-
Czego słuchasz w tej chwi...
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: bonaparte
31-10-2026, 2:41
» Odpowiedzi: 1,262
» Wyświetleń: 114,977 -
Nerwica
Forum: Zdrowie
Ostatni post: Siwy
18-10-2026, 23:16
» Odpowiedzi: 6
» Wyświetleń: 1,612 -
Najgorsze filmy czyli to ...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
19-09-2026, 21:37
» Odpowiedzi: 21
» Wyświetleń: 2,084 -
Brak komarów
Forum: Zwierzęta
Ostatni post: bonaparte
26-07-2026, 18:56
» Odpowiedzi: 0
» Wyświetleń: 182 -
Jak ochłodzić mieszkanie
Forum: Moda/ uroda/ wnętrze
Ostatni post: bonaparte
02-07-2026, 21:53
» Odpowiedzi: 2
» Wyświetleń: 236 -
Jaką książkę ostatnio prz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-06-2026, 22:56
» Odpowiedzi: 263
» Wyświetleń: 31,162 -
Koniec wojny na Ukrainie!
Forum: Polityka/ historia
Ostatni post: Siwy
20-06-2026, 23:39
» Odpowiedzi: 41
» Wyświetleń: 2,971 -
Mocne uderzenie
Forum: Inne tematy związane z muzyką
Ostatni post: Traf
15-06-2026, 22:45
» Odpowiedzi: 189
» Wyświetleń: 13,043 -
Kielce
Forum: Sport/ turystyka/ pojazdy
Ostatni post: bonaparte
02-06-2026, 20:01
» Odpowiedzi: 44
» Wyświetleń: 3,063 -
W co teraz grasz czy będz...
Forum: Pozostałe hobby
Ostatni post: bonaparte
30-05-2026, 14:18
» Odpowiedzi: 56
» Wyświetleń: 3,774
- Postów na forum:180,507
- Wątków na forum:6,196
- Użytkownicy:3,259
- Najnowszy użytkownik:lelumblue@gmail.com
Tak jak w temacie. Miejsce na śmieszne przeboje znane i nieznane 
5 kluczowych systemów Big Data na świecie
Takim serwisom jak Google czy Facebook lub różnym innym firmom, np. Microsoftowi, na co dzień dostarczamy całą masę cennych informacji dotyczących... nas samych. Robimy to często nieświadomie. Maszyny codziennie przetwarzają ciężkie terabajty danych o internautach. Jak i po co? Tego dowiecie się z naszej galerii.
W Polsce znajduje się największe w tej części Europy centrum przetwarzania danych, ale daleko mu jeszcze do tych, którymi dysponuje Microsoft czy Google - ci są wciąż bezkonkurencyjni. Także Yahoo ma pokaźny zbiór informacji o internautach. Ta firma ogłosiła właśnie stworzenie największego w swojej historii i jednego z największych na świecie zbiorów samouczących się danych o użytkownikach internetu. Platforma zarządzania danymi (DMP, Data Management Platform) autorstwa Yahoo to "myśląca maszyna", która zasięgiem obejmuje 20 milionów użytkowników i ma 13,5 TB danych, oczywiście zaszyfrowanych i anonimowych. Z kolei w naszej części świata największy system samouczących się danych (Big Data) stworzyli... Polacy. Oto ranking 5 kluczowych systemów Big Data na świecie. Zobacz, gdzie w internecie wiedzą o tobie najwięcej.
słk/ct
1. Yahoo! - ponad 13 TB na temat 20 mln internautów
Najpierw krótko wyjaśnimy, czym jest DMP. Data Management Platform to - w dosłownym tłumaczeniu - "platforma zarządzania danymi". DMP to swoiste cyfrowe encyklopedie wiedzy o internautach, które swój rozkwit zawdzięczają rynkowi Big Data. Wedle analiz IDC ten ostatni rozwija się już w tempie sześciokrotnie szybszym niż cała branża IT. Dzięki specjalnym algorytmom DMP pozyskują, sortują i kategoryzują wielkie zbiory internetowych danych (Big Data) z różnych źródeł, a następnie analizują je i przetwarzają.
Zanim zajrzymy w otchłanie danych Google'a czy Microsoftu, przyjrzyjmy się Yahoo.
Platforma DMP autorstwa Yahoo, której powstanie portal ogłosił na początku 2016 roku, swoim zasięgiem obejmuje 20 milionów użytkowników. Dziennie gromadzi i przetwarza ponad 13,5 TB danych o zachowaniach i zainteresowaniach internautów, głównie ze Stanów Zjednoczonych. Yahoo od lutego do maja 2015 roku gromadziło anonimowe dane użytkowników, którzy odwiedzali strony takie jak strona główna samego portalu, a także Yahoo News, Yahoo Sports, Yahoo Finance oraz Yahoo Real Estate. Firma stworzyła tę system z myślą o społeczności akademickiej, w celu dostarczenia aktualnej bazy danych dla młodych naukowców, prowadzących badania oraz projekty dotyczące m.in. maszynowego uczenia. W tym celu uruchomiła inicjatywę Yahoo Labs Webscope, w ramach której badacze uzyskują otwarty dostęp do anonimowych i zaszyfrowanych wielkich zbiorów danych o internautach, które mogą wykorzystywać wyłącznie do celów naukowych. Komercyjne korzystanie z tych zasobów jest zabronione.
Jak tłumaczy Suju Rajan, dyrektor w dziale Personalization Science w Yahoo Labs oraz główny koordynator platformy DMP Yahoo, dane stanowią dziś siłę napędową badań nad uczeniem maszynowym (machine learning). Jednak dostęp do wielkich zbiorów danych był tradycyjnie przywilejem zarezerwowanym dla badaczy i naukowców pracujących w dużych firmach, niedostępnym dla większości badaczy akademickich.
2. Oracle - największa platforma marketingowa świata
DMP autorstwa Oracle należy do jednych z największych na świecie i jest częścią Oracle Marketing Cloud. Sama firma tytułuje swoją centrum zarządzania danymi mianem największej platformy marketingowej świata, co według amerykańskiej spółki stało się możliwe dzięki przejęciu BlueKai, czyli firmy, która była twórcą największej w skali globu systemu danych tzw. typu third party. Prócz BlueKai system DMP autorstwa Oracle w dane zasila ponad 30 zewnętrznych dostarczycieli danych, zaś łączna baza anonimowych profili internautów przekracza już 700 mln. Użytkownicy posegregowani są według ponad 40 tysięcy szczegółowych atrybutów, pozwalających na personalizację programów do marketingu, a tym samym - na zwiększenie precyzji komunikatów reklamowych, wyświetlanych internautom.
3. Google - prawdopodobnie największy agregator danych na świecie
W tym zestawieniu nie mogło oczywiście zabraknąć Google'a, czyli - przypuszczalnie - największego agregatora danych na świecie oraz jego serwisów do analizy danych, utrzymywanych w chmurze obliczeniowej, czyli: BigQuery, Cloud Data Flow oraz Cloud Pub/Sub. Google kusi swoich klientów tym, że w każdym miesiącu 1 TB danych będzie przetwarzany za darmo. Już teraz z hurtowni danych największej wyszukiwarki świata korzystają zarówno młode startupy jak i międzynarodowe koncerny. Google to właściciel i zarazem generator gigantycznego zasobu danych: obsługuje ponad 100 miliardów zapytań w wyszukiwarce w skali miesiąca, spośród których aż 1,17 mld to zapytania unikatowe. To dostęp do danych ponad 187 mln unikalnych użytkowników miesięcznie, a łącznie ponad 1 mld użytkowników. Już teraz Google odpowiada za ponad 75 proc. ruchu w wyszukiwarkach w USA.
Nic dziwnego, że firma z Mountain View już wielokrotnie była posądzana o praktyki monopolistyczne. Teraz czeka ją kolejna batalia z politykami Unii Europejskiej. A konkretnie z duńską komisarz ds. konkurencji: Margrethe Vestager, która wyraziła ostatnio głośno swoje zaniepokojenie faktem, że firmy IT przechowujące i przetwarzające ogromne ilości danych o internautach (jak np. Google czy Facebook), mogą stanowić zagrożenie dla konkurencyjności innych podmiotów działających na rynku Big Data.
4. Microsoft
Gigant z Redmond również może pochwalić się własną platformą DMP. I to nie byle jaką. Niezależna firma analityczna Gartner w swoich raportach "Magic Quadrants" twierdzi, że to właśnie rozwiązania chmurowe autorstwa Microsoft, pozwalające przetwarzać dane i zarządzać nimi w chmurze obliczeniowej (jak np. Azure czy SQL Server), zaliczają się dziś do jednych z najskuteczniejszych sposobów szyfrowania cyfrowych informacji dostępnych na rynku. Firma z Redmond, jako pierwsza na świecie, wdrożyła również międzynarodową normę przetwarzania danych w chmurze publicznej i jako jedyna legitymuje się certyfikatem ISO 27018, gwarantującym bezpieczne i przejrzyste zasady ochrony poufności danych.
Microsoft nie ukrywa, że cloud computing i Big Data to klucz do zrozumienia jego aktualnej strategii biznesowej. Satya Nadella, szef Microsoftu, mówi otwarcie, że strategia jego firmy opiera się właśnie na rozwijaniu rozwiązań chmurowych oraz technologii mobilnych.
