Cytat:Satanizm filozoficzny to infantylne próby racjonalnego uzasadniania egoizmu i skrajnego indywidualizmu. Satanizm podwórkowy to takie bajeczki dla ubogich, ze otrzymasz bogactwo i siłę, jak ubierzesz się na czarno, posłuchasz death-metalu, spiszesz cyrograf, zachowasz milczenie i zdewastujesz nagrobek. Choć odchodzenie od zasad moralnych chrześcijaństwa jest bardzo niebezpieczne, to najgroźniejszy dla ludzkości jest lucyferianizm -"będziecie jako bogowie" i w tym momencie jego trujący wytwór kowidianizm.
Odchodzenie od zasad chrześcijaństwa (tego przekręconego przez religie) to bardzo zdrowe podejście. Egoizmu nie trzeba uzasadniać, to po prostu filozofia życia, wszyscy jesteśmy egoistyczni. Zawsze na pierwszym miejscu jest nasze życie, a później życie innych, choćbyśmy tej myśli do siebie nie dopuszczali to tak jest. Można oddać życie w imię jakiejś idei, ale zawsze będzie to tylko idea, która zawsze może okazać się błędna (chociaż nie musi, ale to tylko idea, która sama w sobie dopuszcza, że nie musi być prawdziwa). Pomaganie innym ma źródło w egoiźmie - czujemy się lepiej, gdy komuś pomożemy, kupujemy nasze dobre samopoczucie, zagłuszamy wyrzuty sumienia, że jest nam lepiej niż komuś innemu.
Kojarzysz pewnie znanego jezuitę, Antonego de Mello, którego nasz cholerny Wojtyła ekskomunikował. Pięknie napisał o dobrych uczynkach wspierając się słynnym cytatem z Biblii, gdy Bóg mówi do sprawiedliwych podczas Sądu: "Odzialiście mnie, kiedy byłem nagi, odwiedziliście mnie, kiedy siedziałem w więzieniu, nakarmiliście mnie, kiedy byłem głodny..." (wybacz, cytat z pamięci, więc nie dosłowny). I nagle pada pytanie: "Panie, KIEDY to zrobiliśmy?". Wtedy pada formułka, że każdy żebrak, którego nakarmili był Jezusem itp. Ale de Mello zwrócił uwagę na nieświadomość tych ludzi. Oni byli dobrzy nieświadomie, czyli każdy świadomy dobry uczynek jest fałszywy. Bądźmy dobrzy sami od siebie, nie dla nagrody finansowej, czy jakiejśtam w Niebie.
Taki jest egoizm - myślisz najpierw o sobie, gdy Tobie jest dobrze, to pomagasz innym, bo wtedy masz się czym dzielić. Nie możesz dzielić się miłością, gdy nie ma w Tobie miłości, a gdy ją masz to robisz to nieświadomie, nie myślisz o nagrodzie w Niebie i dobrym samopoczuciu. Dlaczego mam kochać wrogów? Przecież z wrogiem się walczy. Mogę mu wybaczyć, ale nie muszę. Wydaje mi się, że to podejście jest tak bliskie Twojej filozofii życiowej, że aż się dziwię, że tak nienawidzisz satanizmu filozoficznego. Przecież prawica to liberalizm, a ja jestem liberałem, więc powinniśmy trzymać sztamę, a tutaj dzieli nas bezkresny ocean.
O małolatach niszczących groby i słuchających death metalu się nie wypowiadam, bo chyba obaj się zgadzamy, że to zwykła, młodzieńcza głupota bandy gówniarzy, z której się zwyczajnie wyrasta.