Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Nie jestem zwolenniczką wyrobów przetworzonych ale zdaję sobie sprawę, że mimo ich zawartości, wiele osób się nimi zajada.
Jedna moja rada. Nigdy nie gotuj ani nie smaż parówek, bo po poddaniu obróbce mogą być szkodliwe dla zdrowia.
Ugotuj wodę i wyłącz. Do jeszcze prawie wrzącej wody wrzuć parówki i po kilku minutach wyjmij bez gotowania.
Parówki zawierają azotyn sodu (E250) - konserwant, będący składnikiem soli peklowej, który chroni m.in. przed rozwojem
laseczek jadu kiełbasianego oraz wzmacnia różowo-czerwony kolor. Przedłużona obróbka cieplna sprawia, że azotyny przekształcają
się w nitrozaminy - substancje o działaniu rakotwórczym.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
Zjadam to jak jestem w biegu... Wiem że to trucizna ale człowiek z głodu robi wiele głupich rzeczy... Czasami zjem hot doga.
Też odradzam bo tam nie ma ani wartościowego mięsa ani wartościowego pieczywa. Zupełnie nic nie ma dobrego ale żołądek zapcha...
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
W sumie lepsza parówka z azotynem sodu niż z jadem kiełbasianym.
Jak chodziłem do szkoły ochrony osób wykładowca (wykłada w Akademii Obrony Narodowej) twierdzi że najbardziej niebezpieczną substancją trującą jest właśnie jad kiełbasiany.
Parówki kojarzą mi się z górami. Pamiętam jak ze 20 lat temu będąc na nartach podgrzewaliśmy parówki w czajniku elektrycznym i na grzejniku... To były czasy hehehehe...
Liczba postów: 12,805
Liczba wątków: 690
Dołączył: 28 Jul 2014
Reputacja:
592
Płeć: Mężczyzna
Parówki są ok. Z majonezem kieleckim, albo z musztardą francuską. Mięso jak mięso. Byle nie miało to w sobie za dużo chemii.
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
Makłowicz powtarza to ciągle że parówki wrzucamy do gorącej wody a nie gotujemy je w tej wodzie.
Też tak robię od jakiegoś czasu (ze dwa lata) ale najczęściej zjadam na zimno (głównie "Sokoliki") z musztardą.
Bywa że jak jestem głodny a nie ma czasu to właśnie hot dog czy panini z Żabki lub zapiekanka z Orlenu a najlepiej z Shell.
Te parówki na stacjach właśnie nie są gotowane a tylko podgrzewane. Co nie zmienia faktu że to badziewie marnej jakości. Wraz ze słabym pieczywem.
Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Oj... pieczywo w takich punktach, to też nie jest pieczywo, tylko mrożona substancja z kredy i wapna.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"