Najwyraźniej te działania wychodzą firmie Billa Gatesa na zdrowie, ponieważ z chmury obliczeniowej Microsoft korzysta dziś ponad 80 proc. firm z listy Fortune 500. Dlatego nie powinien chyba dziwić fakt, że to właśnie na chmurze Microsoft zarabia dzisiaj krocie: przychody z cloud computingu w przypadku tej firmy stanowią prawie 30 proc. całościowego przychodu Microsoftu i przekroczyły już 8 mld dolarów. CEO Microsoftu nie zamierza jednak zwalniać tempa i mówi: - Robimy ogromne postępy, chcąc osiągnąć nasz cel, czyli 20 miliardów USD w rocznym komercyjnym przychodzie z chmury, który obecnie przekracza 8,2 miliardy dolarów.
5. Cloud Technologies - Polacy zaopatrują w dane nawet samego Google'a
Polacy również należą do grona największych graczy rynku platform zarządzania danymi, a jednocześnie - do głównych innowatorów w tej dziedzinie. Behavioralengine.com to DMP autorstwa warszawskiej firmy Cloud Technologies, która jest również najszybciej rosnącą spółką na giełdzie NewConnect. Warszawscy programiści rozpoczęli prace nad tym systemem już w 2011 roku, jeszcze jako mały startup, gdy w Polsce o Big Data mało kto słyszał i niewielu widziało sens w analityce cyfrowych informacji ani marketingu z wykorzystaniem danych. Po kilku latach behavioralengine.com stał się największym zbiorem samouczących się danych o internautach w Europie Środkowo-Wschodniej, który zaopatruje w dane samego Google'a.
Obecnie platforma skonstruowana przez warszawskich badaczy danych przetwarza dziennie ponad 5 TB informacji i monitoruje 0,5 mln witryn. W jej zasięgu znajduje się aż 70 mln urządzeń i 20 mln realnych użytkowników. Oznacza to, że zaprogramowana przez Cloud Technologies "myśląca maszyna danych" zna zachowania i preferencje praktycznie każdego polskiego internauty. Dzięki zastosowanym w niej algorytmom potrafi sama dopasować reklamę do konkretnego użytkownika. Dostarcza również Smarta Data, czyli cennych biznesowo informacji o internetowych konsumentach, które wykorzystywane są przez polską branżę marketingową, bankową, ubezpieczeniową i telekomunikacyjną. Teraz polska spółka zamierza podbić swoim rozwiązaniem rynki zachodnioeuropejskie, co może okazać się strzałem w dziesiątkę, ponieważ do platformy Yahoo brakuje jej naprawdę niewiele.
słk / ct
wp.pl
nternet stanowi fundament dzisiejszej gospodarki. Wielu z nas nie wyobraża sobie bez niego życia. Oracle prognozuje, że ten rok będzie dla globalnej sieci przełomowy. Po raz pierwszy w historii natężenie ruchu komputerów w internecie przekroczy bowiem próg 1 ZB (Zettabajta), a w ciągu kolejnych trzech lat ta liczba podwoi się. Zastanówmy się, co by się jednak stało, gdyby sieć nagle przestała działać. Czy czeka nas cyfrowa apokalipsa? Czy natłok danych może "zabić" internet, a internetowy blackout to scenariusz, który może stać się faktem?
Przez wybuchy na Słońcu tracimy łączność z satelitami. Głowy państw cenzurują, filtrują lub blokują w swoich krajach dostęp do internetu "od tak", a 75-letnia Ormianka, szukając złomu, wykopuje kabel optyczny. Kilka ruchów łopatą i przecina go, odcinając tym samym dostęp do internetu ponad 3 milionom ludzi. A to tylko kilka przykładów. Przekonajcie się sami.
Świat offline, czyli co może "zabić" internet?
Cytat:Internet zniknie. Będzie tyle adresów IP, tyle czujników, urządzeń, rzeczy, które nosisz, z którymi wchodzisz w interakcje, że nawet tego nie zauważysz. Internet zniknie gdzieś w tle. Stanie się niezauważalny
Eric Schmidt, Google
Marc Elsberg jest autorem poczytnej katastroficznej powieści pod tytułem „Blackout”. Zarysowuje w niej przerażający scenariusz: [b]w całej Europie następuje nagła przerwa w dostawie prądu. Miasta toną w ciemnościach. Jest zima. Po kilku dniach zaczyna się chaos. Doskwiera brak ogrzewania, kłopoty z lekami, jedzeniem i wodą. Czarny scenariusz kreślony przez Elsberga równie dobrze można dopasować do przerwy w dostawie internetu. Gdyby globalna sieć nagle i bezpowrotnie przestała działać, cywilizacja, jaką znamy obecnie, po prostu zawaliłaby się. Nie byłby to już ten świat, który znamy i do którego się przyzwyczailiśmy. Istnieją przynajmniej cztery potencjalne zagrożenia, które mogą doprowadzić do tego stanu i spowodować "śmierć" internetu.
