27-12-2016, 15:51
W tej chwili z największych rozczarowań, jakie przychodzą mi na myśl to "Weiser Dawidek wg Pawła Huelle.
Za to z pozytywów: dwa filmy Wajdy: "Wesele" i "Pan Tadeusz". I wczoraj oglądane po pół wieku "Działa Navarony" wg Alistaira Mc Leana.
Generalnie adaptacje literatury są potwornie trudne, zawsze trzeba cos ciąć, prawie zawsze dopisywać, a do tego każdy czytając ma pod powiekami swój własny obraz postaci i otoczenia.
Za to z pozytywów: dwa filmy Wajdy: "Wesele" i "Pan Tadeusz". I wczoraj oglądane po pół wieku "Działa Navarony" wg Alistaira Mc Leana.
Generalnie adaptacje literatury są potwornie trudne, zawsze trzeba cos ciąć, prawie zawsze dopisywać, a do tego każdy czytając ma pod powiekami swój własny obraz postaci i otoczenia.


