05-06-2022, 14:37
(05-06-2022, 12:02 )polliter napisał(a):Z pewnością pojęcia zdrady nie trzeba przedstawiać. Każdy zna jego znaczenie. Nie jest to żadna nowość, ani wytwór czasów współczesnych. Z całą pewnością jednak zarówno dla jednej, jak i drugiej płci jest to ogromny ból. Nie tylko emocjonalny, ale też fizyczny i psychiczny. Pojęcie wierności definiuje KKK w n. 2365 podając, że „Wierność oznacza stałość w dochowywaniu danego słowa”. Od tego należy wyjść do rozważań o wierności i wpływie zdrady na małżeństwo sakramentalne. Duński filozof Kierkegaard wymownie ujął prawidłową reakcję na wspólną przyszłość z ukochaną osobą. Napisał, że „ci, którzy obawiają się wypowiedzieć słowo "tak" na zawsze, lękając się, że już jutro mogą zmienić zamiar, i to jest oczywiste, nie uważają miłości jako dobra najwyższego; inaczej byliby zadowoleni z istnienia mocy, która przymusza ich do bycia związanymi.” Nie można jednakże powiedzieć wprost, że zdrada nie może być przyczyną stwierdzenia nieważności małżeństwa. Bezpośrednio rzeczywiście nie, ale pośrednio owszem. Bywa tak, że szukanie przez małżonka relacji z innymi osobami jest wynikiem psychicznych zaburzeń danej osoby. W takim wypadku istnieje możliwość unieważnienia małżeństwa.Cytat:Jeżeli partnerka jest rozwódką, to znaczy że z jakichś powodów złamała przysięgę małżeńską. To jest właśnie grzech i to poważny o którym pisałeś, że nic takiego nie istnieje.
Nie chcę za bardzo rozpisywać się o moim życiu prywatnym, ale wiedz, że miała wystarczające powody, by opuścić swojego męża (zdrada i przemoc w stosunku do niej i jej dzieci).
Coś takiego jak grzech nie istnieje, są tylko uczynki dobre i złe. To wymysł religijny, który ludzi niewierzących, w tym mnie, nie dotyczy. Oczywiście dla wierzących jestem grzesznikiem i to często, gdy w swoim mniemaniu, czynię dobrze lub neutrealnie. Według wierzących grzechem są nawet myśli, na które przecież nie mamy wpływu, masturbacja, która jest pierwszym sposobem dla młodego człowieka poznania własnego ciała, a przez pojęcia grzechu wpędza się go w jakiś dyskomfort psychiczny, który może mieć ogromny wpływ na jego przyszłe życie. To nie grzech jest zły, to pojęcie grzechu, jego definicja jest złe i idiotyczne.







