02-06-2015, 23:10
Zastanawia mnie jedna kwestia, skąd u ludzi wzięły się takie określenia, że Chińczyk jest żółty albo Indianin czerwony?
Przecież to kompletny nonsens!
Przekrój odcieni skóry wśród Azjatów jest właściwie tak szeroki, jak w Europie - od osób o śniadej, oliwkowej cerze, po
osoby o porcelanowo-różowej karnacji. Wszystko zależy od tego, gdzie kto ma korzenie. Ci, których przodkowie pochodzą
z północy, będą mieli porcelanowe karnacje, zaś Ci z południa, będą bardziej rumiani lub nawet czekoladowi.
Więc całkiem możliwe, że można spotkać zarówno Azjatę o śniadej cerze, jak i tych całkiem bladych.
Europejscy podróżnicy nigdy nie nazywali Indian „czerwonoskórymi”. W ich ocenie byli oni
oliwkowi, brązowi, miedziani, opaleni, czarni, a nawet biali... ale nigdy czerwoni. Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku zaczęto
używać tego określenia, z tym że nazwa nie dotyczyła ich naturalnego koloru skóry, lecz nakładanych na twarz barw wojennych.
A co w tym najśmieszniejsze, Chińczycy nie mówią na Europejczyków, że są biali lecz mówią Europejczycy.
Natomiast Indianie nigdy nie dziwili się wyglądowi marynarzy, którzy pokonywali całe morze i byli tak opaleni, że wręcz wygladali
na czarnych i wcale to Indian nie dziwiło, dziwiło ich tylko owłosienie na rękach i klatce piersiowej, bo tego oni nie mają.
A co z ludnością Afrykańską? Przecież nie są czarni, tylko szybciej brązowi ale mimo to używany jest często zwrot "Czarnoskórzy".
Czy to przypadkiem nie bierze się z rasizmu i wrogości do innych nacji?
Przecież to kompletny nonsens!
Przekrój odcieni skóry wśród Azjatów jest właściwie tak szeroki, jak w Europie - od osób o śniadej, oliwkowej cerze, po
osoby o porcelanowo-różowej karnacji. Wszystko zależy od tego, gdzie kto ma korzenie. Ci, których przodkowie pochodzą
z północy, będą mieli porcelanowe karnacje, zaś Ci z południa, będą bardziej rumiani lub nawet czekoladowi.
Więc całkiem możliwe, że można spotkać zarówno Azjatę o śniadej cerze, jak i tych całkiem bladych.
Europejscy podróżnicy nigdy nie nazywali Indian „czerwonoskórymi”. W ich ocenie byli oni
oliwkowi, brązowi, miedziani, opaleni, czarni, a nawet biali... ale nigdy czerwoni. Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku zaczęto
używać tego określenia, z tym że nazwa nie dotyczyła ich naturalnego koloru skóry, lecz nakładanych na twarz barw wojennych.
A co w tym najśmieszniejsze, Chińczycy nie mówią na Europejczyków, że są biali lecz mówią Europejczycy.
Natomiast Indianie nigdy nie dziwili się wyglądowi marynarzy, którzy pokonywali całe morze i byli tak opaleni, że wręcz wygladali
na czarnych i wcale to Indian nie dziwiło, dziwiło ich tylko owłosienie na rękach i klatce piersiowej, bo tego oni nie mają.
A co z ludnością Afrykańską? Przecież nie są czarni, tylko szybciej brązowi ale mimo to używany jest często zwrot "Czarnoskórzy".
Czy to przypadkiem nie bierze się z rasizmu i wrogości do innych nacji?










