05-06-2016, 6:56
„Tu szosa - tam żwir
pod górę i z góry
i piasek i pył
i trawy i mury.
Wiatr czesał nam włosy
Przytulał się z nami
Rozgrywał prywatne
Wyścigi z rowerami.
Tu koło – tam koło
Krew w moich – Twoich skroniach
pulsuje i kipi, napędza i wrze.
Ty czujesz – Ja czuję
oddychasz – oddycham
Jesteśmy zaklęci w natury grze.
Wieczorem wilgotni
wśród świerszczy westchnień
dwie ramy, cztery koła
Ja, Ty oraz przestrzeń…“
![[Obrazek: IMG_1278.JPG]](https://lh3.googleusercontent.com/--EyzTWAQ6yI/V1OoyFfoKEI/AAAAAAAAAT0/FTuLlOyAUu0JXER0b7rmI2tIEldNljoRwCL0B/w802-h799-no/IMG_1278.JPG)
Jakoże wędrówką jedną życie jest człowieka,proponuje czasem przemierzyć jego część na jednośladzie nożnonapędzanym zamiast na autonogach czy w blachosmrodzie.
Te duże podróże poszły w mroki zapomnienia młodych lat i pewnie już nie wrócą,ale mam nadzieję,że kogoś zainteresują nawet te bardzo małe.
Zapraszam do zwiedzania najbliższych okolic na rowerze,który daje poczucie czegoś w rodzaju...Wolności...?
Do źródeł Bzury
Łódź-brzydki moloch miejski,młody jak na polskie warunki.Przejechałem się tam dla rozrywki na rowerze,odwiedzić rodzinkę i popatrzeć co zrobili z fabryk włókienniczych.Totalna porażka-Manufaktura.
![[Obrazek: IMG_1271.JPG]](https://lh5.googleusercontent.com/-UgsYpDn17dQ/V1Oqw3r7sRI/AAAAAAAAAV8/0X38y5xUvBYqcknGOeeMv6y0J7WEMd7HwCL0B/w800-h799-no/IMG_1271.JPG)
Zachwalali,że niby tak wspaniale a wszędzie pełno chińskiego kitu pod szumną nazwą jakichś dziwnych złożeń liter,jadłodajni,Achmanów,Saturnów itp.
Nawet Piotrkowska zmieniła swoje oblicze zmieniając ulicznych grajków,żebraków,rzemieślników na tłum ludzi spieszących nie wiadomo poco i dokąd.
![[Obrazek: IMG_1276.JPG]](https://lh5.googleusercontent.com/-8_cp6zG-n5c/V1Op4jSsTwI/AAAAAAAAAVQ/UdI1eHRacQsh8RY6Vzt5-ekyeeYGTwvQwCL0B/w800-h799-no/IMG_1276.JPG)
![[Obrazek: IMG_1274.JPG]](https://lh5.googleusercontent.com/-vUw2Y3Q-0wA/V1OqRgcWCFI/AAAAAAAAAVw/NB0LxwK_n6MxfC9Qniu1bhq_9XWcVjhnACL0B/w800-h799-no/IMG_1274.JPG)
Szkoda,że nie wysiadłem wczesniej przy targowisku na Warszawskiej,ponieważ przez okno tramwaju zauważyłem swojskie klimaty.
Do jednego antykwariatu książkowego bałem się wejść.
290 km w nogach.
pod górę i z góry
i piasek i pył
i trawy i mury.
Wiatr czesał nam włosy
Przytulał się z nami
Rozgrywał prywatne
Wyścigi z rowerami.
Tu koło – tam koło
Krew w moich – Twoich skroniach
pulsuje i kipi, napędza i wrze.
Ty czujesz – Ja czuję
oddychasz – oddycham
Jesteśmy zaklęci w natury grze.
Wieczorem wilgotni
wśród świerszczy westchnień
dwie ramy, cztery koła
Ja, Ty oraz przestrzeń…“
Jakoże wędrówką jedną życie jest człowieka,proponuje czasem przemierzyć jego część na jednośladzie nożnonapędzanym zamiast na autonogach czy w blachosmrodzie.
Te duże podróże poszły w mroki zapomnienia młodych lat i pewnie już nie wrócą,ale mam nadzieję,że kogoś zainteresują nawet te bardzo małe.
Zapraszam do zwiedzania najbliższych okolic na rowerze,który daje poczucie czegoś w rodzaju...Wolności...?
Do źródeł Bzury
Łódź-brzydki moloch miejski,młody jak na polskie warunki.Przejechałem się tam dla rozrywki na rowerze,odwiedzić rodzinkę i popatrzeć co zrobili z fabryk włókienniczych.Totalna porażka-Manufaktura.
Zachwalali,że niby tak wspaniale a wszędzie pełno chińskiego kitu pod szumną nazwą jakichś dziwnych złożeń liter,jadłodajni,Achmanów,Saturnów itp.
Nawet Piotrkowska zmieniła swoje oblicze zmieniając ulicznych grajków,żebraków,rzemieślników na tłum ludzi spieszących nie wiadomo poco i dokąd.
Szkoda,że nie wysiadłem wczesniej przy targowisku na Warszawskiej,ponieważ przez okno tramwaju zauważyłem swojskie klimaty.
Do jednego antykwariatu książkowego bałem się wejść.
290 km w nogach.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.





No i 290 km na samym rowerze, czy

Chyba, że dość sporo