[/b]
Po pierwsze – Słońce. To, co dzieje się ponad 150 mln km stąd, na powierzchni naszej gwiazdy, ma wbrew pozorom naprawdę spore znaczenie dla ziemskich systemów łączności. Głównym zagrożeniem są przede wszystkim rozbłyski słoneczne. Takie jak ten z 1998 roku, kiedy to satelita Galaxy IV, wart około 250 mln dolarów, nagle wymknął się spod kontroli. Podobnie jak kilka innych obiektów tego typu w tym samym dniu. Efekty? Ponad 80 proc. pagerów w Stanach Zjednoczonych przestało działać. Lekarze, managerowie i dostawcy leków – wszyscy nagle przestali otrzymywać powiadomienia na swoje pagery. Szacuje się, że właśnie za sprawą rozbłysków słonecznych w ciągu ostatnich lat utraciliśmy kontakt z aż 12 satelitami orbitującymi wokół naszej planety. Rozbłyski mogą niekiedy być tak silne, że skutkują wywołaniem poważniejszych zagrożeń – burz magnetycznych, spowodowanych nadmierną aktywnością Słońca. Największą z nich, znaną jako rozbłysk Carringtona, odnotowano w 1859 roku. Za jego sprawą doszło do zerwania łączności telegraficznej między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Gdyby taki rozbłysk się powtórzył dzisiaj, internet mógłby znaleźć się w poważnych tarapatach.
Po drugie – cyber-wojna, rozumiana nie tylko jako zmasowane ataki hakerskie (połączone z przejęciem kontroli nad wieloma komputerami czy całymi sieciami), lecz także fizyczne uszkodzenie infrastruktury informatycznej.
Po trzecie – polityka i politycy. Niektórym państwom szczególnie zależy na kontrolowaniu i filtrowaniu treści dostępnych w sieci. Nie wahają się odcinać dostępu do niej swoim obywatelom ani dawkować im odpowiedniej dozy politycznej propagandy. Przykłady? W wyniku powyborczych zamieszek w 2010 roku w Iranie tamtejszy rząd zdecydował się zablokować dostęp do internetu na 45 minut, przypuszczalnie chcąc dokonać filtracji treści na portalach takich jak YouTube czy Twitter. Rok później ten sam scenariusz powtórzył Egipt. Chiny nieustannie od kilku lat starają się stworzyć „własny internet”, odpowiadający oficjalnej ideologii państwa. Ostatnio wspominaliśmy o tym, kiedy Microsoft zakończył pracę nad specjalną wersją systemu Windows 10, która jest dopasowana do rządowych wymagań. Czytaj więcej: Nowości Microsoftu w swoim globalnym systemie oraz chiński Windows 10
Po czwarte – [b]fizyczne uszkodzenie łączności internetowej. Czasami bywa tak, że największym zagrożeniem dla globalnej sieci, łączącej ze sobą miliardy komputerów, bywa pojedynczy człowiek. Kilka lat temu cyfrową apokalipsę przeżyła Armenia. Wskutek niefortunnego incydentu jej obywatele stracili dostęp do internetu na ponad 12 godzin. Hayastan Shakarian, 75-letnia kobieta z Gruzji, państwa zaopatrującego w internet ponad 90 proc. społeczeństwa ormiańskiego, przez przypadek przecięła łopatą przewód optyczny, którym internet płynął do Armenii. Starsza pani, poszukując miedzi do sprzedaży na złomowisku, natknęła się na jakiś przewód na obrzeżach Tbilisi. Postanowiła go wykopać. Kilka ruchów łopatą sprawiło, że pozbawiła internetu ponad 3,2 mln mieszkańców Armenii.
![[Obrazek: kabel-nozyczki-siec-internet-odlaczenie-...0x494.jpeg]](http://i.wp.pl/a/f/jpeg/29863/kabel-nozyczki-siec-internet-odlaczenie-think-660x494.jpeg)
(fot. Thinkstockphotos)
Na szczęście dla Ormian sytuację udało się opanować, a internet powrócił do ich komputerów i smartfonów. Mimo że ormiańska gospodarka doznała szoku i nagle po prostu stanęła w miejscu, to początkową panikę oraz dezorientację obywateli udało się opanować i uspokoić. W międzyczasie Shakarian w rozmowie z policją przyznała się do przecięcia kabla, choć stwierdziła: –
[/b]
- Nie wiedziałam, że zrobiłam coś złego. Ja nawet nie wiem, czym jest ten internet.
Hayastan Shakarian w swojej niewiedzy nie jest odosobniona. Nawet eksperci IT głowią się nad tym, czym właściwie jest dzisiejsza sieć – i jaka czeka ją przyszłość?
