Ocena wątku:
  • 25 głosów - średnia: 2.8
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Represje covidowe w Holandii
#61

(04-06-2022, 7:11 )hogan napisał(a):  Pozwolę sobie odpowiedzieć, mimo, że post nie jest kierowany do mnie. ubawa2

Fedorowiczu Kochany!
Religia, to nie dekalog, to raz. Dwa, że ów dekalog stworzyli tacy jak dzisiejsi księża dla ludzkiego postrachu lecz i tak sami go nie przestrzegają.
Dekalog, to nakazy i zakazy kościelne, takie same jakie występują w prawie. W sensie, że każde ugrupowanie ma swoje wyznaczniki ale do
których to, sami się nie stosują... no może z małymi wyjątkami ale! Ale jest takie, że ludzie nie stosujący się do dekalogu, także potrafią
moralnie się prowadzić i tak samo zdarzają się tacy, co się nie stosują, tak jest zawsze i wszędzie, że są czarne i białe owce.
Dekalog ani kościół ani religie, w niczym nie pomagają a to co piszesz, dla mnie jest ślepotą. Czyli niedostrzeganie Świata bez mierników
jakie stawia kościół a uwierz, że można. Nie mogę i nie powinnam podawać przykładów na ludziach ale na samej sobie? Mogę!
A więc uważam, że jakbym wierzyła w jakiegokolwiek boga czy wyznawała religię, to musieliby ze mnie zrobić świętą, bo nie cudzołożę, nie kradnę,
nie zabijam, nie pożądam męża bliźniego mego, nie bluźnię wobec rodziców, itd. Żadnego z grzechów wobec dekalogu nie popełniam a więc
jak widzisz, można żyć godnie i bez wiary i religii. Spójrz na zwierzęta dziko żyjące. Czy one potrzebują bogów, wiary, religii? Potrafią zadbać o siebie, o swój status i prawa w stadzie, o rozmnazanie jak też zakładanie rodzin, itd. I my ludzie myślący, tym bardziej to potrafimy zrobić bez żadnych nakazów i zakazów.A najbardziej mnie wkurza, gdy ktoś odwołuje się na tradycje jak pisze o narodzie. To dla mnie totalna porażka umysłowa. ubawa2
Droga Hogan ! To pięknie, że nie popełniasz grzechów wymienionych w Dekalogu, ale user polliter napisał jasno i wyraźnie, że popełnia i to jakie się mu tylko da. Nie doznaje wyrzutów sumienia. Przynajmniej jest szczery. cichyśmiech Co jakiś czas pojawiają się wysiłki ludzi pod wpływem lewactwa, aby wychować swe dzieci w szacunku dla obowiązków wobec społeczeństwa i moralności, lecz bez wiary w Boga. Skutkiem takiego myślenia są pokolenia młodych, którzy w poczuciu samowoli mówią do swoich rodziców: „W imię kogo lub czego żądacie ode mnie, żebym był dobry dla innych? Nie widzicie, że biegniemy w wyścigu szczurów i liczy się tylko zwycięzca tego wyścigu” ? Jeżeli Bóg wypada ze świadomości, świadomość popada w bezcelowość. Jaki zatem proponujesz cel naszego istnienia ?

Czy tam, gdzie nie ma wiary, nie zatraca się rozumienia moralnych powinności ? Bo jak się nie wierzy w Boga, to dla czego - lub dla kogo - ktoś ma czekać ze współżyciem aż do ślubu, skoro staje się to już zwyczajową normą? Dlaczego student na egzaminie ma nie ściągać, jeżeli wszyscy koledzy i koleżanki ściągają i zaliczają w ten sposób kolejne lata studiów? Dlaczego nie dokonywać eutanazji i aborcji ? Przecież to takie naukowe i postępowe ? Dlaczego urzędnik państwowy i ekspert ma nie brać łapówek od przedstawiciela koncernu szczepionkowego ? Dlaczego ma nie popierać gangsterów czy obywateli innych państw i działać w ich interesie, dlaczego ma nie zdradzać, nie prześladować swoich obywateli oraz ich nie okradać, skoro tak mało zarabia miesięcznie (20 000 pln) a tu mu dają miliony? Dlaczego tak trudno rozmawia się też ze skłóconymi młodymi małżonkami, którym brakuje wiary, a olbrzymi kryzys we wzajemnych relacjach małżeńskich chcą rozwiązywać wyłącznie na ludzkim poziomie. Wtedy zostaje tylko najprostsza droga: rozwiązać małżeństwo, żeby rozwiązać konflikt między mężem i żoną którzy utracili poddając się lewactwu dawno swą dziecięcą poznaną z lekcji religii wiarę. Dlatego należy rozumieć wiarę nie tylko jako spełnianie obowiązków religijnych, ale jako zrozumienie że życie wiarą czyni je wartościowym, celowym, słusznym i sensownym. Nawet jeśli nie wierzymy w Boga żyjmy tak, jakby Bóg był. "Odczarowanie" świata przez ateistów sprawiło, że okazał się on pusty i bezideowy, tak jak człowiek w raju okazał się nagi i ubolewania godny.

