18-03-2020, 19:08
Co do Ozziego to bardziej go lubię solo niż Sabbs z innymi wokalistami (za wyjątkiem kilku płyt). Iommi nie jest jakimś wielkim gitarzystą, ale takich riffów jak on to naprawdę, niewielu potrafi wymyślić. Ale Ozzy miał (wciąż ma) szczęście do gitarzystów: Iommi, Rhoads, Wylde - każdy z nich prezentuje inny rodzaj gry, ale też każdy z tej trójki świetnie uzupełnia Ozziego i jego głos. Za to Iommi eksperymentował z różnymi wokalistami, ale żaden jakoś nie czuł klimatu, który gitarzysta chciał stworzyć. Na rozstaniu obu panów zdecydowanie lepiej wyszedł Ozzy, Black Sabbath bez niego jechał właściwie już tylko na nazwie, bo muzycznie nie miał już tak wiele do zaoferowania, co kiedyś.









