Liczba postów: 644
Liczba wątków: 10
Dołączył: 30 Nov 2015
Reputacja:
94
Płeć: Nie ujawnię
Lokalizacja: Polska, Łańcut
Myślałam, ze już skończyłam opowieść o Nikodemie, ale jeszcze ciągle jakieś epizody mam w pamięci.
Były wakacje. Mieliśmy w Tarnowie przyjaciół, małżeństwo, nazywali się Jurek i Wiola.
Oni mieli wielce rasowego doga niemieckiego mniej więcej w wieku Nikusia. Pojechaliśmy we czwórkę plus Ania i dwa młode psy nad wodę . Na pewno nie był to Dunajec Nie pamiętam nazwy miejscowości, woda była stawem lub jeziorkiem, gdzieś na zachód od Mościc( Dębno, Dąbki czy coś podobnego).. Rozłożyliśmy koce, leżaki, kosze w obiadem i pelna sjesta, bo pogoda jak drut.
Nikodem od razu z moim mężem rzucili się do kąpieli, mąż dumny, bo co prawda pies skundlony, ale pływa jak delfin. Natomiast Dog bal się wody panicznie, żeby nie dostal udaru Wiola moczyła prześcieradlo w wodzie i nakladała mu na grzbiet. Dla nas wyglądal żałośnie, jak szejk arabski w turbanie. Nikodem z Anką mieli raj, wychodzili z wody gdy brała ich trzęsawka z zimna i posiniały wargi, dokładnie jak dzieci.
Zjedliśmy posilek, nakarmili psy a na deser były wiśnie. Jurek, aby rozruszać Doga rzucil w górę wisienkę, psy skoczyly do niej, a że Dog był dwa razy wyższy od Nikusia - on ją złapał. Może w powietrzu doszlo do faulu - nie wiem. Niki rzucil się na Doga, ten zacząl panicznie uciekać , zatoczył koło po łące i skierowal się pod skrzydla opiekuńcze swojej pani. Byliśmy spokojni, bo scena byla z tych typu Dawid i Goliad, przecież maly Nikuś nie może zrobić krzywdy Dogowi. Dog spanikowany wpadl z takim impetem na leżącą na kocu Wiolę, że złamał jej żebro.
Dobrze, że Jurek był lekarzem....A poszło o wisienkę.... :zdziwienieke:
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>
Liczba postów: 644
Liczba wątków: 10
Dołączył: 30 Nov 2015
Reputacja:
94
Płeć: Nie ujawnię
Lokalizacja: Polska, Łańcut
![[Obrazek: 2r6ctgm.jpg]](http://i63.tinypic.com/2r6ctgm.jpg)
![[Obrazek: v9vg6.jpg]](http://i65.tinypic.com/v9vg6.jpg)
Dog niemiecki czarny, olbrzym wśród psów, zdjęcie z netu.
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2016, 16:33 przez
gratka.)
Liczba postów: 644
Liczba wątków: 10
Dołączył: 30 Nov 2015
Reputacja:
94
Płeć: Nie ujawnię
Lokalizacja: Polska, Łańcut
Przed nastaniem mrozów moje bobry podniosły znacznie poziom wody. Potem gdy na powierzchni wody powstała warstwa lodu, to bobry rozszczelniły tamę, obniżyły poziom wody tworząc przykrytą dachem lodowym poduszkę powietrzną nad wodą . Mogą teraz baraszkować w wodzie i zawsze mają dostęp do powietrza. Z zewnątrz są prawie niewidoczne, bo na powierzchni lodu jest czapeczka śniegu.
Lepszej i bardziej intymnej scenerii trudno sobie wymarzyć na bobrze gody. :sypisp:
Z początkiem maja urodzą się młode, będę bobrzą babką. :zdziwienieke:
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>