Co do zwierząt , to nie są one ani moralne, ani niemoralne gdyż zwierzęta nie posiadają takiej świadomości jak człowiek. Zwierzęta znajdują się poza moralnością i osądem za swe czyny w ludzkim rozumieniu tego pojęcia, są poza dobrem i złem, kierują się wyłącznie instynktem. Grzech popełnia człowiek, znający dobro i zło. W III Rzeszy totalitarny rząd postanowił otoczyć zwierzęta niespotykaną opieką. Heinrich Himmler, jeden z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości, morderca milionów ludzi oraz główny współtwórca Holocaustu, w trosce o zwierzęta wyprzedził nawet swojego wodza. Zamartwiał się, że jego oddziały SS mogą zadeptać drobne stworzenia i poważnie rozważał nakazanie żołnierzom noszenia nocą specjalnych dzwonków, które ostrzegałyby zwierzęta przed maszerującym wojskiem. Himmler mawiał: „Strzelanie do ptaków i zwierząt nie jest sportem. To czysta zbrodnia. My, Niemcy, musimy szanować zwierzęta”. Niestety, taka sama ochrona przewidziana w dekrecie z 16 sierpnia 1933 roku nie przysługiwała ludziom wobec których naziści nie cofali się przed żadną formą okrucieństwa. Pseudomedyczne eksperymenty na więźniach obozów koncentracyjnych były przeprowadzane w niemal każdym obozie koncentracyjnym. Wykonywano je bez cienia sprzeciwu ze strony niemieckiego środowiska naukowego i medycznego. Podobnie jak eksperymentalne doświadczenia na ludziach, wyszczepienia preparatami o nieznanym składzie nie tak dawno dokonywane tym razem już na całej ludzkości.
Odpowiedz
#62

Wybacz ale krótko napiszę. Piszesz głupoty. Kto dał prawo kościołowi decydowania kiedy i kto ma współżyć?
Od tego kościół nigdy nikogo nie uchronił, bo jak ktoś chciał, to nie patrzył na kościół.
Wiesz po co to kościołowi jest potrzebne? Po to aby były śluby, bo kasę z tego biją. Potem chrzciny, komunia, pogrzeby, itd.
To wszystko jest dla ich kasy a nie dla ludzkiej moralności. Po prostu wykorzystali moment i ogłupili ciemnogród zastraszając
ogniem piekielnym, który jak już wiemy, nie istnieje. Albo strasznie karą boską. A jakoś i tak nadal ludzie grzeszą czy to
wierzący czy niewierzący, bez różnicy, bo taka jest natura ludzka i tyle.
I nie widzę w tym żadnego "lewactwa" ale prosiłabym abyś nie obrażał partii politycznych, bo Twoich też nikt nie obraża.
Tych z którymi się utożsamiasz. JESTEM CZŁOWIEKIEM I W DUPIE MAM POLITYKĘ, TAK JAK I WSZELKIE RELIGIE.

O zwierzętach właśnie dlatego napisałam, że nie kierują się rozumem a i tak ich gatunki żyją i mają się dobrze, dopóki
człowiek swoich macek nie wsadzi. A więc istota bezrozumna potrafi robić wszystko to, co niby kościół człowiekowi
nakazuje i po co? Skoro nierozumne stworzenia potrafią to wszystko robić bez kleryków.

Tam gdzie nie ma wiary nic się nie zatraca, to jest tylko opinia ludzi, którzy przez kościół mają wyprane mózgi.
Jestem sobą i nie pozwolę aby jacyś faceci w sukienkach mną rządzili.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#63

Cytat:Łamiesz zasady dekalogu ? To chyba nie najlepszy pomysł.


Oczywiście, że łamię. Do tego robię to z pełną premedytacją, bo uważam, że czynię dobrze.
Łamię szóste przykazanie, bo cały czas cudzołożę (nie mam ślubu z moją partnerką i współżyjemy ze sobą od dobrych 15 lat i robimy to z prawdziwą przyjemnością).
Łamię pierwsze trzy przykazania, bo nie mam żadnych Bogów, którym oddawałbym cześć albo mam ich setki, to już zależy od interpretacji. No i "biorę imię Pana Boga swego nadaremno" oraz nie święcę dnia świętego, tzn. odpoczywam w niedzielę, ale czasami też zapieprzam (robię właśnie łazienkę, więc jutro, czyli w niedzielę, będę jeszcze kuł kafelki).
Czasami też pożądam żonę bliźniego i jego rzeczy (podobają mi się różne kobiety i reakcji organizmu się nie oszuka), pożądam też, przykładowo, samochodu bliźniego, ale wtedy staram się robić wszystko, by też sobie taki samochód kupić. Nie zamierzam rzucać się na żonę bliźniego i kraść mu samochodu.  zenetelme zenetelme zenetelme

Z dziesięciu przykazań łamię nagminie sześć, czyli ponad 50% i uważam, że to bardzo dobry pomysł.

Aha, przypomniało mi się, że łamię też piąte przykazanie, bo zabiłem tysiące much, a wczoraj zabiłem pająka i również nie odczuwam skruchy, do tego pośrednio (bo osobiście tego nie robię) zabijam świnie, ryby i kurczaki, bo jestem osobą mięsożerną. Więc robi się z tego 70%. złamanych przykazań z Dekalogu.
Odpowiedz
#64

Cytat:Bo jak się nie wierzy w Boga, to dla czego - lub dla kogo - ktoś ma czekać ze współżyciem aż do ślubu, skoro staje się to już zwyczajową normą?


No, fajnie, ale czym jest ślub, że trzeba czekać ze współżyciem do chwili, gdy kapłan zwiąże ręce stułą albo urzędnik przyjmie przysięgę w USC? Ja żyję w związku ponad 15 lat i jest mi dobrze (nigdy nie zdradziłem żadnej kobiety, z którą byłem). Żyję z rozwódką, więc ślub kościelny odpada. Zgodnie z definicją moja ukochana, która jest katoliczką nie może przystąpić nawet do komunii, podczas gdy panny-dupodajki puszczają się na dyskotekach, uzyskają odpuszczenie grzechów (wyznają na spowiedzi, że zgrzeszyły i dostaną rozgrzeszenie, rozwodników to nie dotyczy) i do komunii mogą przystąpić, śmiejąc się mojej kobiecie w twarz. Mnie to wisi, ale moja ukochana, widzę, że cierpi. Nawet byłbym w stanie pieprzyć swoje poglądy i wziąć z nią ślub kościelny (mam wszystkie potrzebne sakramenty), ale nawet jej samej już na tym nie zależy, gdy widzi jak jest traktowana przez Kościół.
Mamy związek partnerski, czyli dziedziczymy, mamy informacje w szpitalu o stanie zdrowia itp. (przypominam, że mieszkamy w Holandii, jakbyś zapomniał) i ślub nam niepotrzebny.
Grzech to wymysł, coś takiego nie istnieje. Ktoś (religia) wmówił ludziom, że grzeszą, by wpędzić ich w wyrzuty sumienia i szukać kogoś lub czegoś, kto ich z nich uwolni. Każdy wie, że nie powinno się zabijać i kraść, o tym wiedzą nawet ludy, które nigdy nie poznały Dekalogu. Niektóre plemiona zabijają, owszem, bo uważają, że ta śmierć jest po coś. Katolickie południe USA też zabija (kara śmierci), bo uważa, że jest to zasadne. Dekalog niczego nie zmienia i nie jest do niczego potrzebny, człowiek ma swoją moralność i zasady, którymi się kieruje.
Nie wspomnę o tym, że jakieś 40% Dekalogu dotyczy interakcji człowieka z Bogiem, a nie uniwersalnej moralności. Gdzie tu jakaś odwieczna przydatność takich praw dla wszystkich ludzi, a zwłaszcza tych niewierzących? Gdy, z założenia, nie wierzę w Boga, to jakieś 40% Dekalogu, a nawet więcej (bo "nie zabijaj", "nie cudzołóż" i "nie kradnij" mogę interpretować po swojemu, tak jak robi to Kościół katolicki czy żydzi), mnie kompletnie nie dotyczy!

Nie przestrzegam większości praw Dekalogu i śmiem nawet twierdzić, że uznaję się za dobrego człowieka, bo nikomu nie wyrządziłem świadomie krzywdy.
Odpowiedz
#65

(04-06-2022, 17:57 )hogan napisał(a):  Wybacz ale krótko napiszę. Piszesz głupoty. Kto dał prawo kościołowi decydowania kiedy i kto ma współżyć?
Od tego kościół nigdy nikogo nie uchronił, bo jak ktoś chciał, to nie patrzył na kościół.
Wiesz po co to kościołowi jest potrzebne? Po to aby były śluby, bo kasę z tego biją. Potem chrzciny, komunia, pogrzeby, itd.
To wszystko jest dla ich kasy a nie dla ludzkiej moralności. Po prostu wykorzystali moment i ogłupili ciemnogród zastraszając
ogniem piekielnym, który jak już wiemy, nie istnieje. Albo strasznie karą boską. A jakoś i tak nadal ludzie grzeszą czy to
wierzący czy niewierzący, bez różnicy, bo taka jest natura ludzka i tyle.
I nie widzę w tym żadnego "lewactwa" ale prosiłabym abyś nie obrażał partii politycznych, bo Twoich też nikt nie obraża.
Tych z którymi się utożsamiasz. JESTEM CZŁOWIEKIEM I W DUPIE MAM POLITYKĘ, TAK JAK I WSZELKIE RELIGIE.

O zwierzętach właśnie dlatego napisałam, że nie kierują się rozumem a i tak ich gatunki żyją i mają się dobrze, dopóki
człowiek swoich macek nie wsadzi. A więc istota bezrozumna potrafi robić wszystko to, co niby kościół człowiekowi
nakazuje i po co? Skoro nierozumne stworzenia potrafią to wszystko robić bez kleryków.

Tam gdzie nie ma wiary nic się nie zatraca, to jest tylko opinia ludzi, którzy przez kościół mają wyprane mózgi.
Jestem sobą i nie pozwolę aby jacyś faceci w sukienkach mną rządzili.
Nie miałem zamiaru pisać w tym wątku o instytucji kościoła, czy jego urzędnikach lub klerykach ani podawać je za wzór. Chodziło mi o to, aby wykazać jakie ideologie i metody są obecnie używane po to, aby ponownie doprowadzić do totalitaryzmu na skalę światową na przykładzie Holandii podanej przez usera pollitera . Chciałem też postawić pytanie, jakie ideologie (nie funkcjonariusze) mogą pomóc przeciwstawić się tyranii globalistów. Akurat te instytucje religijne  o których piszesz na rozkaz urzędników państwowych poparły segregację sanitarną oraz terroryzm policyjny, a więc zdradziły swoje własne ideały chrześcijańskie. Co do braku zainteresowania polityką, to nie uciekniemy od niej i ona nieuchronnie zainteresuje się nami .

I oficer: Panie Goldfinger ?
Kramer: Tak, proszę ?
I oficer: Jest Pan Żydem ?
Kramer: Czy wyglądam jak Żyd ?
I oficer: Jeśli nie jest Pan Żydem, może Pan to łatwo udowodnić. Żydzi płacą opłatę tranzytową
Kramer: A gdzie wolność ? Mój ojciec był Niemcem. Służył u feldmarszałka Ludendorfa
I oficer: Będzie Pan mógł wkrótce wrócić do niemieckiej ojczyzny.
Kramer: Polityka mnie nie interesuje.
I Oficer: Ale za to polityka interesuje się Panem.
Dialog z filmu "Vabank II ".
Odpowiedz
#66

(04-06-2022, 21:43 )polliter napisał(a):  
Cytat:Łamiesz zasady dekalogu ? To chyba nie najlepszy pomysł.


Oczywiście, że łamię. Do tego robię to z pełną premedytacją, bo uważam, że czynię dobrze.
Łamię szóste przykazanie, bo cały czas cudzołożę (nie mam ślubu z moją partnerką i współżyjemy ze sobą od dobrych 15 lat i robimy to z prawdziwą przyjemnością).
Łamię pierwsze trzy przykazania, bo nie mam żadnych Bogów, którym oddawałbym cześć albo mam ich setki, to już zależy od interpretacji. No i "biorę imię Pana Boga swego nadaremno" oraz nie święcę dnia świętego, tzn. odpoczywam w niedzielę, ale czasami też zapieprzam (robię właśnie łazienkę, więc jutro, czyli w niedzielę, będę jeszcze kuł kafelki).
Czasami też pożądam żonę bliźniego i jego rzeczy (podobają mi się różne kobiety i reakcji organizmu się nie oszuka), pożądam też, przykładowo, samochodu bliźniego, ale wtedy staram się robić wszystko, by też sobie taki samochód kupić. Nie zamierzam rzucać się na żonę bliźniego i kraść mu samochodu.  zenetelme zenetelme zenetelme

Z dziesięciu przykazań łamię nagminie sześć, czyli ponad 50% i uważam, że to bardzo dobry pomysł.

Aha, przypomniało mi się, że łamię też piąte przykazanie, bo zabiłem tysiące much, a wczoraj zabiłem pająka i również nie odczuwam skruchy, do tego pośrednio (bo osobiście tego nie robię) zabijam świnie, ryby i kurczaki, bo jestem osobą mięsożerną. Więc robi się z tego 70%. złamanych przykazań z Dekalogu.
Widzę że jak większość userów lubisz pisać o życiu osobistym. Niestety na anonimowym forum dyskusyjnym nie mamy możliwości weryfikacji czy podawane informacje na temat prywatności są prawdziwe. Przyjmuję, że są. zeg33 Związek nieformalny z kobietą przez 15 lat to dość długi staż partnerski. Czym różni się od małżeństwa? Tym, że nie ma tam obietnicy dochowania wierności, współpracy i wyłączności. W czasie trwania jednego związku partnerskiego może mieć miejsce inny związek partnerski. Jeżeli pojawią się wówczas dzieci, dojdzie do dużego zamieszania. Takie nieszczęśliwe dzieci, którym nie poświęcono zbyt wiele czasu na ich wychowanie i wykształcenie, bo ich rodzice zajęci byli zmianami partnerów będą mieć później problemy zarówno materialne jak i moralne oraz psychiczne. Odnośnie niewiary w Boga to mówiliśmy już, że należy nawet wtedy żyć tak jakby Bóg istniał czyli być człowiekiem przyzwoitym. Kujesz kafelki, jesteś zatem człowiekiem pracowitym. Co do przykazania "nie zabijaj" (w oryginale nie morduj) dotyczy ono ludzi. Tak zatem jesteś osobą która nie wykracza w sposób drastyczny z zasad moralnych Dekalogu. fizja3
Odpowiedz
#67
Heart 

(05-06-2022, 2:46 )polliter napisał(a):  
Cytat:Bo jak się nie wierzy w Boga, to dla czego - lub dla kogo - ktoś ma czekać ze współżyciem aż do ślubu, skoro staje się to już zwyczajową normą?

.. Żyję z rozwódką, więc ślub kościelny odpada. Zgodnie z definicją moja ukochana, która jest katoliczką nie może przystąpić nawet do komunii, podczas gdy panny-dupodajki puszczają się na dyskotekach, uzyskają odpuszczenie grzechów (wyznają na spowiedzi, że zgrzeszyły i dostaną rozgrzeszenie, rozwodników to nie dotyczy) i do komunii mogą przystąpić, śmiejąc się mojej kobiecie w twarz. Mnie to wisi, ale moja ukochana, widzę, że cierpi. Nawet byłbym w stanie pieprzyć swoje poglądy i wziąć z nią ślub kościelny (mam wszystkie potrzebne sakramenty), ale nawet jej samej już na tym nie zależy, gdy widzi jak jest traktowana przez Kościół..

Zabawnie to wszystko opisałeś, ale mnie nie bardzo jest w tym wypadku do śmiechu. Jeżeli partnerka jest rozwódką, to znaczy że z jakichś  powodów złamała przysięgę małżeńską. To jest właśnie grzech i to poważny o którym pisałeś, że nic takiego nie istnieje. Nic zatem dziwnego, że cierpi gdyż męczy ją sumienie. W sumie wyrzuty sumienia dobrze o niej świadczą. Tylko komunofaszyści i inni psychopaci nie mieli wyrzutów sumienia, jeśli nie liczyć "wyrzutów" że kogoś nie zabili, nie okradli i nie zniewolili w imię "powszechnej równości".

