-
Czego słuchasz w tej chwi...
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: bonaparte
31-10-2026, 2:41
» Odpowiedzi: 1,262
» Wyświetleń: 114,871 -
Nerwica
Forum: Zdrowie
Ostatni post: Siwy
18-10-2026, 23:16
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 1,603 -
Najgorsze filmy czyli to ...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
19-09-2026, 21:37
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 2,071 -
Brak komarów
Forum: Zwierzęta
Ostatni post: bonaparte
26-07-2026, 18:56
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 175 -
Jak ochłodzić mieszkanie
Forum: Moda/ uroda/ wnętrze
Ostatni post: bonaparte
02-07-2026, 21:53
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 231 -
Jaką książkę ostatnio prz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-06-2026, 22:56
» Odpowiedzi: 263
» Wyświetleń: 31,111 -
Koniec wojny na Ukrainie!
Forum: Polityka/ historia
Ostatni post: Siwy
20-06-2026, 23:39
» Odpowiedzi: 41
» Wyświetleń: 2,867 -
Mocne uderzenie
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: Traf
15-06-2026, 22:45
» Odpowiedzi: 189
» Wyświetleń: 13,005 -
Kielce
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
Ostatni post: bonaparte
02-06-2026, 20:01
» Odpowiedzi: 44
» Wyświetleń: 3,046 -
W co teraz grasz czy będz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-05-2026, 14:18
» Odpowiedzi: 56
» Wyświetleń: 3,740
- Postów na forum:180,507
- Wątków na forum:6,196
- Użytkownicy:3,259
- Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com
Jeżeli nie, to sprawdzimy to już za kilkadziesiąt godzin. Można powiedzieć, że naukowcy postanowili przeprowadzić próbę generalną reakcji na otrzymanie wiadomości od obcej cywilizacji. Już w środę 24 maja 2023 roku o godzinie 21:00 polskiego czasu europejska sonda kosmiczna ExoMars Trace Gas Orbiter (TGO), która od końca 2016 roku krąży wokół Czerwonej Planety wyśle w kierunku Ziemi wiadomość od obcej cywilizacji. Owa wiadomość powinna dotrzeć do instrumentów obserwacyjnych na powierzchni Ziemi dokładnie szesnaście minut później.
Pierwsza wiadomość od obcej cywilizacji
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Informacja o tym, że do Ziemi dotarła wiadomość od obcej cywilizacji rozeszłaby się po powierzchni Ziemi lotem błyskawicy. Po pierwszym zachwycie i ekscytacji pojawiłby się problem. Najtęższe umysły na Ziemi stanęłyby przed niemalże niewykonalnym zadaniem rozszyfrowania informacji, której nadawca nie tylko nie mówi żadnym znanym językiem, ale także zamieszkuje inną planetę, być może zupełnie inaczej wygląda, potrzebuje innych niż człowiek rzeczy do życia, kieruje się innymi niż na Ziemi instynktami, jest inny pod względem biologii, wychowania, otoczenia społecznego i bazuje na innej ewolucji, historii i doświadczeniach.
Wracając jednak do eksperymentu “A Sign in Space”: sygnał z marsjańskiego orbitera zarejestrują jutro trzy obserwatoria: sieć teleskopów Allen Telescope Array, Green Bank Telescope oraz obserwatorium Medicina Radio Astronomical Station.
Warto tutaj zauważyć, że nie tylko mamy tu do czynienia z symulacją procedur, ale także ze swoistym testem dla środowiska naukowców poszukujących sygnałów od pozaziemskich cywilizacji. Nikt poza organizatorami całego wydarzenia nie wie, jakie informacje będzie zawierała przesłana z Marsa wiadomość. Do środowiska naukowego należy decyzja o tym, jak podejść do próby odszyfrowania i zrozumienia wiadomości. Jak jednak przekonują twórcy, będzie to doskonała okazja do zgromadzenia nie tylko specjalistów z różnych dziedzin nauki, ale także przedstawicieli różnych społeczności i kultur całego świata, które mogą przyczynić się ostatecznie do odszyfrowania wiadomości.