Znikający internet
W trakcie panelu dyskusyjnego Przyszłość Cyfrowej Gospodarki Eric Schmidt z Google zmierzył się z pytaniem o przyszłość internetu. Jego odpowiedź była zaskakująca:
– [b]Internet zniknie. Będzie tyle adresów IP, tyle czujników, urządzeń, rzeczy, które nosisz, z którymi wchodzisz w interakcje, że nawet tego nie zauważysz. Internet zniknie gdzieś w tle. Stanie się niezauważalny.
[/b]Schmidt nie twierdził, że czeka nas koniec internetu w ogóle. Mówił raczej: skończy się internet w takim wydaniu, jakie znamy obecnie. Sam przyznał, że najmocniej wierzy w rozwój „Internetu Rzeczy” (IoT, Internet of Things), czyli połączonej ze sobą sieci autonomicznych smart-urządzeń, które będą zdolne gromadzić informacje o swoim użytkowniku i samodzielnie komunikować się ze swoimi twórcami. Podobnie uważa Satya Nadella. CEO Microsoft twierdzi, że przyszłość internetu, czy też raczej internet przyszłości, przybierze bardziej spersonalizowane formy i uniezależni się od klasycznych komputerów. Jednocześnie, dzięki zastosowaniu nowych rozwiązań, stanie się bardziej przyjaznym i bezpiecznym środowiskiem. Jednym z pomysłów definiujących przyszły internet, jest idea „świata bez haseł” (Password-Free World).
To jest ciekawe! Czterech na pięciu Polaków boi się o bezpieczeństwo swoich danych, wchodząc do internetu. 82 proc. z nas ma obawy dotyczące bezpieczeństwa w sieci.
Nadella rozumie przez nią odejście od haseł jako ciągu znaków wpisywanych z klawiatury komputerowej. Podczas przemówienia w Mumbaju potwierdził, że [b]Microsoft pracuje nad rozwiązaniem, dzięki któremu hasła nie będą już czymś, co można złamać czy zhakować. Wykorzystanie danych biometrycznych ma pozwolić na skuteczniejsze zabezpieczenie interfejsów komputerowych. Scenariusz Password-Free World ziszcza się już teraz w postaci interfejsu Windows Hello, dostępnego w najnowszych komputerach z Windows 10 (np. Surface Pro 4), wyposażonych w kamerę z funkcją rozpoznawania twarzy. Użytkownik jest tu weryfikowany poprzez „skanowanie” twarzy i aby zalogować się do swojego konta, nie musi wpisywać hasła – wystarczy, że spojrzy w kamerę. W testach przeprowadzonych przez serwis The Australian Windows Hello okazał się praktycznie bezbłędny. Na sześciu parach niemalże identycznych bliźniaków, którzy mieli zalogować się na konto w komputerze rodzeństwa, rozpoznawał bezbłędnie prawdziwego właściciela, uniemożliwiając tym samym jego rodzeństwu dostęp do przechowywanych treści.
Z tezą o „zbliżeniu internetu do człowieka” i „ludzkich interfejsach komputerowych”, które staną się możliwe dzięki rozwojowi IoT, trudno się dziś nie zgodzić. IDC szacuje, że globalny rynek Internet of Things powiększa się już w tempie 16,9 proc. w skali roku. Według ich raportu jego wartość w zeszłym roku szacowana była na poziomie 655,8 mld USD, ale w 2020 roku ma sięgnąć już 1,07 bln USD. Do tego czasu na globalnym rynku będzie już blisko 30 mld smart-przedmiotów, dysponujących autonomicznym dostępem do sieci, tzn. posiadających własny, unikalny adres IP. To niemal cztery razy więcej, niż wyniesie populacja ówczesnego świata.
Jednak termin „Internet Rzeczy” może być mylący. To w rzeczywistości internet danych. Gdyby nie one IoT byłby tylko fabryką elektrośmieci. Według szacunków Cisco, do 2018 roku IoT wytwarzać będzie rocznie ponad 400 Zettabajtów danych. Te liczby oznaczają kolosalne przeobrażenia zarówno dla biznesu, jak i zwykłego użytkownika.
[/b]
Cyfrowy zawrót głowy
– Ilość danych w sieci produkowana jest w zawrotnym tempie. W ciągu 24 godzin z okna przeglądarki dociera do nas potencjalnie więcej informacji, niż nasi dziadkowie konsumowali przez całe swoje życie. Internet pęka w szwach od nadmiaru danych i rok do roku powiększa się o ponad 40 proc. Teraz według szacunków Oracle, globalna sieć liczy już ponad 8 Zettabajtów danych. Do 2020 roku powiększy się do 45 ZB. Z epoki Big Data przechodzimy do epoki Huge Data. W 2020 roku na każdego mieszkańca Ziemi przypadnie tym samym ponad 5 GB cyfrowych informacji – tłumaczy Piotr Prajsnar, szef Cloud Technologies, warszawskiej spółki, która stworzyła największą platformę Big Data w tej części Europy.
