Ocena wątku:
  • 56 głosów - średnia: 2.98
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Wulgaryzmy
#41

(26-04-2024, 0:27 )hogan napisał(a):  
(25-04-2024, 18:34 )Fedorowicz napisał(a):  
(25-04-2024, 18:01 )uii napisał(a):  jenyzor Bez komentarza.
Wniosek jest tylko jeden, to nie jest forum dla mnie.
Bardzo mi przykro, że Ciebie zawiodłam lecz nie mogę promować mowy nienawiści jaką deklarujesz. Poniżanie, wyśmiewanie połączone z nienawiścią w Twoim wydaniu, względem każdego Użytkownika, jest zwyczajnie buractwem, kogoś bez całkowitego kręgosłupa moralnego.
Na takich ludzi kiedyś mówiono, że mają wyszczane oczy.

Poza tym forum nikt mnie swymi odchodami nie atakuje. Wyśmiewanie chamskich zachowań czy też bezmyślności połączonej ze ślepym posłuszeństwem jest jak najbardziej pożyteczne. Co do nienawiści nie żywię jej do naiwnych, oszukanych osób, ale do autorów totalitarnych metod zniewalania ludzkości . Nie ma to nic wspólnego z piszącymi na forum, bo globalisci na forach nie piszą a mieszkają w miejscach których zwykły człowiek nigdy w swym biednym życiu nie zobaczy.
Odpowiedz
#42

Bez komentarza

[Obrazek: URT0WOo.jpg]
Odpowiedz
#43

(26-04-2024, 9:26 )uii napisał(a):  Bez komentarza
Pod tym, mogę się podpisać, bo z powyższym... no cóż, każdy sam sobie wystawia świadectwo.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#44

Wulgaryzmy w życiu publicznym to znamię brutalizacji obyczajów. "Brutalizacja” to słowo oznaczające nadawanie lub nabieranie cech brutalności, grubiaństwa. Pochodzący z francuskiego wyraz „brutal” w polszczyźnie ma takie synonimy jak „grubianin”, „prostak”, „cham”, „ordynus”. „Brutalny” to tyle, co ‘szorstki w obejściu’, ‘wyzyskujący siłę, przewagę’, ‘zachowujący się bezwzględnie’. „Brutalnym” nazywamy kogoś prostacko agresywnego i ordynarnie dominującego. Brutalnym bywa zwykle silniejszy wobec słabszego. Słownik wileński daje ciekawy cytat w haśle „brutal”: „rzadko, aby pyszny nie był brutalem”. Zazwyczaj, mówiąc o brutalności, ma się na myśli agresywne działania ludzi wobec ludzi, działania fizyczne lub werbalne. W publicznym mówieniu stosowane są (często, coraz częściej) zniewagi, ataki, przeciwnika poniża się, dyskredytuje, okazuje mu się pogardę i zmierza się do jego eliminacji fizycznej, do wykluczenia. Pojawianie się tematu brutalizacji języka nie tylko w mediach, lecz także w prywatnych rozmowach (oczywiście, często inspirowanych przez media i ich sponsorów, ale zależnych przecież i od tych, co te rozmowy prowadzą), daje się interpretować z jednej strony jako reakcja na realnie zwiększony poziom brutalności publicznego mówienia, z drugiej jako przejaw zwiększonej tolerancji na tego rodzaju zjawiska, czasem rzeczywistej, czasem tylko manifestowanej.

Naturalne u polityka czy dziennikarza dążenie do bycia zauważonym skłania do mocnych wyrażeń. Tak więc w 2007 pojawiał się w inwektywach na tle politycznym Hitler, Stalin , Sztazi i Securitate. Klasyczne określenia kłamstwa były wzbogacane o takie słowa jak „majaczy”, „bredzi”, „zbzikował” czy „zwariował”.  zmeczony
Odpowiedz
#45

śmiecisz.

[Obrazek: URT0WOo.jpg]
Odpowiedz
#46

(03-05-2024, 16:27 )uii napisał(a):  śmiecisz.
Kłamiesz.
Odpowiedz
#47

Wulgaryzmy istniały, istnieją i będą istnieć. Do tego w każdym języku.
Nie da się ich wyplenić, zresztą to byłoby zwyczajnie bez sensu, bo są potrzebne w określonych sytuacjach i tyle. W języku nie istnieją słowa niepotrzebne. Wszystkie powstały po coś.

Można, a nawet trzeba je ograniczać, ale nie można zlikwidować, wymazać, udawać, że ich nie ma.

Wulgaryzmy mają różne przeznaczenie, również w sztuce i w literaturze. Mogą pełnić funkcję estetyczną (turpizm), funkcję humorystycznych osobliwości słownych (gra słów), funkcję wstrząsu estetycznego (artystyczna prowokacja), funkcję absurdalną i pure nonsensowną i wiele innych, które nas wzbogacają. I to dzieje się odkąd człowiek stworzył język, więc nie ma mowy o jakimś szczególnym postępie. Postępuje, co najwyżej, sposób wykorzystania sformułowań wulgarnych do nowych celów i częstotliwość używania tych słów. Ale o tym, że jestem temu przeciwny już pisałem. Jednak same wulgaryzmy nie znikną nigdy. I dzięki Bogu.

Choćby przyszło tysiąc Fedorowiczów,
i każdy zjadłby tysiąc sandwiczów,
i każdy nie wiem jak się wytężał,
wulgaryzm zawsze będzie zwyciężał.
Do sturby nędzy, chulbój w brunszwiku
wulgaryzm od zawsze mamy w słowniku.

Ciekawe czy wymyślone przekleństwo to też przekleństwo?  zenetelme
Odpowiedz
#48

(03-05-2024, 14:56 )Fedorowicz napisał(a):  Wulgaryzmy w życiu publicznym to znamię brutalizacji obyczajów. "Brutalizacja” to słowo oznaczające nadawanie lub nabieranie cech brutalności, grubiaństwa. Pochodzący z francuskiego wyraz „brutal” w polszczyźnie ma takie synonimy jak „grubianin”, „prostak”, „cham”, „ordynus”. „Brutalny” to tyle, co ‘szorstki w obejściu’, ‘wyzyskujący siłę, przewagę’, ‘zachowujący się bezwzględnie’. „Brutalnym” nazywamy kogoś prostacko agresywnego i ordynarnie dominującego. Brutalnym bywa zwykle silniejszy wobec słabszego. Słownik wileński daje ciekawy cytat w haśle „brutal”: „rzadko, aby pyszny nie był brutalem”. Zazwyczaj, mówiąc o brutalności, ma się na myśli agresywne działania ludzi wobec ludzi, działania fizyczne lub werbalne. W publicznym mówieniu stosowane są (często, coraz częściej) zniewagi, ataki, przeciwnika poniża się, dyskredytuje, okazuje mu się pogardę i zmierza się do jego eliminacji fizycznej, do wykluczenia. Pojawianie się tematu brutalizacji języka nie tylko w mediach, lecz także w prywatnych rozmowach (oczywiście, często inspirowanych przez media i ich sponsorów, ale zależnych przecież i od tych, co te rozmowy prowadzą), daje się interpretować z jednej strony jako reakcja na realnie zwiększony poziom brutalności publicznego mówienia, z drugiej jako przejaw zwiększonej tolerancji na tego rodzaju zjawiska, czasem rzeczywistej, czasem tylko manifestowanej.

Naturalne u polityka czy dziennikarza dążenie do bycia zauważonym skłania do mocnych wyrażeń. Tak więc w 2007 pojawiał się w inwektywach na tle politycznym Hitler, Stalin , Sztazi i Securitate. Klasyczne określenia kłamstwa były wzbogacane o takie słowa jak „majaczy”, „bredzi”, „zbzikował” czy „zwariował”.  zmeczony
Po co to komu, bo nie kumam ubauba5

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#49

Nikt komu na głowę spadnie cegła, nie powie 'przepraszam, ale mogłaś spaść deczko dalej', tylko powie 'o kurwa', 'ja pierdolę'.
Przekleństwo w takiej sytuacji, łagodzi ból.


Cytat:Dr Richard Stephens, psycholog z Uniwersytetu w Keele, wpadł na pomysł najnowszych badań, gdy przez przypadek uderzył się młotem w kciuk w trakcie budowy szopy w ogrodzie i zaczął głośno kląć.
Naukowiec zaprosił do testów 64 ochotników, którzy mieli jak najdłużej trzymać dłoń w naczyniu z lodowatą wodą, wypowiadając jednocześnie ulubione przekleństwo.
Następnie, eksperyment powtórzono, ale tym razem uczestnicy mieli powtarzać jakieś zwykłe słowo, którego użyliby np. do opisania stołu.
Okazało się, że gdy badani mogli przeklinać znosili ból o 50 proc. dłużej (ok. 2 minut) niż wtedy, gdy wypowiadali grzeczne słowa (1 minuta 15 sekund).


Choć dokładnie nie wiadomo, na czym polega przeciwbólowe działanie przekleństw, naukowcy przypuszczają, że pomagają one uruchomić naturalną reakcję organizmu na stres, określaną jako "uciekaj lub walcz". Przyspieszona akcja serca ochotników, którzy powtarzali przekleństwo może odzwierciedlać nasilenie agresji, co pozwala zbagatelizować własną słabość lub przerażenie i poradzić sobie z czynnikiem stresującym - wyjaśniają badacze.
Zdaniem dra Stephensa, odkrycie to może tłumaczyć, dlaczego przeklinanie - praktyka znana od wielu setek lat - w ogóle się rozwinęło i przetrwało do dziś.
Badacz ostrzega jednak, że aby skorzystać z przeciwbólowego działania przeklinania trzeba mniej przeklinać na co dzień. "Przeklinanie to język emocjonalny, ale gdy go nadużywamy traci ten charakter" - zaznacza.JJJ


https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news...a-bol.html

Z badań prowadzonych przez zespół, którym kieruje prof. Richard Stephens, wynika, że przeklinanie zwiększa wydolność fizyczną organizmu, czyli sprawia, że w momencie przeklinania człowiek jest przez chwilę silniejszy niż zazwyczaj.

Jak wyjaśnia prof. Richard Stephens, przeklinanie stymuluje układ współczulny - obok układu przywspółczulnego, jedną z dwóch głównych części autonomicznego układu nerwowego, odpowiedzialną przede wszystkim za mobilizację organizmu. Ten układ sprawia między innymi, że serce szybciej bije w obliczu niebezpieczeństwa
Tymczasem bicie serca przestało przyspieszać w momencie przeklinania, mimo że właśnie w tym momencie wysiłek się zwiększał.

Prof. Richard Stephens wskazuje, że wyniki eksperymentów pozwalają zrozumieć, dlaczego wulgaryzmy występują we wszystkich językach świata, a bokserzy lżą się wzajemnie przed walką. W przeszłości był to sposób podnoszenia poziomu agresji i zmniejszania bólu, gdy w obliczu ataku drapieżnika czy przeciwnika należało zadecydować, czy zostać i walczyć czy uciekać.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#50

Ale o czym gadać tu?
Parę osób się wypowiedziało.
Większość uważa , że należy unikać, nie szafować, że są 'be '
Ale czasem , konieczna, nie do uniknięcia .

Tyle na forum. 

Moża pogadać co nam dają. ubawa
wyrażają emocje o dużym natężeniu.

Ostrzegają, że jeszcze krok i mordobicie, 
albo inna konkretniejsza od słów akcja.

Nie zauważyłem na forum , by ktoś użył wulgaryzmu do OSOBY.
NIKT nie napisał :
Ty ch..u
Ty sku....u
Ty Pi....o
Ty ..........

Mylę się ? ?

To może nie jest tak źle ubawa

[Obrazek: URT0WOo.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości