Ostatnie wątki

Statystyki
  • Postów na forum:180,507
  • Wątków na forum:6,196
  • Użytkownicy:3,259
  • Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com


Napisane przez: Lady Neosha
23-02-2017, 5:45
Forum: Pozostałe hobby
- Odpowiedzi (30)

Ładnie proszę nigdzie nie kopiować bez wcześniejszego zapytania się mnie o to [Obrazek: icon_e_smile.gif] Opowiadanie jest wielowątkowe, dopiero pod koniec wątki się połączą, ale zanim napiszę ten koniec, to jeszcze trochę minie [Obrazek: icon_e_smile.gif]

- Gdzie jest mój aparat? - spytała się siostry 19 - letnia Mia, wkurzona, bo była już spóźniona na spotkanie z Mikiem, swoim chłopakiem. Mieli się razem spotkać o piętnastej przed lasem. Chcieli spędzić miło czas ze sobą.
- Położyłam Ci go w szufladzie, bo na tym biurku mógł by spaść - powiedziała 18 - letnia Crystal.
- Mogłaś powiedzieć, nie musiałabym go godziny szukać - rzuciła siostrze gniewne spojrzenie.
- Sorki, chciałam dobrze. Nie złość się już.
- No okej, w sumie racja - włożyła aparat do torby, założyła ją na ramię, pocałowała siostrę w policzek i ruszyła na spotkanie.

-----

- Hej kochanie - Mia przytuliła Mike'a na powitanie. - Sorki, że się spóźniłam, nie mogłam znaleźć aparatu.
- Nie ma sprawy - odwzajemnił przytulaska. - Wiesz co, słyszałem od kolegi, że pół kilometra za tym lasem jest jakiś opuszczony psychiatryk. Wiem, że kochasz takie miejsca, więc jak chcesz, to po kilku godzinkach na łące moglibyśmy go zobaczyć od środka i cyknąć kilka kolejnych fajnych zdjęć do naszej kolekcji. Co Ty na to?
- Ale super, uwielbiam opuszczone psychiatryki, możemy iść tam od razu.
- To idziemy.

-----

Blair była 22 - letnią schizofreniczką. od 3 lat przebywała w psychiatryku, gdzie nikt jej nie odwiedzał. jej rodzice zginęli w wypadku, a przyjaciół nie miała. Nie miała nigdy kontaktu ze swoją dalszą rodziną, więc nie widziała powodu, żeby mówić im o swojej sytuacji.
- Blair, obiad - wyrwała ją z zamyśleń opiekunka chorych w szpitalu. Blair słuchała muzyki i przez to nie słyszała, gdy weszła.
- Dziękuję pani Sarah, że namówiła pani ordynatorkę, żeby się zgodziła na przynoszenie mi jedzenia do pokoju - odparła dziewczyna. - Ostatnio okropnie sie przez nich czuję, nie wysypiam się, jestem osłabiona, a gdy widzę, jak inni pacjenci się na mnie patrzą, kiedy z nimi rozmawiam, to wskazują na mnie i coś do siebie szepczą.
- Nie ma sprawy kochana, nie mogłam patrzeć, jak się męczysz, będąc wśród pacjentów.
- Jest pani taka kochana. Aż trudno uwierzyć, że oni mówią mi takie złe rzeczy o pani.
- Zawsze wtedy słuchaj muzyki, wtedy nie będziesz musiała tego słuchać słonko.
- Chciałam, ale rozładowała mi się mp trójka, a ten stary piernik w dyżurce nie chciał podłączyć mi jej, bo mówił, że nie ma ani sekundy czasu na takie pierdoły, bo jest zajęty, coś tam robił na kompie. Nie znoszę go.
- Nie martw się skarbie, słyszałam, że mają go zwolnić, więc spokojnie będziesz mogła poprosić o to innych opiekunów.
- Nareszcie ten głupi pierdziel stąd wyleci i nie będę musiała patrzeć na jego krzywą twarz.
- Ja też się cieszę Blairy. Niestety muszę już iść, bo o czternastej miałam zmienić Kate w obserwacji kamer.
- Szkoda, ale praca to praca.
- Nie marwt się, przyjdę do Ciebie za dwie godzinki. - powiedziała opiekunka wychodząc z jej pokoju.
Pomyśl, jak by wyglądała, jakbyśmy jej wyrwali oczy i włożyli tam te jajka, które jesz hahahaha.
Blair wypluła to, co miała w buzi i szybko włożyła do uszu słuchawki i puściła muzykę. Chwila zapomnienia o tej czynności i znowu musi tego słuchać. - Chyba te znowu nowe leki nie działają na mnie zbyt dobrze - pomyślała i położyła się spać.