Według planu, w środę wieczorem będziemy mogli obejrzeć na żywo relację z odbioru tajemniczej wiadomości od sondy marsjańskiej. Co się wydarzy później? Możesz samemu zarejestrować się na serwerze Discorda i przynajmniej wziąć udział w próbie zrozumienia czego chcą od nas obcy. Owszem, będzie to tylko próba, ale nigdy nie wiadomo kiedy ludzkość taki sygnał otrzyma, czy będzie to jutro, czy też za 25 000 lat. Kto wie, może mieszkańcy M13 wysłali taką wiadomość w stronę Ziemi 24 999 lat temu i za rok dotrze ona do nas. Jasne, brzmi to nieprawdopodobnie, ale… przecież sami to zrobiliśmy, a skoro my mogliśmy, to mógł też ktoś inny. Lepiej być przygotowanym.
Cały artykuł znajduje się tu
https://www.chip.pl/2023/05/sztuczna-int...ws-twitter
Jeśli ktoś , jako sposób na podróżowanie po świecie wybrał wyłącznie telewizję i YouTube, to pewnie ten watek na niewiele mu się nie przyda... ale jeśli lubi podróżować jak Martyna, z plecakiem i w trampkach- to niech sobie popatrzy i poczyta.
Ludzie w komunikacji z innymi- używają wielu gestów. Ale, jeśli w Polsce pokazujemy przyjazny gest, nie zawsze powinniśmy go osobie z innej kultury.
Najpierw (dla zachęty) dwa filmiki Koreanki a potem Polki mieszkającej w Japonii.
Potem wrzucę to części artykułu, który też porusza ten temat.
W tym roku, przypada za tydzień, czyli 26 maja(Zawsze ostatni piątek maja), EUROPEJSKI DZIEŃ SĄSIADA!
Jak to było u Was? U mnie dość często sąsiedzi balowali wspólnie przed blokiem. Każdy wynosił stoły, krzesła, coś do
zjedzenia i zakropienia a i akordeon się znalazł. W necie nie znalazłam odpowiedniego zdjęcia ale tak mniej więcej wyglądały
takie spotkania,z tym że stoły były ustawione jak na weselu, wraz z krzesłami i było więcej sąsiadów. ![]()
Przeciętny Niemiec wypija wannę alkoholu rocznie. W dorocznym raporcie o nałogach eksperci alarmują, że wzrasta spożycie alkoholu i uzależnienie od hazardu. Rosną ilości przyjmowanych leków i narkotyków.
![[Obrazek: 00081QJZTCAE6MMA-C122-F4.jpg]](https://i.iplsc.com/podczas-october-fest-piwo-leje-sie-strumieniami/00081QJZTCAE6MMA-C122-F4.jpg)
W raporcie Niemieckiego Urzędu ds. Nałogów (DHS) czytamy, że najbardziej rozpowszechnionym napojem alkoholowym jest piwo (101 l rocznie), w następnej kolejności zaś wino (20,9 l) i wódka (5,4 l). W sumie przeciętny Niemiec wypija rocznie 131 litrów napojów alkoholowych, co mogłoby wypełnić całą wannę. To 11 litrów czystego alkoholu rocznie - nieco więcej niż to ma miejsce w Polsce, gdzie statystyczny mieszkaniec wypija 10,5 l.
- Picie alkoholu w Niemczech uchodzi za zupełnie normalną rzecz - mówi Christina Rummel, wiceszefowa DHS. Ma to konkretne skutki: 7,8 mln obywateli Niemiec w wieku od 18 do 64 lat jest w grupie ryzyka. W 2017 roku prawie 22.000 dzieci i młodocianych w wieku od 10 do 20 lat trafiło do szpitala z zatruciem alkoholowym, a 230.000 czyli 11 procent przestępstw popełniono pod wpływem alkoholu.
Jak Ty uważasz, czy Polscy piją więcej niż Niemcy czy mniej?
Jak odczuwasz, zauważasz to, że się pije?
![[Obrazek: 44914234_44914223.jpg?itok=bQYbNrNg]](https://naukawpolsce.pl/sites/default/files/styles/strona_glowna_slider_750x420/public/202303/44914234_44914223.jpg?itok=bQYbNrNg)
Układ podwójny z helowym dyskiem akrecyjnym i białym karłem, będący źródłem miękkiego promieniowania rentgenowskiego. Credit: schematics: F. Bodensteiner; background image: European Southern Observatory.
W prestiżowym czasopiśmie „Nature” opisano odkrycie nietypowego systemu złożonego z dwóch gwiazd, który może kiedyś wybuchnąć jako supernowa. Wśród autorów znajduje się polski astronom, prof. Andrzej Udalski z Obserwatorium Astronomicznego UW.
Białe karły mogą wybuchać jako supernowe, gdy ich masa przekroczy 1,4 masy Słońca. Tego rodzaju supernowe zwane są przez astronomów supernowymi typu Ia i są bardzo istotne np. dla mierzenia dalekich odległości w kosmosie oraz tempa rozszerzana się Wszechświata. Dokładne mechanizmy zwiększania masy białego karła nie są jeszcze do końca poznane.
Gdy mamy do czynienia z układem dwóch gwiazd, w którym materia z towarzyszki spływa w stronę białego karła, zwykle jest to wodór. Jednak w przypadku opisywanego odkrycia spływającą materią jest hel.
Badania zostały przeprowadzone przez grupę naukowców kierowaną przez Max Planck Institute for Extraterrestrial Physics. Wśród autorów pracy jest prof. Andrzej Udalski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego.(PAP)
Temat co wiosnę powraca jak bumerang.
Zakazu palenia w blokowiskach nie ma a kary są jedynie za zaśmiecanie.
Czytam sobie wypowiedzi ludzi i dochodzę do takich wniosków:
Chyba jestem nienormalna, bo mi nic nie przeszkadza. Nie robię i nie lubię jedzenia z grilla, bo kiedyś się takim jedzeniem zatrułam i wylądowałam na SORze a jak ktoś robi, to zamykam okno. Jak gorąco, włączam klimę. Palę papierosy w domu, czasem na balkonie i nigdy nie śmiecę ale nie przeszkadzają mi cudze kipy, które lądują na moim balkonie, bo i tak muszę co jakiś czas sprzątnąć. Wieszając pranie, zerkam do góry czy ktoś grilla nie robi a jak robi, to na drugi dzień rozwieszę, żaden problem, bo nie mam jednej zmiany pościeli czy jednej bluzki. Pełno mam też śmieci od dzieci wrzeszczących i bawiących się wyżej. Jak źle się czuję, biorę leki i stopery w uszy i odpoczywam w błogiej ciszy a śmieci czy zaschnięte kwiaty, sprzątnę przy okazji. No i jak czasem palę na balkonie, to też rozglądam się czy akurat komuś dymem nie przeszkadzam. Naprawdę, jak kto chce, to da radę i nie będzie szukał zwady z sąsiadami, bo nigdy nie wiemy, kiedy może będziemy potrzebowali ich pomocy. Żyjmy i dajmy żyć innym.
Dobrze czy źle, że powstaje?
"Betonoza" jest popularnym określeniem dla nadmiernego wykorzystywania płyt i kostek betonowych (a czasem nawet kamiennych) przy modernizacjach przestrzeni publicznych, co prowadzi do negatywnych zjawisk towarzyszących takich jak: uszczelnianie nawierzchni, przeciążanie kanalizacji deszczowej, wycinka starodrzewu oraz w konsekwencji nadmierne nagrzewanie się przestrzeni.
Pojęcie jest obecne w dyskursie medialnym, eksperckim oraz naukowym. „My, eksperci w zakresie urbanistyki i architektury krajobrazu, mówimy o tym problemie od dawna. Do szerszego odbiorcy kwestia ta przedostała się przed kilku laty wraz z książką Jana Mencwela, który nadał zjawisku nazwę: ‘betonoza’” – powiedziała urbanistka dr hab. inż. arch. Agata Twardoch, profesorka Politechniki Śląskiej.
Naukowiec opisywał sposoby wyrządzania krzywdy w komentarzach. "Po pierwsze hejter znajduje punkt zaczepienia: chwyta się czegoś, żeby zdyskredytować drugą osobę" - mówi. I wymienia, że to może być jej seksualność, wygląd albo zarzucenie komuś hipokryzji i cynizmu, wytknięcie obcości, zależności czy braku wiarygodności.
Jeśli chodzi o techniki dyskredytacji stosowane w ramach hejtu, to można wśród nich wyodrębnić m.in.: szydzenie (ośmieszenie osoby, wyśmianie jej cech), deprecjację (wyzwiska, obelgi), etykietowanie (zaliczenie osoby do jednej, źle kojarzącej się kategorii), odwracanie uwagi (odnoszenie się do tematu zupełnie innego niż meritum), a także prowokację (np. atakowanie czułych punktów osoby - jej intymności, rodziny).
Dr Trzaskowski wyróżnia też kilka typów hejterów: "żartownisie" (chcą wywołać śmiech), "krzykacze" (używają krótkich, często wulgarnych wypowiedzi), "oburzeni" (dają wyraz swojemu niezadowoleniu) oraz "informatorzy" (dzielą się z innymi wiedzą).
O ile język hejtu jest zróżnicowany i komentujący używają wszelkich środków językowych, by zdyskredytować przeciwnika, to techniki hejtu są powtarzalne, łatwe do wyliczenia. Kiedy się więc je już pozna, łatwo przewidzieć, jak będzie wyglądała sekcja komentarzy pod jakimś artykułem - ocenia rozmówca PAP.
Dr Trzaskowski badał w swojej pracy między innymi ogólnodostępne portale informacyjne. "One nie pomagają w tworzeniu społeczności. Nie ma tam poczucia wspólnoty, która sprawiałaby, że ci komentujący mieliby motywację, żeby się dobrze zachowywać. A przez to takie portale stają się współczesnym odpowiednikiem średniowiecznego pręgierza, placem, na którym odbywa się lincz" - porównuje.
Rozmówca PAP zwraca uwagę, że kiedy jest się członkiem tłumu, ma się poczucie, że można sobie pozwolić na więcej. "Ale jeśli się wybierze kogoś z tłumu, np. do sondy ulicznej - osoba ta nagle robi się spokojniejsza, wypowiada się składniej, pełnymi zdaniami, bo ona wtedy odpowiada za siebie. Wystawia siebie do oceny. Podobnie jest z hejtem. W sekcji komentarzy, gdzie ludzie czują się anonimowi, zdjęta jest z nich część odpowiedzialności. Jeśli zaś wytworzymy w jakiś sposób to poczucie odpowiedzialności, to taki zobligowany użytkownik będzie się zachowywał lepiej niż anonimowy krzykacz" - opowiada.
“Kiedy zaczynałem pracę nad tym badaniem, to myślałem, że sekcje komentarzy to stajnia Augiasza – nie ma dla nich ratunku. Okazało się jednak, są na to badania, że hejtowi można się skutecznie przeciwstawić. Można ten język komentarzy internetowych uporządkować i skierować debatę na właściwe tory. Tylko wymaga to wysiłku” - mówi.
Doktor powołuje się na analizy, według których hejterskie komentarze obniżają opinie czytelników o tekście wyjściowym. Wydawcom powinno więc zależeć na poprawie jakości komentarzy.
Zwraca uwagę, że są duże polskie portale - np. Onet i Interia, które zrezygnowały już z zamieszczania komentarzy swoich czytelników. Zamykanie możliwości komentowania to może i najprostsza, ale nie jedyna możliwość pozbycia się hejtu.
