07-03-2017, 10:41
To oczywiste, że ludzie, ja bym ich nazwała wykluczonymi będą kryć się w zaniedbanych miejscach, starych ruinach, zarośniętych terenach, bo tam są mniej widoczni i czują się bardziej swojsko, bo tam mogą swobodnie pić, ćpać przez nikogo nie niepokojeni...w ładnych, uprzątniętych terenach np. na skoszonych trawnikach, ławkach są widoczni jak na dłoni i ludzie, policja, straż interweniowaliby by, to nie są ich miejsca, wolą zaszyć się na zaniedbanych terenach....są to najczęściej bezdomni, ćpuny, alkoholicy, młodzi buntownicy, ludzie, którzy wyszli z więzień a nie mają gdzie wrócić, uciekinierzy z domu, tacy nie będą się zbierać na widoku na zadbanych skwerach, ulicach czy parkach...wielu ma różne sprawki na sumieniu, wolą przebywać gdzie są mniej widoczni....to jest zjawisko bardzo złożone i żeby temu zapobiegać, to musiałyby działać prężnie organizacje, które swoją działalnością pokazałyby tym ludziom, że są w stanie wyjść z tego stanu beznadziei, bo ci ludzie czują się wykluczeni nie widząc nadzieli albo nie potrafią zmienić swojego losu....w dużych miastach takie organizacje działają, ale w małych jak Orneta czy podobnych to może i są ale raczej na papierze i bez pieniędzy...trudny to problem do rozgryzienia


