-
Czego słuchasz w tej chwi...
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: bonaparte
31-10-2026, 2:41
» Odpowiedzi: 1,262
» Wyświetleń: 114,937 -
Nerwica
Forum: Zdrowie
Ostatni post: Siwy
18-10-2026, 23:16
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 1,608 -
Najgorsze filmy czyli to ...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
19-09-2026, 21:37
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 2,080 -
Brak komarów
Forum: Zwierzęta
Ostatni post: bonaparte
26-07-2026, 18:56
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 181 -
Jak ochłodzić mieszkanie
Forum: Moda/ uroda/ wnętrze
Ostatni post: bonaparte
02-07-2026, 21:53
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 235 -
Jaką książkę ostatnio prz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-06-2026, 22:56
» Odpowiedzi: 263
» Wyświetleń: 31,147 -
Koniec wojny na Ukrainie!
Forum: Polityka/ historia
Ostatni post: Siwy
20-06-2026, 23:39
» Odpowiedzi: 41
» Wyświetleń: 2,879 -
Mocne uderzenie
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: Traf
15-06-2026, 22:45
» Odpowiedzi: 189
» Wyświetleń: 13,030 -
Kielce
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
Ostatni post: bonaparte
02-06-2026, 20:01
» Odpowiedzi: 44
» Wyświetleń: 3,059 -
W co teraz grasz czy będz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-05-2026, 14:18
» Odpowiedzi: 56
» Wyświetleń: 3,769
- Postów na forum:180,507
- Wątków na forum:6,196
- Użytkownicy:3,259
- Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com
RPG z turową walką, fajnie że robią jeszcze takie gry
Niestety gra jest bardzo trudna, już w drugiej walce przegrałem, ale może przez święta uda mi się przejść
Currara
W dawnych czasach aby dojść do panowania, chwytano się najgorszych rzeczy, jakimi są zbrodnie nawet najbliższych osób z rodziny.
Oglądając program na kanale historycznym, pomyślałam że można stworzyć o tym stosowny wątek.
Różnie, różne trucizny oceniano jako "skuteczne" i trochę o tym tu napiszę i zapraszam także Was do wypowiedzi.
Za najbardziej niebezpieczną, jak też skuteczną, od zawsze uważano truciznę znaną pod nazwą Carrara.
Przyrządza się ją z dwóch podstawowych składników, Wikipedia podaje na ten temat błędną informację, gdyż jako drugi składnik, podaje, cytuję:
"z cebuli (kliknij w napis "cebuli" a zostaniesz przekierowany do Wikipedii)rośliny Burmannia albo ze śluzowatej substancji korzeni Cissus quadrialata"
Otóż jeden składnik to:
- Kulczyba
Drugi natomiast to:
- Jad czarnej mrówki afrykańskiej, który potrafi neutralizować jad innych owadów i powoduje paraliż.
Currara działa na ruch i oddychanie, czyli zwiotcza mięśnie a zażyta przez połknięcie, nie wyrządzi żadnej krzywdy.
I nie działa w ogóle na serce a więc po wstrzyknięciu, przyczyni się tylko bezwładu mięśni.
Mała ciekawostka!
Czy wiecie, że TYLKO JEDEN KILOGRAM currary, może zabić całą ludzkość? 
Był kiedyś jakiś znany człowiek(nie pamiętam nazwiska), który interesował się zielarstwem i lecznictwem i dokonał bardzo ciekawego odkrycia.
Otóż po wstrzyknięciu currary dla oślicy, naciął aortę i przez nią wdmuchiwał powietrze miechem. Okazało się, że przy dostarczaniu
stałego powietrza do organizmu, nie spowoduje ani zwiotczenia ani paraliżu ani niczego innego po zażyciu currary. 
Arszenik
Przez wielu uznawany za najbardziej niebezpieczną truciznę ale jak się później okazało, to jednak currara stanowiła największe niebezpieczeństwo.
Arszenik, tlenek arsenu(III), dawna nazwa trójtlenek dwuarsenu lub tritlenek diarsenu, As[sub]2[/sub]O[sub]3[/sub], biały proszek, bez zapachu, trudno rozpuszczalny w wodzie, o silnym działaniu trującym. Roztwarza się w kwasie solnym, dając AsCl[sub]3[/sub], i w roztworach alkaliów z utworzeniem jonów AsO[sub]3[/sub][sup]-[/sup]. Podczas ogrzewania sublimuje. W przyrodzie występuje jako minerały: arsenolit i klaudetyt.
