16-01-2016, 21:14
Wróćmy do Nikusia.
Nikodem był psem mądrym i towarzyskim. Jak kogoś lubił - zalizałby na śmierć.
Chałupa stoi przy spokojnej ulicy, jakieś trzysta metrów dalej zaczynają się pola i polne drogi biegną hen, gdzieś w dal. Codziennie, nawet mieszkając na wsi wychodziliśmy z psem na spacer, aby zrobił to co pieski na spacer wynoszą.. Znal wiele tras na wsi, ludzie go lubili. Usiłowaliśmy go wysyłać w tej sprawie samego - bez skutku. Przyjemności spaceru z człowiekiem nie pozwolił się nigdy pozbawić.
Każdy uciekający kot był goniony. Na wsi jest mnóstwo drzew i płotów, więc do tragedii nie dochodziło, koty wyrabiały. Ale jeden malutki nieświadomy jeszcze niebezpieczeństwa kotek nie uciekał i on jeden mógł bezkarnie wspinać się nawet na głowę Nikodema. Korzystał często z tego przywileju i urządzał harce na leżącym i na ogół mocno zażenowanym tą sytuacją psie.
O przygodach Nikodema można by napisać książkę. O tym jak sam jeździł w autobusie nr 5 w Rzeszowie, jak jeden mieszkaniec Nowego Miasta go złapał i usiłował sprzedać na rynku, o jego licznych przygodach z wiejskimi zwierzętami , o przyjaźniach i jeszcze liczniejszych wrogach, o bitwach zakończonych zwycięstwem, ale i o takich, po których weterynarz musiał latać psią skórę.
Długość psiego życia człowiek może wyrazić w latach, w uderzeniach psiego serca, w uderzeniach swojego serca lub w zliczeniu chwil takiego niepokoju , że serce człowieka łomocze jak młot.
Nikodem żył pełnią życia 14 lat, przysporzył nam sporo „łomotów”, ale też dużo cudownych chwil radości. W czerwcu 2003 Nikodem odszedł do krainy wiecznych łowów.
Pochowany został na wsi w ogrodzie, na jego mogile posadziłam azalię i paprocie. Azalia ma piękne rdzawo-pomarańczowe kwiaty, ale niewiele, ponieważ każdej zimy przychodzą sarny i już w listopadzie albo w grudniu obgryzają pąki, które mogłyby zakwitnąć wiosną.
W ten sposób wypełnia się akt sprawiedliwości: Nikodem gonił sarny instynktownie, a może ot tak, dla sportu - to teraz one w rewanżu obskubują "jego" azalię.
I jak tu nie wierzyć w istnienie sprawiedliwości? Nie mówię o globalnej „urawniłowce”, ale w wymiarze lokalnym często bywa coś za coś.
Nikodem był psem mądrym i towarzyskim. Jak kogoś lubił - zalizałby na śmierć.
Chałupa stoi przy spokojnej ulicy, jakieś trzysta metrów dalej zaczynają się pola i polne drogi biegną hen, gdzieś w dal. Codziennie, nawet mieszkając na wsi wychodziliśmy z psem na spacer, aby zrobił to co pieski na spacer wynoszą.. Znal wiele tras na wsi, ludzie go lubili. Usiłowaliśmy go wysyłać w tej sprawie samego - bez skutku. Przyjemności spaceru z człowiekiem nie pozwolił się nigdy pozbawić.
Każdy uciekający kot był goniony. Na wsi jest mnóstwo drzew i płotów, więc do tragedii nie dochodziło, koty wyrabiały. Ale jeden malutki nieświadomy jeszcze niebezpieczeństwa kotek nie uciekał i on jeden mógł bezkarnie wspinać się nawet na głowę Nikodema. Korzystał często z tego przywileju i urządzał harce na leżącym i na ogół mocno zażenowanym tą sytuacją psie.
O przygodach Nikodema można by napisać książkę. O tym jak sam jeździł w autobusie nr 5 w Rzeszowie, jak jeden mieszkaniec Nowego Miasta go złapał i usiłował sprzedać na rynku, o jego licznych przygodach z wiejskimi zwierzętami , o przyjaźniach i jeszcze liczniejszych wrogach, o bitwach zakończonych zwycięstwem, ale i o takich, po których weterynarz musiał latać psią skórę.
Długość psiego życia człowiek może wyrazić w latach, w uderzeniach psiego serca, w uderzeniach swojego serca lub w zliczeniu chwil takiego niepokoju , że serce człowieka łomocze jak młot.
Nikodem żył pełnią życia 14 lat, przysporzył nam sporo „łomotów”, ale też dużo cudownych chwil radości. W czerwcu 2003 Nikodem odszedł do krainy wiecznych łowów.
Pochowany został na wsi w ogrodzie, na jego mogile posadziłam azalię i paprocie. Azalia ma piękne rdzawo-pomarańczowe kwiaty, ale niewiele, ponieważ każdej zimy przychodzą sarny i już w listopadzie albo w grudniu obgryzają pąki, które mogłyby zakwitnąć wiosną.
W ten sposób wypełnia się akt sprawiedliwości: Nikodem gonił sarny instynktownie, a może ot tak, dla sportu - to teraz one w rewanżu obskubują "jego" azalię.
I jak tu nie wierzyć w istnienie sprawiedliwości? Nie mówię o globalnej „urawniłowce”, ale w wymiarze lokalnym często bywa coś za coś.
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>