Natłok informacji w sieci zrodził u niektórych obawę, czy oby na pewno internet wytrzyma eksplozję Big Data. Od samego początku globalna sieć została pomyślana w ten sposób, aby udźwignąć przyszły napór informacji. Nie grozi nam więc „przesycenie” internetu. Wielu mylnie wyobraża sobie globalną sieć jak filiżankę, do której wlewa się herbatę. Po przekroczeniu pojemności herbata wylewa się, ściekając po ściankach. Tymczasem bardziej właściwa byłaby metafora internetu jako studni bez dna: żadna ilość informacji nie zdoła go zasypać (czytaj: uśmiercić). Tymi „studniami bez dna”, dzięki którym internet może rosnąć w dane bez obawy, że któregoś dnia nastąpi implozja, są platformy DMP (Data Management Platforms). To właśnie dzięki platformom magazynującym i przetwarzającym Big Data w chmurze obliczeniowej, internet może rozwijać się spokojnie.
Internet umożliwił narodziny wielu biznesów, które bez niego nie miałyby żadnej ekonomicznej racji bytu. Gdyby zatem zabrakło sieci, wiele firm po prostu nie odnalazłoby się w rzeczywistości offline i byłoby skazanych na porażkę. Ewelina Hryszkiewicz, kierownik produktu Atman (firma jest największym operatorem centrum danych w Polsce) potwierdza, że nawet chwilowy brak dostępu do serwisu oznacza ogromne straty. Przykładem może być zaledwie 40-minutowa niedostępność witryny Amazon, która dwa lata temu kosztowała spółkę 4,8 mln dolarów. To oczywiście przykład giganta, w przypadku którego nawet chwilowa przerwa w funkcjonowaniu generuje kwoty wyrażane w milionach, ale dobrze pokazuje on skalę problemu.
Internetowy blackout równie mocno, co biznes, odczuliby sami użytkownicy, których liczba już teraz przekracza 3,3 mld. Utracilibyśmy bieżący, darmowy i łatwy dostęp do informacji, zdigitalizowanych dóbr kultury, książek, filmów, obrazów czy muzyki. Utrata cyfrowej biblioteki byłaby dziś zapewne bardziej bolesna, niż znany z antyku pożar „biblioteki świata” w Aleksandrii. Utracilibyśmy także naturalnego adresata naszych pytań, jakim jest Google. Ta wyszukiwarka już teraz odpowiada na ponad 100 miliardów zapytań internautów miesięcznie, z czego aż 1,17 mld to zapytania unikatowe. Być może równie mocno ucierpiałyby nasze stosunki ze znajomymi z mediów społecznościowych. Dzisiaj to właśnie komunikatory internetowe, jak np. Skype czy Messenger, stanowią jeden z głównych kanałów komunikacji, a media społecznościowe zaspokajają naszą ciekawość, streszczającą się w pytaniu: „co ciekawego u nich słychać?”. A zawsze coś słychać – według badań DOMO w ciągu minuty użytkownicy Facebooka tworzą blisko 2,5 mln nowych treści: postów, komentarzy, share’ów, lajków, etc.
Internet najważniejszy?
Dane stają się nową walutą biznesową i odgrywają niebagatelną rolę we współczesnych społeczeństwach informacyjnych. Dla niektórych państw sieć stała się tak kluczowym elementem życia, że postanowiły formalnie zapewnić do niej dostęp obywatelom. Tak stało się w Finlandii, która jako pierwszy kraj na świecie uznała internet za „dobro cywilizacyjne”, należące się każdemu człowiekowi. Finlandia zagwarantowała swoim mieszkańcom prawo do minimum jedno megabitowego dostępu do sieci 1 lipca 2010 roku.
Boleśnie efekt internetowego blackoutu w 2007 roku odczuła Estonia. To niewielkie nadbałtyckie państwo zdecydowało, że wszelkie decyzje administracyjne oraz akty prawne będą przechowywane wyłącznie w sieci, na serwerach państwowych. E-administracja okazała się tyleż śmiałym, co i przedwczesnym posunięciem, zwłaszcza biorąc pod uwagę geopolityczne położenie Estonii. Anonimowi cyberterroryści sparaliżowali funkcjonowanie estońskiej gospodarki i polityki atakami typu DDoS (Distributed Denial of Services). Bombardowali estońskie serwery rządowe gigantyczną liczbą zapytań, doprowadzając tym samym do ich przeciążenia. Przejęli i wykorzystali sieć połączonych ze sobą komputerów zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem (botnet), do rozsyłania wiadomości-śmieci. Dwa największe estońskie banki, Hansapank i SEB Ühispank, musiały zawiesić usługi on-line i wstrzymać transakcje zagraniczne.
