-
Czego słuchasz w tej chwi...
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: bonaparte
31-10-2026, 2:41
» Odpowiedzi: 1,262
» Wyświetleń: 114,979 -
Nerwica
Forum: Zdrowie
Ostatni post: Siwy
18-10-2026, 23:16
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 1,612 -
Najgorsze filmy czyli to ...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
19-09-2026, 21:37
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 2,085 -
Brak komarów
Forum: Zwierzęta
Ostatni post: bonaparte
26-07-2026, 18:56
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 182 -
Jak ochłodzić mieszkanie
Forum: Moda/ uroda/ wnętrze
Ostatni post: bonaparte
02-07-2026, 21:53
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 236 -
Jaką książkę ostatnio prz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-06-2026, 22:56
» Odpowiedzi: 263
» Wyświetleń: 31,163 -
Koniec wojny na Ukrainie!
Forum: Polityka/ historia
Ostatni post: Siwy
20-06-2026, 23:39
» Odpowiedzi: 41
» Wyświetleń: 2,976 -
Mocne uderzenie
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: Traf
15-06-2026, 22:45
» Odpowiedzi: 189
» Wyświetleń: 13,044 -
Kielce
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
Ostatni post: bonaparte
02-06-2026, 20:01
» Odpowiedzi: 44
» Wyświetleń: 3,065 -
W co teraz grasz czy będz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-05-2026, 14:18
» Odpowiedzi: 56
» Wyświetleń: 3,774
- Postów na forum:180,507
- Wątków na forum:6,196
- Użytkownicy:3,259
- Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com
W pracy bywa różnie a jak bywa w stosunkach międzyludzkich?
Czy mielicie powody aby narzekać na współpracowników czy może więcej chwaliliście, podziwialiście?
A może masz tak napięte kontakty, że nie da się pracować? Czym to jest wywołane?
Jakie wolicie towarzystwo? Starsze od was, w tym samym wieku czy może młodsze?
Jak to było w całym waszym życiu?
Zmierzono dystans do galaktyk z dokładnością do 1 procenta
![[Obrazek: artystyczna-wizja-pomiarow-z-projektu-BO...030160.jpg]](https://www.studentnews.pl/img/wo/1/60/artystyczna-wizja-pomiarow-z-projektu-BOSS-obrazek_duzy_4030160.jpg)
Astronomom z projektu BOSS udało się wyznaczyć odległości do bardzo odległych galaktyk z dokładnością sięgającą 1 procenta. Wyniki zaprezentowano podczas konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego, która odbywa się w Waszyngtonie. Pomiary odległości we Wszechświecie nie są sprawą prostą, szczególnie w przypadku bardzo odległych obiektów. Najnowsze pomiary z projektu Baryon Oscillation Spectroscopic Survey (BOSS) dają wyniki z możliwymi błędami na poziomie 1 procenta dla galaktyk odległych od nas o 6 miliardów lat świetlnych.
"Niewiele rzeczy w naszym codziennym życiu znamy z dokładnością jednoprocentową. Odległości we Wszechświecie znam teraz lepiej niż wymiary mojego domu" - powiedział David Schlegel z Lawrence Berkeley National Laboratory (LBNL), kierownik zespołu badawczego BOSS.
Wyniki najnowszych pomiarów zaprezentowane zostały przez innego naukowca, Daniela Eisensteina z Harvard University, podczas 223. spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego, które odbywa się w Waszyngtonie. Eisenstein jest dyrektorem projektu Sloan Digital Sky Survey III (SDSS-III), którego częścią jest BOSS. Rezultaty badań zostały też szczegółowo opisane w serii artykułów, które zostaną opublikowane w czasopismach naukowych.
Dokładne pomiary odległości dla dystansów 6 miliardów lat świetlnych wymagają zastosowania innych technik niż w przypadku wyznaczania odległości do znacznie bliższych obiektów, np. w Układzie Słonecznym, albo do pobliskich gwiazd. W ramach projektu BOSS mierzy się tzw. barionowe oscylacje akustyczne, które są subtelnymi falami w rozkładzie galaktyk w kosmosie. Są one "odciskami palców" fal ciśnienia, które przemieszczały się we wczesnym Wszechświecie. Ich obecne rozmiary można wyznaczyć wykonując mapy galaktyk.
"Dzięki pomiarom galaktyk natura dała nam świetną linijkę. Linijka ta jest długa na pół miliarda lat świetlnych, możemy więc używać jej do precyzyjnych pomiarów nawet bardzo odległych obiektów" - wyjaśniła Ashley Ross z University of Portsmouth.
W ramach projektu wykonano mapę rozmieszczenia 1,2 miliona galaktyk. Do ich obserwacji stosuje się specjalny instrument na 2,5-metrowym teleskopie w Apache Point Observatory w Nowym Meksyku. Za jednym razem można zmierzyć nawet 1000 galaktyk, a jak mówią naukowcy z projektu - w czasie pogodnej nocy i gdy wszystko idzie idealnie, uzyskuje się mapę dla 8000 galaktyk i kwazarów. Obecnie zaprezentowane wyniki obejmują obszar dwukrotnie większy niż prezentowane przed rokiem przez zespół BOSS pierwsze mapy dalekich galaktyk.
Ilustracja: Artystyczna wizja pomiarów z projektu BOSS. Okręgi są wizualizacją barionowych oscylacji akustycznych. Źródło: Zosia Rostomian, Lawrence Berkeley National Laboratory.
https://www.studentnews.pl/s/219/6333-Ci...a.htm?l=20
Wystawienie skóry na działanie promieniowania ultrafioletowego powoduje obniżenie ciśnienia krwi, a przez to wpływa na zmniejszenie ryzyka wystąpienia ataku serca i wylewu.
Badacze z Uniwersytetu w Southampton (Wielka Brytania) zaobserwowali, że światło słoneczne korzystnie oddziałuje na układ krwionośny człowieka i poprzez zmianę zawartości tlenku azotu (NO) w skórze i we krwi wywołuje redukcję ciśnienia.
„NO wraz z produktami jego rozpadu jest zaangażowane w regulację ciśnienia krwi. W momencie wystawienia na światło słoneczne, małe ilości NO są przenoszone ze skóry do układu krążenia i następuje obniżenie ciśnienia” – mówi Martin Feelisch, współautor badania.
Już wcześniej zauważono, że poziom ciśnienia krwi i częstotliwość występowania chorób układu krążenia mają związek z porą roku i szerokością geograficzną. Wyższe wskaźniki obserwuje się zimą i w krajach oddalonych od równika, gdzie promieniowanie ultrafioletowe jest niższe.
Badacze przeprowadzili wraz z osobami badanymi dwie sesje naświetlania specjalnymi lampami. Każda sesja trwała 20 min., ale tylko jedna obejmowała naświetlanie połączone z wystawieniem na działanie promieni UVA.
Okazało się, że ultrafiolet powodował rozszerzenie naczyń krwionośnych, znacznie obniżenie ciśnienia krwi oraz zmianę ilości tlenku azotu w układzie krążenia.
https://www.studentnews.pl/s/219/6333-Ci...i.htm?l=20
W głębokich warstwach skorupy ziemskiej może być więcej wody niż we wszystkich oceanach. Naukowcy z University of Liverpool wykazali, że głębokomorskie strefy uskoków mogą transportować znaczne ilości wody z oceanów do górnego płaszcza Ziemi.
Sejsmolodzy z Liverpoolu szacują, że w toku dziejów Ziemi poprzez samą tylko japońską strefę subdukcji do płaszcza Ziemi mogło trafić do trzech i pół raza więcej wody niż jest jej obecnie we wszystkich oceanach.
Za pomocą technik modelowania sejsmicznego naukowcy analizowali trzęsienia ziemi, które miały miejsce ponad 100 km pod powierzchnią Ziemi w strefie Wadatiego – Benioffa - obszarze aktywności sejsmicznej i wulkanicznej, związanym z łukami wyspowymi i aktywnymi krawędziami kontynentalnymi.
W strefie tej oceaniczna płyta litosfery jest wciągana pod płytę kontynentalną (proces subdukcji), co powoduje wielkie trzęsienia Ziemi, takie jak niedawne trzęsienie Tohoku, a także liczne mniejsze trzęsienia, do których dochodzi setki kilometrów pod powierzchnią Ziemi.
https://www.studentnews.pl/s/219/6333-Ci...h.htm?l=20
Im intensywniejszy wysiłek, tym więcej ludzki pot zawiera kwasu mlekowego. Wykorzystuje to bateria w formie nanoszonego na skórę „tatuażu”, opracowana przez doktora Wenzhao Jia z University of California w San Diego. Na razie ilość wytwarzanej energii nie jest duża, jednak kalifornijski zespół pracuje nad zwiększeniem wydajności, co umożliwiałoby zasilanie niewielkich urządzeń elektronicznych.
Klimatyczna Petra
Kraj ma 26 km wybrzeża morskiego. Kurorty znajdują się nad Zatoką Akaba, na południowym krańcu Jordanii. Na turystów czeka ciepłe morze, piękne plaże i wyjątkowy widok – na horyzoncie widać góry Izraela. Ale to dopiero początek. Ok. 120 km od Akaby, jedynego portu Jordanii, znajduje się największa atrakcja kraju – Petra.
![[Obrazek: 35086551562370810226.jpg]](https://www.hostmat.eu/images/35086551562370810226.jpg)
To ruiny miasta Nabatejczyków, starożytnego ludu pochodzenia semickiego, który zasiedlał tereny Izraela i Jordanii począwszy od VI wieku p.n.e. Położona w dolinie, w południowo-zachodniej części kraju, do dziś skrywa masę intrygujących tajemnic. Nie zachowało się wiele zapisów historycznych ani śladów po mieszkańcach miasta, co rozpala wyobraźnię turystów z całego świata. Przewodniki opisują Nabatyjczyków jako doskonałych handlowców i budowniczych, znacznie wyprzedzających swoją epokę. W czerwonych klifach powstałych z piaskowca wykuli wspaniałe pałace, świątynie, komory grobowe, teatry, sklepy i domy. Do XIX wieku Petra była całkowicie nieznana w zachodnim świecie. Obecnie można tam dojść jedną wąską drogą pośród skał - wąwozem Sik, który liczy 1188 m długości.
Petra to niesamowite miejsce. Koniecznie trzeba być tam rano, najlepiej o wschodzie słońca, i zostać do końca dnia. Po pierwsze jest wtedy mniej turystów, po drugie przy wschodzie i zachodzie słońca jest najlepsza kolorystyka. To wtedy powstają najlepsze zdjęcia. Jeśli ktoś jest pasjonatem fotografii, to absolutnie miejsce dla niego.
wp.pl
Zwykłe zdjęcie z warszawskiego metra wywołało w sieci tak wielką burzę, jakby naprawdę działy się na nim niestworzone rzeczy. Papierowe książki i brak imigrantów – szok na skalę światową. I choć nas może zaskakiwać to międzynarodowe zdziwienie, to faktycznie są w Polsce takie zachowania i sytuacje, które od lat są dla zagranicznych turystów nie lada zagwozdką. Sprawdziliśmy, co konkretnie zaskakuje, a co wkurza obcokrajowców w Polsce.
Michał Maj, przewodnik, który od kilku lat oprowadza po polskich miastach grupy z Chin, na pytanie "co ich dziwi w Polsce?", odpowiada jednym słowem: "wszystko".
- Chińczycy przede wszystkim lubią atmosferę i ludzi. Uwielbiają obserwować ich na Krakowskim Przedmieściu, w Hali Mirowskiej czy na Kole. Zawsze podkreślają, że Polacy są piękni. Jak widzą eteryczną blondynkę o długich nogach i bladej cerze, to od razu aparat idzie w ruch. W restauracjach robią sobie zdjęcia z kelnerkami, a jak zdarzy się młody kierowca autokaru, to Chinki adorują go do końca wycieczki. Historia miasta interesuje ich, ale w ograniczonym zakresie. Pytają mnie, jak spędzamy czas, czym się zajmujemy, gdzie chodzimy. Jak pokazuję im album z fotografiami znanego polskiego artysty, to doceniają piękno, ale najchętniej od razu poznaliby autora zdjęć, bo ludzie są dla nich ważni – zdradza przewodnik.
– Ponadto zadziwia ich natura - gdy widzą nad polskim morzem mewy, łabędzie czy kaczki, to są pełni zachwytu. A wiewiórka w Łazienkach Królewskich zdecydowanie wygrywa w przedbiegach z Pałacem na Wodzie. Trzy wiewiórki gwarantują minimum godzinną sesję fotograficzną. Byłem kiedyś z grupą studyjną na Podlasiu. Widząc tamtejszą przyrodę i zwierzęta, zachowywali się, jakby byli w Parku Jurajskim - z jednej strony przerażenie, a z drugiej istny zachwyt - opowiada Michał Maj.
Na wspomnianym zdjęciu z warszawskiego metra jeden z internautów był zdziwiony brakiem imigrantów. Michał Maj przyznaje, że turystów z Ameryki faktycznie frapuje to zagadnienie. – Często pytają: "jak to jest w ogóle możliwe, że u was są prawie sami biali ludzie?" – wspomina przewodnik. – Ale dziwią ich też bardziej przyziemne sprawy, np. to, że w Polsce są McDonald-y.
Norwegów nie tyle dziwią, co cieszą niskie ceny w Polsce. Dla nich pobyt nad Wisłą jest trochę jak wakacje za półdarmo. Turyści z kraju, w którym bochenek chleba kosztuje 11 zł, a butelka wódki ponad 100 zł, w Polsce czują się jak panowie świata. Kto im zabroni…
Portugalczycy są mile zaskoczeni, że zimą w naszych domach jest ciepło. – U nich tylko nowo wybudowane budynki mają instalację grzewczą – wyjaśnia Ewa Waligórska z Tourismo de Portugal. – Nieustannie dziwi ich tatar i wysoka cena kawy w Polsce. A jeszcze kilka lat temu byli zaskoczeni burakami i barszczem. Dla nich burak był tylko jedzeniem dla zwierząt. Obecnie podają go, jako dekorację dań.
Faktycznie, polskie dania zaskakują wielu turystów. Co to w ogóle jest smalec, jak można wódkę zagryzać ogórkiem kiszonym, albo jeść zimne nóżki – "what the f..." – krzywią się obcokrajowcy. – "Mak? Ja mam to jeść? Przecież to opium – zakazane!" Tak Chińczycy reagują na makowiec. Wtedy tłumaczę im, że to tylko takie ciasto i nie muszą się niczego obawiać. Podchodzą do tego z rezerwą, próbują, a potem oczywiście robią zdjęcia – dodaje Michał Maj.
Turyści, którzy szukają pomocy na polskich ulicach często napotykają na problemy w komunikacji. – Nie chodzi już nawet o język, bo nie każdy musi mówić po angielsku. Bardziej dziwi mnie, że ludzie odwracają się lub udają, że nie widzą, gdy pytam o drogę – mówi Anja Kardan ze Szwecji. – Zdarzały się też sytuacje odwrotne, że ktoś zmieniał trasę, by tylko pomóc mi dojść na miejsce. Więc tak naprawdę z tymi Polakami bywa różnie.
Wayne Powell z Wielkiej Brytanii, który od kilku lat mieszka w Polsce jest pełen podziwu dla pielęgnowania polskich wartości rodzinnych. – To wspaniałe, że Polacy poświęcają tyle czasu na odwiedzanie swoich rodzin, nawet młodzi chętnie to robią – opowiada, ale do beczki miodu dodaje też łyżkę dziegciu. – Mam wrażenie, że Polakom ciężko przychodzi gratulowanie komuś, kto odnosi sukces. Większość dopytuje: "jak, dlaczego, po co", zamiast po prostu cieszyć się z osiągnięcia przyjaciela. W Polsce wszystko jest rywalizacją – zaczyna się od zwykłej kolejki do kasy w sklepie, a kończy na jeździe samochodem. Nie żeby w innych krajach brakowało idiotów na drogach, ale w Polsce każdy chce udowodnić, że jest lepszy – praktycznie każdy próbuje "wbić się" przed ciebie tylko po to, by udowodnić, że może być szybszy o kilka sekund.
Ci, którzy przyjeżdżają do nas na dłużej, są też zaskoczeni naszym patriotyzmem. – Polacy do przesady pielęgnują swoją polskość. To naprawdę dziwne, że macie tyle świąt narodowych – dodaje Wayne Powell.
wp.pl
Zadziwiające
Tak jak historia wielu innych rzeczy, także ich dzieje zaczynają się w starożytności. Pierwsze paszporty wprowadzono już w Rzymie. Dokument, z treści bardzo podobny do obecnego, wydawano dla bezpieczeństwa kupców i przewożonych przez nich towarów. Paszport należało okazać władzom obcego kraju, które były zobowiązane do udzielania pomocy jego właścicielowi.
Passe port - przejście przez port
Paszporty nie przeminęły z Imperium Rzymskim. W XV w. Henryk V, król Anglii, wystawiał specjalne dokumenty tym poddanym, którzy wyruszali w zamorskie podróże. Dokument był, jak na tamte czasy, bardzo nowoczesny i potwierdzał tożsamość właściciela.
Sam termin "paszport" związany jest z innym władcą – francuskim monarchą Ludwikiem XIV. W 1669 r. król wydał edykt, zabraniający jego poddanym opuszczania kraju. Mogli uczynić to jedynie ci, którzy otrzymali od Ludwika XIV pisemne zezwolenie na wyjazd. Ponieważ zazwyczaj podróżowano wtedy drogą morską, na owym dokumencie widniały słowa "passe port" (przejście przez port). Po latach nazwę tę zamieniono na "passeport".
Przez cały XVIII w. i znaczną część XIX w. w Europie nie istniał obowiązek posiadania paszportu. Wyjątkiem były jedynie dwa państwa: Cesarstwo Rosyjskie i Osmańska Turcja.By wjechać albo wyjechać z tych krajów, trzeba było wylegitymować się paszportem. Jego zdobycie nie było rzeczą prostą.
W socjalizmie był towarem reglamentowanym.
W drugiej połowie XIX w. paszporty przeżywały swoją drugą młodość. Obowiązek ich posiadania przy przekraczaniu granic wprowadzono kolejno we Francji (1867 r.), Wielkiej Brytanii (1873 r.), Włoszech (1873 r.) i Stanach Zjednoczonych (1889 r.). Po pierwszej wojnie światowej paszporty pojawiły się też w pozostałych państwach europejskich.
Po II Wojnie Światowej, gdy Europa Wschodnia i Środkowa znalazła się pod dominację Związku Sowieckiego, dostęp do paszportu dla szarych obywateli tej części kontynentu stał się praktycznie niemożliwy.
By nie być gołosłownym, w 1950 r. z Polski Ludowej wyjechało prywatnie za granicę zaledwie 181 osób. Były to zresztą wyjazdy wyłącznie do tzw. demoludów, czyli państw "demokracji ludowej", podporządkowanych całkowicie ZSRR.
Po roku 1956 wyjazdy, także do państw zachodnich, stały się częstsze, choć i wówczas paszport był towarem ściśle reglamentowanym. Pojawiła się wtedy także socjalistyczna odmiana tego dokumentu – tzw. wkładka paszportowa, która uprawniała do wyjazdów do państw socjalistycznych. Później obywatele PRL mogli już do nich wyjeżdżać na podstawie dowodu osobistego.
Na krótko przed upadkiem realnego socjalizmu w PRL, w grudniu 1988 r., wprowadzono w naszym kraju paszporty wieloletnie, na wszystkie kraje świata. Dzisiaj nie są już one nam potrzebne przy wjeździe do większości państw europejskich. By przekroczyć ich granice wystarczy zwykły dowód osobisty.
wp.turystyka
Unikatowe konstrukcje słupowe sprzed 1400 lat znaleźli archeolodzy na terenie Ulowa. Zdaniem odkrywców świadczą one o tym, że Germanie przebywali na obszarach obecnej Polski znacznie dłużej niż dotychczas sądzono.
![[Obrazek: 90580750755357697115.jpg]](https://www.hostmat.eu/images/90580750755357697115.jpg)
Archeolodzy prowadzą wykopaliska w Ulowie (woj. lubelskie) od 2002 r. Przyniosły one znaleziska w postaci pozostałości dwóch dużych osad i dwóch cmentarzysk należących do jednego z germańskich ludów. Ślady pochodzą z okresu od początku IV w. do drugiej połowy V w., czyli późnego okresu wpływów rzymskich i wędrówek ludów. Do momentu rozpoczęcia badań teren Roztocza [b]Roztocza Środkowego (gdzie leży Ulów) stanowił "białą plamę" na archeologicznych mapach Polski.Zaskakującego odkrycia w postaci śladów zabudowań dokonano właśnie w obrębie cmentarzyska. Jednak znalezione przez archeologów konstrukcje powstały najprawdopodobniej w czasach, gdy nie składano tam już zmarłych.[/b]
- Natknęliśmy się na trzy duże konstrukcje słupowe, zbudowane według kardynalnych kierunków świata. Z uzyskanych przez nas dat radiowęglowych z próbek pobranych z dołów posłupowych wynika, że konstrukcje wzniesiono między końcem V a początkiem VII w. - mówi kierowniczka wykopaliska w Ulowie, dr Barbara Niezabitowska-Wiśniewska z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie.
Dla badaczki jest to duże zaskoczenie, gdyż do tej pory w polskiej archeologii przeważał pogląd, że w tym czasie większa część terenów obecnej Polski była opuszczona przez ludzi. Lukę po m.in. plemionach germańskich, które przeniosły się w różne części Europy, mieli wtedy stopniowo wypełniać Słowianie przybywający ze wschodniej części kontynentu - znad Dniepru.
- Konstrukcje te zatem pochodzą z czasów, kiedy nad Wisłą zaczęli pojawiać się Słowianie. Jednak lud ten nie wznosił budowli takiego typu, które odkryliśmy w Ulowie - zaznacza archeolog. Pierwsi Słowianie mieszkali w konstrukcjach częściowo zagłębionych w ziemię - półziemiankach. Domostwa te posiadały najprawdopodobniej dwuspadowy dach, gdyż archeolodzy czasami odkrywają w środkowej części konstrukcji rząd dołów posłupowych, które go podtrzymywały.
Więcej tu: GERMANIE

