Ocena wątku:
  • 26 głosów - średnia: 2.96
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Bobry pod moim domem i inne czworonogi
#61

(04-01-2016, 11:41 )gratka napisał(a):   
 Wspomnienia zaprzeszłe:             Zachomiczony dom

 
 Anka, młodsza córka  - miłośniczka wszystkiego co żyje i ma przynajmniej jedną łapę- wówczas uczennica szkoły podstawowej – tęskniła za własnym psem.  Piszę o tej jednej nodze, ponieważ wcześniej Anka hodowała na balkonie ślimaki. Jeden, jakiś wyjątkowo szybkobieżny wypadł jej z ręki i spadł z wysokości szóstego piętra. Rozpacz była straszna i poczucie winy, że ona jest powodem tej śmierci. Wypuściłyśmy więc wszystkie ślimaki na wolność, a w ramach odkupienia winy i zapełnienia pustki  założyła hodowlę chomików.
 
Wina została wymazana z nawiązką, bo aby chomikowi nie było smutno żyć  w samotności dokupiłyśmy mu przyjaciela, który wkrótce okazał się przyjaciółką i konkubinką. Z tego związku otrzymywaliśmy średnio co dwa miesiące nowy miot, a w nim 7 - 8 maleńkich, golutkich chomiczków. Maleństwa szybko rosły, przybywały nowe akwaria, zabawki dla chomików, potem trzeba było uruchomić elementy marketingu, aby te chomiki poupychać w dobre ręce i zapewnić im w nowych domach dobre warunki życia. 
Zachomiczyło się na osiedlu, w mieście, a nawet w pewnej okolicznej wsi. Z chomikami wyjeżdżaliśmy na wakacje i w odwiedziny do rodziny. W końcu senior chomiczego rodu odszedł był śmiercią naturalną , pozostała chomiczka. Żyła długo, biegała w nocy po mieszkaniu, a nad ranem wskakiwała do akwarium, aby przespać dzień. Nie będę tu wyliczać wszystkich napoczętych nocą ścierek, pościeli, nachomikowanych pod szafę orzechów, owoców, a nawet czekolady. Anka uwielbiała chomiczkę, ale gdy jej już nie stało ( chomiki były uroczyście grzebane pod krzewem czerwonej parkowej róży) córka zatęskniła ponownie za kimś bardziej kontaktownym i merdającym.

cdn.

Bardzo ciekawe te wspomnienia.Moi siostrzeńcy maja królika w domu.Biedak nie może wyjść z klatki bo Moli by go zjadła. :lol:



hogan napisał(a):Nigdy nie miałam chomików ale tak sobie ile razy myślę, że jak już Herona nie będzie to może zastąpię chomikiem albo królikiem... chociaż już po głowie chodzi mi myśl, iż będzie to jakiś maleńki... piesek. Taki abym zawsze mogła go wziąć pod pachę i co nie będzie ciągał mnie na smyczy. [Obrazek: 2dqsend.gif]

A myślalas może o bernardynku.To bardzo sympatyczne psiaki. bezradny
Odpowiedz
#62

Jimmy jak zwykle żartowniś :lol: 

Z zaciekawieniem czekam na ciąg dalszy Gratko ubawa2
Odpowiedz
#63

(04-01-2016, 21:40 )mysz napisał(a):  Jimmy jak zwykle żartowniś :lol: 

Z zaciekawieniem czekam na ciąg dalszy Gratko ubawa2

Ee tam żartowniś.Przecież Hogan ma labradora,a one są mało mniejsze od bernardynów.
Odpowiedz
#64

 Mieszkaliśmy w bloku, więc uważałam, że to nie jest dobre miejsce dla psa i byłam zdecydowanie przeciwna. Siódmy zmysł mi mówił, ze mimo dziecięcej miłości do czworonoga,  po pewnym czasie ja będę wyprowadzana na spacery, szczególnie w paskudną pogodę. Mąż nie był w stanie niczego córce odmówić, cierpiał więc w pozycji między młotem a kowadłem.

 Nastała era Nikusia. 
Era ta rozpoczęła się 15 września. Mąż pojechał z Anią na stadion Resowii  obejrzeć wystawę psów rasowych, ja zostałam w domu gotować obiad. Wrócili i zamiast jak zwykle wpaść do kuchni i opowiadać na wyścigi ( spodziewałam się ochów i achów na cześć pokazywanych piesków) - krążyli bokami. Wyczułam konspirę, wykonywali dziwne ruchy, czegoś szukali, coś było organizowane.

 Nikt mi w oczy nie popatrzył nawet przy obiedzie. Nagle.. z Anki pokoju dobiegło coś podobnego do kwilenia. 
Zmieniło się owego dnia nasze życie. Maleńki piesek szukał mamusi, głośno domagał się swoich praw.

Ujawnił się psiaczek, rozwiązały się języki córki i męża. Zaczęły się opowieści o mocno niesympatycznym panu, który pod parkanem okalającym stadion ustawił się z koszem zawierającym małe pieski. Pan ten widząc zainteresowanie Ani powiedział coś strasznego: Jak nikt nie kupi piesków, to on je utopi. Na to Anka absolutnie nie mogła pozwolić i nie tylko, że kupili jednego, który najgłośniej lamentował, to jeszcze zorganizowali akcję ratowania pozostałych szczeniąt.
Nasz maleńki piesek był naprawdę maleńki.

Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić  <zhm>
Odpowiedz
#65

Urocza opowiastka, aż mi łza się zakręciła w oku wsydzamsie

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#66

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi może jutro....i będziemy powoli sączyć opowieść o Nikusiu.
Mówię Wam, jest kogo wspominać. 
Dziś widzialam gronostaja, a wczoraj dwie wiewiórki. 
Jedna rudziutka, druga skundlona - brązowa z czarnym ogonem . 
Gronostaj teraz zimą w białym futerku to taki cudny przegubowiec, że tylko patrzeć...


[Obrazek: 157nera.jpg]

Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić  <zhm>
Odpowiedz
#67

Takich zwierzątek u siebie jeszcze nie widziałam, cudny jest ubawa2 taki milusi wygląda. hug

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#68

Bardzo ciekawe Twoje opowieści Gratko.Coś mi sie zdaje,że piszesz o swojej córce ubawa2 
Nie wiedziałem,że w Polsce są gronostaje. zhm Ale fotka super :radocha:
Odpowiedz
#69

Gronostaje są prawie w całej Europie. Nawet po moim osiedlu coś takiego biega, dokładnie nie wiem czy to gronostaj czy łasica
ale wygląda jak to:

[Obrazek: latest?cb=20130524203001&path-prefix=pl]
Odpowiedz
#70

Aż Wan zazdroszczę tych zwierzaków. U mnie to tylko są psy,koty i krowy. bezradny
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości