05-02-2017, 14:41
Kto nie musiał ze szczurami walczyć, ten ma prawo je lubić. Ja należę do tej drugiej kategorii, gdzie na wynajętym
mieszkaniu, potrafiły sobie biegać po mieszkaniu. Dostawały się przez drewnianą podłogę, przegryzając ją.
Podłoga wyglądała tragicznie, wszędzie była pozabijana płatami blachy w miejscach gdzie szczury zrobiły wejście.
Wtedy miałam małe dziecko i bałam się aby nie zaatakowały synka w czasie snu. Próbowałam je wytępić różnymi
sposobami ale wyszło tak, że to ja się wyprowadziłam, zwyciężyły te paskudy inteligentne!
Jak świeciłam latarką pod podłogę, między szparami w deskach, to potrafiły bezczelnie się na mnie patrzeć.
Jak wrzuciłam rozbite szkło, to łapami, zasypały piachem. Ponoć jak jeden szczur się skaleczy, to wynoszą się
wszystkie ale one mnie przechytrzyły. Jak kładłam na tej szparze grubą kartkę, to wciągały pod podłogę jednym
"szurnięciem" i rozdrabniały na maciupeńkie kawałki, wykorzystując to na gniazdo. Ustawionej trutki nigdy nie
tknęły. A jak zrobiłam trutkę z jedzeniem, też nie tknęły. Zrobiłam więc z gipsem(po zjedzeniu, szczur zdycha
"betonując" się od wewnątrz) i też powinny zjeść i zniknąć, tzn. przynajmniej jeden powinien zjeść. Oczywiście,
nie zjadły. A więc się wyprowadziłam.
Co do żab, lubiłam je patroszyć. Ale jak raz mama przyniosła maleńką żabkę w dłoniach i powiedziała abym
zamknęła oczy i wystawiła rączki i po tym ujrzałam maleńką żabkę na mych dłoniach, to niech się mama cieszy, że
na zawał nie zeszłam. :zdziwienieke: Taka niespodziewana reakcja z zaskoczenia, mnie przestraszyła.
Mama też nie miała pojęcia, że tak zareaguję, bo wiedziała co ja z żabami potrafiłam robić.
Co do ostaniach, mam arachnofobię i nawet zdjęcie takiego stwora, może wywołać u mnie poważne problemy
zdrowotne.
Myszki lubię.
mieszkaniu, potrafiły sobie biegać po mieszkaniu. Dostawały się przez drewnianą podłogę, przegryzając ją.
Podłoga wyglądała tragicznie, wszędzie była pozabijana płatami blachy w miejscach gdzie szczury zrobiły wejście.
Wtedy miałam małe dziecko i bałam się aby nie zaatakowały synka w czasie snu. Próbowałam je wytępić różnymi
sposobami ale wyszło tak, że to ja się wyprowadziłam, zwyciężyły te paskudy inteligentne!
Jak świeciłam latarką pod podłogę, między szparami w deskach, to potrafiły bezczelnie się na mnie patrzeć.
Jak wrzuciłam rozbite szkło, to łapami, zasypały piachem. Ponoć jak jeden szczur się skaleczy, to wynoszą się
wszystkie ale one mnie przechytrzyły. Jak kładłam na tej szparze grubą kartkę, to wciągały pod podłogę jednym
"szurnięciem" i rozdrabniały na maciupeńkie kawałki, wykorzystując to na gniazdo. Ustawionej trutki nigdy nie
tknęły. A jak zrobiłam trutkę z jedzeniem, też nie tknęły. Zrobiłam więc z gipsem(po zjedzeniu, szczur zdycha
"betonując" się od wewnątrz) i też powinny zjeść i zniknąć, tzn. przynajmniej jeden powinien zjeść. Oczywiście,
nie zjadły. A więc się wyprowadziłam.
Co do żab, lubiłam je patroszyć. Ale jak raz mama przyniosła maleńką żabkę w dłoniach i powiedziała abym
zamknęła oczy i wystawiła rączki i po tym ujrzałam maleńką żabkę na mych dłoniach, to niech się mama cieszy, że
na zawał nie zeszłam. :zdziwienieke: Taka niespodziewana reakcja z zaskoczenia, mnie przestraszyła.
Mama też nie miała pojęcia, że tak zareaguję, bo wiedziała co ja z żabami potrafiłam robić.
Co do ostaniach, mam arachnofobię i nawet zdjęcie takiego stwora, może wywołać u mnie poważne problemy
zdrowotne.
Myszki lubię.