-----

- Ale ten szpital jest duży - powiedziała Mia ze zdziwieniem.
- Kiedyś był to najlepszy ze szpitali w Nowym Jorku. Na początku był mniejszy, ale potem dobudowali większą część, niż był on na początku. Coraz więcej ludzi chciało się w nim leczyć, więc go powiększyli. Ale kiedy jeden szaleniec z przypadków niebezpiecznych się wydostał i pozabijał, a potem pozjadał kawałki ludzi w szpitalu, jego reputacja spadła. Nikt nie chciał już się tu leczyć, więc padł. Szybko o nim zapomniano.
- To pewno dlatego ludzie tu nie przychodzą.
- Nie wiedzą, co tracą.
- No, takie miejsca są extra. to jak, wchodzimy, czy cykamy najpierw jego zdjęcia z zewnątrz?
- Wchodzimy, strasznie jestem ciekawy, jak wygląda w środku. Zdjęcia na zewnątrz możemy zrobić, jak już wyjdziemy.
Weszli po schodkach i otworzyli drzwi, które przerażająco zaskrzypiały.
- Jest klimat, heh - powiedział Mike.
- Hah. Ciekawe, czy w środku będzie. mam nadzieję, że tak i sfotografujemy coś interesującego.
Im oczom ukazał się hall z odpadającą tapetą, punktem przyjęć z powybijanymi szybami, zakurzonymi krzesłami, petami, butelkami i śmieciami na podłodze, zwisającą lampką z pękniętą żarówką. i wózki inwalidzkie.
- Klimat jest, to cykamy zdjęcia - powiedział Mike. Pstyrkli kilka fotek i zdecydowali, że dalej pójdą schodami po prawej stronie.
- Może najpierw zajrzymy na ostatnie piętro? To tam były niebezpieczne przypadki - zaproponował Mike.
- Jasne, miejsce, gdzie byli najniebezpieczniejsi mnie najbardziej ciekawi.
Podczas, kiedy szli na górę, otwarte drzwi do szpitala same powoli się zamknęły skrzypiąc upiornie, a potem ich górny zamek sam się przekręcił...

-----

Blair po tygodniu poczuła się nieco lepiej. Lepiej na tyle, że chciała czasem wyjść z pokoju. Powoli się przyzwyczajała do tego, że inni pacjenci wytykali ją palcami. ale nie przejmowała się tym już tak. Do szpitala przywieźli nową pacjentkę, była chora na schizofrenię, tak samo, jak Blair. Dali ją do jej pokoju. Gdy Blair przyszła do pokoju ze stołówki, drzwi były otwarte, a dziewczyna właśnie wsadzała poduszkę w poszewkę. Blair wyłączyła muzykę.
Ciekawe, jak by wyglądała w wannie pełnej krwi, rzygów i sików, pewnie lepiej, niż ty w tej chwili hehehe
- Wal się - pomyślała. wzięła kilka wdechów i podeszła do dziewczyny.
- Hej, jestem Blair - podała jej rękę i uśmiechnęła się..
- Madi - podała jej rękę, ale nie odwzajemniła uśmiechu. Wyglądała na przygnębioną i zmęczoną psychicznie.
- Za co jesteś? Pytanie jak w kryminale, heh. Ja jestem tu niby za schizofrenię. - Próbowała ją jakoś rozweselić i zająć rozmową, żeby nie myślała o przygnębiających ją rzeczach.
- Za to samo. Jak tu jest?
- Jest okej, taka fajna opiekunka, Sarah, często mnie odwiedza. Inni pacjenci są raczej mniej przyjaźni, ale nie musisz z nimi gadać. Opiekunowie są okej. Tylko oni cały czas pierdzielą te chore rzeczy, jeśli nie masz słuchawek na uszach i puszczonej muzy.
- Oni zawsze to mówią - odparła smutno Madi. - dzisiaj rano mówili, że jakbym polała kwasem twarz rodziców, to bardziej by mnie kochali. to jest bez sensu. Nie wiem, czemu mi to wszystko mówią.
- Bo są sadystami psychicznymi. Ale na szczęście, kiedy z kimś się rozmawia albo słucha muzyki na słuchawkach, to siedzą cicho.
- Nie mam mp trójki. a rzadko z kimś rozmawiam. dlatego tak dużo ich słyszę.
- Ej, nie martw się, możemy gadać przez cały czas.
Madi uśmiechnęła się lekko.
- Przynajmniej z Tobą mogę o nich pogadać. Ludzie nie rozumieją, że oni są prawdziwi.
- Też mnie to wkurza. ale nikt tego nie zrozumie, skoro sam tego nie doświadczył. Ale, żeby się nie dołować, pogadajmy se o czymś lżejszym.
- Dają dobre jedzenie?
- A to zależy, bo kiedy są ozorki, to nikt ich nie je, ale kiedy jest makaron z sosem, to wszyscy wpierdzielają.
Zaśmiały się.

---

Chelsy i Brookie były najlepszymi przyjaciółkami, mieszkały obok siebie i spędzały ze sobą cały swój wolny czas.
W niedzielę Brookie przyszła do przyjaciółki na ploty, ale temat zszedł na inny tor.
- Nie mam pojęcia, co on widzi w tej Carrie. Przecież jest wredna.
- Ale tylko czasami, poza tym żałuje tego i ogólnie jest wrażliwa.
- Czy ja wiem, nie znam jej do końca. No ale nie będę mu mówić, z kim ma się umawiać. No ale miejsce na randkę to wybrał kiepskie.
- A gdzie ją zabrał?
- Mieli iść do jakiegoś opuszczonego domu w lesie. Podobno nikt tam nie chodzi i pomyśleli, że będzie fajnie go zwiedzić.
- Ciekawe, co tam będą robić hah. Nie no, żartuję.
- Haha.
- Ej, a może my byśmy się tam przed nimi wybrały? Nigdy nie byłam w opuszczonych domach.
- W sumie fajny pomysł, tylko trzeba się go dopytać, kiedy idą, żebyśmy się nie spotkali.
- Jutro się go spytam.
- Okej. Wiesz co, trochę jestem śpiąca, chyba się kimnę.
- Oki, to ja se w tym czasie odrobię matmę.

-----

Weszli na ostatnie piętro. Jego stan był gorszy, niż parteru.
- Extra tu - powiedziała Mia. - jak na najmroczniejsze piętro przystało. czuje się tą specyficzną atmosferę.
- No, jest ten klimat.
- To możemy najpierw zobaczyć ten pierwszy pokój po lewej.
Kiedy popchnęli drzwi, o mało nie wyleciały z górnych zawiasów.
- Zobacz, jakiś notatnik czy coś - Mia wskazała szafkę pod oknem. leżał tam czerwony pamiętnik. Podeszła i zrobiła mu zdjęcie.
- Kuźwa, na kluczyk - Mike próbował go otworzyć, lecz bezskutecznie.
- No nic, trudno, przeczytamy go w domu, jak rozłupiemy zamek młotkiem.
- Taki pamiętnik niezłego psychola musi być mega interesujący, szkoda, że nie możemy przeczytać teraz. - Wrzucił go do swojego plecaka.
- Kurcze, lać mi się chce - powiedział Mike. - Poszukam jakiejś toalety, a Ty zostań przy schodach.
- Okej, tylko się pospiesz, bo jestem ciekawa innych pokoi.
Mike szukał drzwi do łazienki i znalazł je na końcu korytarza. wszedł do toalety, wybrał najbliższą kabinę. Sikał, gdy nagle usłyszał ledwo słyszalne nucenie. Pomyślał, że to Mia stoi pod kiblem czekając na niego i z nudów se nuci.
- Mia? - spytał głośno. Cisza. - mia!? - powtórzył głośniej. nic. Po chwili nucenie stało się głośniejsze. Brzmiało jak to '' la la la'' z tej jednej z ulubionych piosenek Mii, Paradoxie - Invalid torture. Włosy zjeżyły mu się na głowie, szybko zapiął rozporek i wybiegł z toalety.

-----

- Hej, Blair, śpisz?
Pewnie zdechła. na jej miejscu też bym to zrobił, jakbym miał z Tobą spędzać czas. A potem po śmierci bym powiesił Cię na sznurku na drzewie za nogę i cię rozpruł, pokazując Ci, co masz w sobie i wepchnął do gęby, a potem czekał, aż wyzioniesz ducha.
- Blair - powiedziała głośniej.
Jak se słodko śpi. A wyglądała by jeszcze bardziej słodko z wyjętymi żyłami, nieprawdaż?
Madi wstała i obudziła Blair. Ta wyjęła słuchawki z uszu i usiadła na łóżku.
- Co jest? - spytała zaspana.
- Znowu ich słyszę. Mam ich dość. Pogadamy?
- Okej. Siadaj.
- Od jak dawna ich słyszysz?
- Od pięciu lat. A Ty?
- Od roku. Dzień po moich osiemnastych urodzinach zaczęli do mnie mówić te okropne rzeczy. Z czasem stały się coraz gorsze, w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam o tym rodzicom. Nie uwierzyli. Zapisali mnie do psychiatry, a następnego dnia po wizycie rodzice przywieźli mnie tu.
- Hmmm, mnie też zaczęli prześladować dzień po osiemnastce. Ciekawe, czy to zbieg okoliczności, czy wtedy zaczynają nękać.
- Nie wiem. Ale wiem, że muszę się ich pozbyć, bo to jest nie do zniesienia.
- Musi być jakiś sposób, żeby zniknęli, u mnie też jest coraz gorzej. tydzień temu nie mogłam przez nich zjeść obiadu, bo mi go obrzydzili, 4 dni temu nie mogłam się wysikać, bo mówili, że w nocy wydrą ze mnie układ moczowy z pokarmowym i zamienią miejscami, a wczoraj nie mogłam nic narysować, bo powiedzieli, że wsadzą mi mój ołówek najpierw w odbyt, a potem w oko i dobiją młotkiem w obu miejscach. Chyba musimy jutro poprosić o leki przeciwlękowe.
- Myślisz, że to pomoże?
- Jeśli nie, to poprosimy o inny lek na lęki.
- Okej. jutro też powiem rodzicom, żeby kupili mi mp trójkę i zgrali na nią moje piosenki.
- Nareszcie przestaniesz słyszeć te ich okropności. Będzie dobrze, coś wymyślimy, żeby się odwalili - przytuliła Madi. 
- Dzięki. Mogę dzisiaj spać z Tobą?
- Jasne.

-----

- No, mały, drewniany domek to to nie jest - stwierdziła Chelsy.
- Tym lepiej, będzie więcej do zwiedzania. - odparła Brookie.
- Ciekawe, po co ktoś chciał mieszkać w środku dużego lasu na stałe.
- Mnie ciekawi bardziej, ile zajęło budowanie rurociągów, połączeń i takich rzeczy.
- Pewnie długo. To jak, wchodzimy razem, czy któraś wchodzi pierwsza?
- Razem. Wiesz, to w końcu opuszczony dom, razem będzie raźniej.
Podeszły do drzwi. Chelsy nacisnęła klamkę i dziewczyny popchnęły drzwi. Zaskrzypiały w taki sposób, jakby zapraszały je do środka.
Gdy weszły, im oczom ukazał się przedpokój z zakurzonym czerwonym dywanem biegnącym wzdłuż niego po środku, jasnym, drewnianym parkietem, drzwi do sześciu pokoi i łazienki, granatową lampą na środku sufitu, po prawo białą szafkę na buty, na której stał zakurzony czarny wazon we wzorki, schody po lewo i brązową wycieraczka pod nogami. Co dziwne, wszystkie drzwi były zamknięte.
- Hmm, stylowo - rzuciła Chelsy.
- To może chcesz tu zamieszkać? Haha.
- Wolę mieć do Ciebie pół minuty drogi niż pół dnia.
- Ciekawe, czemu ktoś zostawił wszystkie drzwi zamknięte.
- Może skrywają jakąś tajemnicę?
- Już mi się tu podoba. Zaczynamy zwiedzanie.
Podeszły do pokoju za schodami. Brookie nacisnęła klamkę, ta z łatwością ustąpiła. Zobaczyły przytulny pokoik dziecięcy pomalowany na jasny fiolet. W jego lewym kącie stała mała komoda, w prawym rogu było łóżeczko dla niemowlaka, przy nim pod oknem stała brązowa szafka, na której była pozytywka z aniołkiem.
- Ty, patrz, jaka ładna - Chelsy wskazała na pozytywkę. Wzięła ją do rąk i uruchomiła.
- Jej, jak ślicznie gra. Tak delikatnie - powiedziała Brookie.
- Weźmiemy ją. Ale to później, jak już obejrzymy cały dom.
Dziewczyny wyszły z pokoju i zaczęły zwiedzać następny. Nie słyszały, kiedy nagle pozytywka sama zaczęła grać, a w oczach aniołka można było dostrzec łzy...

Jak się Wam spodobało, to zamieszczę dalej [Obrazek: icon_e_smile.gif]

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: Lady Neosha
21-02-2017, 23:30
Forum: Zwierzęta
- Odpowiedzi (20)

Moja sunia Bumi dzisiaj mnie robawiła :ubawa Przychodzę do swojego pokoju, a przy niej leży skarpeta mojego taty  :lol: :lol:  Zaciągnął ją mały kradziej na łóżko i z nią spał  :lol: :lol:

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: bonaparte
18-02-2017, 15:36
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
- Odpowiedzi (10)

[Obrazek: BkoMt8B.jpg]

Zdjęcie mojego autorstwa. Parlament, najładniejszy budynek w Budapeszcie. On jest dużo większy niż na tym zdjęciu.

Warto według mnie zwiedzić Budapeszt, ale lepiej nie jechać w zimę tak jak ja. 
Są dwa muzea warte obejrzenia, muzeum sztuki na wzgórzu zamknowym i Muzeum Narodowe, gdzie jest cała historia Węgier (są też polskie wątki).

Są bardzo ładne budowle, mosty itp. Najładniejszy jest Parlament. 
Poza zwiedzaniem i muzeami, można dorze zjeść, bo Węgrzy mają swoją kuchnie.
Jak ktoś pojedzie to mu moge powiedzieć gdzie jest fajny pub z piękną barmanką ubawa

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: tiimi83
15-02-2017, 14:55
Forum: Polska
- Odpowiedzi (1)

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
12-02-2017, 14:24
Forum: Anomalia/ logika/ fama
- Odpowiedzi (11)

Umieszczam ten temat w dziale "Niewyjaśnione", gdyż sam wyraz "tajemnica", należy do czegoś, co
jest nieznane dla każdego ale tylko dla wybranych jednostek. Ogólnie, temat pasuje pod różne kategorie.

Co to jest tajemnica?
I tu, możemy dywagować w stosunku do religii, polityki, historii czy społeczności.
Tajemnicą może być coś, co ktoś nam powierzył, może być też tajemnica z czasów wojny albo lekarska,
czy choćby tajemnica spowiedzi. Możemy też sami działać w tajemnicy przed kimś lub przed czymś.

Jak Ty zapatrujesz się na wszelkie tajemnice i czy tajemnice są nam dziś potrzebne?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
12-02-2017, 13:56
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (24)

Większość ludzi chce być uznawanych za bogatych lub przynajmniej, utrzymujących się w klasie średniej.
Mało kto ma ochotę, przyznać się do tego, że jest biedny. Jednakże, kupowanie falsyfikatów, czy
odzieży podróbek znanych firm, powoduje, że ludzie stają się gorsi. Więcej kłamią, oszukują, nie są szczerzy
a nawet obwiniają innych, że są skłonni do nieszczerości.
O czym to świadczy?
Świadczy to o tym, że gdy kupimy sobie dżinsy firmy powiedzmy Mustang, to czujemy się bardziej komfortowo
i oczekujemy, że inni będą widzieli nas w lepszym świetle. Natomiast gdy włożymy dżinsy tej samej firmy
ale będą to podróby, to są w stanie nawet kłamać, że są to spodnie oryginalne i zarzucają innym, że
też oszukują. Coś na zasadzie odbijania piłeczki, aby tylko nie widzieć tego, co sami źle robimy.
Ktoś, kto kupił sobie falsyfikat Picassa, nosi się z dumą a w rezultacie, oszukuje sam siebie i co ciągnie za sobą,
dalsze konsekwencje, bo taki człowiek, zaczyna tak mocno wierzyć w to, że jego obraz jest podróbą ale
"doskonałą" podróbą, zamydla mu oczy i przestaje zauważać, że na ścianie wisi tylko kawałek bezwartościowego
płótna.
Często zdarza się, że chcemy kupić komuś prezent ale nie stać nas na coś oryginalnego lecz chcemy zabłysnąć
i pokusimy się na tandetną podróbę. Jednostki, które kupują podrobione towary dla siebie lub dla innych mogą
wierzyć, że po prostu otrzymują podobne produkty w niższej cenie, ale w rzeczywistości mogą płacić długofalową
cenę w postaci utraty moralności.
Takie zachowania, sygnalizują aspiracje do bogatszego życia ale w ten sposób postępując, nadal nie zmienią
faktycznego statusu danej osoby i co jedynie spowodują, że jej zachowanie, stanie się gorsze.

