnych przyjęć. „Jedynym celem życia było dla niego wyszukiwanie nowych przyjemności” - napisał Eliusz Lampridiusz. To prawda. Dodajmy jednak, że dokładnie to samo można by powiedzieć o wielu Rzymianach, począwszy od Petroniusza.
Analizując źródła i pisząc o Heliogabalu bardzo trudno oddzielić utrwalone przez kronikarzy złośliwe plotki od faktów. Wielu historyków, poddających źródła wnikliwej krytyce, wykazało, że przekazane w nich wizerunki cesarzy mają mało wspólnego z rzeczywistością. Władcy, którzy lekceważyli senat lub upokarzali senatorów, zostali przedstawieni przez kronikarzy, wywodzących się głównie z kręgów senatorskich, w jak najgorszym świetle. Wiemy, że Heliogabal gardził senatem, nazywał go ponoć „niewolnikiem ubranym w togę”.
Heliogabal szybko tracił popularność. Jego wschodni sposób ubierania się był dla Rzymian przejawem zniewieściałości niegodnej cesarza, a swobodny tryb życia sprawiał, że pogardzano nim jako nierządnikiem. Powierzając urzędy ludziom z gminu łamał uświęcone tradycją zasady, a ujmując rzecz dosadniej: odbierał chleb arystokracji. Z biegiem czasu czyniono cesarzowi zarzuty ze wszystkiego, co uczynił, np. z tego, że wykupywał prostytutki z rąk stręczycieli i wyzwalał je. Co gorsze, w jego ekstrawaganckim zachowaniu doszukiwano się coraz częściej przejawów szaleństwa. Na przykład wówczas, gdy kpił z wiodących bezproduktywne życie rzymskich pieczeniarzy i w czasie uczt kazał im podawać atrapy potraw, wykonane z wosku lub drewna, marmuru lub kamienia.
Świadoma nadciągającej katastrofy, ambitna Julia Meza związała swe dalsze plany z młodszym wnukiem, Aleksjanusem, synem Julii Mamei, który swą statecznością zyskiwał coraz większą sympatię Rzymian. Cieszył się on również przyjaźnią Heliogabala, który za namową babki adoptował go w lipcu 221 r. n.e., nadał mu imię Aleksander i przyznał tytuł cezara. Jednakże po pewnym czasie dostrzegł w swym ciotecznym bracie groźnego rywala, pozbawił go tytułu cezara i polecił zamordować. Wówczas żołnierze gwardii cesarskiej zawiązali spisek, mający na celu obalenie Heliogabala i oddanie władzy w ręce Aleksjanusa. Brak jednomyślności wśród gwardzistów uratował cesarzowi życie, musiał jednak przyrzec, że oddali od siebie „rozpustników, woźniców i aktorów” i zacznie prowadzić życie godne Rzymianina.
Upokorzony Heliogabal rozstał się wówczas z ukochanym Hieroklesem, a także z Kordiuszem, Myrissimusem i dwoma bliskimi mu niewolnikami. Jednakże po pewnym czasie uzyskał zgodę na powrót Hieroklesa i posiadając jego wsparcie próbował odbudować swą pozycję. Następnie odmówił sprawowania władzy do spółki z Aleksjanusem i nakazał senatorom opuścić Rzym. Przywiązanie i szacunek okazywane przez żołnierzy Aleksjanusowi uznał za przejaw buntu. Posunięcia te stały się dla gwardii cesarskiej pobudką do zawiązania nowego spisku na jego życie, który przeprowadzono zgodnie ze szczegółowo opracowanym planem.
Spiskowcy zamordowali najpierw ludzi z najbliższego otoczenia cesarza, m.in. Hieroklesa. Jak pisze Lampridiusz „jednych mordowano wyrywając im wnętrzności, innym przebijano dolną część ciała, aby rodzaj śmierci odpowiadał sposobowi ich życia”. Samego Heliogabala i jego matkę zamordowano w ustępie, do którego się schronili. Ich ciała wleczono ulicami Rzymu i znieważano, a następnie wrzucono do kanału ściekowego. Ponieważ zwłoki Heliogabala nie tonęły, obciążono je i wrzucono do Tybru. Był 10 marca 222 r. n.e.
Heliogabal nie był szaleńcem, był natomiast prowokatorem mimo woli. Choć swym postępowaniem burzył rzymski porządek rzeczy, było to jedynie skutkiem spełniania pragnień, a nie celem. Był wrażliwym dzieckiem wschodniej swobody ducha i ciała, która pozwalała mu żyć zgodnie z naturą do czasu konfrontacji z chłodną mentalnością cesarstwa. Konfrontacji zakończonej brutalnym Źródło: homiki.pl

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
09-08-2014, 18:59
Forum: Bezmięsne
- Odpowiedzi (2)

składniki:

10-15 prostych marchewek dł. ok.10-15 cm i średnicy (od strony naci) przynajmniej 4 cm
ew. 1 nieduża cukinia
kilka gałązek koperku dla dekoracji
ok. 1l wody + 1 łyżka cukru + 1 łyżka soli do obgotowania marchwi

ZALEWA w proporcjach:
1 szkl. octu spirytusowego 1%
2 szkl. wody
0
75 szkl. cukru
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki miodu (ja dałam wielokwiatowy)
kilka goździków
kawałeczek kory cynamonu (2-5 cm)
1 czubata łyżeczka wiórków/paseczków świeżego imbiru
1 łyżeczka paseczków świeżej papryczki chili albo 1/2 łyżeczki suszonego chili w płatkach
skórka z pomarańczy (pomarańczę wyszorować; sparzyć; ściąć cieniutko tylko wierzchnią warstwę)

[Obrazek: 1zmnk1s.jpg]

Sprężynki w zalewie słodko-ostrej - sposób przygotowania: Składniki zalewy wlać/włożyć do garnka, doprowadzić do wrzenia, gotować na małym ogniu ok. 10 min. Marchewki umyć, oskrobać, przekroić w poprzek na pół. Specjalnym przyrządem wydrążyć spiralki - takie urządzenie można kupić w sklepach AGD albo w internecie. W garnku zagotować wodę razem z solą i cukrem, wrzucić spiralki i gotować ok. 5 min., odcedzić, przelać zimną wodą. W słoikach ułożyć spiralki, dla ozdoby włożyć po 2-3 gałązki koperku. Ja, dla koloru, dodałam do słoików kulki wycięte z małej, jędrnej cukinii ze skórką, po prostu wrzuciłam (bez obgotowania) po kilka do każdego słoika. Zawartość słoików zalać zalewą ze wszystkimi przyprawami, zakręcić. Pasteryzować 15-20 min. Takie spiralki mają bardzo ciekawy, słodko-kwaśno-pikantny smak i ślicznie wyglądają na półmisku z przystawkami.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
09-08-2014, 18:52
Forum: Zwierzęta
- Brak odpowiedzi

26 Kwi 2014
Do dziś nie wiedziałam, że psy mają mleczne zęby :lol:

I dla takich nierozgarniętych jak ja, podaję artykuł. Po tym jak dziś w nocy Bestia- Heron wypluł mi na rękę swego zęba.
Wpierw myślałam, że to tak coś gdzieś urwał ale odłożyłam na szafkę nocną i postanowiłam z rana sprawdzić co to jest.
Ku memu zdumieniu, stwierdziłam, że to ząb! :ubawa:

Ząb Bestii- Herona:

[Obrazek: hw9ttg.jpg]

[Obrazek: 2s988jd.jpg]

Usiadłam przy komputerze, włączyłam i zaczęłam szukanie informacji z tym związanych.
Okazało się, że pies ma 28 zębów mlecznych i 42 stałych. ubawa

Więcej na moim blogu, który znajdziesz w podpisie ends

Wydrukuj tę wiadomość