30-07-2016, 13:25
Nie lubię makaronu jako potrawy. Do rosołu owszem ale niewiele.
Włoska kuchnia w mojej tabeli kulinarnej jest na dalekim miejscu. Pizze lubię. Żadne ravioli czy tym podobne mnie smakowo nie przekonuje. Jeśli chodzi o ryby, owoce morza, sałatki itp. to jak najbardziej tak. Niestety nie makarony, wszelkiego rodzaju kluchy czy pierogi... Niestety albo i "stety" bo dzięki temu że nie jem dużo węglowodanów to przy mojej słabości do mięsa nie mam problemów z nadwagą. Za słodyczami też nie przepadam i dzięki temu że praktycznie w moim menu nie wiążą się węglowodany z cukrami i białkiem to nie muszę dźwigać zbędnych kilogramów. Niestety mięcho też prowadzi do zguby... Nawet wcinane bez niczego więcej... Nie mam problemów z cholesterolem ale to pewnie kwestia czasu... Na razie póki świetnie się czuję to wcinam te golonki, schabowe, kurczaki itd...
I najlepiej w najbardziej niezdrowej postaci czyli smażone, pieczone z dużą ilością tłuszczu itp... A co?!
Póki mogę to korzystam...
Włoska kuchnia w mojej tabeli kulinarnej jest na dalekim miejscu. Pizze lubię. Żadne ravioli czy tym podobne mnie smakowo nie przekonuje. Jeśli chodzi o ryby, owoce morza, sałatki itp. to jak najbardziej tak. Niestety nie makarony, wszelkiego rodzaju kluchy czy pierogi... Niestety albo i "stety" bo dzięki temu że nie jem dużo węglowodanów to przy mojej słabości do mięsa nie mam problemów z nadwagą. Za słodyczami też nie przepadam i dzięki temu że praktycznie w moim menu nie wiążą się węglowodany z cukrami i białkiem to nie muszę dźwigać zbędnych kilogramów. Niestety mięcho też prowadzi do zguby... Nawet wcinane bez niczego więcej... Nie mam problemów z cholesterolem ale to pewnie kwestia czasu... Na razie póki świetnie się czuję to wcinam te golonki, schabowe, kurczaki itd...
I najlepiej w najbardziej niezdrowej postaci czyli smażone, pieczone z dużą ilością tłuszczu itp... A co?!
Póki mogę to korzystam...