"Zaletą" arszeniku jest to, że po zażyciu odkłada się w organizmie i nie jest wydalany. Co z kolei wspomaga podawanie i w rezultacie oczekiwany proces otrucia. Drugą "zaletą" jest to, że przez odkładanie się w organizmie, jest praktycznie nie wykrywalny a więc ciężko jest udowodnić jego podawanie.
W 1851 roku, został wprowadzony zakaz jego stosowania lecz nadal był dostępny w aptekach, przez co mieli do niego dostęp niepowołane osoby.
Kiedyś stosowano go do wywołania poronienia, co w rezultacie powodowało całkowite zatrucie kobiety.
Obecnie jest stosowanym lekiem do zwalczania choroby nowotworowej a dokładniej do ostrej białaczki promielocytowej.
Arszenik podawany stale w małych dawkach, może być nieszkodliwy czy raczej nie wywoła śmierci ale odstawienie tej dawki, może spowodować śmierć i taką metodę często stosowały kobiety w zemście na mężczyznach aby trzymali się włącznie swojej kobiety.
Mężczyzna, który nie wrócił do domu, czuł się bardzo źle ale po powrocie do żony i zjedzeniu obiadku z dawką arszeniku, powracał do zdrowia. 
Duża dawka arszeniku, zabija w ciągu kilku godzin.
Opowiadanie z książki „Bożonarodzeniowe opowieści niezwykłe” pt.”Święta dłoń Boga”, której autorką jest Karen Kingsbury.
Było Boże Narodzenie. Kramerowie spędzali wspaniałe święta wspólnie w domu, w samym sercu stanu Nowy Meksyk. Pomijając prezenty, wszyscy członkowie rodziny byli niezwykle wdzięczni za dary, których nie można było zapakować i położyć pod choinką. Brian pracował jako menedżer w lokalnej firmie, Anna zaś była w czwartym miesiącu ciąży z ich trzecim dzieckiem. Pięcioletnia Kari i czteroletnia Kiley były zdrowe i szczęśliwe. Stanowiły dla rodziców niewyczerpane źródło radości. Szczerze mówiąc, rodzina Kramerów nie mogła chyba być szczęśliwsza.
Po spędzeniu pierwszego dnia świąt w domu, pojechali samochodem do niewielkiego miasteczka oddalonego o dwadzieścia minut jazdy od Santa Fe. Ponieważ rodzice Briana pochodzili stamtąd, dobrze znał on okolicę i cała rodzina mogła rozkoszować się przejażdżką i malowniczym górskim krajobrazem.
- Popatrz, stoją tu od lat i nigdy się nie zestarzeją – powiedział trzymając żonę za rękę, kiedy chodzili po górach niedaleko Santa Fe.
- Bóg wie, jak tworzyć piękne rzeczy.
- Bez wątpienia wie – powiedziała Anna, kładąc sobie rękę na brzuchu.
Wizyta u rodziców była wspaniała. Dwa dni śmiechu i świetnej zabawy, szczególnie dla dzieci. W końcu jednak trzeba było wracać do domu. Kiedy pakowali się i żegnali z rodzicami Briana, padał lekki śnieżek.
- Nie cierpię prowadzić w śniegu – powiedziała Anna, kiedy już wsiadli do auta.
- Wiem, dlatego ja prowadzę – odparł spokojnie Brian. – Mnie taka pogoda nie przeszkadza. Pomódl się tylko o bezpieczny powrót.
Kobieta pokiwała głową i cicho poprosiła Boga, by strzegł ich w drodze do domu. Starała się nie obawiać czekającej ich drogi. Wyjrzała przez okno, trzeba przyznać, że śnieg był naprawdę piękny. Powoli opadał na ziemię i wyglądał jak świeżo rozsypany cukier puder. Droga z Santa Fe była dwu-, i miejscami trzypasmowa. Od domu rodziców Briana wznosiła się łagodnie, mijając dwa niewielkie miasteczka, po czym opadała, przez około dwadzieścia mil, schodząc w dolinę, w której wreszcie stawała się płaska.
Choć ruch był niezbyt duży, Brian jechał powoli i ostrożnie, mając świadomość tego, że pod śniegiem, którym przypruszona była jezdnia, znajdowała się cienka warstwa lodu. Większość mijających ich samochodów miała założone łańcuchy na kołach. Brian przed zimą zmienił jedynie opony na zimowe. Mimo to Anna czuła się zdenerwowana, odkąd tylko wjechali na wiodący w dół odcinek trasy. Mąż spojrzał na nią z ciepłym uśmiechem.
- Nie bój się kochanie, damy rade.
- Wiem, wiem – odpowiedziała Anna. – Poprostu chciałabym już być w domu.
- Wkrótce dojedziemy. Spróbuj się odprężyć.
Anna pokiwała głową, cały czas jednak była spięta. Droga wydawała się strasznie śliska, mimo że Brian jechał naprawdę wolno. Kiedy wjechali na szczególnie stromy odcinek, Brian zwolnił jeszcze bardziej, aby mieć pewność, że nie stracą przyczepności. Ni stąd, ni zowąd tył samochodu zaczął zarzucać. Auto tańczyło od jednego pobocza do drugiego. Brian próbował wyprostować koła, zorientował się jednak, że ruchy kierownicą nie mają żadnego wpływu na zachowanie auta. Zrozumiał co sie stało. Samochód wpadł w poślizg i koła zupełnie straciły przyczepność.
Kręcąc sie wokół własnej osi, auto sunęło na spotkanie samochodu nadjeżdżającego z przeciwka.
- O Boże! – krzyknęła Anna, rzucona na deskę rozdzielczą. – W imię Boga, niech on się zatrzyma!
Samochód przestał wirować. Sunął poboczem w kierunku krawędzi urwiska. Gdyby spadł, polecieliby kilkaset stop w dół.
- Boże, błagam, pomóż nam! – wrzasnęła ponownie Anna. Jednak w głębi duszy czuła, że jadą zbyt szybko i poprostu muszą spaść w przepaść.
Nagle, tuż przed samą krawędzią, samochód uderzył w coś i w jednej chwili się zatrzymał. Kiley wypadła z pasów. Nagły wstrząs sprawił, że dziewczynka znalazła się z przodu samochodu, uderzając o szybę.
Zrobiło się zupełnie cicho.
Brian spojrzał na żonę, nie wierząc, że udało im się uniknąć śmierci.
- Dziewczynki, nic wam się nie stało? – zapytał odwracając się.
- Nie, tatusiu – usłyszał cienki głosik. – Uderzyłam się w głowę, ale nic mi nie jest.
Czując ulgę, spojrzał jeszcze raz na żonę.
- Musieliśmy uderzyć w pień drzewa, głaz albo coś w tym rodzaju – powiedział.
- Może w barierkę.
Na wciąż miękkich nogach Brian wysiadł z samochodu. Przeszedł do przodu. Między barierką a przednimi kołami nie było niczego.
- Anno, chodź tutaj! – zawołał. – Musisz to zobaczyć!
Kobieta otworzyła dzrwi i bardzi ostrożnie wyszła z samochodu. Brzeg urwiska i auto dzieliło zaledwie kilka stóp.
- W co uderzyliśmy? – zapytała.
- O to właśnie chodzi. W nic. tu nie ma nic, w co moglibyśmy uderzyć, ani kamienia, ani pnia, zupełnie nic. Samochód zatrzymał się sam.
Anna obejrzała pokazywane przez męża miejsce. Miał rację. Samochód sunął z prędkością dziesięciu mil na godzinę, po czym ni stąd ni zowąd zatrzymał się. Bez żadnego powodu. Oboje spojrzeli w dół skalnego urwiska… Zamarli na myśl o tym, co mogłoby się stać.
- Anno, wygląda tak, jakby sama ręka Boga zatrzymała samochód, ratując nas od zsunięcia się w przepaść.
W ciszy kobieta przypomniała sobie swoje desperackie błagania Boga o ratunek. Podeszła do męża. Objęła go i położyła głowę na jego piersi…
Z całego serca wierzę, że masz rację. Zostaliśmy zatrzymani przez dłoń Boga. To musiał być cud. Bożonarodzeniowy cud.
