Kordialne
Na ile kochasz swoich przyjaciół? - Wersja do druku

+- Kordialne (https://kordialne.trafne-miejsce.pl)
+-- Dział: POGLĄDY (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Dział: Psychologia/ socjologia/ partnerstwo (https://kordialne.trafne-miejsce.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: Na ile kochasz swoich przyjaciół? (/showthread.php?tid=3567)

Strony: 1 2


Na ile kochasz swoich przyjaciół? - hogan - 16-10-2017

Nasunęła mi się taka myśl, bo często mówimy o szanowaniu przyjaciół. O tym, że prawdziwy przyjaciel nie może
zawieźć, że przyjaciel to ktoś o kim dowiemy się przed śmiercią gdy dochowa nam wierności. I, że to ktoś
taki, komu możemy bezgranicznie ufać i że trzeba taką przyjaźń pielęgnować. itd.
Powodów, po co ma się przyjaciół, jest wiele, nawet po to aby mieć komu, wypłakać się w rękaw a on nas
nie skrytykuje, choćbyśmy nawet zrobili najgorszą rzecz w naszym życiu. Wesprze, pocieszy i podpowie a czasem,
wystarczy, że będzie i będzie z nami milczał.
Jednak, czy zastawiałaś/łeś się nad tym, na ile kochasz swego przyjaciela/ przyjaciół?
I co Ty jesteś w stanie, przyjacielowi poświecić? Czy oddalałabyś/ oddałbyś życie za przyjaciela?
Oczekujemy wiele ale ile sami jesteśmy w stanie dać?


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - Siwy - 16-10-2017

Wiele bym potrafił poświęcić dla swego najlepszego przyjaciela Krzysztofa P.


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - hogan - 16-10-2017

No właśnie, "wiele". A ile jest to wiele, bo najczęściej tak się mówi ale jak ktoś zapyta, czy oddałbyś życie, zabił żonę
czy matkę aby uratować przyjaciela, sprzedałbyś wszystkie domy w jakich mieszkasz lub nie mieszkasz ale masz albo
oddałbyś któregoś swego psa na uśpienie aby wziąć od niego potrzebny narząd(to tylko przykład) to rozmowa się
ucina a więc ile i co to jest te "wiele"?


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - Dorcik - 16-10-2017

(16-10-2017, 13:57 )hogan napisał(a):  No właśnie, "wiele". A ile jest to wiele, bo najczęściej tak się mówi ale jak ktoś zapyta, czy oddałbyś życie, zabił żonę
czy matkę aby uratować przyjaciela, sprzedałbyś wszystkie domy w jakich mieszkasz lub nie mieszkasz ale masz albo
oddałbyś któregoś swego psa na uśpienie aby wziąć od niego potrzebny narząd(to tylko przykład) to rozmowa się
ucina a więc ile i co to jest te "wiele"?

Wiele ,ale zycia za przyjaciela bym chyba nie oddała z podkresleniem na Chyba ubawa
Męza bym nie zabiła ,tesciowej przyjaciela czy przyjaciółłki też nie :ubawa
Ale narząd tak ...
Przyjażń to taki inny rodzaj milosci ...
Komuś zaufac ,nie jest łatwo ...

Ja się zawiodłam ,inni na mnie też ,zycie ...
W realu -przyajciele to moja rodzina 

W internecie to dwie osóbki które kocham za cierpliwośc względem mojego charakteru i emocji ..

I niech tak zostanie


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - hogan - 16-10-2017

No i wynika z tego, że całkiem niewiele z tej "wielości" oferujemy dla przyjaciela ubawa2
A więc moje zdanie jest takie, że DUŻO mówimy a mało robimy.
Albo inaczej, szargamy słowem, które w kontekście przyjaźni nie powinno być użyte.

Bo "wiele", to wychodzi na to, że oznacza "wiele w naszym znaczeniu" a tak naprawdę, te "wiele"
jest gó... warte, bo co to jest zabić zwierzaka w imię ludzkiego życia, nawet kogoś obcego, niekoniecznie
dla przyjaciela. Czy przyjaciel nie jest wart więcej niż ktoś całkiem obcy?

Ogólnie nie mam przyjaciół, bo nie wierzę w dozgonną przyjaźń ale bardzo często, kogoś bardzo polubię
i chcę traktować jak przyjaciela. Miałam taki przykład w necie. Chciałam tej osobie, ofiarować do śmierci
dach nad głową i nie tylko dla Niej ale dla całej Jej rodziny, wraz ze stałym adresem zameldowania, to
jak mi się odpłaciła? Poszła w takie miejsce, gdzie ze mnie szydzono... no i jak mam komuś zaufać?
Nie chodzi mi teraz o ten fakt, że odeszła bez słowa wyjaśnienia ale chodzi o to, że jak komuś trzeba, to
jestem w stanie poświęcić nawet swój własny dom. I tu nasuwa się pytanie, czy Ci przyjaciele, są tego warci?


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - ro_bot - 17-10-2017

Zacznę od tego,że od kogoś zwanego przyjacielem nigdy bym nie oczekiwał pieniędzy,narządów ani żadnych innych poświęceń.
Wręcz bym niczego takiego nie przyjął.
Jeszcze zależy co dla kogo jest przyjaźnią.Jak na moje musi być to bezinteresowne.W przeciwnym przypadku to już nie jest przyjaźń.
Co do bezgranicznego zaufania,przegrywa ono z kretesem z instynktami.Czasem bywa silniejsze od nich w wyjątkowych przypadkach w czasie zagrożenia,np podczas wojny,ale to już nie przyjaźń a zdaje się kolektywizm.


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - hogan - 17-10-2017

Tak, masz rację i chciałam o tym też wspomnieć, że od prawdziwej przyjaźni, niczego się nie oczekuje
i tak powinno być, bo przyjaciel powinien być żeby wesprzeć lub po prostu być i o tym trochę już wspomniałam
ale, pisząc o tym, co jesteśmy w stanie my zaoferować naszym przyjaciołom, miałam na myśli ten fakt, że
zapewne każdy, słyszał czy widział, jak ktoś mówi: "W imię naszej przyjaźni" albo "robię to dla przyjaciela", gdy
ktoś, nie rozumie naszych pobudek, że czym się kierujemy, skoro jesteśmy AŻ tyle oferować, co dla zwykłego
obserwatora, może wydać się wręcz idiotyczne, bo nikt AŻ na tyle się nie oferuje z pomocą i taki obserwator, zastanawia
się, czym się kierujemy, że jesteśmy do tego skłonni.
A w takim przypadku, rodzi się pytanie, co my jesteśmy w stanie, zaoferować przyjacielowi. ubawa


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - ro_bot - 17-10-2017

Dla przyjaźni obawiam się,że jesteśmy zdolni poświęcić raczej niewiele,chyba że z wdzięczności.
Do najwyższych poświęceń człowiek -wyjąwszy przypadki fanatyzmu- zdolny jest tylko w imię miłości (czyt.instynktu zachowania gatunku).


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - Dorcik - 17-10-2017

Co czlowiek to inne poglądy ubawa

Jestem w stanie duzo poświęcic ale nie zycie..
Choc w stanie zagrozenia ,człowiek jest zdolny do największych poswięcen ..

Zycie ,poswięciłabym ,dla dzieci ,bez zadnego -ale


RE: Na ile kochasz swoich przyjaciół? - hogan - 17-10-2017

Przynajmniej powinno się poświecić a z resztą, bez oddawania na śmierć, to i tak matki(no i czasem ojcowie), oddają
swoje życie dzieciom. ubawa2
No ale to nie przyjaciele, tylko krew z krwi.
Co do różnych poglądów na ten temat, to też masz słuszność, bo jak chodzi o oddawanie życia za kogoś, to
bez dwóch zdań, jestem w stanie oddać życie, nawet za obcego, po prostu za człowieka, nie musi być moim
przyjacielem. ubawa