03-11-2016, 14:25
(03-11-2016, 13:10 )hogan napisał(a): Jak to ma się do Mieszka I?
Ma się tak, że Mieszko I należał do szlachty, był blisko kościoła i biskupów katolickich, przyjął ich religię dla własnego
dobra i być może, w dobrej wierze dla reszty ludności. Tego nie wiemy, możemy jedynie domniemywać ale
stało się ogólnie źle, bez względu na to kto to zapoczątkował, bo przez to do dziś, kościół katolicki cały czas
wtrąca się, a nawet można rzec, na współ- rządzi w sprawach politycznych. Polityka, nie zrobi nic, bez opinii
kościoła a kościół zrobi wszystko, bez zgody polityki, do tego to doszło i jest to złe, bo przez to kościół
rzymsko- katolicki, narzuca wszystkim swoją religię.
W ten sposób, kościół chciał zapobiec nie-piśmiennictwu, tępiąc rzekomych pogan, uważających ich nie tyle
co za tych co nie umieją pisać i czytać(bo każde społeczeństwo, umiało pisać i czytać ale niekoniecznie tak, jak
tego chcieli od nich inni) ale to był doskonały pretekst do przymuszenia do swojej wiary, nawet sposobami
morderczymi.
Kilka sprostowań i polemik:
Sprostowania
Mieszko nie należał do szlachty, bo szlachta wtedy nie istniała. Jak tak analizujemy rodzaje plebsu to i tu należy być precyzyjnym. Można powiedzieć, ze był "możnowładcą" ale warstwy społeczne w tamtym czasie na tych terenach były słabo zaznaczone, o klasach nie było mowy. To pieśń przyszłości.
"Każde społeczeństwo umiało pisać i czytać" - stwierdzenie szokujące. W tamtych czasach powszechna znajomość pisania i czytania nie istniała nigdzie w świecie.
Polemika
Można różnić się w ocenach, czy stało się dobrze czy źle, że przyjęto chrześćjaństwo. Ale moim zdaniem, poważna dyskusja powinna być, czy dobrze, czy źle, ze przyjęto je "z Rzymu", i przez Czechy, czy może lepiej przez Niemcy, czy też lepiej byłoby "z Bizancjum", przez Ruś albo państwo wielkomorawskie.
W obu tych wariantach Polacy byliby żyli w innej kulturze, można filozofować który lepszy.
Ale przyjęcie chrześćjaństwa było koniecznością, bez tego skończyłoby sie taką eksterminacja, jaka spotkała Prusów i Jaćwingów (o ile ich do Prusów nie zaliczać).
To że wyznawcy i kapłani jakiejś religii "nawracają", czyli agitują, to nie znaczy, że narzucają swoja religię.
Do pewnego okresu w historii świata religia była narzucana przez władzę polityczną. Do dziś tak się dzieje w świecie islamu. Tak, zdaje się, zaczyna się dziać u nas ponownie.
Ale w rozwiniętych cywilizacyjnie krajach umiano się z tego przynajmniej częściowo wyzwolić, mimo iż kościół katolicki, a i protestanckie potem, narzucały różne rzeczy. Reliktem tego jest np. fakt iż głową kościoła anglikańskiego jest król Anglii
(od 1534 Defender of the Faith and Supreme Governor of the Church of England), tyle, że nie przeszkadza to panującej od końca XVII wieku zasadzie tolerancji.


