13-09-2016, 21:20
(13-09-2016, 19:10 )hogan napisał(a): Myślę, że tu ma wiele wspólnego to, jak kto podchodzi do zwierząt. Jak czułabym się pełną właścicielką
kota, to tak samo jak psa, nie miałabym sumienia zostawić samego i wyjechać.
Kot, tzw wychodzący, to zupełnie co innego niż pies. Mój poprzedni (i jeszcze poprzednie których kilka się przewinęło) który z nami był 11 lat, czasem wybywał na miesiąc, kilka tygodni i nikt mu jedzonka nie wystawiał, bo przecież w domu stało. Zatem w sytuacji którą opisuje Gratka kocisko będzie miało pełny komfort a i pewnie w czasie Jej obecności też swoimi ścieżkami będzie podążał. Te wcześniej mieszkające z nami również chadzały swoimi ścieżkami. Jak mieszkałem w starym domu, to w łazience miałem okno uchylone non stop i kotka mimo że miała małe wychodziła na łowy, czasem potomstwo pod opieką Reksia zostawiając. To było piękne, Reksiu w koszyku liżący i pielęgnujący kocięta, potem zasypiał. A kotka gdy wróciła zasypiała na jego grzbiecie. Mnie czasem też coś upolowanego przynosiła. Raz cztery krety pięknie pod stołem w pokoju jadalnym ułożyła.
Reasumując tą moją przydługą i nudną dywagacje z doświadczenia wiem że kocisko wiejskie sobie rade da.