Autor hogan

A jak Wy patrzycie na podróbki, czy to coś dobrego?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
12-02-2017, 13:33
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (12)

Ostatnio, czytam bardzo dużo na temat Ornety, obecnego mego miasta.
Wyczytałam między innymi, że Orneta, jest jednym z miast, zagrożonym na wandalizm, ubóstwo, alkoholom, narkomanię i na
inne związane z tym zachowania aspołeczne. Zaczęłam zastanawiać się, jak z tym walczyć, co można zrobić aby temu zapobiec.
Jak wiemy, z takimi zachowaniami, borykają się wszędzie, w mniejszym czy większym stopniu ale problem dotyka każdy teren.
Po długich przemyśleniach, doszłam do tylko jednego wniosku. Koniecznie trzeba zadbać o teren, w którym się przebywa.
Nie można dopuścić do tego aby były gdzieś okna powybijane, podziurawione chodniki, nienaprawione drogi, brak oświetlenia,
brak koszy na śmieci czy ławek dla spacerowiczów. Powinny też zniknąć wszelkie malunki na ścianach, połamane barierki i płoty.
Tak jak też zdewastowane przystanki autobusowe czy zaniedbane tereny zielone. Pracy jest cała masa i  z tego co się zorientowałam,
Orneta jest objęta specjalnym programem Unijnym, który muszą, począwszy od roku 2016 do końca 2021 roku zrealizować.
Nie rzuciło mi się nic w oczy, co by było zrobione z w/w rzeczy, jeśli chodzi o zaniedbany teren. Tak jakby czas w Ornecie stanął
w miejscu a to co w Niej jest, jakby znikało wraz z każdym rokiem. Takie zapomniane, zaniedbane, nikomu niepotrzebne miasto.
W jednym z Osiedli, widać, że Administracja dba o porządek, na innym aż strach wejść i moim zdaniem, dopóki to się
nie zmieni, problem z aspołecznością będzie rósł a z nim też bezrobocie i nałogi. Widać wyraźnie, że tam gdzie dbają o wszystko, to
nie ma połamanych ławek czy pomalowanych ścian a tam gdzie jest brak koszy na śmieci, chodniki są takie, że na dziurach
można nogi połamać a do tego na ścianach bloków, widnieją w większości napisy typu " Legia z nami", "Zdechł Poznański pies", to
taki rewir aż roi się od chuliganów, cwaniaczków, złodziejaszków i pyskaczy.
Miejsca obskurne, przyciągają takich osobników i aby to zlikwidować, trzeba zadbać o teren.
Opisałam to na przykładzie mego miasta Ornety ale mam do Was pytanie.

Autor hogan

Czy to prawda, że zdemolowane tereny, przyciągają aspołeczne jednostki czy może zadbane tereny zielone są ich miejscem pobytu?

I jak Wy widzicie ten problem?

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: bonaparte
11-02-2017, 13:30
Forum: Obyczaje
- Odpowiedzi (5)

Można je spędzić z Renią Rączyńską.  :ubawa:
Jakieś jeszcze pomysły.

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: bonaparte
11-02-2017, 7:37
Forum: Zwierzęta
- Odpowiedzi (19)

Gdy jest agresywny i nas zaatakuje. Myślę, że szczególnie zimą mogą być agresywne. 

Wydrukuj tę wiadomość


Napisane przez: hogan
08-02-2017, 15:47
Forum: Pozostałe hobby
- Odpowiedzi (23)

[Obrazek: file.php?id=839]

Wydrukuj tę wiadomość