Zbliża się kolejna, już 70 rocznica tego tragicznego w skutkach powstania. Od kiedy możemy upamiętniać tą rocznicę? W PRL stawialiśmy duże pomniki innemu powstaniu, tyle, że to było mini powstanie. Czciliśmy bohaterstwo Żydów, to było nam wolno.
Rok 1989 odmienił sytuację, a o Powstaniu Warszawskim można mówić wszystko, nawet prawdę, smutną prawdę. To jedno jest pozytywne.
Moja opinia jest niezmienna. Bohaterom należy się pamięć i pomniki, a Głównemu Dowództwu sąd wojskowy. Nie mam zamiaru kolejny raz tego uzasadniać.
Przytoczę fragment wywiadu dziennikarza z Panem Edmundem Baranowskim, uczestnika powstania z oddziału "Miotła".
Gdy pada pytanie - Nie myśleliście państwo, że powinno wstrzymać się tę akcję ze względu na brak broni?
- Naszym zadaniem było zdobycie obiektu, była to stacja paliw z własną bocznicą, obok niej linia kolejowa, cztery wysokie wieże strażnicze, dwie bramy metalowe od strony ulicy Obozowej i od strony Ostroroga. nazywaliśmy go pieszczotliwie "Naftusia". Jeszcze przed tym powstańcza ciężka broń maszynowa miała zlikwidować broń maszynową na wieżach strażniczych, broń stromotorowa miała obrzucić pociskami dziedziniec, żeby uniemożliwić wyjście załogi na zewnątrz, saperzy mieli wysadzić obie bramy. Kiedy przyszedł moment ataku, mamy opaski, po jednym lub dwa granaty, a co piąty ma karabin. Nie ma, ani ciężkiej broni maszynowej, ani saperów, ani broni stromotorowej. Jest tylko 100 chłopaków i 10 dziewcząt - sanitariuszek i łączniczek, i rozkaz do uderzenia... Na szczęście jeden z rozsądnych oficerów prowadzących natarcie - porucznik Stanisław Lubański "Wit" - od razu się zorientował, że szanse są żadne i odwołał atak, ale dopiero gdy padli pierwsi zabici i ranni. To był pierwszy głęboki zawód, że coś jest nie tak, jak oczekiwaliśmy.
Podpułkownik Edmund Baranowski, wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, uczestnik powstania twierdzi również, że decyzja o wybuchu powstania została oparta na fałszywych przesłankach.
I tu jest najciekawsza historia, która do dzisiaj nie jest i nigdy nie będzie rozstrzygnięta: z kim na przedpolach Pragi rozmawiał "Monter" i kto mu przekazał tak sugestywnie wypowiedź, że na obrzeżach Pragi już są rosyjskie czołgi. Monter czyli Antoni Chruściel. Za udział w powstaniu awansowany rozkazem gen. Kazimierza Sosnkowskiego do stopnia generała brygady. Po kapitulacji powstania przebywał w Oflagu XIII D Nürnberg - Langwasser, a następnie w Oflagu IV C w Colditz, gdzie doczekał końca wojny.Po zakończeniu II wojny światowej pozostał na emigracji w Londynie.
Polityka Polski podczas drugiej wojny światowej w ocenie publicysty historycznego nosiła wszelkie znamiona obłędu. A jej ukoronowanie - hekatomba Powstania Warszawskiego - największym tych dziejów dramatem.
Są i inne opinie, ale prawdy nikt nie zakrzyczy.Uważam, że nie ten jest prawdziwym patriotą, kto powtarza piękne frazesy, żeby utrzymać swoich rodaków i siebie w błogim samozadowoleniu. Patriotą jest ten, kto ma odwagę cywilną wskazać popełnione błędy. Bez uznania tych błędów i wyciągnięcia z nich wniosków będziemy bowiem skazani na ich powtarzanie w przyszłości.
Czy to się nie sprawdza w III RP?
Janusz
Rok 1989 odmienił sytuację, a o Powstaniu Warszawskim można mówić wszystko, nawet prawdę, smutną prawdę. To jedno jest pozytywne.
Moja opinia jest niezmienna. Bohaterom należy się pamięć i pomniki, a Głównemu Dowództwu sąd wojskowy. Nie mam zamiaru kolejny raz tego uzasadniać.
Przytoczę fragment wywiadu dziennikarza z Panem Edmundem Baranowskim, uczestnika powstania z oddziału "Miotła".
Gdy pada pytanie - Nie myśleliście państwo, że powinno wstrzymać się tę akcję ze względu na brak broni?
- Naszym zadaniem było zdobycie obiektu, była to stacja paliw z własną bocznicą, obok niej linia kolejowa, cztery wysokie wieże strażnicze, dwie bramy metalowe od strony ulicy Obozowej i od strony Ostroroga. nazywaliśmy go pieszczotliwie "Naftusia". Jeszcze przed tym powstańcza ciężka broń maszynowa miała zlikwidować broń maszynową na wieżach strażniczych, broń stromotorowa miała obrzucić pociskami dziedziniec, żeby uniemożliwić wyjście załogi na zewnątrz, saperzy mieli wysadzić obie bramy. Kiedy przyszedł moment ataku, mamy opaski, po jednym lub dwa granaty, a co piąty ma karabin. Nie ma, ani ciężkiej broni maszynowej, ani saperów, ani broni stromotorowej. Jest tylko 100 chłopaków i 10 dziewcząt - sanitariuszek i łączniczek, i rozkaz do uderzenia... Na szczęście jeden z rozsądnych oficerów prowadzących natarcie - porucznik Stanisław Lubański "Wit" - od razu się zorientował, że szanse są żadne i odwołał atak, ale dopiero gdy padli pierwsi zabici i ranni. To był pierwszy głęboki zawód, że coś jest nie tak, jak oczekiwaliśmy.
Podpułkownik Edmund Baranowski, wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, uczestnik powstania twierdzi również, że decyzja o wybuchu powstania została oparta na fałszywych przesłankach.
I tu jest najciekawsza historia, która do dzisiaj nie jest i nigdy nie będzie rozstrzygnięta: z kim na przedpolach Pragi rozmawiał "Monter" i kto mu przekazał tak sugestywnie wypowiedź, że na obrzeżach Pragi już są rosyjskie czołgi. Monter czyli Antoni Chruściel. Za udział w powstaniu awansowany rozkazem gen. Kazimierza Sosnkowskiego do stopnia generała brygady. Po kapitulacji powstania przebywał w Oflagu XIII D Nürnberg - Langwasser, a następnie w Oflagu IV C w Colditz, gdzie doczekał końca wojny.Po zakończeniu II wojny światowej pozostał na emigracji w Londynie.
Polityka Polski podczas drugiej wojny światowej w ocenie publicysty historycznego nosiła wszelkie znamiona obłędu. A jej ukoronowanie - hekatomba Powstania Warszawskiego - największym tych dziejów dramatem.
Są i inne opinie, ale prawdy nikt nie zakrzyczy.Uważam, że nie ten jest prawdziwym patriotą, kto powtarza piękne frazesy, żeby utrzymać swoich rodaków i siebie w błogim samozadowoleniu. Patriotą jest ten, kto ma odwagę cywilną wskazać popełnione błędy. Bez uznania tych błędów i wyciągnięcia z nich wniosków będziemy bowiem skazani na ich powtarzanie w przyszłości.
Czy to się nie sprawdza w III RP?
Janusz


