Kordialne
Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: NATURA (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=213)
+--- Dział: Zwierzęta (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=187)
+--- Wątek: Bobry pod moim domem i inne czworonogi (/showthread.php?tid=2020)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 08-02-2016

(08-02-2016, 15:01 )gratka napisał(a):  
(02-02-2016, 18:42 )Nebo napisał(a):  Fajna sprawa z bobrami, szkoda Nikusia.

Z bobrami jest mi ....średnio fajnie. Zaczynają obgryzać korę ze świerków. Kupiłam siatkę metalową za stówę, ktorej  starczylo na zabezpieczenie 8 świerków. Powinnam jeszcze 12 swierków i trzy brzozy owinąć taką siatką, to dalsze dwie  stówy z emerytury.
 Jak to wytłumaczyć bobrom? Chyba się jednak szybciej dogadam z bobrami niż z urzędnikami z gminy... zlososo
Urzędnicy wiedzą jedno:  Nie jestem rolnikiem, to mnie szkody rolne nie dotyczą, nie będzie refundacji ani za zmarnowane drzewa, ani za poniesione koszty. ojokojo
http://www.lasy.gov.pl/informacje/aktualnosci/pracowite-gryzonie-wycinaja-las

a co chciałaś urzędnikom wytłumaczyć odnośnie tych bobrów ? zhm


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 09-02-2016

(08-02-2016, 22:02 )Jimmy napisał(a):  a co chciałaś urzędnikom wytłumaczyć odnośnie tych bobrów ? zhm

Chciałabym im przedstawić dwie faktury za metalową siatkę zabezpieczającą dla drzew. Około 300 zł.


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 09-02-2016

(09-02-2016, 20:28 )gratka napisał(a):  
(08-02-2016, 22:02 )Jimmy napisał(a):  a co chciałaś urzędnikom wytłumaczyć odnośnie tych bobrów ? zhm

Chciałabym im przedstawić dwie faktury za metalową siatkę zabezpieczającą dla drzew. Około 300 zł.

On i ( urzędnicy) patzra tylko na przepisy i procedury,a człowieka nie widzą.Ciężko będzie im cokolwiek wytłumaczyc.


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 18-02-2016

Maleńkiego Nikusia
przynieśli do domu około 15 września, pamiętam datę bo jak wybieraliśmy mu  imię to  gdzieś w pobliżu było w kalendarzu Nikodema. 
 I zdażyła się taka historia: 
Często z drugiego końca miasta przyjeżdżąła do nas moja koleżanka Maria ze swoimi córeczkami.Córki Marii były przyjaciółkami mojej młodszej o zostały siłą rzeczy ciotkami Nikusia. Razem wychodziły  na spacery z psem, bawiły się z nim w mieszkaniu, a Niki był najukochańszym stworzeniem. Miłość dziewcząt była tak wielka, że wydzwaniały do nas en razy dziennie, zdawaliśmy relacje co Niki robi, co zmajstrował itd. W końcu zapragnęły mieć swojego psa.
 Moja przyjaciólka stawiała najpierw zdecydowany opór, potem zmiękła i postawiła warunek:  córki muszą udowodnić, że będą dobrymi opiekunkami psa. W rodzinnej naradzie wymyślili  wyimaginowanego małego psa i dziewczynki mialy zachowywać się tak, jakby on był prawdziwy, czyli karmić, poić, pielęgnować i wychodzić na spacer przynajmniej trzy razy dziennie. Dziewczynki się starały.
 Jednak po łagodnym wrześniu nastał dość przykry listopad, zaczęły się przeziębienia, 
deszcze i wichury. 
I córeczki Marysi zachorowały na coś grypopodobnego. Ale nie odpuściły, na spacer o siódmej rano trzeba było z psem iść.Ojciec im nie pozwolił, bo miały gorączkę.... No to zmusiły prośbami i płaczem moją przyjaciółkę, aby ich zastąpiła.
 Czego się nie robi dla chorego dziecka? Moja Marysia spacerowala z tym wyimaginowanym psem w listopadowe szarugi, a córki dociekały, czy go nie pozostawiła samego pod sklepem, czy była w parku itd. I sprawdzały patrząc przez okno z siódmego piętra czy matka " z psem" idzie w stronę  parku. Trzy dni trwały zimne deszcze, codziennie rodzice musieli wyprowadzać wyimaginowanego kilka razy dziennie.. W końcu rodzice  poczuli się przekonani, że prawdziwy pies będzie dobrze zaopiekowany. 
Jak dzieci wyzdrowiały, kupili psa, a właściwie sukę Lulkę.


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 18-02-2016

Przed trzema dniami, dokładnie w Walentynki   straciłam przyjaciela - buraska kota, ktory  kilka lat  temu mnie wybral na opiekunkę i uważał się za mojego.
 Nazywał się Romeo. Nie wiem ile miał lat, na pewno był staruszkiem.


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Siwy - 19-02-2016

(18-02-2016, 22:01 )gratka napisał(a):  Przed trzema dniami, dokładnie w Walentynki   straciłam przyjaciela - buraska kota, ktory  kilka lat  temu mnie wybral na opiekunkę i uważał się za mojego.
 Nazywał się Romeo. Nie wiem ile miał lat, na pewno był staruszkiem.

Współczuję.
U mnie był najdłużej jedenaście lat, ale to mnie uważał za swojego podwładnego.


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - hogan - 19-02-2016

Nikuś, nie dość, że sam był wspaniałym pieskiem, to jeszcze wokół tworzył historię. Rzeczywiście, powinnaś zastanowić
się nad napisaniem książki o jego przygodach, uważam i jestem nawet tego pewna, że warto!

Co do kotka, myślę że dzień odejścia specjalnie wybrał z taką datą aby Ci przekazać jak Ciebie kochał i abyś Ty go
kochała nawet po odejściu hug


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - gratka - 09-03-2016

Wątek o czworonogach, lecz myślę, że na ten wpis hogan przymknie oko.... 
Dziś jadlam śniadanie z sikorkami modraszkami. Nie widzialam ich od roku, a rano  zjawila się parka. Dzieliła nas tylko szyba okienna, były prawie na wyciągnięcie ręki; ale jak chciałam zrobić zdjęcie - spłoszyły się. Całą zimę dokarmialam sikorki bogatki.
 Modraszka wygląda tak[img]:a href=[/img] Ma dużą głowę w porównaniu z tułowiem i dlatego wygląda jak ptasie dziecko. [Obrazek: 53689362621586406032.jpg]" /:


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - hogan - 09-03-2016

Śliczny ptasio  ubawa2   Takie do mnie nie przylatują   sadsmut3


RE: Bobry pod moim domem i inne czworonogi - Jimmy - 09-03-2016

Śliczna ta sikorka Gratko.U mnie to tylko wróble latają.