12-08-2016, 13:07
Niedawno odebrałem telefon od dobrego znajomego,który powędrował do Częstochowy.Mówił,że już widać wieżę jasnogórską i jeszcze,że zmówił za mnie jedną zdrowaśkę,chociaż o to nie prosiłem,zaznaczając,że i tak w niczym mi to nie pomoże.
Zastanawialiście się co kieruje człowiekiem w ponoszeniu takich uciążliwych trudów jak nieprzespane noce,odciski na nogach i znoszenie fanaberii księży prowadzących?
Zapewne powiecie,że najważniejsza iest wiara,ofiara i asceza.Ciekawe czy gdyby Bóg istniał naprawdę obchodziłoby Go to,że ktoś chce mieć niedobrze,żeby Jemu było dobrze?
Z obsrwacji widzę,że najważniejsze w tym wszystkim jest dogodzenie własnej potrzebie odmiany,przeżycia przygody i zaspokojenie potrzeby utożsamienia się z jakąś grupą.
Chociaż jak w przyszłym roku czas pozwoli to ruszę tam na rowerze,Tak zwyczajnie,samotnie i bez padania przed niczym na kolana.
Zastanawialiście się co kieruje człowiekiem w ponoszeniu takich uciążliwych trudów jak nieprzespane noce,odciski na nogach i znoszenie fanaberii księży prowadzących?
Zapewne powiecie,że najważniejsza iest wiara,ofiara i asceza.Ciekawe czy gdyby Bóg istniał naprawdę obchodziłoby Go to,że ktoś chce mieć niedobrze,żeby Jemu było dobrze?
Z obsrwacji widzę,że najważniejsze w tym wszystkim jest dogodzenie własnej potrzebie odmiany,przeżycia przygody i zaspokojenie potrzeby utożsamienia się z jakąś grupą.
Chociaż jak w przyszłym roku czas pozwoli to ruszę tam na rowerze,Tak zwyczajnie,samotnie i bez padania przed niczym na kolana.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.








