05-10-2017, 1:18
Starą metodą było świetnie.
Papier fotograficzny lepił się do rąk.
Trzeba też było uważać,żeby nie wdepnać w kuwetę ze zdjęciami moczacymi się w utrwalaczu.
Najfajniejsze było kręcenie koreksami i nawijanie po omacku kliszy 6/8,albo 36/24.
Za czerwone światło służyła stara lampa od samochodu.
Radziecki powiększalnik był szczytem techniki,dopóki żarówka w nim nie stękła.Podobnie jak aparat Zenit ET.
Papier fotograficzny lepił się do rąk.
Trzeba też było uważać,żeby nie wdepnać w kuwetę ze zdjęciami moczacymi się w utrwalaczu.
Najfajniejsze było kręcenie koreksami i nawijanie po omacku kliszy 6/8,albo 36/24.
Za czerwone światło służyła stara lampa od samochodu.
Radziecki powiększalnik był szczytem techniki,dopóki żarówka w nim nie stękła.Podobnie jak aparat Zenit ET.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


