27-08-2023, 18:04
(27-08-2023, 15:03 )polliter napisał(a):Morrissey jest jak wiekszość artystów, bufonem i waląc taki tekst robi to co ini, miesza w kotle.(28-07-2023, 16:54 )hogan napisał(a): Londyńska policja metropolitalna przekazała ponadto, że okoliczności śmierci Sinead O'Connor nie są traktowane jako podejrzane.
Dwa tygodnie temu piosenkarka poinformowała fanów, że niedawno przeprowadziła się z powrotem do Londynu po 23 latach nieobecności i jest "bardzo szczęśliwa, że jest w domu". Przekazała też, że kończy pracę nad albumem, który zostanie wydany na początku przyszłego roku i planuje rozpocząć światową trasę koncertową, obejmującą Australię, Nową Zelandię, Europę i Stany Zjednoczone.
=======================
"Chwalicie ją teraz TYLKO dlatego, że jest już za późno. Nie mieliście odwagi wspierać jej, gdy żyła i szukała was. Prasa będzie nazywać artystów szkodnikami z powodu tego, co ukrywają... i nazwaliby Sinead smutną, grubą, szokującą, szaloną ... ale nie dzisiaj! Prezesi muzyczni, którzy prezentowali swój najbardziej czarujący uśmiech, gdy odmawiali jej udziału na swoich listach, ustawiają się w kolejce, by nazwać ją 'feministyczną ikoną', a 15-minutowi celebryci i gobliny z piekła rodem oraz wytwórnie płytowe o sztucznie pobudzonej różnorodności wciskają się na Twittera, by świergotać swoje bzdury... podczas gdy to TY namówiłeś Sinead do poddania się... ponieważ odmówiła etykietowania i została zdegradowana, ponieważ ci nieliczni, którzy poruszają świat, są zawsze degradowani" - wyraził smutną opinię.
"Czy to muzyczne szaleństwo było warte życia Sinead?" - pyta retorycznie Morrisssey.
"Nie, nie było. Była wyzwaniem, nie dała się zaszufladkować i miała odwagę mówić, gdy wszyscy inni milczeli. Była nękana tylko za to, że była sobą. Jej oczy w końcu zamknęły się w poszukiwaniu duszy, którą mogłaby nazwać własną. Jak zawsze, owieczki nie trafiają w sedno i z zamkniętymi szczękami wracają do obraźliwie głupich 'ikon' i 'legend', podczas gdy w zeszłym tygodniu wystarczyłyby słowa o wiele bardziej okrutne i lekceważące. Jutro pławiący się faworyci wrócą do swoich internetowych shitpostów i przytulnej Kultury Raka (cancel/cancer - kultura raka/kultura anulowania - [przyp. red.]), swojej moralnej wyższości i nekrologów papugowanych wymiocin... z których wszystkie przyłapią cię na kłamstwie w takie dni jak dzisiaj... kiedy Sinead nie potrzebuje twojego sterylnego szlamu"
Morrissey
Morrissey jest mądrym artystą i trafił w punkt. Wielu z tych, co teraz leją krokodyle łzy jechało po niej wcześniej jak po rudej kobyle. Bo usunęła ciążę, bo podarła zdjęcie Papieża, bo była walczącą feministką, bo prowokowała słowami, fryzurą i zachowaniem. Jak to łatwo zmienić się z bezlitosnego krytykanta w wielkiego fana...
Mnie osobiście g. Obchodzi prywatne życie artystów. Lubiłem ją za pare piosenek, za łysą pałe,
Szczegulnie , że potrafiła zaśpiewać A cappella pięknie.
Po prostu , szkoda jej. Jak żyła, jej sprawa, nie gawiedzi.
A opinia pana M też mni g. Obchodzi.
Artyści, gwiazy.... to tylko "komedianci' b. Niczęsto grzeszą mądrością i zazwyczaj g. Wiedzą