Hryszkiewicz podkreśla, że dzisiaj wcale nie trzeba agresji militarnej, by sparaliżować politykę. Wystarczy odciąć internet, by cały kraj pogrążył się w chaosie. Jej zdaniem nietrudno wyobrazić sobie podobny scenariusz w Polsce – Estonię sparaliżowała seria ataków DDoS, których realizacja nie wymaga specjalistycznej wiedzy informatycznej. Dlatego są one tak groźne. W Polsce ofiarą takich ataków padł niedawno np. Plus Bank, który utracił dane kilkudziesięciu klientów, czy LOT, który z tego powodu musiał tymczasowo zawiesić loty. To dwie duże firmy, które teoretycznie powinny być dobrze zabezpieczone przed podobnymi zdarzeniami, ale jak się jednak okazuje, nie były. Czy staliśmy się zatem niewolnikami internetu? Wygląda na to, że tak.
słk / ct
wp.pl
Co o tym myślicie, żeby jechać na wakcję z biurem podróży.
Nie orientuje się do końca na czym to polega, ale myślę że to dobry pomysł, nie będe się muysiał użerać z rezerwacją samolotów i na miejscu coś mi chyba pomoga i będę miał opłacone wszystko, ale nie wiem do końca jak to wygląda.
14-04-2016, 17:41
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (10)
Co o tym myślicie.
Ja to robię często :
Fantazjuje o koleżankach, a potem gadamy i się dziwnie czuje
Dziś przedstawię Wam przepis na knedle ziemniaczane z mięsem mielonym, w sosie grzybowym z surówką.
Składniki:
Ciasto
- ziemniaki
- mąka
- jajko
- sól
Farsz
- mięso mielone
- jajko
- sól
- pieprz czarny mielony
- majeranek
Sos
- grzyby świeże lub suszone, najlepiej borowiki
- śmietana
- cebula
- smalec
- sól
- ostra papryka mielona
Surówka
Na surówkę możemy przeznaczyć warzywa jakie lubimy i przyrządzamy też jak lubimy ale moim zdaniem, najlepiej pasuje tu coś
z takich warzyw jak sałata, rzodkiewka, szczypiorek, pomidor, ogórek świeży, marchewka, kalarepka. Kwaśna kapusta w ostateczności.
Sposób przygotowania:
Ziemniaki obieramy i wstawiamy do ugotowania. Jak się ugotują, to odstawiamy do ostygnięcia.
Następnie musimy je przepuścić przez maszynkę do mielenia.
W dużym garnku, wstawiamy wodę osoloną a w tym czasie, doprawiamy mięso.
Wszystkie składniki dobrze mieszamy.
![[Obrazek: nwy4jo.jpg]](http://oi63.tinypic.com/nwy4jo.jpg)
Teraz bierzemy się za ciasto.
Do przemielonych ziemniaków, dodajemy łyżeczkę soli, jajko i z 4- 5 łyżek stołowych mąki(na około 3 kg ziemniaków).
Składniki dobrze mieszamy rękoma, tak aby ciasto dobrze się połączyło (jak na kopytka).
Bierzemy niewielką porcję ciasta i ręcznie formujemy coś, w rodzaju grubego placka. Nakładamy na niego, 1- 1 i 1/2 łyżki stołowej
farszu i zlepiamy. W dłoniach wyrabiamy kształt kuli a potem lekko zmieniamy formę na jajowatą.
![[Obrazek: 2lux6l5.jpg]](http://oi65.tinypic.com/2lux6l5.jpg)
Układamy na mące aby nie przywarły do blatu. Jak zrobimy już większą ilość a woda się zagotuje, to delikatnie, najlepiej
dużą drewnianą łyżką, wkładamy do wrzącej wody. Gotujemy aż wszystkie wypłyną na wierzch, od czasu do czasu, delikatnie
poruszając od dna łyżką aby nie przywarły do garnka. Są dość duże i ciężkie a więc ten proces poruszania jest konieczny.
Teraz przystępujemy do zrobienia sosu. Grzyby, na noc moczymy(suszone), na drugi dzień, zlewamy wodę i gotujemy
do miękkości w świeżej i osolonej wodzie. Możemy pozostawić je w całości lub zmielić, ja zrobiłam to drugie.
Wrzucamy na patelnię i podsmażamy, dodając pokrojoną w kostkę cebulę. Jak już wszytko ładnie się podsmaży, to dodajemy
śmietanę(18%) kwaśną. Jeszcze chwilę podduszamy aż sos zgęstnieje i gotowe. Jednak, jeśli sos jest zbyt rzadki, to możemy
dodać z jedną łyżkę mąki.
Ugotowane knedle, przekładamy do sosu i z około 5 minut, gotujemy.
Surówki zrobiłam dwie, jedną z czerwonej świeżej kapusty z oliwą z oliwek, dokwaszając lekko cytryną.
Drugą akurat miałam wcześniej zrobioną. Jako ozdoby dodałam ogórka i pomidora, które z pewnością zjemy ze smakiem.
Nakładamy na talerz i możemy rozkoszować się pysznym daniem, smacznego

![[Obrazek: 1z3oyro.jpg]](http://oi65.tinypic.com/1z3oyro.jpg)
12-04-2016, 17:23
Forum: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo
- Odpowiedzi (7)
Co uważacie o sarkazmie? I czy go używacie?
Często widuję parę znajomych łabędzi pływających po jeziorze...włócząc się w sobotę nad jeziorem znowu je spotkałam, pływały mniej więcej na środku jeziora...zawsze widząc mnie przypływały do brzegu i tym razem też tak było...ale tym razem ich inne zachowanie mnie wystraszyło...serio, ja wystraszyłam się tych ptaków
To moment dopłynięcia do brzegu:
![[Obrazek: 20igg7a.jpg]](http://i64.tinypic.com/20igg7a.jpg)
A tu, czego nigdy tego nie robiły, wylazły na brzeg i człapią prosto na mnie a ten po lewej to nawet syczy...żeby ich zatrzymać miałam przy sobie ryżowe wafle, nie dla nich przeznaczone tylko dla siebie...żeby nie szły na mnie to rzuciłam im jednego wafla, ten z lewej wziął do dzioba i wyrzucił...i dalej człapią prosto na mnie...cofam się i rzuciłam drugiego wafla i znowu ten z lewej wziął do dzioba i wypluł
![[Obrazek: r2s2ep.jpg]](http://i66.tinypic.com/r2s2ep.jpg)
i dalej człapią na mnie...
![[Obrazek: 2ir23qg.jpg]](http://i66.tinypic.com/2ir23qg.jpg)
wystraszyłam się i uciekłam i wtedy postanowiły zawrócić
![[Obrazek: 2n687bn.jpg]](http://i63.tinypic.com/2n687bn.jpg)
normalnie dostałam cykora, nie wiedziałam co ode mnie chcą...wiem, że jak się wkurzą są niebezpieczne.
![[Obrazek: 2d7hfgi.jpg]](http://i63.tinypic.com/2d7hfgi.jpg)
Na wodzie dosłownie 'wysyp' nartników.
Znalazłam o nich takie wiadomości, są ciekawe chociażby dlatego, że potrafią chodzić po wodzie a raczej się ślizgać:
"Całe ciało tych pluskwiaków jest podłużne i bardzo smukłe. Na głowie znajdują się czułki, oczy złożone oraz aparat gębowy typu kłująco-ssącego. To co najciekawsze, kryje się jednak nie na głowie, lecz kawałek za nią, na tułowiu. Na nim bowiem znajdują się odnóża oraz skrzydła. Pierwsza para nóg jest dużo krótsza niż pozostałe. Ma to związek z ich funkcją, gdyż nie służą do pływania, ale do chwytania pokarmu. Kolejne dwie pary są znacznie dłuższe i cieńsze. Najdłuższa jest niewątpliwie środkowa para i to właśnie ona stanowi główną siłę napędową, umożliwiającą nartnikowi wykonywanie dalekich susów. Ostatnia para jest nieco krótsza niż środkowa. Po części wspomaga środkową parę w wykonywaniu ruchów, ale także stanowi swego rodzaju ster, dający owadowi pełną kontrolę nad poruszaniem się. Wszystko to sprawia, że nartniki są niedoścignione w pływaniu po powierzchni wody.
Jak podaje „Encyklopedia świata zwierząt” jedno mocne pchnięcie środkowej pary, potrafi przesunąć pluskwiaka nawet o jeden metr! W przypadku ogólnej prędkości, może ona wynieść do 1 m/s. Prócz tego, nartniki potrafią również wykonywać bardzo dalekie skoki. Zaraz, zaraz… powierzchnia wody ma to do siebie, że jest bardzo śliska… zbyt śliska, by dorosłe, a zwłaszcza młode owady były wstanie się od niej odepchnąć. Jak więc nartniki sobie z tym radzą? Rzecz w tym, że środkowe nogi, poprzez mocne odepchnięcie, tworzą swego rodzaju zawirowania i dopiero płynąc pod ich prąd, mogą się wspomóc ostatnią parą nóg, i skutecznie wypchnąć swoje ciało do przodu."

