Jeszcze inaczej, bo Ty jak dorwiesz się do jednej wypowiedzi, która pasuje do Twoich przekonań, to zaraz dopisujesz
do tego masę innych rzeczy. Ja napisałam jedynie o tym, że definicja WHO została zmieniona( o tym mogę pisać i mówić, bo
to jest informacja ogólnie- dostępna na oficjalnej stronie WHO).
Ale co do ludzi umierających na Covid19, to niestety prawda. Ludzie umierają na tego wirusa ale tu, jest wiele sprzeczności
i trzeba je sobie logicznie poukładać.
Ludzie umierają na Cov19 ale nie oznacza to wcale, że ów wirus pojawił się dopiero w tamtym roku, on mógł być choćby
nawet od początku istnienia świata(załóżmy, że data jest odległa i mało istotna).
Jednakże, gdy WHO chciało aby kasa zaczęła do nich wpływać, musieli przypomnieć ludziom o wirusie, który cały czas
był obecny ale nazywał się na przykład "kaszel" albo poważniejsze, to "zapalenie płuc", itd.
Czyli cały czas był ale pod inną nazwą.
Następnie... dlaczego obecnie praktycznie nie ma ludzi chorujących na grypę?
1) bo to ta sama grypa co Cov19 i albo przypiszą choremu Cov19(zależy czy lekarz ma umowę na Cov19 podpisaną z WHO)
lub wpiszą w kartę choroby grypa.
2) bo ludzie boją się teraz chodzić do lekarzy
3) bo chorują na Cov19 ale w rezultacie to to samo, na co chorowali od wieków
WHO nadało inną nazwę po to aby zastraszyć ludzi i tym samym zmusić aby dobrowolnie się szczepili, bo oni na tym
zyskają biliony.
Nie odkryli więc żadnego nowego wirusa, bo on cały czas był, tylko teraz go "uaktywnili", czyli powiedzieli o nim
głośno światu. Ludzie umierali cały czas na różnego typu infekcje pogrypowe i tyle wiedział każdy. Teraz jakby jeden
szczep bakterii odjęli i nadali oddzielną nazwę Covid19.
Osiągnęli swój cel. Przy pierwszej fali dużo ludzi było nastawionych sceptycznie, dziś już co drugi zgadza się, że ludzie
na wirusa owego umierają. No i mają rację! Umierają na tego wirusa! Ale nie od grudnia 2019 roku ale od wieków.
Dalej... od dawna, jedni biorą leki, inni zastrzyki a jeszcze inni sięgają po metody niekonwencjonalne.
Hym... temat rzeka...

No bo tu, należałoby też rozwinąć wątek metod niekonwencjonalnych. Kto jak nie ludzie medycy, od zarania dziejów,
sprzeciwiają się takim metodom? Jaki mają w tym cel? Tu nie chodzi im o to, że ktoś uprawia szarlataństwo lecząc
się ziołami ale o to, że ich leki będą się mniej sprzedawały, tak samo zastrzyki. Ale sami i tak stosują do produkcji
leków, te same różne zioła, które zbiera choćby jakaś zielarka. Tylko nie podają w formie naparu ale w tabletkach
a co jest w tych tabletkach? No bo na pewno nie same zioła. Chemia. Chemia, która rozwala nasze wnętrzności.
I robią to z premedytacją lekarze. Po co? Po to aby potem leczyć następnymi lekami te rozwalone wnętrzności.
A co potem? A potem to ogólne powiedzenie lekarzy... operacja się udała ale pacjent zmarł. No to co potem?
A potem rodzą się następne "jelenie" doświadczalne, dlatego ludzie są im bardzo ważni, bo jak nie będzie ludzi, nie
będzie chorych i biznesu a więc dlatego też, nie zgadzają się na aborcję. To wszystko jest razem powiązane.
Jestem takim typem człowieka, że zawsze wszystkiego dociekam samodzielnie, czasem z potwierdzeniem od
kogoś zaufanego abym mogła się upewnić, czy tylko ja tak myślę. Takie potwierdzenie otrzymuję jedynie w moim
gronie bliskich znajomych, którzy kochają medycynę ale nie taką, z jaką współpracuje WHO. A i dlatego wspieram
Trumpa, bo on chyba jako jedyny prezydent na świecie, przeciwstawił się WHO.