Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
Ja grzebałem nie w brzuchu hehehe
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
Hogan, oczywiście to była forma żartu.
W wiele rzeczy, gier, zabaw się bawiło za czasów tzw. "komuny". To były czasy że chciałeś się bawić to zabawkę zrób sobie sam, gry zorganizuj sobie sam. Nie potrafisz? To się nie bawisz. Dlatego nasz naród jest taki zaradny. Od małego uczył MYŚLENIA.
Ale to temat rzeka.
Jak ktoś pociągnie to będę kontynuował.
Jako chłopak to tak z marszu zabawy (te z tych lajtowych) to: piłka na różne sposoby, kapsle, rzucanie finką z odcinaniem pól, robienie łuków itd.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-09-2016, 22:31 przez
karbon.)
Liczba postów: 4,067
Liczba wątków: 52
Dołączył: 21 Sep 2014
Reputacja:
149
Płeć: Mężczyzna
W podchody, budowanie szłasów w lesie, w indian...moje zabawy we wczesnym dzieciństwie odbywały się w lesie, czasami nawet nocowaliśmy w szałasie, skoki przez ogniska, ujeżdżanie zwierząt, to było na wsi czyli świń, owiec, krów, koni to normalka, oczywiście jak nie było dorosłych a nie było ich całymi dniami, bo pracowali w polu, no to my zgraja dzieciaków zbierałyśmy się w grupy i hulaj dusza dla wyobraźni...a że nie raz dostało się za to w tyłek? tyłek nie szklanka nie rozbił się...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2016, 10:01 przez
mysz.)
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
Bo rodzice są zawsze wyrozumiali. Też przecież kiedyś byli dzieciakami i zapewne też tak broili albo i bardziej.
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
To i rozumiał pewnie wyczyny swoich dzieci.