I ślubuję, że.. Cię nie opuszczę aż do śmierci.
"Zawsze i wszędzie, do końca moich dni wybiorę Ciebie i będę gotowa powtórzyć słowa przysięgi. Pomimo wszystkich trudności i gorszych dni, pomimo tego, że może łatwiej byłoby się spakować i powiedzieć "odchodzę". Zawsze przypomnę sobie, co przysięgałam i będę dbała o naszą relację, bliskość, zawsze będziesz mógł na mnie liczyć, nigdy nie zamknę się na Twoje uczucia i zawsze będę chciała stawiać czoła przeciwnościom losu właśnie z Tobą. Z Tobą chcę milczeć i rozmawiać i to z Tobą mam nadzieję doczekać wnuków i jak najdłużej móc cieszyć się naszą bliskością. W zdrowiu i w chorobie." ym6
Odpowiedz
#68

Fedorowicz, do wspólnego życia nie jest potrzebny papierek a związki bez ślubu nawet w Polsce są uwzględniane i jak
by doszło do rozpadu takiego związku, to i tak obowiązują wszystkie terminy prawne jak u małżonków po ślubie.
Przysięgę małżeńską składa się dla siebie i partnera a nie dla ludzi czy bogów i kościoła. Też jestem w takim związku
i to dłużej niż Polliter i jest nam z sobą bardzo dobrze. Dziecko moje z małżeństwa w niczym pod tym względem nie
cierpi a nawet wiele zyskuje, czego nie zyskałoby gdybym odeszła od męża i żyła z dzieckiem sama.
Twoje poglądy są rodem ze średniowiecza, dziś jest zupełnie inaczej niż kiedyś ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#69

Cytat:Jeżeli partnerka jest rozwódką, to znaczy że z jakichś  powodów złamała przysięgę małżeńską. To jest właśnie grzech i to poważny o którym pisałeś, że nic takiego nie istnieje.


Nie chcę za bardzo rozpisywać się o moim życiu prywatnym, ale wiedz, że miała wystarczające powody, by opuścić swojego męża (zdrada i przemoc w stosunku do niej i jej dzieci). 
Coś takiego jak grzech nie istnieje, są tylko uczynki dobre i złe. To wymysł religijny, który ludzi niewierzących, w tym mnie, nie dotyczy. Oczywiście dla wierzących jestem grzesznikiem i to często, gdy w swoim mniemaniu, czynię dobrze lub neutrealnie. Według wierzących grzechem są nawet myśli, na które przecież nie mamy wpływu, masturbacja, która jest pierwszym sposobem dla młodego człowieka poznania własnego ciała, a przez pojęcia grzechu wpędza się go w jakiś dyskomfort psychiczny, który może mieć ogromny wpływ na jego przyszłe życie. To nie grzech jest zły, to pojęcie grzechu, jego definicja jest złe i idiotyczne.
Odpowiedz
#70

(05-06-2022, 11:06 )hogan napisał(a):  Fedorowicz, do wspólnego życia nie jest potrzebny papierek a związki bez ślubu nawet w Polsce są uwzględniane i jak
by doszło do rozpadu takiego związku, to i tak obowiązują wszystkie terminy prawne jak u małżonków po ślubie.
Przysięgę małżeńską składa się dla siebie i partnera a nie dla ludzi czy bogów i kościoła. Też jestem w takim związku
i to dłużej niż Polliter i jest nam z sobą bardzo dobrze. Dziecko moje z małżeństwa w niczym pod tym względem nie
cierpi a nawet wiele zyskuje, czego nie zyskałoby gdybym odeszła od męża i żyła z dzieckiem sama.
Twoje poglądy są rodem ze średniowiecza, dziś jest zupełnie inaczej niż kiedyś ubawa2
Mnie nie chodzi o papierek, ale o przysięgę małżeńską w kościołach chrześcijańskich i jej dotrzymanie. Wybacz, ale złamanie tej przysięgi to grzech. Oczywiście, że przysięgę składają małżonkowie przede wszystkim sobie nawzajem. Jeżeli żona odejdzie od męża tzw.nieudacznika aby związać się z mężczyzną tzw.sukcesu to może się zdarzyć że dziecko osiągnie korzyści materialne. Ale czy niewierność (zdrada matki) zapewni to dziecku właściwe wychowanie i rozwój duchowy ?

Wierność.

Czym jest wierność? Jaką wierność gwarantujesz i jakiej oczekujesz od męża lub żony? Czy dotyczy ona tylko seksualności, a może ma o wiele większy wymiar na przykład duchowy ? Wierność ma o wiele szersze znaczenie, to stawanie zawsze po stronie swojego współmałżonka. Wierność to także niewyciąganie publiczne Waszych problemów. Np. kłótni przy osobach postronnych lub rodzinie. Wierność to także wspólne priorytety i wspólny cel chrześcijański, np. w wychowaniu dzieci. To dotrzymanie danego słowa.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości