12-09-2014, 19:44
A TO CI HISTORIA !!!..
Niegdyś nie było zwyczaju odwożenia ciała zmarłego członka rodziny do kostnicy, ale przetrzymywano je do chwili pogrzebu w domu.
Kiedy mojemu ojcu umarła babcia, postąpiono tak samo.
Babcia nieboszczka po odprawieniu rytualnych modłów została dla spokoju jej ducha elegancko ulokowana w pokoju - reszta rodziny wybyła z domu załatwiać sprawy ostatniej posługi, pozostawiając zwłoki babci pod opiekę mojemu tacie - 12/13-latkowi wtedy.
Tata strachliwy nie był i babci dopilnowac obiecał...oczywiście nie zamierzał przebywać w tym samym pokoju co ona...ale bacznie zwracał uwagę co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
W pewnym momencie usłyszał taki charakterystyczny odgłos, jaki wydawała babcia chodząc.
Ponieważ za życia jeszcze miała problemy z poruszaniem się, więc przy każdym kroku szurała nogami.
No i ojciec słyszy zza drzwi pokoju to "szur, szur, szur" - myśli sobie, że pewnie mu się przesłyszało - ale gdzie tam...babcia normalnie chodzi po pokoju -odgłosy nie ustają...ciągle tylko miarowe, jednostajne "szur, szur, szur"
Ojciec już mocno przerażony...ledwo, ledwo - podpełza niemalże pod drzwi (takie przeszklone, ale szyba nieprzezroczysta) i co widzi...po szkle przesuwa się jeszcze taki niewyraźny ale dający się rozpoznać, cień człowieka...jakby chodzącego po pokoju...
![[Obrazek: cyxrvxcp.jpg]](http://s1.directupload.net/images/130105/cyxrvxcp.jpg)
Ojciec prawie się ze strachu posrał...nie czekał ani chwili, pędem wybiegł z mieszkania z trudem otwierając drzwi wejściowe, które jakby specjalnie zatrzasnęły się wtedy...
Pobiegł zdyszany i przerażony na podwórko...nawet nie zamierzając wrócić do domu w którym po pokoju w biały dzień trup się przechadza...
Stoi sobie na tymże podwórku..czeka...czeka na rodzinę mającą niedługo wrócić...i co widzi...
Pod oknem pokoju na parterze w którym spoczywały zwłoki babci -niczego sobie w najlepsze zamiata dozorca...starą miotłą chruścianą "szur, szur, szur"..i tak chodzi w jedną i drugą stronę (stąd pewnie ten poruszający się cień na szybie w drzwiach).
Tak to Moi Złoci nasza własna wyobraźnia czasem potrafi naprawdę porządnie przestraszyć!
I pranie gaci gotowe.
Niegdyś nie było zwyczaju odwożenia ciała zmarłego członka rodziny do kostnicy, ale przetrzymywano je do chwili pogrzebu w domu.
Kiedy mojemu ojcu umarła babcia, postąpiono tak samo.
Babcia nieboszczka po odprawieniu rytualnych modłów została dla spokoju jej ducha elegancko ulokowana w pokoju - reszta rodziny wybyła z domu załatwiać sprawy ostatniej posługi, pozostawiając zwłoki babci pod opiekę mojemu tacie - 12/13-latkowi wtedy.
Tata strachliwy nie był i babci dopilnowac obiecał...oczywiście nie zamierzał przebywać w tym samym pokoju co ona...ale bacznie zwracał uwagę co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
W pewnym momencie usłyszał taki charakterystyczny odgłos, jaki wydawała babcia chodząc.
Ponieważ za życia jeszcze miała problemy z poruszaniem się, więc przy każdym kroku szurała nogami.
No i ojciec słyszy zza drzwi pokoju to "szur, szur, szur" - myśli sobie, że pewnie mu się przesłyszało - ale gdzie tam...babcia normalnie chodzi po pokoju -odgłosy nie ustają...ciągle tylko miarowe, jednostajne "szur, szur, szur"
Ojciec już mocno przerażony...ledwo, ledwo - podpełza niemalże pod drzwi (takie przeszklone, ale szyba nieprzezroczysta) i co widzi...po szkle przesuwa się jeszcze taki niewyraźny ale dający się rozpoznać, cień człowieka...jakby chodzącego po pokoju...
![[Obrazek: cyxrvxcp.jpg]](http://s1.directupload.net/images/130105/cyxrvxcp.jpg)
Ojciec prawie się ze strachu posrał...nie czekał ani chwili, pędem wybiegł z mieszkania z trudem otwierając drzwi wejściowe, które jakby specjalnie zatrzasnęły się wtedy...
Pobiegł zdyszany i przerażony na podwórko...nawet nie zamierzając wrócić do domu w którym po pokoju w biały dzień trup się przechadza...
Stoi sobie na tymże podwórku..czeka...czeka na rodzinę mającą niedługo wrócić...i co widzi...
Pod oknem pokoju na parterze w którym spoczywały zwłoki babci -niczego sobie w najlepsze zamiata dozorca...starą miotłą chruścianą "szur, szur, szur"..i tak chodzi w jedną i drugą stronę (stąd pewnie ten poruszający się cień na szybie w drzwiach).
Tak to Moi Złoci nasza własna wyobraźnia czasem potrafi naprawdę porządnie przestraszyć!
I pranie gaci gotowe.
Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.


