22-03-2023, 15:07
Partnerstwo, czyli związek dwojga ludzi. Zalegalizowany lub nie, zawsze to jest związek.
Niedawno przeniosłam komputer do kuchni, bo małymi krokami rzucam palenie a więc w pokoju swoim już nie palę.
Na razie wybrałam dwa miejsca, kuchnia i balkon. Ja wiem, że nie o tym miałam pisać ale chcę trochę wyjaśnić aby
ktoś nie podejrzewał mnie o podglądanie sąsiadów i zaraz wyjaśnię w czym rzecz.
Siedzę więc sobie przy kompie, czasem żeby oczy odpoczęły, spoglądam przez okno i widzę przy okazji to i owo.
W tej sytuacji, którą zobaczyłam, przypomniał mi się mój ex mąż. Idzie sobie facet, w zachowaniu jak małolat a na pewno
był po czterdziestce. Z jakieś 3 metry za nim, idzie jego kobieta, obładowana torbami. Przygarbiona i widać, że zmęczona.
On nawet nie spojrzy, nie zaproponuje pomocy, nic. Jak król czy jakiś boss. Czy tak wygląda partnerstwo?
Rozumiem, że mogli się pokłócić albo ich związek dawno wygasł ale czy w takim przypadku, nie jest lepsze rozwiązanie
aby się rozstać? Albo mimo wzajemnej niechęci, nie może kobiecie pomóc jako dżentelmen?
Osobiście, nie byłabym w takim związku, bo to jest dosłownie chory związek.
A co Wy o tym myślicie?
Tylko błagam! ZERO tematów religijnych tutaj!
Niedawno przeniosłam komputer do kuchni, bo małymi krokami rzucam palenie a więc w pokoju swoim już nie palę.
Na razie wybrałam dwa miejsca, kuchnia i balkon. Ja wiem, że nie o tym miałam pisać ale chcę trochę wyjaśnić aby
ktoś nie podejrzewał mnie o podglądanie sąsiadów i zaraz wyjaśnię w czym rzecz.
Siedzę więc sobie przy kompie, czasem żeby oczy odpoczęły, spoglądam przez okno i widzę przy okazji to i owo.
W tej sytuacji, którą zobaczyłam, przypomniał mi się mój ex mąż. Idzie sobie facet, w zachowaniu jak małolat a na pewno
był po czterdziestce. Z jakieś 3 metry za nim, idzie jego kobieta, obładowana torbami. Przygarbiona i widać, że zmęczona.
On nawet nie spojrzy, nie zaproponuje pomocy, nic. Jak król czy jakiś boss. Czy tak wygląda partnerstwo?
Rozumiem, że mogli się pokłócić albo ich związek dawno wygasł ale czy w takim przypadku, nie jest lepsze rozwiązanie
aby się rozstać? Albo mimo wzajemnej niechęci, nie może kobiecie pomóc jako dżentelmen?
Osobiście, nie byłabym w takim związku, bo to jest dosłownie chory związek.
A co Wy o tym myślicie?
Tylko błagam! ZERO tematów religijnych tutaj!





