Na imprezie, gdzie żadne z nas nie chciało być, ale zostaliśmy do tego przekonani. Poszłam mu pokazać, gdzie jest stacja benzynowa, żeby można było kupić piwo. Jakoś dobrze nam się rozmawiało przez kilka godzin i w sumie spędziliśmy więcej czasu ze sobą, niż na imprezie. Byliśmy oboje wstawieni, kolega podał nam obojgu papierosa, ale jak się okazało,to nie był papieros, tylko coś zielonego. Załatwiłam się tym na całego i puściłam epickiego pawia, a mój nowy znajomy mnie ratował i cucił, póki mój ówczesny facet nie przyszedł na inspekcję. Stwierdziwszy, że jednak żyję, zostawił mnie z nieznajomym, a myśmy odbyli życiową rozmowę o samotności i trzymaliśmy się za ręce. Jednak to było przegięcie i zostałam zabrana z imprezy, ale kontaktu na FB nikt mi nie zabronił.
Jedna z najromantyczniejszych rzeczy jakie usłyszałam w życiu to ''Wiesz, że wciąż mam jeszcze ślad twoich rzygowin na spodniach? ''
No i dowiedziałam się, że rozmawiam z dość znanym undergroundowym DJem, dlatego wszyscy się tak dziwnie tam na mnie patrzyli. Pewnie myśleli, że mam parcie na szkło. Nie moja wina, że się nie pochwalił.
Rozmawialiśmy przez tydzień, potem spotkaliśmy się na pierwszą randkę. Spędziliśmy piękny dzień nad jeziorem, po czym udaliśmy się na piwo w moje ciche miejsce koło dworca, tak na pożegnanie. Pech chciał, że były dożynki i ogólna kontrola, oboje zarobiliśmy mandat po stówce.
A tydzień później zerwałam z chłopakiem i się do niego wprowadziłam.
Ta ''patologia'' żyje teraz grzecznie w związku małżeńskim od ponad roku, a nasz synek przez długi czas nie pozna pełnej wersji, ''jak tatuś poznał mamusię''