17-10-2017, 1:36
Zacznę od tego,że od kogoś zwanego przyjacielem nigdy bym nie oczekiwał pieniędzy,narządów ani żadnych innych poświęceń.
Wręcz bym niczego takiego nie przyjął.
Jeszcze zależy co dla kogo jest przyjaźnią.Jak na moje musi być to bezinteresowne.W przeciwnym przypadku to już nie jest przyjaźń.
Co do bezgranicznego zaufania,przegrywa ono z kretesem z instynktami.Czasem bywa silniejsze od nich w wyjątkowych przypadkach w czasie zagrożenia,np podczas wojny,ale to już nie przyjaźń a zdaje się kolektywizm.
Wręcz bym niczego takiego nie przyjął.
Jeszcze zależy co dla kogo jest przyjaźnią.Jak na moje musi być to bezinteresowne.W przeciwnym przypadku to już nie jest przyjaźń.
Co do bezgranicznego zaufania,przegrywa ono z kretesem z instynktami.Czasem bywa silniejsze od nich w wyjątkowych przypadkach w czasie zagrożenia,np podczas wojny,ale to już nie przyjaźń a zdaje się kolektywizm.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