Czy wiecie co to jest "kaczy żer" i skąd ta nazwa pochodzi? 
Kaczy żer to sałatka, którą wiele osób nazywa sałatką warzywną.
Nazwa "kaczy żer"(pierwotna) wzięła się z Mazur, gdzie robiono taką sałatkę i można było do niej dodać
wszystko wedle uznania, tak jak też robi się pokarm dla kaczek i stąd powstała nazwa. 
A to moja dzisiejsza:
![[Obrazek: 33arw5i.jpg]](http://oi62.tinypic.com/33arw5i.jpg)
Moja tradycyjna sałatka składa się z:
- ziemniaki
- jajka
- ogórki kiszone(najlepsze są z własnego kiszenia bo kupne zawierają ocet i psują smak, wygląd i powodują w ogóle szybsze psucie)
- marchewka
- zielony groszek konserwowy
- majonez
- Łyżka stołowa ostrej musztardy
- przyprawy
Moja mama robiła różne warianty, dodając na przykład:
- jabłko
- śledź w occie
- buraczki(a wtedy zamiast groszku konserwowego, dodawała fasolę białą lub kolorową)
- kukurydzę
Sposób przygotowania:
Ziemaki, marchewki, jajka gotujemy w jednym garze.
Wszystkie składniki kroimy w drobną kosteczkę, dodajemy groszek konserwowy, ogórki
kiszone, majonez, musztardę i przyprawy(używam tylko soli i czarnego pieprzu). Mieszamy i sałatka gotowa.
Moja rada gdy robimy większą ilość kaczego żeru:
Nigdy nie dodajemy jabłka bo sałatka czarnieje.
Nigdy nie dodajemy cebuli, bo od niej każda potrawa szybko się psuje.
Nigdy nie dodajemy śledzi bo w sałatce "stanie woda".
Kukurydzę trzeba lubić aby ją dodać, ja nie lubię i nigdy nie dodaję.
![[Obrazek: 2m7es6w.jpg]](http://oi62.tinypic.com/2m7es6w.jpg)
Smacznego!
Przepis jest też dostępny na moim blogu: http://izunia-sentencje.blogspot.com/201...y-zer.html
Jakiej używasz deski do krojenia i jaka jest Twoim zdaniem najlepsza?
Czy myjecie deskę po każdym użyciu?
Kochane Gryfiki chcę Wam wszystkim życzyć radosnym,ciepłych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia oraz spełnienia wszystkich Waszych marzeń,a także samych pogodnych i radosnych chwil w nowym 2015 roku
22-12-2014, 22:41
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (29)
W jednym z e swoich tekstóe pan jacej Cygan napisła takie piękne i wzruszające słowa:
Na światłach są ludzie,
Proszą Cię o grosz,
Ty od nich odwracasz się,
Szybko wrzucasz bieg,
Tam chłopak pod murem tkwi,
Chory jest na AIDS,
Ty z dala omijasz go,
By nie widział Clę,
Na rogu ulicy krzyk,
Kogoś biją tam,
Ty szybko umykasz w bok,
co ? Nie odwracasz się,
Jest noc, w korytarzu szmer,
Wyłamują drzwi.
Ty wlepiasz w judasza wzrok,
Boisz ruszyć się,
Chciałbym,abyśmy wspólnie się zastanowili,dlaczego tacy jesteśmy.Dlaczego w takich sytuacjach nie reagujemy ? Co się dzieje z naszym sumieniem ? I czy to w ogóle sprawa sumienia ? A co jeśli to my sami będziemy kiedyś potrzebować pomocy ...?
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia NAUKOCHANSZE GRYFY
życzę Wam nadziei, własnego skrawka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
piękna poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych,
odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego, co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.
Wesołych świąt!
PIEKNA KOLEDA DLA WAS MOI DRODZY


![[Obrazek: zima_01_8F_orig.gif]](http://magia-swiat.web21.pl/wp-content/uploads/2013/08/zima_01_8F_orig.gif)





![[Obrazek: 2zzpwyr.jpg]](http://oi62.tinypic.com/2zzpwyr.jpg)