22-04-2020, 20:03
Jazz to muzyka buntownicza, często nieokiełznana, więc i muzycy jazzowi mają często życiorysy odbiegające od "grzecznych chłopców". Muzycy rockowi, tak znani z "rockendrollowego trybu życia", z niepokornego zachowania, z imprezowych ekscesów, mogliby niektórym jazzmanom buty czyścić.
Jeden z największych geniuszy, Charlie "Bird" Parker, to jeden z przykładów takiego życia pełnego upadków, imprez w oparach alkoholu i zabójczych narkotyków. Był ćpunem, alkoholikiem, ale też genialnym saksofonistą o kapitalnym frazowaniu, poczuciu swingu, jednym z twórców nowego stylu w jazzie - bebopu.
Zmarł bardzo młodo wskutek wycieńczenia organizmu alkoholem i narkotykami, do dziś legendarny wręcz jest wpis koronera podczas oględzin zwłok: czarny mężczyzna, wiek z wyglądu 60 lat.
Parker zmarł w wieku 34 lat...
Jeden z największych geniuszy, Charlie "Bird" Parker, to jeden z przykładów takiego życia pełnego upadków, imprez w oparach alkoholu i zabójczych narkotyków. Był ćpunem, alkoholikiem, ale też genialnym saksofonistą o kapitalnym frazowaniu, poczuciu swingu, jednym z twórców nowego stylu w jazzie - bebopu.
Zmarł bardzo młodo wskutek wycieńczenia organizmu alkoholem i narkotykami, do dziś legendarny wręcz jest wpis koronera podczas oględzin zwłok: czarny mężczyzna, wiek z wyglądu 60 lat.
Parker zmarł w wieku 34 lat...



