Ocena wątku:
  • 33 głosów - średnia: 2.94
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Syndrom wypalenia
#1

Chyba mam, nic mi się nie chcę robić.   :ubawa:
Odpowiedz
#2

Takie zachowania ma każdy człowiek ale po odpowiednim relaksie i odpoczynku, znów wszystko
wraca do normy. ubawa

Przenoszę temat do działu związanego z psychologią, bo to po części, ma też podłoże psychologiczne.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

Zależy jakie podłoże tego wypalenia. Ja tak miałam, kiedy do starej kadry nie docierały pewne aspekty. Wtedy pozostaje przytakiwać i zobojętnieć lub zmienić pracę.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#4

Mojego expapierosa też taki syndrom dopadł.
Biedny leży w słoiku na parapecie i marznie.
Bardzo to smutny widok. No i tylko trochę z takiego ładnego i pachnącego papieroska się ostało.
Umieściłem tą informację uważając że jest ważna.Pokazuje do czego taki syndrom wypalenia może doprowadzić.
Odpowiedz
#5

Każdego dnia rano spotykam się z takim syndromem. Mój kominek...., a raczej to, co w nim było... Nie przeżywam tego tak mocno i nie mam "załamki" psychicznej, bo wiem, że on wszystko dla mnie... Po południu więc, w ramach rewanżu - za jego dobro odpłacam tym samym - znów dostaje nowe brykieciki do spalenia.
Okazuje się, że syndrom wypalenia można rozpatrywać i w pozytywnym znaczeniu.
Odpowiedz
#6

Ogólnie jak się wypalę, to też widzę pozytywne strony, bo jak się wypalę, to odpoczywam i mam wtedy wszystko
w nosie. Czasem potrzebna jest taka chwila aby doładować swoje baterie. ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#7

To zależy o jakie wypalenie chodzi.
Zawodowe czy życiowe. Na zawodowe jest proste lekarstwo: zmienić charakterystykę pracy.
Znam to z autopsji. Po ponad 20 latach pracy w zawodzie miałem już dosyć pomimo dobrych zarobków, renomy i dużej wiedzy odnośnie wykonywanego zawodu. W pewnym momencie i jakiś przemyśleniach praca zaczęła mnie nudzić, potem męczyć a później już zacząłem ją nienawidzić. Zmieniłem pracę i sobie chwalę zmianę. W sumie nie tyle wybór nowego zawodu co właśnie zmianę. A że lubię profesjonalne podejście do sprawy to zrobiłem wszelkie kursy i szkolenia aż na wyrost. Kosztowało mnie to sporą kasę i częściowo niepotrzebne mi były te wydatki ale mam poczucie i wiedzę że wykonuję obecny zawód profesjonalnie. Na razie fascynuje mnie jeszcze ta praca. Jak mi to minie to znów zmienię branżę. Dobry pracownik to taki którego praca fascynuje, zadowala itd... Rutyna to samo zło.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#8

Jeśli o życiowe to już pozornie trudniejsze zadanie.
Pozornie mam na myśli lżejsze zmiany w życiu typu poznanie nowych znajomych, zmiana hobby czy też pomoc dla kogoś z bliskiej rodziny w realizacji marzeń... Jeżeli chodzi o poważniejsze zmiany to dają naprawdę "porządnego kopa" w życiu ale to musi być dobrze przemyślane. Bardzo dobrze. Wręcz do perfekcji. Z analizą za i przeciw (z naciskiem na przeciw). I jak już wtedy mamy więcej za to warto... Ważne gdy nasze za nie krzywdzi przy okazji innych z którymi jesteśmy blisko. Nie możemy jednak dawać się wykorzystywać i szanujmy siebie jako JA. Każdy z nas ma jakieś wartości i pamiętajmy o tym.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości