Ocena wątku:
  • 12 głosów - średnia: 3.42
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Razem czy osobno
#1

Rozmowa kobiety i mężczyzny to porozumiewanie się dwu całkiem odmiennych światów.
Czy warto te światy łączyć? Zwolenników życia w parach jest oczywiście większość. Różne są tego powody, zapewne jednym z nich jest rzeczywistość w której się rodzimy - indoktrynuje nas, a co za tym idzie wpływa na nasze działanie w tej kwestii. Widzimy rodziców, ich znajomych, dostajemy wyraźny przekaz kulturowy; żyjemy w małżeńskich zazwyczaj parach. Drugim powodem oczywiście jest wygoda zarządzania krajem w którym społeczeństwo poprzez rząd może z cedować szereg obowiązków wzajemnie na partnerów; opieka, pochówek, obowiązek utrzymania, wychowania dzieci itp - a więc względy ekonomiczne. Ostatnie to życie stadne - chyba atawistyczny, zapisany w genach determinant.
Z drugiej strony mamy osoby samotne i z wyboru, i nie należy bagatelizować tendencji wzrostowej tak zwanych singli. Przykładowo we Francji obecnie co trzecia osoba żyje samotnie. Kiedy się tak zastanawiam nabieram, a właściwie mam przekonanie, że życie singla jest bardziej owocne.
Odpowiedz
#2

To prawda co napisałeś w ostatnim zdaniu, życie singla czy singielki jest bardziej owocne chyba w każdej kwestii.
Życie w parach ogranicza, choćby ze względu na dzieci, następnie praca i sukcesy, gdy tak przyjrzymy się z bliska
rodzinom, to dla przeciętnej, załóżmy 4- osobowej rodziny, jest trudno związać koniec z końcem, natomiast gdy on
lub ona, czyli ta osoba z w/w rodziny żyłaby samotnie, to wszelkie zyski przeznaczałaby na siebie, nie musiałaby się dzielić.
Gorzej sytuacja miałaby się tej osobie, która była utrzymywana przez tego partnera co miał większe dochody.
Jednakże uważam, że jak zostałaby sama, to musiałaby sobie poradzić a więc zyski, powiększają się. ubawa
On zarabia to, co zarabiał do tej pory, ona zarabia, bo musi z czegoś żyć.
Dzięki temu, kraj stałby się z większą liczbą bogatszych ludzi.
Powiedzmy młody chłopak po studiach co dopiero podjął pracę, będzie żył sam, odnosił sukcesy, itd., to z pewnością
w ciągu 10 lat dorobi się domu(mieszkania), samochodu i wszelkich niezbędnych do życia wygód.
Jakby jednak zdecydowałby się na związek, to wszelkie plany zeszłyby na bok bo musiałby zadbać o rodzinę, natomiast
ona jak zdecydowałaby się na dzieci, to chyba możemy sobie wyobrazić jak to by się potoczyło... rodzinka na pensyjce
młodego studencika. A więc, nie kolorowo.
Ona także w dzisiejszych czasach jest wręcz zobowiązana do tego aby także pracować ale tu kobiety domowniczki czy
tradycjonalistki, odpowiedzą, że wystarczy zajmowanie się domem i dziećmi a obowiązkiem łożenia na rodzinę, jest
przez męża/partnera. I owszem, w tym mają trochę racji ale w dzisiejszych czasach, jednak jest o to trudno bo
dobrze jest jak chociaż jedna ze stron "złapie" pracę.
Finał mego wywodu jest taki, że najlepszym rozwiązaniem jest życie z partnerem bez zobowiązań, czyli tzw. wieczne narzeczeństwo. ubawa

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

Nie zawsze są to dwa odmienne światy, chciałbym nadmienić.
oczko
Odpowiedz
#4

(29-07-2014, 23:47 )Nebo napisał(a):  Nie zawsze są to dwa odmienne światy, chciałbym nadmienić.
oczko

Tak to określa w sensie ogólnym psychologia.Oczywiście bywają wyjątki, przecie mamy tych którzy zmieniają płeć.
Odpowiedz
#5

Czy tudzież żyją w związkach homoseksualnych albo trójkątach, itd. Co nie zmienia faktu, że singlom żyje się najlepiej czy też singielkom. ubawa

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#6

Heh..to ja już zostanę lepiej singielką ubawa
czy jest łatwiej ?..być może..ale na pewno nie powiecie mi, że jest tak zawsze fajnie..albo ja jestem odmieńcem bezradny

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz
#7

(30-07-2014, 13:20 )Roślinka napisał(a):  Heh..to ja już zostanę lepiej singielką ubawa
czy jest łatwiej ?..być może..ale na pewno nie powiecie mi, że jest tak zawsze fajnie..albo ja jestem odmieńcem bezradny
W zasadzie mało mam jakiś takich chwil w których dokucza mi to, że jestem sam w zasadzie zdecydowanie mniej niż sprzeczek, scenek, zazdrości, kłótni czy ustępstw, kompromisów, które towarzyszą co dzień małżeńskim i niemałżeńskim parom. Może mniej mnie to nachodzi, bo mam las jezioro, sarny, koty, kwiaty, muzykę, książkę,teatr i wiele innych miłych rozpraszaczy myśli
Odpowiedz
#8

Roślinko, człowiek to gatunek stadny i nie wytrzyma długo w samotności. ubawa
Każdy nawet najbardziej zagorzały samotnik, musi zawsze z kimś porozmawiać lub... popisać.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#9

Hogan zgadzam się z tym w stu procentach ubawa
Lampart, narazie jest Ci tak dobrze, ale z czasem to co masz zszarzeje..czegoś zabraknie..
Ja wiem po sobie..jest fajnie, ale czasem brak czegoś..choćby wyjścia na tańce..samej nie bardzo, wiadomo..zazdrość piszesz..uważaj bo właśnie teraz zazdrość innych jest gorsza jak wcześniej.
Mój przypadek..wesele..ktoś ze mną zatańczy..zazdrość żony..impreza, to samo..a ja nie mam partnera by pójść z kimś gdziekolwiek.
Nie daję powodów do zazdrości, ale tak niestety jest.
Jest i inna zazdrość..ale tu wątek "razem czy osobno "

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz
#10

(29-07-2014, 21:17 )Lampart napisał(a):  Rozmowa kobiety i mężczyzny to porozumiewanie się dwu całkiem odmiennych światów.
........... Drugim powodem oczywiście jest wygoda zarządzania krajem w którym społeczeństwo poprzez rząd może z cedować szereg obowiązków wzajemnie na partnerów; opieka, pochówek, obowiązek utrzymania, wychowania dzieci itp - a więc względy ekonomiczne.
..... Kiedy się tak zastanawiam nabieram, a właściwie mam przekonanie, że życie singla jest bardziej owocne.



Bardzo ryzykowne tezy.
Rzeczywiście światy kobiety i mężczyzny sa w pewnyj mierze bardzo odrębne.
Lecz tysiące lat istnienia czlowieka i ludzkości uksztaltowalo pewien spójny model biologiczny i socjologiczny oraz ekonomiczny a także kulturowy - pary róznopłciowe.
Nie zaprzeczają temu społeczności poligamiczne i rózne sytuacje wyjątkowe.
Sekwencja o cedowaniu czegoś poprzez rząd jest jawnie bezsensowna albo bardzo nieprecyzyjnie wyrażona.

No i teraz pojawia sie "nowoczesność". Pary jednopłciowe traktowane jako pełnoprawne rodziny. Zjawisko singli. Pierwszą kwestie pominę, podchodże do tego tolerancyjnie, choc mam nadzieję, że pozostanie z prostych powodów biologicznych wąską mniejszością.

Single.... w jakim sensie to życie jest bardziej owocne?
Kobiecie bez dzieci i męża łatwiej zrobić karierę? Tak. Zapytajmy potem kobiet 45-letnich o to czy dzieci im nie brakuje.

facetowi bez zony i dzieci łatwiej skakac z kwiatka na kwiatek i dorobic się Harleya? Tak. Zapytajmy tylko faceta 50-letniego czy nie ma wrzodów od żywienia się w fast-foodach.

Rodzicowi samotnie wychowującemu dziecko jest łatwo (?) może nawet ekonomicznie opłacalnie? Tak. Zapytajmy potem to 20-letnie dziecko, czy mu nie brakowalo drugiego z rodziców.

Na koniec zapytajmy 70-latków, jak się czują z rodzina złozoną z samych siebie. Jak to jest patrZeć na cudze wnuki.
Jak to jest mieszkac w pojedynkę, gdy nie ma do kogo gęby otworzyć i nie ma komu podać szklanki herbaty.

Te pytania będziemy mogli masowo zadać za kilka albo kilkanaście lat. Ale popatrzmy na Szwedów choćby....

Czy ta "nowoczesność" się utzyma? Czy nastapi jakas korekta?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości