16-11-2016, 19:57
Spróbuję ująć temat dyplomatycznie-wszędzie dobrze,gdzie nas niema,ale w domu najlepiej.
W małych miastach,gdzie wszyscy wszystkich znają trochę za bardzo jest się „na półmisku“.
Najbardziej irytujace są trzęsące się firanki w każdym oknie,kiedy pojawisz się na ulicy.Tak więc Hogan zastanów się dwa razy zanim wybędziesz z gdyńskiego portu.
Przelotny,mów głośno,ludzie nas nie słyszą.
W małych miastach,gdzie wszyscy wszystkich znają trochę za bardzo jest się „na półmisku“.
Najbardziej irytujace są trzęsące się firanki w każdym oknie,kiedy pojawisz się na ulicy.Tak więc Hogan zastanów się dwa razy zanim wybędziesz z gdyńskiego portu.
Przelotny,mów głośno,ludzie nas nie słyszą.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


