Wyrok w TK zapadł, czyli jest już wszystko oficjalnie i jest to wina wyłącznie Kaczyńskiego i Dudy.
22 października Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie zgodności z konstytucją art. ustawy z 1993 r., która zakazuje aborcji, ale dozwala dokonania jej w pewnych okolicznościach, w tym przy ciężkim uszkodzeniu dziecka w okresie prenatalnym albo też w przypadku ciężkiej choroby prowadzącej do śmierci [...] Ten wyrok jest całkowicie zgodny z konstytucją, co więcej w świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło - zaznaczał na początku przemówienia prezes PiS.
------------------------------------------
PiS doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że siłą protestów jest powszechność przekonania, że czwartkowy wyrok z 22 października głęboko narusza prawa kobiet. Niezgoda na zaostrzenie i tak restrykcyjnego prawa aborcyjnego jest czymś, co łączy osoby o przekonaniach lewicowych, prawicowych, liberalnych. W tłumie maszerują nie tylko osoby, które są za aborcją na żądanie, ale także te, które satysfakcjonował dotychczasowy stan prawny. Są tam osoby zarówno wierzące, jak i niewierzące.
Co jednak najistotniejsze – po ulicach maszerują nie tylko osoby, które popierają akcje w kościołach, czy to małe pikiety, czy zabieranie głosu podczas mszy, rzucanie na tacę ulotek, ale także osoby, które w takich akcjach nie chciały uczestniczyć.
Z tej różnorodności przekonań protestujących PiS zdaje sobie sprawę, bo to właśnie czyni te protesty tak politycznie niebezpiecznymi. Mówienie o „lewackim faszyzmie”, „lewackich bojówkach”, jest zaklinaniem rzeczywistości. Kaczyński liczy na to, że skupiając się na kościołach, protesty zniechęcą do siebie część uczestniczek, a także te środowiska, które do tej pory deklarowały poparcie dla protestów, na przykład kibiców piłkarskich.
Kto najbardziej obroni kościoły
Czy kościoły rzeczywiście były obiektem ataków, jak to przedstawia PiS? W poniedziałek 26 października wieczorem tłum demonstrantów stał przez dwie godziny pod kościołem św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży tylko dlatego, że zebrała się tam grupka narodowców, którzy wcześniej poturbowali Klementynę Suchanow. Przedtem tłum, który szedł z blokady ronda de Gaulle’a w stronę Trybunału Konstytucyjnego, omijał kościół obojętnie.
W akcji „Słowo na niedzielę” uczestniczyły te osoby, które miały na to ochotę. Żadne z wydarzeń w kościołach nie było centralnie organizowane w takim rozumieniu, w jakim organizowane były blokady ulic, czy zbiórki pod domem Jarosława Kaczyńskiego.
Na murach kościołów pojawiały się graffiti z oskarżeniami kleru tak samo, jak pojawiały się napisy na budynkach administracji rządowej. Michał Moskal, przewodniczący Forum Młodych PiS, namaszczony na koordynatora „kościelnej straży”, pisze na Twitterze o „przemocy wymierzonej w wiernych”. Ale do fizycznych ataków nie dochodziło. Przeciwnie, to raczej osoby manifestujące były siłą wypychane z kościołów, szarpane, a nawet zrzucane ze schodów.
Jarosław Kaczyński opiera swoje wezwanie na zakrzywionym obrazie protestów, ale liczy na to, że uda mu się doprowadzić do tego, by rzeczywiście pod kościołami dochodziło do fizycznych konfrontacji. Na mobilizacji PiS-owi zależy tak mocno, że w wieczornym wydaniu „Wiadomości” zdecydowali się pokazać setkę z wypowiedzią Roberta Bąkiewicza. Na co dzień narodowcy są w telewizji publicznej niemal nieobecni.
Wzywając działaczy PiS do akcji pod kościołami, Kaczyński liczy też na to, że nie odda skrajnej prawicy lauru „największych obrońców tradycji”.
https://oko.press/kaczynski-udajac-obron...ze-to-tak/
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"