Ocena wątku:
  • 26 głosów - średnia: 2.96
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Bobry pod moim domem i inne czworonogi

Natura ich tak wyposażyła.
Odpowiedz

Chętnie przeczytałbym całą książkę o Nikusiu.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz

Wracamy więc do Nikusia. 
     Był czas przedwiosennych roztopów. Na porannym spacerze zebrała się trojka : Aza, Maksiu i Nikodem. 
Bawili się rozkosznie, tylko błoto śniegowe tryskało spod łap gdy kręcili ósemki , elipsy i inne spirale . Aza biegała jak wiatr, lekko, zwinnie, była idealną kumpelą do gonitwy. Do Azy mogły się zbliżać tylko te psy, które były podporządkowane Nikusiowi, pozostałe przezornie nie podchodziły blisko. Długonoga ale filigranowa Azunia była ukochaną narzeczoną  Nikusia. 
Plac zabaw przylegał do ogrodzonej metalowym płotem posesji, wewnątrz stało coś, co przypominało  ujęcia gazu dla osiedla. Psy jakimś cudem wbiegły w ten zamknięty obszar.My, psiarze   staliśmy  przy płocie i zachęcali do  powrotu, a  psy spokojnie  penetrowały żelastwo. 
 Gdy w końcu szykowały się do wyjscia zauważyłam na śniegu krew, okazało się, że Nikuś jest ranny. Maksiu z Azunią przecisnęli się przez pierwszą lepszą szczelinę pomiędzy prętami płota i  zostali natychmiast pojmani przez opiekunów, a Nikuś był za dobrze zbudowany. Nie pasował do żadnej szczeliny, był o przynajmniej dwa rozmiary za duży ( szeroki). Biegaliśmy z Nikusiem wokół tego płota, po jego dwóch stronach i ponawiali próby wyjścia - wszystko bezskutecznie.
A z  Nikusia pachwiny wyłaniała się coraz większa plama krwi.
 Zostawiłam uwięzionego psa i pobiegłam do domu, rzuciłam się do książki telefonicznej, aby ustalić, czy obszar zamknięty należy do spółdzielni  mieszkaniowej, czy do miasta i kto może mieć klucze od zamkniętej bramy.
Wykonałam kilka telefonów,  niewiele wskórałam, a czas płynął.
 Wróciłam pod płot cała w nerwach i usiłowałam nakłonić spanikowanego też psa, aby bardzo powoli i uważnie sprawdzał co szersze szczeliny. Dołem płot był wzmocniony drutem kolczastym, domyśliłam się powodu krwawienia.
 W końcu udało się. 
 Szczęśliwy z uwolnienia Nikuś i trochę skruszony szedl posłusznie nawet bez smyczy do klatki schodowej. W windzie dopiero pokazałam mu ranę, bo sama chciałam sprawdzić co się stało.
 W tylnej prawej pachwinie skora była rozerwana na szerokości kilku centymetrów. Gdy Nikodem zobaczył tę ranę dosłownie zasłabł. Położył się na podłodze windy i musiałam go do mieszkania wnosić.  Rana była szarpana, rozległa, ale  nie krwawiła zbytnio,odsłaniała różowe mięśnie .
 Po kilku godzinach lizania tej rany dostaliśmy się do weterynarza. Było konieczne wyrównanie brzegów i zszycie rany, pięć szwów.
 Nie będę opisywać tego zabiegu, który odbywał się bez uśpienia psa, a  moje serce krwawiło chyba bardziej od tej rany.
Weterynarz nie zaopatrzył nas w kołnierz ochronny, wiec gdzieś nad ranem gdyśmy się zdrzemnęli i wydawalo się, że pies też śpi -  Nikodem   całe misterne szycie  popruł, dokładnie poprzegryzał każdy z pięciu węzłów.

 Ręce mi rano opadły poniżej kolan. Wyglądałam jak bezradna gorylica, płacząca gorylica. Płakałam z bezsilności i musiałam iść do pracy.

Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić  <zhm>
Odpowiedz

jak dalej przebiegało leczenie Nikusia?
Odpowiedz

Dalej to już było normalnie.
 Weterynarz orzekł, ze drugi raz zaszywał nie będzie, że jak się poczeka to przyschnie jak na psie, czymś tam usiłowaliśmy spryskiwać  ranę, ale głównym lekarstwem była psia ślina.
 Przyschło, zrosło się i pozostal tylko niezbyt widoczny ślad.  choir1
Myszko to się działo w czasach, gdy w mieście wojewódzkim była jedna przychodnia weterynaryjna, szef jej był panem i prawie bogiem, a zwierzęta nie mialy ani praw, ani głosu.
Usługi były co prawda bezpłatne ale  bardzo reglamentowane, wszystko według uznania pracowników.  :cray:

Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić  <zhm>
Odpowiedz

Ale chyba znieczulili Nikusia przed szyciem ? zhm
Odpowiedz

(30-01-2016, 21:46 )Jimmy napisał(a):  Ale chyba znieczulili Nikusia przed szyciem ? zhm

Prawdopodobnie zamrozili miejscowo, ale Nikuś tak piszczal ( a ryjek tzn kufę  miał związany bandażem), że miałam wrażenie, iż cale znieczulenie jest zupelnie lipne i facet przycina tkanki i zszywa na żywca.  zlososo

Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić  <zhm>
Odpowiedz

Nie no weterynarz raczej n ie zszywał by psiaka.Pyszczek Nikusiowi zawiązali pewnie po to,żeby nie ugryzł.
Odpowiedz

Fajna sprawa z bobrami, szkoda Nikusia.
Odpowiedz

(02-02-2016, 18:42 )Nebo napisał(a):  Fajna sprawa z bobrami, szkoda Nikusia.

Z bobrami jest mi ....średnio fajnie. Zaczynają obgryzać korę ze świerków. Kupiłam siatkę metalową za stówę, ktorej  starczylo na zabezpieczenie 8 świerków. Powinnam jeszcze 12 swierków i trzy brzozy owinąć taką siatką, to dalsze dwie stówy z emerytury.
 Jak to wytłumaczyć bobrom? Chyba się jednak szybciej dogadam z bobrami niż z urzędnikami z gminy... zlososo
Urzędnicy wiedzą jedno:  Nie jestem rolnikiem, to mnie szkody rolne nie dotyczą, nie będzie refundacji ani za zmarnowane drzewa, ani za poniesione koszty. ojokojo
http://www.lasy.gov.pl/informacje/aktual...cinaja-las

Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić  <zhm>
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości