29-07-2014, 15:56
W mojej ocenie ci co krytykują PW głoszą prawdę, jeśli głównie mają na myśli ścisłe kierownictwo AK , które podjęło decyzję o wybuchu powstania. Tylko kto ze zwykłych uczestników tego powstania w dniu 1 sierpnia 1944 roku mógł przewidzieć czym się zakończy ten kolejny zryw Polaków ku wolności, ludzi , którzy postanowili położyć na „szali” swoje życie w słusznej, w ich odczuciu sprawie. Zawierzyli swoim dowódcom z najwyższego szczebla. Z drugiej strony, czy obce dla tych przywódców było to co się już w Polsce stało w dniu 22 lipca 1944 roku, oraz wcześniej w Jałcie i kto rozdaje karty w tej części Europy?
W związku z tym każda krytyka takiej postawy jaką się wykazali zwykli Polacy w tej nierównej walce jest nie na miejscu. Oni i ich frontowi/bojowi dowódcy wykazali się odwagą, heroizmem , miłością do Ojczyzny, honorem, bohaterstwem, poświęceniem tego co jest najdroższe, czyli własnego zdrowia, życia. O tym zapomnieć nie wolno, o tym należy przypominać i obchodzić kolejne rocznice bez wewnętrznych podziałów, bo te podziały Nas ośmieszają na arenie międzynarodowej.(może niektórym o to chodzi) Tą rocznicę i inne związane z II wojną, martyrologią Narodu polskiego nie koniecznie muszą być obchodzone z taka pompą i „zadęciem” jak to jest czynione przez obecne władze państwa polskiego. Ta władza ma znikomy mandat społeczny, zbyt małe zrozumienie u Polaków, brak jest „chemii” między polskim społeczeństwem a rządzącymi, stąd być może brak wzajemnego zrozumienia.
Czy to samo można powiedzieć o głównym dowództwie AK, o ich przemyślanych decyzjach? Krytyka względem tych osób jest jak najbardziej uzasadniona. Czy intuicja dowództwa nie podpowiadała im, czym to powstanie może się zakończyć. Znali sytuację ogólną, możliwości podległych sobie ludzi i wiedzieli na co i z czym się porywają. Jestem przekonany co do tego, że gdyby znali skutki swych błędnych decyzji, wiedzieli czym to się zakończy , to by nie zaczynali, nie wyznaczali godziny „W”.
Intuicja ich zawiodła na całej linii.......zabrakło im wyobraźni i poczucia odpowiedzialności, za ludzi, za miasto.....Zdrowy rozsądek nakazywał czekać na dalszy rozwój wypadków, wieści z Londynu.......
Naczelne dowództwo PW powinno wiedzieć więcej niż szary uczestnik powstania , mieć rozeznanie jak się sprawy mają na arenie politycznej powojennej Europy, co się dzieje na wyzwolonych terenach RP. Jeśli nie wiedzieli , tym gorzej dla nich, tym bardziej nie powinni zaczynać tak nierównej walki, nie wyznaczać w ciemno godziny "W".
O tym wiedzieli na pewno!!!!
- zarządzenie z marca 1944 roku uzupełniające plan ,,Burza” nie przewidywało w ogóle walk zbrojnych, w tym powstania w Warszawie.
- skupiono się na działalności wywożenia na prowincję zapasów broni, tak tam potrzebnej dla prowadzania operacji ,,Burza”.
Coś tutaj nie zagrało????? To "coś" miało nieobliczane konsekwencje dla Warszawy, tysięcy cywilów, elity Narodu polskiego.
http://www.mysl-polska.pl/node/151
W związku z tym każda krytyka takiej postawy jaką się wykazali zwykli Polacy w tej nierównej walce jest nie na miejscu. Oni i ich frontowi/bojowi dowódcy wykazali się odwagą, heroizmem , miłością do Ojczyzny, honorem, bohaterstwem, poświęceniem tego co jest najdroższe, czyli własnego zdrowia, życia. O tym zapomnieć nie wolno, o tym należy przypominać i obchodzić kolejne rocznice bez wewnętrznych podziałów, bo te podziały Nas ośmieszają na arenie międzynarodowej.(może niektórym o to chodzi) Tą rocznicę i inne związane z II wojną, martyrologią Narodu polskiego nie koniecznie muszą być obchodzone z taka pompą i „zadęciem” jak to jest czynione przez obecne władze państwa polskiego. Ta władza ma znikomy mandat społeczny, zbyt małe zrozumienie u Polaków, brak jest „chemii” między polskim społeczeństwem a rządzącymi, stąd być może brak wzajemnego zrozumienia.
Czy to samo można powiedzieć o głównym dowództwie AK, o ich przemyślanych decyzjach? Krytyka względem tych osób jest jak najbardziej uzasadniona. Czy intuicja dowództwa nie podpowiadała im, czym to powstanie może się zakończyć. Znali sytuację ogólną, możliwości podległych sobie ludzi i wiedzieli na co i z czym się porywają. Jestem przekonany co do tego, że gdyby znali skutki swych błędnych decyzji, wiedzieli czym to się zakończy , to by nie zaczynali, nie wyznaczali godziny „W”.
Intuicja ich zawiodła na całej linii.......zabrakło im wyobraźni i poczucia odpowiedzialności, za ludzi, za miasto.....Zdrowy rozsądek nakazywał czekać na dalszy rozwój wypadków, wieści z Londynu.......
Naczelne dowództwo PW powinno wiedzieć więcej niż szary uczestnik powstania , mieć rozeznanie jak się sprawy mają na arenie politycznej powojennej Europy, co się dzieje na wyzwolonych terenach RP. Jeśli nie wiedzieli , tym gorzej dla nich, tym bardziej nie powinni zaczynać tak nierównej walki, nie wyznaczać w ciemno godziny "W".
O tym wiedzieli na pewno!!!!
- zarządzenie z marca 1944 roku uzupełniające plan ,,Burza” nie przewidywało w ogóle walk zbrojnych, w tym powstania w Warszawie.
- skupiono się na działalności wywożenia na prowincję zapasów broni, tak tam potrzebnej dla prowadzania operacji ,,Burza”.
Coś tutaj nie zagrało????? To "coś" miało nieobliczane konsekwencje dla Warszawy, tysięcy cywilów, elity Narodu polskiego.
http://www.mysl-polska.pl/node/151


