Dorotko, spójrz na to jeszcze troszkę inaczej. Po pierwsze, czy nie za szybko angażujesz się w związki(nie mówię, że
teraz ale kiedyś), bo Ty zaraz widzisz podtekst seksualny albo może nawet boisz się, aby ten, kogo chciałabyś
za przyjaciela, wyłącznie za przyjaciela, czy on nie myśli o czymś więcej a facet jak myśli o czymś więcej, to musi
ta kobieta mu się podobać i wtedy jest seks. No są i wyjątki od tego ale w tej chwili to pomijam, bo chcę napisać
o tych czystych przyjaźniach. Wiem, że bardzo jest z tym ciężko, bo albo jedna ze stron mimo zapewnień o przyjaźni
aby nie zranić, nie mówi o tym co tak naprawdę czuje(przykład Twego szkolnego Kolegi) albo mówi po czasie a wtedy
komplikuje się życie nawet czterech dorosłych ludzi czy też dzieci. Dochodzi do zdrady, do rozpadu związku, do cierpień
dzieci, itd. Warto jest trzymać wodze fantazji w ryzach aby nie zniszczyć tego, co się już ma. Wiem, że jest ciężko, czasem
nawet bardzo, bo serce nie sługa. W moim przypadku mogę napisać, że moja pierwsza miłość, ta najpiękniejsza, najczystsza, itd.,
rozpadła się z mojej winy, bo uniosłam się honorem, czyli głupota młodości. Dziś wiem, że On ma inną, żyją w szczęśliwym
związku, ja tak samo i mimo tego, że najchętniej rzuciłabym mu się nawet teraz na szyję i chciałabym być z nim do końca
mych dni, nie zrobiłabym tego, bo... no właśnie! Bo zraniłabym swego Partnera, którego także kocham, zraniłabym Jego
Kobietę, sama pewnie też po czasie bym tego żałowała a On? Nie wiem. Może chciałby już ze mną zostać a może wróciłby
do swojej Kobiety a może zniszczyłabym Mu życie i on zostałby sam. A Jego dziecko(ma córeczkę)? Jak te dziecko by
na mnie patrzyło? Ta ku... zabrała mi tatę albo zabrała tatę mamie, itd. W tym wieku nieważne są już nasze uczucia.
Musimy się z tym pogodzić, swoją szansę straciliśmy i jeśli rzeczywiście był to przyjaciel(w moim przypadku bez seksu ale
z przyszłym zamiarem ślubu ale też jako najlepszy przyjaciel, bo to inna forma przyjaźni ale tej też najbliższej), to się
z tym pogodzi, tak jak Twój Kolega także musi się z tym pogodzić, no chyba że ty chcesz wziąć rozwód a On nie ma nikogo.
Wtedy nikomu nie szkodzicie albo też jeśli Ty nie masz nikogo. Nie ma wtedy przeszkód abyście spróbowali wspólnego
życia i seksu, to Wasza indywidualna sprawa ale w innym przypadku trzeba zdać sobie sprawę, że najczęściej ten
"chwilowy" romans w 99% przynosi po latach rozczarowanie a jak rozczarowanie, to trzeba się zastanowić czy warto jest
dać ponieść się chwili, która wszystkim dookoła może zrujnować życie... no ale zboczyłam z tematu przyjaźni męsko- damskiej.
Tak, nadal uważam, że taka istnieje ale muszą to być dwie dorosłe i w pełni świadome swych konsekwencji osoby a najlepiej
jeśli dwie strony mają stałego partnera i kochają go ponad wszystko. Wtedy są większe szanse, że z drugim mężczyzną
będzie to tylko przyjaźń. Trzeba jednak na wstępie dobitnie to zaznaczyć i nie dając żadnych przesłanek aby mógł
choćby przez chwilę myśleć inaczej. Osobiście więc, wiem, że nawet gdybym w takiej sytuacji była sam na sam, nie
dałabym się ponieść ale wiem, że nie każdy tak potrafi.