16-11-2016, 21:56
(16-11-2016, 18:28 )przelotnyptak napisał(a): Są miasta których nie lubię. Ale właściwie niekoniecznie należy o tym mówić głośno.
Przyszły mi do głowy: Hannover i Radom.
Co do pierwszego, dlaczego mówić nie trzeba o nich? Czyżby z obawy, że przyjdą i szyby pobiją?
Pewnie tacy też mają swoje miasta, których nie lubią

Radom to się nie dziwię a Hannover? Złe wspomnienia okolicznościowe, czy ogólnie, coś jest tam nie tak jak trzeba?
Skellig napisał(a):Zdecydowanie Bradford i Ostrołęka ; D . W tymże pierwszym mam dość nieprzyjemne wspomnienia odnośnie Kurdyszów i Arabów których tam nie brak ,a Ostrołęka ,cóż ... no urodziłem się tam xD
Coś w tym jest, że często nie lubi się miejsc, gdzie się urodziliśmy lub pobliskich terenów.

Ale na starsze lata, co raz częściej zaczyna się wspominać i nachodzi chęć odwiedzin i powrotu do wspomnień, nawet
niekoniecznie miłych. Przynajmniej ja tak mam.
ro_bot napisał(a):Najbardziej irytujace są trzęsące się firanki w każdym oknie,kiedy pojawisz się na ulicy.Tak więc Hogan zastanów się dwa razy zanim wybędziesz z gdyńskiego portu.
Przecież ja już się wyprowadziłam z Gdyni, odwrotu nie ma.

Z firankami to prawda, bo zauważyłam gdy ostatnio gości miałam, wszystkie okna "chodziły" :ubawa:
"Półmiska" się nie obawiam, bo ludzie zawsze gadają i czy to prawda czy kłamstwo, bez różnicy.
Nawet jak w Gdyni mieszkałam, to zaczęłam przytakiwać na wymyślone bajki.
Zrobili mnie tam pułkownikiem na rencie, co zajmowała się tresurą psów wojskowych. :zdziwienieke:
No i jak tu nie przytaknąć? Toć to jak zaszczyt.


