Cytat:Ja w podobny sposób przekonałam się w Gdyni, gdzie bardzo często na Skwerku siedział mężczyzna, tzw. człowiek
orkiestra a jak się okazało, to bogacz.
Znaczy co, grajek uliczny?
Wielu grajków ulicznych wcale nie przymiera głodem, robią to, bo lubią. A że przy okazji coś zarobią... Co w tym złego?
Ja kilka razy grałem na ulicy i wcale nie z biedy, po prostu fajnie było, poznałem masę ludzi, widziałem czy przechodniom podoba się to co robię, czy nie.
Świetna sprawa, polecam wszystkim muzykom granie na ulicy, bo nabierają warsztatu i pokory. Ja żebrakom pieniędzy nie daję, ale artystom ulicznym (nie tylko muzykom, ale też mimom, malarzom, klaunom itp.) bardzo chętnie. Oczywiście, gdy ich twórczość mi się podoba.
Maleńczuk często grał na ulicy i to w czasie, gdy był już profesjonalnym muzykiem i na brak pieniędzy nie narzekał.
Teatry uliczne też chcecie przeganiać?
Ja wspieram wielu bogaczy, na przykład kupując ich płyty czy chodząc na ich koncerty, czym to się różni od dawania artystom pieniędzy na ulicy? Przynajmniej, jak są kiepscy to gówno ode mnie dostaną, ale przeganiać ich z ulicy? Nie ma obowiązku dawać pieniędzy, ale jak ktoś na nie pracuje (praca na ulicy to też praca), to tylko temu przyklasnąć, a jak ktoś chce ode mnie pieniędzy za nic to niech spada, ode mnie nic nie dostanie.