Mysz polna -
Siwy - 19-01-2015
RE: Mysz polna -
Siwy - 19-01-2015
RE: Mysz polna -
Siwy - 19-01-2015
O myszach - jesiennie
Myszy kojarzą się nam z szarymi, małymi stworzonkami, niezwykle „groźnymi” dla kobiet, które to na ich widok dostają spazmów, nadzwyczaj natomiast smakowitymi dla kotów. Tymczasem przysłowiowa „szara myszka” (mysz domowa Mus musculus) jest tylko jednym z wielu gatunków zebranych w rodzinę myszowatych (Muridae). Jest to gatunek na wskroś synantropijny, czyli spotykany powszechnie w ludzkich domostwach i dlatego zajmuje mały fragment świadomości w każdym ludzkim mózgu. Jednakże w lasach, na polach czy w zaroślach żyją inne, pospolite, mniej znane zwykłym śmiertelnikom (nie-teriologom) myszy o brązowawych futerkach. Trzy z nich chciałabym tu przedstawić.
![[Obrazek: m05a15o01.jpg]](http://magazyn.salamandra.org.pl/images/stories/pictures/m05a15o01.jpg)
Mysz polna (Apodemus agrarius)
Fot. Sebastian Bezak
Mysz polna (Apodemus agrarius) jest barwy płowej, z białawym brzuchem i charakterystyczną, czarną pręgą biegnącą wzdłuż grzbietu. Zamieszkuje obrzeża lasów, łąki, pola, zarośla, brzegi cieków wodnych, z upodobaniem zasiedlając miejsca wilgotne. Na terenie miast możemy spotkać ją w ogrodach, parkach i na cmentarzach. Jej krewniaczki - mysz leśna (Apodemus flavicollis) i zaroślowa(Apodemus sylvaticus) - pozbawione są charakterystycznej pręgi. Futerko mają rdzawo-brunatne, ciemniejsze wzdłuż grzbietu, spodem żółtawe bądź białawe, z charakterystycznymi znakami na podgardlu: w formie żółtej obroży lub plamy (mysz leśna), czy też w kształcie przecinka (mysz zaroślowa). Te dwa gatunki, bardzo do siebie podobne pod wieloma różnymi względami, różnią się nieco wyglądem: mysz leśna jest większa, ma dłuższy ogon, większe uszy i oczy, dłuższe tylne stopy oraz większą i masywniejszą czaszkę z wydłużoną puszką mózgową. Gryzoń ten związany jest z miejscami wilgotnymi i zacienionymi: lasami liściastymi i mieszanymi. Mysz zaroślowa wybiera zbiorowiska ubogie i suche - murawy piaskowe, bory sosnowe; nie gardzi też uprawami zbóż. Dla wszystkich wymienionych gatunków jesień jest okresem zmian przygotowujących do zimowania. Zmiany te dotyczą aktywności dobowej i rozrodczej, wyglądu gniazd, składu diety itp.
Mysz polna jest zwierzęciem żerującym cały rok, głównie w ciągu dnia. Jesienią i zimą jej aktywność zależy od temperatury i warunków panujących w miejscu wybranym na zimowanie. Mysz leśna, typowo nocna, posiada maksimum aktywności przypadające w okolicach północy, zaroślowa zaś aż dwa maksima: pierwsze po zachodzie słońca, a drugie przed jego wschodem. Aktywność tych gatunków może być ograniczona w znacznym stopniu przez spadek temperatury, a także - co jest szczególnie ważne jesienią i zimą, przy braku dającej ukrycie roślinności - przy świetle księżyca.
Z nastaniem chłodów wszystkie myszy zmieniają wygląd swych schronień. Polna, słabo kopiąca, budująca latem płytkie i długie chodniki pod korzeniami drzew czy na miedzach, jesienią często rezygnuje z budowy solidnych gniazd i wędruje do zabudowań ludzkich, bądź stogów czy stert ze zbożem. Doskonale wspinająca się na drzewa (do dwudziestu kilku metrów!) mysz leśna, niekiedy również zachodzi do sadyb w pobliżu lasu, ale częściej buduje głębokie gniazda pod ziemią, wykorzystuje puste przestrzenie między korzeniami drzew bądź… opuszczone ptasie budki. Pracowita mysz zaroślowa kopie jesienią gniazda znacznie większe i głębsze niż te, w których mieszka latem. Długość i głębokość chodników jej domostwa dochodzić może do kilku metrów. Pierwsze jesienno-zimowe mysie norki pojawiają się już pod koniec lata, a ostatnie (spóźnialskich) kopane są jeszcze w listopadzie. Bardzo łatwo można rozpoznać schronienia myszy zaroślowej - przed jednym z otworów wylotowych gniazda (a może być ich kilka) znajduje się charakterystyczny „herb” właścicielki - kopczyk ziemi. Powstaje on, ponieważ podczas budowy gniazda ziemia wyrzucana jest z nory stale tym samym korytarzem, którego górny odcinek zostaje na koniec zasypany. Wielkość „herbu” może powiedzieć nam wiele o nakładzie mysich sił i długości chodników. Niekiedy jeden z chodników kończy się ślepo tuż pod powierzchnią ziemi i służy jako wyjście ratunkowe - w razie jakiegoś niebezpieczeństwa myszy mogą błyskawicznie przekopać brakujący odcinek i wydostać się na zewnątrz. Nory zawierają komorę gniazdową - najcieplejsze i najprzytulniejsze miejsce, które wymoszczone jest starannie trawami, liśćmi i mchem, i które daje pełną ochronę przed słotami i chłodem. „Nowoczesne” myszy XX wieku wykorzystują często do budowy gniazda pozostałości ludzkiej działalności w postaci folii czy papieru, których kawałki zdziwieni badacze mysiego żywota mogą odkryć wkomponowane umiejętnie między liście. Jesienią i zimą pojedyncze gniazdo może być zamieszkałe przez grupę osobników, np. matkę z młodymi. We wschodniej Polsce spotykano gniazda socjalne - duże, zgrupowane na dużej przestrzeni i zasiedlane przez bardzo wiele osobników. Nory zaopatrzone są, jak przystało na wygodne mieszkania, w spiżarnie z zapasami pokarmu.
Mysia dieta generalnie zawiera nasiona, zielone części roślin i pokarm zwierzęcy (drobne bezkręgowce), ale skład jej ulega sezonowym wahaniom. Np. mysz polna jesienią przechodzi z diety zbożowo-jagodowo-owadziej na nasiona drzew; podobnie mysz leśna i zaroślowa - nasiona drzew i zielone części roślin zastępują im nasiona roślin zielnych, kwiaty i białko zwierzęce.
Okres jesienny jest zwykle związany z pojawieniem się ostatnich w roku młodych i zahamowaniem rozmnażania. W sprzyjających warunkach (latach urodzaju nasion drzew i łagodnych zim, czy - szczególnie w przypadku myszy polnej - ciepłych ludzkich zagrodach) rozród może trwać przez cały rok.
Zakończenie jesienią sezonu rozrodczego sprzyja poprawie kontaktów międzysąsiedzkich, utrzymywanych dzięki interesującym systemom komunikacji międzyosobniczej - sygnałom chemicznym (znakowaniu terenu), wizualnym i wokalnym (odgłosy słyszalne dla ludzkiego ucha i ultradźwięki). Wynika to z tego, że samce nie muszą w tym czasie konkurować o samice w rui, samice nie muszą chronić młodych i zdobywać dla nich terytorium z zapasami pokarmu. Wcześniej jednak, w lipcu i sierpniu, nadchodzi czas szczególnej agresji (zaobserwowanej u myszy zaroślowej) i mysich wędrówek. Pojawienie się w populacjach wielu osobników młodych i ich dojrzewanie powoduje, że zwierzęta te odczuwają instynktowną potrzebę migracji. Liczne myszy próbują więc w tym czasie znaleźć swoje nowe miejsce na ziemi, z dala od swoich krewnych. A badacze zacierają ręce i notują sezonowe zmiany wielkości areałów osobniczych, dramatyczne ścieranie się potrzeby migracji z przywiązaniem do miejsca urodzenia, a także zmiany w stosunkach socjalnych. A potem trzeba wspólnie przeczekać zimę...
Ewa Zgrabczyńska
RE: Mysz polna -
Wąsatka - 19-12-2016
Kiedyś do pokoju socjalnego wpadła mysia. Akurat wchodziłam na obiad, a tu jedna z pokojowych piszczy na krześle. Pytam co się dzieje, a ta mi mówi co i jak. Wyprosiłam towarzysto z pomieszczenia, wzięłam szufelkę i zmiotkę, zagarnęłam mysię i wyniosłam na trawę.
Mój kot lubił wchodzić do domu z gościem w pyszczku, puszczać ją za firanki i bawić się. Szybko kończyłam te wygibasy, ku uspokojeniu pikawki mysi i niezadowoleniu kota.
RE: Mysz polna -
b efta - 04-02-2017
Jak byłam mała to uwielbiałam myszy. Sporo się ich przewinęło przez moje dziecięce rączki kiedy obserwowałam żniwa na wsi. A ponieważ byłam nieustraszona to czy to mysz czy żaba czy zaskroniec - wszystko znosiłam do domu

Do tego stopnia, że w końcu zaczęłam trzymać w domu szczury - hodowlane. Teraz mam dwa
RE: Mysz polna -
Wąsatka - 04-02-2017
Szczurki mają przemiłe ogony. Takie meszkowe.
RE: Mysz polna -
Siwy - 04-02-2017
(04-02-2017, 17:23 )Wąsatka napisał(a): Szczurki mają przemiłe ogony. Takie meszkowe.
Tak, to prawda.
Miło jest trzymać za taki ogonek, kiedy z posesji moich piesków czasem mi przyjdzie relegować jakiegoś dziwnie sztywnego egzemplarza.
RE: Mysz polna -
Siwy - 05-02-2017
(04-02-2017, 17:14 )b_efta napisał(a): Jak byłam mała to uwielbiałam myszy. Sporo się ich przewinęło przez moje dziecięce rączki kiedy obserwowałam żniwa na wsi. A ponieważ byłam nieustraszona to czy to mysz czy żaba czy zaskroniec - wszystko znosiłam do domu
Do tego stopnia, że w końcu zaczęłam trzymać w domu szczury - hodowlane. Teraz mam dwa 
Może do kompletu kota potrzebujesz?
Co do żab, to moja babcia się ich bała, jakaś fobia chyba.
Kiedyś w żniwa właśnie chwyciłem żabkę za nóżkę i dziarskim krokiem zacząłem zmierzać w kierunku babci. Babcia w nogi, ja za babcią, a za mną dziadek, który przerwał ten wyścig. Oczywiście, karząca ręka sprawiedliwości dorwała się do mojej d....y.
RE: Mysz polna -
b efta - 05-02-2017
Mam kota

Kocicę nawet ale jej szczerze nie znoszę. Jest bo jest. Nigdy nie byłam kociarą więc na kotach mi nie zależy, psy wolę, mam 3 i do tego dwa szczury ;D
Żaby są słodkie

Zresztą ja to nawet pająki lubię więc co mi tam żabka jakaś czy inna myszka polna
RE: Mysz polna -
hogan - 05-02-2017
Kto nie musiał ze szczurami walczyć, ten ma prawo je lubić. Ja należę do tej drugiej kategorii, gdzie na wynajętym
mieszkaniu, potrafiły sobie biegać po mieszkaniu. Dostawały się przez drewnianą podłogę, przegryzając ją.
Podłoga wyglądała tragicznie, wszędzie była pozabijana płatami blachy w miejscach gdzie szczury zrobiły wejście.
Wtedy miałam małe dziecko i bałam się aby nie zaatakowały synka w czasie snu. Próbowałam je wytępić różnymi
sposobami ale wyszło tak, że to ja się wyprowadziłam, zwyciężyły te paskudy inteligentne!
Jak świeciłam latarką pod podłogę, między szparami w deskach, to potrafiły bezczelnie się na mnie patrzeć.
Jak wrzuciłam rozbite szkło, to łapami, zasypały piachem. Ponoć jak jeden szczur się skaleczy, to wynoszą się
wszystkie ale one mnie przechytrzyły. Jak kładłam na tej szparze grubą kartkę, to wciągały pod podłogę jednym
"szurnięciem" i rozdrabniały na maciupeńkie kawałki, wykorzystując to na gniazdo. Ustawionej trutki nigdy nie
tknęły. A jak zrobiłam trutkę z jedzeniem, też nie tknęły. Zrobiłam więc z gipsem(po zjedzeniu, szczur zdycha
"betonując" się od wewnątrz) i też powinny zjeść i zniknąć, tzn. przynajmniej jeden powinien zjeść. Oczywiście,
nie zjadły. A więc się wyprowadziłam.
Co do żab, lubiłam je patroszyć. Ale jak raz mama przyniosła maleńką żabkę w dłoniach i powiedziała abym
zamknęła oczy i wystawiła rączki i po tym ujrzałam maleńką żabkę na mych dłoniach, to niech się mama cieszy, że
na zawał nie zeszłam. :zdziwienieke: Taka niespodziewana reakcja z zaskoczenia, mnie przestraszyła.
Mama też nie miała pojęcia, że tak zareaguję, bo wiedziała co ja z żabami potrafiłam robić.
Co do ostaniach, mam arachnofobię i nawet zdjęcie takiego stwora, może wywołać u mnie poważne problemy
zdrowotne.
Myszki lubię.