Są miejsca w Internecie, gdzie odbywa się dialog - np. fora specjalistyczne czy tematyczne. Członkowie tych grup tworzą społeczność - zbierają się wokół jakiegoś wybranego zagadnienia po to, żeby wymieniać informacje. A hejt jest w takich miejscach wyjątkiem. Na tworzeniu takich zgranych społeczności powinno więc wydawcom portali zależeć. To jednak nie jest proste zadanie.
“Do tego potrzebni są między innymi ludzie, którzy będą zajmować się sprawiedliwą, przejrzystą moderacją. A to jest czasochłonne i kosztowne” - zwraca uwagę dr Trzaskowski.
Zdaniem badacza moderatorzy powinni stosować sprawiedliwy i przejrzysty system nagród i kar dla użytkowników. Komentujący powinni więc wiedzieć, za co zostali ukarani (np. usunięciem ich wypowiedzi lub banem) i powinni móc się od tej kary odwołać. Jeśli system banowania nie jest przejrzysty, hejterzy wracają i są jeszcze bardziej agresywni - uważa dr Trzaskowski.
Oprócz kar warto przewidzieć również nagrody dla komentujących, aby wartościowe wpisy były doceniane. I tak na przykład - jak podaje badacz - w portalu The New York Times użytkownicy mogą wybrać, jakie komentarze mają być dla nich widoczne: wszystkie, wybrane przez redakcję lub dobrze ocenione przez innych czytelników. Taki podział na sekcje sprawia, że komentujący mają motywację do pisania starannych, przemyślanych wpisów.
Z kolei w sieciowej grze League of Legends (która wsławiła się między innymi tym, że skutecznie ograniczyła ilość „toksycznego” języka w komunikacji między graczami) opracowano system nagród dla tych użytkowników, którzy nie byli zgłaszani przez innych za stosowanie agresywnego języka.
"To może jednak zadziałać tylko, jeśli osoba, która pisze w sieci, utożsamia się ze swoim awatarem. Niekoniecznie musi występować pod swoim nazwiskiem, ale nie może też być całkowicie anonimowa. Istotne jest wytworzenie poczucia odpowiedzialności za to, jak odbierają ją inni" - komentuje językoznawca.
Pomocne są również zabiegi zniechęcające komentujących do zamieszczania wpisów pod wpływem nagłych, negatywnych emocji. Dlatego w walce z hejtem pomaga m.in.: ukrycie sekcji komentarzy (trzeba ją samodzielnie rozwinąć), konieczność zalogowania się przed dodaniem komentarza oraz różnego rodzaju pytania weryfikujące. W walce z hejtem bardzo dobrze spisuje się też publikowanie komentarzy z opóźnieniem - po zaakceptowaniu przez moderatora. Niektóre portale rezygnują też z udostępniania sekcji komentarzy, zachęcając przy tym do przesyłania listów do redakcji, które, jak za najlepszych lat prasy drukowanej, mogą później zostać opublikowane.
W walce z hejtem skuteczna jest też tzw. przeciwmowa (counterspeech), a więc prezentowanie pod agresywnym komentarzem odmiennej narracji. Aby przeciwmowa była jednak skuteczna, nie może być agresywna, ale rzeczowa i raczej empatyczna.
“Pozbycie się części komentarzy nie musi oznaczać łamania wolności słowa. W życiu publicznym również obowiązują, często niepisane, zasady, które podpowiadają nam, że nie wszędzie można powiedzieć wszystko. A niektóre miejsca w sieci stwarzają właśnie taką ułudę pełnej swobody, oferując przestrzeń, w której werbalnie wszystko jest dozwolone” - komentuje badacz.
“Problem jest globalny. Nie tak dawno mieliśmy nadzieję, że dzięki rozwojowi Internetu powstanie dziennikarstwo obywatelskie. Czytelnicy zyskali wtedy pewną nadzieję na sprawczość. Ale potem okazało się, że nic z tego. Zwykłych użytkowników dalej nikt nie słucha, dalej nikt nie czyta” - mówi dr Trzaskowski. I dodaje, że to wywołuje frustrację wśród niektórych z nich. Dlatego też część komentujących tę namiastkę sprawczości znajduje w stosowaniu przemocy językowej - krzywdzeniu innych słowami. Nie rozwiązuje to jednak frustracji, ale napędza kolejne - zgodnie z zasadą, że agresja rodzi agresję.(PAP)
Nauka w Polsce, Ludwika Tomala
------------------------
Chętnie wypróbowałabym na Kordialnym metodę awatarów.
Osoby o ponadprzeciętnej atrakcyjności wydają się być zauważalnie zdrowsze niż te, które są opisywane jako średnio atrakcyjne – zauważył polsko-norweski zespół badaczy.
Naukowcy z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk: dr Grzegorz Bulczak wespół z prof. Alexim Gugushvilim z Uniwersytetu w Oslo zbadali związek między ocenianą przez ankietera atrakcyjnością fizyczną a rzeczywistym ryzykiem kardiometabolicznym (CMR). Badanie CMR było przeprowadzone w oparciu o zestaw odpowiednich biomarkerów: cholesterol LDL, glukoza mg/dl, białko C-reaktywne, skurczowe i rozkurczowe ciśnienie krwi oraz tętno spoczynkowe.
Okazało się, że po 10 latach od momentu oceny osoby, które są opisywane jako atrakcyjne, mają znacznie lepszy stan zdrowia niż osoby, które są opisywane jako wyglądające przeciętnie. O swoich odkryciach naukowcy poinformowali na łamach czasopisma "American Journal of Human Biology".
Jak tłumaczy PAP współautor artykułu dr Grzegorz Bulczak z Zespołu Porównawczych Analiz Nierówności Społecznych Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk oraz Wydziału Zarządzania i Nauk o Jakości Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, "pierwszy raz zależność między atrakcyjnością a zdrowiem została potwierdzone przy użyciu tak bogatych danych, czyli bezpośrednich ocen ankieterów, które odbyły się w domach respondentów i rzeczywistych, a nie subiektywnie ocenianych parametrów dotyczących zdrowia".
Związek między ocenianą przez ankietera atrakcyjnością fizyczną a rzeczywistym ryzykiem kardiometabolicznym (CMR) naukowcy zbadali przy użyciu modeli regresji liniowej. Do badań wykorzystali dane z ankiety panelowej z National Longitudinal Study of Adolescent to Adult Health w Stanach Zjednoczonych.
Co było innowacyjnego w tych badaniach? "Kluczowe było to, że badaliśmy rzeczywiste zdrowie określane ryzykiem kardiometabolicznym (CMR) i atrakcyjność oraz to, że nie badaliśmy zdrowia w tym samym czasie, co atrakcyjności" - odpowiada dr Bulczak. W ten sposób badacze starali się zminimalizować "ryzyko wstecznej przyczynowości (reverse causality) - czyli tego, że to niższy CMR skutkuje wyższą oceną atrakcyjności".
Naukowiec przypomina poprzednie badania, które pokazują, "że atrakcyjność to trudny temat badawczy, np. powiązana jest z sukcesem na rynku pracy - ale też, że sukces na rynku pracy wpływa pozytywnie na atrakcyjność (np. piłkarzy w Niemczech)".
Związek między atrakcyjnością fizyczną poszczególnych osób a faktycznym stanem zdrowia po 10 latach obserwacji mierzonym poziomami CMR był istotny statystycznie po uwzględnieniu stanu zdrowia w poprzednich okresach i wielu miar powiązanych z atrakcyjnością, których przykładami są wykształcenie, dochód i BMI. "Osoby o ponadprzeciętnej atrakcyjności wydają się być zauważalnie zdrowsze, niż osoby o przeciętnej atrakcyjności" - przyznaje Bulczak.
Z drugiej strony bycie postrzeganym jako osoba atrakcyjna fizycznie może również sygnalizować m.in. wysoki poziom zadowolenia z życia, pewność siebie i łatwość znalezienia intymnych partnerów, są to czynniki, które mogą pozytywnie wpływać na zdrowie jednostek.
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news...owsze.html

